gaskama Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:23 Szczerze mówiąc, to myślałam, że urzędnik musi pracować dłużej, niż godziny otwarcia. Ja pracuję w biurze, godziny otwarcia dla interesantów są ... dajmy na to od 10.00 do 16.00. Ja jestem w biurze od 8.30 do 17.00. Więc nawet jeśli ktoś przyjdzie o tej 15.55 i posiedzi do 16.20 to też nie ma problemu. Urząd powinien mieć coś takiego inaczej rozwiązane. np. wydawanie numerków tylko do 15.45. Jeśli jest czynny do 16.00 i ludzie są wpuszczani do 16.00, to interesanci muszą zostać obsłużeni. I tak uważam, że godziny otwarcia w urzędach to jakieś nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:37 no tak przewaznie jest. urząd czynny do 15, przyjmowanie interesantow do 14.30. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 13:47 O tym samym pomyślałam. Odpowiedz Link Zgłoś
wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:30 Megaburactwo. Parę niewychowanych wieśniaczek się wpisało, jakoś mnie nie zdziwiły te loginy. Wieś na forum i wieś w realu. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:34 WWC, wiesz - kiedys byłas zabawna i sarkastyczna. i to było ok, nawet jak człowiek sie z Toba nie zgadzal. niestety ewolucja sarkazmu w prostactwo to zły pomysl. nie idz tą drogą. Odpowiedz Link Zgłoś
wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:48 Phi. Mogę być prostaczką, ale jakoś nie wyobrażam sobie wejść do biura/sklepu za dwie do zamknięcia. Szanuję czas innych i liczę na wzajemność, myślałam, że to oczywistość. Coraz lepszy obraz ematki jak się doda sklepowe kradzieże winogron, jeżdżenie z wekami, wynoszenie posiłków z ai, bo dziubdziuś głodny plus zemsta na innych kobietach za własnego niewiernego męża. "Chodzi o to, by poszło w świat i dotarło tam, gdzie trzeba: tu nie ma politycznej poprawności i są niskie zasiłki. Mamy już rodzimych chamów i prostaków, nie potrzebujemy importu is.......go czy innego maczo, więc WY......AĆ" - by totorotot Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:14 i ok. tylko juz Ci pisano przy innych okazjach - to że inni mają odmienne od Twojego zdanie nie znaczy że mozesz nimi pogardzac. dla Ciebie taka jest wizja szanowania czasu innych, dla mnie to inna wizja - jak człowiek czegos potrzebuje to mu trzeba pomóc, nawet jesli bede musiala spędzic w pracy te dziesiec dodatkowych minut. dlatego otwieram apteke wczesniej jak widze ze w zimnie lub w deszczu drepcze pod nią kobietka z dzieckiem i nie wyrzucam człowieka ktory wpada do srodka punkt ósma. i jest mi miło jak ktos podchodzi w ten sam sposób do mnie. owszem, nie przynoszę w ostatniej chwili spraw wymagających dodatkowej półgodziny czasu, ale jak wpadam dziesiec minut przed koncem pracy urzedu po odbiór papierka (o ktorym wiem ze na mnie czeka, bo mnie o tym poinformowano) i słysze ze pani mi go nie da, bo juz biuro zamknęla, bo juz jest ubrana, bo juz prawie pietnasta i ona zaraz wychodzi - to przepraszam bardzo, nie ja tu jestem burakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:33 Mogę pogardzać kim chcę to raz. Dwa: opisałaś pewne przykłady sytuacji, ale mnie nie o takie chodziło. Raczej o wchodzenie za 10 czy za 5 z pełną świadomością, że zalatwienie sprawy wymaga dluzszego czasu i ktos przez nas musi zostac po pracy bo klient nasz pan. - - Sanrio do Wyznawczyni: Nie masz pojęcia jak to jest mieć męża, z którym się liczysz. - Madzioreck do Sanrio: Na szczęście nie wie też, jak to jest mieć męża, który nie liczy się z nią. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:20 wszyscy w tym watku mówia przynajmniej o 10 min wiec skąd ci sie wzieło "za dwie"? Odpowiedz Link Zgłoś
wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:25 To moze przeczytaj jeszcze raz. Ja nawet dwa posty pań, które chciały wejść po zamknięciu znalazłam. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:31 tak, zapytały czy moga i dostały zgode - to troche specyficzna sytuacja Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 11:37 Pracuję z ludźmi, umawiają się na konkretne godziny. Ostatnia osoba jest zapisana na 18, czas ma przewidziany do 19. Jeśli się spóźni - ma czasu mniej. Oczywiście, czekam do 18.50, ale osoba ma 10 minut. Kiedyś zostawałam dłużej, umawiałam osoby po godzinach itp. Ale nauczyłam się dbać o sobie. Więc jeśli bym pracowała w urzędzie, i o 18.50 przyjdzie osoba ze sprawą na 30 minut - nazwę to i powiem, przykro mi, pracuję do 19, o 19.15 mam pociąg. Damy rade załatwić kawałek pani sprawy." Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 12:32 nie wiem czy buractwo,ale ja miałam dzisiaj do załatwienia szybko sprawy przed pracą...Chwila...5 min i po krzyku. I do dwóch instytucji weszłam dokłądnie w momencie przekręcania klucza w drzwiach to o mało mnie gromy pań nie zabiły w tym wejściu Tylko ...trochę rozumiem...kiedyś pracowałam w sklepie i aż mnie brało,jak był czas do zamknięcia a tu wielce klient wchodził i się zasatanawiał nad tym czy nad tamtym...A już w ogóle Pani 24 grudnia o g.17 tej mnie roz@$#ła. No ale... Odpowiedz Link Zgłoś
evolene Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 13:29 Jeśli ma się możliwość skorzystania tylko tak późno to co zrobić? Jest czynne do powiedzmy 18tej, to o 17.50 nie ma zakazu by wejść, czasem po prostu nie ma wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 13:58 Właśnie. Czasem nie ma wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:17 "Jak coś jest czynne do 16, to do 16" wg. ematki: czytaj : mam prawo wejść za minutę 16, ale siedzieć i załatwiać sprawę mogę już kolejne pół godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:19 juz do minuty doszłysmy kto da mniej Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:30 Czepiasz się. Tak właśnie ematki piszą - że, jak czynne do 16, to d 16 można wejść. Ja kiedyś już chwilę po 18 podchodzę z kluczami do drzwi, a klientka - biegiem do wejścia... jasne, frontem do klienta, bardzo proszę, ależ żaden kłopot, ale kurde, ja po pracy chcę iść do domu i swoich spraw, a nie zaczynać obsługę kolejnej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:40 Teraz siedzisz na E-mamie (i widzę że to robisz często w godzinach swojej pracy sądząc po godzinach postów), ale jak trzeba klientkę obsłużyć po godzinach pracy to zaraz ola Boga! Odejmij sobie czas spędzany w pracy na E-mamie i wyjdzie Ci, że nawet jakbyś zostawała dzień w dzień po godzinie to i tak się nie wyrówna Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:51 To co robię w godzinach pracy, to jest sprawa między mną a szefową, już Ci kiedyś to pisałam. Nie muszę na siłę udawać, że pracuję, kiedy nie ma nic do roboty. Po drugie odczep się wreszcie ode mnie w tym temacie, bo ja nikomu nigdy nie odmówiłam obsługi, ale myśleć sobie o tym mam prawo, co chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:26 > To co robię w godzinach pracy, to jest sprawa między mną a szefową, tylko i wyłącznie - jeżeli pracujesz w prywatnej firmie, w państwowej, finansowanej z podatków płaconych przez ogół, w typowej budżetówce - już nie jest to sprawa wyłącznie między pracownikiem i jego przełożonym... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 17:25 Ja pracuję w firmie prywatnej, a Gazeta dobrze o tym wie i zawsze w podobnych tematach się mnie o to czepia. Pracuję razem z szefową, razem pracujemy i nierzadko razem siedzimy na necie. "Wolno" mi więcej niż teoretycznie wolno pracownikowi w pracy - szefowa nie czepia się, że zajrzę na jematkę co jakiś czas, ale też robię więcej niż do mnie teoretycznie należy, nie czepiając się, że ja tu od zamiatania czy czegoś tam nie jestem. Jesteśmy tylko dwie i da się wszystko elastycznie ułożyć, żeby robota była zrobiona, ale betonowy łeb Gazety tego nie ogarnia. A, i obie nie lubimy być zatrzymywane w pracy, ale jeśli trzeba to się zostaje i już. Choć naprawdę o 18 czy 19 to chce się już pójść do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 17:30 nie rozumiem skąd się bierze potrzeba równania w dół- skoro ja mam źle, to ty też powinnaś, czemu nie ma myślenia o, są ludzie, którzy mają fajną pracę, też tak chcę i zrobię wszytsko, żeby też tak mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 18:10 > nie rozumiem skąd się bierze potrzeba równania w dół- skoro ja mam źle, to ty t > eż powinnaś sprawdzanie czy osoba pracująca pośrednio za nasze pieniądze - uczciwie na te środki zapracowywuje - nie jest dążeniem do równania w dół Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 18:34 w jaki sposób osoba pracujaca w prywatnej firmie pracuje za twoje pieniadze? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 05:34 a w którym miejscu coś takiego zostało napisane? Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:01 prawdzanie czy osoba pracująca pośrednio za nasze pieniądze - uczciwie na te środki zapracowywuje - nie jest dążeniem do równania w dół o tu gdzieniegdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:09 nie wyrywaj jednego postu (stanowiącego fragment rozmowy) z kontekstu, tylko przeczytaj ciut wyżej... zrozumiesz, że się mylisz... tak ciut wyżej, kilka postów, nie trzeba całego wątku... Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:17 w odpowiedzi na ten sam post, do którego odniosłam się ja, na temat osoby pracujacej w firmie prywatnej, napisałaś również coś zgoła innego. więc miałaś ten watek prześledxony, czy nie?... tak ciut wyżej, jeden post, nie trzeba całego... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:22 ja się wypowiedziałam w kontekście mojej rozmowy z Madzioreck... na którą było złożone kilka postów a nie jedno zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:34 a ja na temat tego jednego zdania... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:36 hm trzeba mieć szersze horyzonty i umieć dostrzegać kontekst to bardzo ułatwia życie i pozwala uniknąć niepotrzebnych nieporozumień... spojrzenie całościowe, anie wyrywanie pojedynczych zdań z kontekstu, czasem wręcz wyrazów, potrafi przyczynić się do zrozumienia innych, powodzenia na przyszłość... Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:51 no widocznie mam bardzo wąskie horyzonty you made my day Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 07:30 Nie wiem jak masz szerokie ale ze czepiasz się zdania wyrwanego z kontekstu i to nie pomaga Ci zrozumieć to fakt... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 20:01 udborka napisała: > nie rozumiem skąd się bierze potrzeba równania w dół- skoro ja mam źle, to ty t > eż powinnaś, czemu nie ma myślenia o, są ludzie, którzy mają fajną pracę, też t > ak chcę i zrobię wszytsko, żeby też tak mieć. To do mnie...? Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 05:58 w kosmos bardziej, ale pod ciebie podpięte, bo ty tłumaczysz czemu w pracy w neta zajrzeć możesz Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:11 Madzioreck odpowiada, bo to jej pytanie zadano i grzecznie odpowiada, że pracuje w prywatnej firmie i potwierdzają jej, ze patrzenie na ręce pracownikom opłacanym pośrednio z pieniędzy podatników jej nie dotyczy... więc ta kosmiczna rakieta nie tu gdzie trzeba zaparkowała... Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:32 no właśnie taka sytuacja powinna byc normą. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:37 jaka konkretnie? Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 06:47 konkretnie? robisz co masz zrobić, robisz to dobrze, szef darzy cię szacunkiem. kiedy masz potrzebę wejść na pocztę- wchodzisz. kupić coś online- kupujesz i nie jest to powodem do szykan, uwag itd. zaczynasz pracę o konkretnej, ustalonej godzinie, wychodzisz o tej, o której zostało ustalone, że będziesz wychodzić. za nadgodziny dostajesz wynagrodzenie. zatrudniona jesteś na podstawie umowy o pracę, a z szefem jesteś się w stanie dogadać na zasadzie partnerstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 07:32 A szacunek pravownika wobec szefa też w tę normalność Twoim zdaniem się wpisuje? Czy to tak jednostronnie? Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 07:46 moim tak, a twoim? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 10:14 z Twojego opisu nie wynikało że tak, stąd moje pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 18:05 > Ja pracuję w firmie prywatnej no to jak najbardziej jest to Twoja i szefowej sprawa i nic nikomu do tego pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 14:19 ale to nie od petenta zależy, ile trwa załatwianie sprawy, mało tego, czasem petent nawet nie ma pojęcia, ile papierzysk musi poprzerzucać pani urzędniczka, zanim wyda jeden świstek zaświadczenia Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy_kuperas Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 15:52 Staram się tego nie robić, swego czasu pracowałam w usługach i nieraz zdarzali się klienci, którzy wpadali na 5 minut przed zamknięciem i mieli tysiąc różnych spraw do załatwienia. Trzeba było obsłużyć, w efekcie trzeba było siedzieć w pracy dłużej, za co nie było płacone. Zdarzali się również ludzie, którzy przychodzili po zamknięciu, pukali w drzwi/kratę i domaga się obsługi - bo przecież siedzimy w środku Rok temu składałam wniosek o dowód osobisty, czynne do ok. 15, przychodzę równo o 12, a babeczka z kwaśną miną do mnie, że przyszłam, bo ona o 13 do sklepu miała wyjść i po zakupach iść do domu... Nie wiem czy ona miała nadzieję, że ja zrezygnuje czy co, ale zaprosiła mnie na krzesełko i wniosek przyjęła. Cała procedura trwała maksymalnie 15 minut, więc przez kolejne 45 minut mogła spokojnie kontynuować picie kawy, tak miała kubek na biurku i piłowanie pazurów. No chyba, że miała pecha i znowu ktoś jej przyszedł zawracać 4 litery w czasie godzin pracy. Ciekawe jakie odczucia mieli ludzie, którzy przyszli po tej 13 i pocałowali klamkę... Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:01 A złożyłaś gdzieś skargę na jej nieprofesjonalne zachowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy_kuperas Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:09 Nie, a powinnam... Dupa wołowa ze mnie. Z tym, że ja nie wierze w składanie skarg na pracowników urzędów. Raz złożyłam, to urzędniczka się wyparła i koniec tematu... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:37 Tak na marginesie- a co jest złego w kubku na biurku? Nie w każdej pracy ma się przerwę, a trudno siedzieć 8h bez picia (szczególnie, jak w pracy dużo gadać trzeba). Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:48 memphis90 napisała: > Tak na marginesie- a co jest złego w kubku na biurku? tez tego nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:53 Mam taka schize, ze oczyma wyobrazni widze, jak ten kubek potracony niechcacy, zalewa dokumenty Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy_kuperas Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:55 Nigdy nie słyszałam, żeby urzędnicy nie mieli przerw. Wydawało mi się, że przerwa, 15 minut, przysługuje każdemu pracownikowi. Jeżeli pracodawca nie daje takiej możliwości to powinna zainteresować się tym Inspekcja Pracy. Sama nie wyobrażam sobie pracować przez 8 godzin bez możliwości opuszczenia stanowiska pracy w celu skorzystania z toalety albo właśnie przerwy śniadaniowej/lunchowej. Szczególnie w takim miejscu jak urząd, gdzie się najpewniej sporo mówi i pracuje przy komputerze. A w sprawie tego kubka, osobiście uważam, że spożywanie picia i jedzenia albo nawet wystawienie na widok w czasie obsługi petentów jest nieuprzejme i niekompetentne. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 19:53 kaczy_kuperas napisała: > Nigdy nie słyszałam, żeby urzędnicy nie mieli przerw. Wydawało mi się, że przer > wa, 15 minut, przysługuje każdemu pracownikowi. (...) Szcze > gólnie w takim miejscu jak urząd, gdzie się najpewniej sporo mówi i pracuje prz > y komputerze. A w sprawie tego kubka, osobiście uważam, że spożywanie picia i j > edzenia albo nawet wystawienie na widok w czasie obsługi petentów jest nieuprze > jme i niekompetentne. Czyli uważasz, że w miejscu pracy, w którym się dużo mówi, pracownik nie ma prawa napić się poza przerwą? I w zależności od tego, kiedy ta przerwa wypada, nie pić niczego przez 4 godziny? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 20:00 madzioreck napisała: > > Czyli uważasz, że w miejscu pracy, w którym się dużo mówi, pracownik nie ma pra > wa napić się poza przerwą? I w zależności od tego, kiedy ta przerwa wypada, nie > pić niczego przez 4 godziny? jesli pracownik musi koniecznie napisc sie w czasie gdy obsluguje kienta to moze wyjsc na moment aby napic sie wody. Natomiast kubek z kawa/herbata, soki itp o jedzeniu nie wspomianjac na biurku w trakcie obslugi klienta to faktycznie niekompetencja. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 23:40 Tak, kubek z herbatą albo butelka wody automatycznie ujmuje wiedzy i kompetencji do załatwienia sprawy petenta Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy_kuperas Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 23:06 Weź przeczytaj jeszcz raz albo najlepiej z 10 razy to co napisałam, ok? Bo napisałam dokładnie odwrotność tego o co mnie posądzasz. Jak się dużo gada to się dużo pije, ale do jasniej ciasnej nie obsługując petenta, ale wychodząc na chwile, przed albo po obsłudze. Sorry, podajac komuś dokumenty w sprawie, która chce załatwić to nie mam ochoty patrzeć jak mieli żarcie w ustach i czymś to popija. Sama pracowałam w usługach i nie był to sklep i czasami miało się przerwe 10-15 minut taki był nawał roboty, ale nigdy nie piłam niczego przy klientach. Po pierwsze uważam to nawet za brak dobrych manier a po drugie było to po prostu zakazane w regulaminie pracy. A między klientami zawsze można wstać na 2 minuty od komputera i się po prostu napić wody jeżeli zaschło w ustach. Na wszystko można znaleźć rozwiązanie o ile się chce i jeżeli ma się chociaż troche ogłady i pojęcia co wypada a o nie w miejscu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 23:44 Jak się dużo gada to się d > użo pije, ale do jasniej ciasnej nie obsługując petenta, ale wychodząc na chwil > e, przed albo po obsłudze. Jasne, i tak co 15 minut będzie wychodził na łyk wody? Bo przerwa na posiłek jest jedna, a do toalety co 15 minut się nie lata, chyba, że ma się sraczkę albo zapalenie pęcherza, ale wtedy się w robocie raczej nie siedzi. Ludzie... o żarciu niczego nie pisałam, więc może sama przeczytaj, najlepiej z 10 razy, moją odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy_kuperas Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 00:55 Jak ktoś musi co 15 minut chodzić się napić to powinien odwiedzić lekarza a nie siedzieć w pracy. Na pijących pracownikow też nie mam ochoty patrzeć, szczegolnie jeżeli ten ktoś ma mnie obsługiwac. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 01:10 To może Ty odwiedź lekarza, bo normalne to to nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 17:13 > siedzieć w pracy. Na pijących pracownikow też nie mam ochoty patrzeć, szczegol > nie jeżeli ten ktoś ma mnie obsługiwac. ale przeszkadza Ci samo picie tuż przy Tobie, czy też widok tego kubka obok pracownika? DSą tacy co piją regularnie, śrenio co 15 minut parę łyków wody i nie ma to nic wspólnego z problemami zdrowotnymi, więc chyba na siłę usiłujesz coś udowodnić... Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 10:53 kaczy_kuperas napisała: > Weź przeczytaj jeszcz raz albo najlepiej z 10 razy to co napisałam, ok? Bo napi > sałam dokładnie odwrotność tego o co mnie posądzasz. Jak się dużo gada to się d > użo pije, ale do jasniej ciasnej nie obsługując petenta, ale wychodząc na chwil > e, przed albo po obsłudze. Sorry, podajac komuś dokumenty w sprawie, która chce > załatwić to nie mam ochoty patrzeć jak mieli żarcie w ustach i czymś to popija > . Sama pracowałam w usługach i nie był to sklep i czasami miało się przerwe 10- > 15 minut taki był nawał roboty, ale nigdy nie piłam niczego przy klientach. Po > pierwsze uważam to nawet za brak dobrych manier a po drugie było to po prostu z > akazane w regulaminie pracy. A między klientami zawsze można wstać na 2 minuty > od komputera i się po prostu napić wody jeżeli zaschło w ustach. Na wszystko mo > żna znaleźć rozwiązanie o ile się chce i jeżeli ma się chociaż troche ogłady i > pojęcia co wypada a o nie w miejscu pracy. Ale chyba nie chodzi o jedzenie czy picie przy petencie tylko,że ten kubek stoi na biurku z kawą czy z czym tam jak ten petent przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
lafiorka2 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 10:51 kaczy_kuperas napisała: > Nigdy nie słyszałam, żeby urzędnicy nie mieli przerw. Wydawało mi się, że przer > wa, 15 minut, przysługuje każdemu pracownikowi. Jeżeli pracodawca nie daje taki > ej możliwości to powinna zainteresować się tym Inspekcja Pracy. zawsze mówiłam, że ematka jest boska D Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 16:19 Buractwo/nie buractwo zależy od zachowania klienta/petenta już po wejściu na ostatnią chwilę. Jeżeli ktoś wpada do knajpy na kwadrans przed zamknięciem, decyduje się prawie od razu, co zamówić, a i potem nie przesiaduje godzinami dopijając piwo, a na koniec zostawia większy niż zwykle napiwek, to obsługa raczej nie ma mu za złe. Ale jak ktoś wpada ten sam kwadrans wcześniej, dwadzieścia minut wybiera zamówienie, a konsumuje następne półtorej godziny, to już świadczy o olewce. Podobnie w urzędzie - można wpaść załatwiać sprawę będąc przygotowanym, a i w trakcie zachowywać się sprawnie (np. uważnie wypełniać formularz, żeby nie trzeba było robić tego kilka razy) - wtedy można wywnioskować, że wpadnięcie na ostatnią chwilę NIE wzięło się z olewania drugiej osoby, jej czasu i pracy. Jakby mi ktoś dał stos zleceń na dziesięć minut przed zamknięciem, to wykonałabym tyle, ile da się zrobić w te dziesięć minut, a z pozostałymi zaprosiłabym w godzinach pracy instytucji. Być może nawet skłamałabym, że "po 18 to system automatycznie nie przyjmie" albo jakoś tak. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 18:09 Jeśli jest to czyjeś buractwo, to najwyżej pracodawcy/kierownika ustalajacego godziny pracy. Kiedy się pracuje z klientem lub petentem, to się rozumie że: 1. klient/petent nie musi się orientować i idealnie zgadywać ile jego sprawa zajmie, tyle sobie odjąć od wywieszki na drzwiach i nie poważyć się wejść inaczej, jak z zapasem czasu. 2. wywieszka na drzwiach jest DLA KLIENTA, to nie jest informacja o godzinach pracy pani w środku które to godziny w oczywisty sposób nie mogą się pokrywać z tym co na drzwiach. Co taka pani ma zrobić, wywalać ludzi np o 17 ZERO ZERO, nie ważne na jakim etapie jest ich sprawa? Na pewno nie jest normalne oczekiwanie, że klient swoim zegarkiem i intuicją będzie regulował prace urzędów, od tego są "kierowniczki" wszelkiej maści, które jak widać mają takie "kompetencje", że ich ludzie odwalają niepłatne nadgodziny albo się szarpią z bohu-ducha winnym klientem. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Dokładnie tak! 25.02.15, 20:58 CytatKiedy się pracuje z klientem lub petentem, to się rozumie że: > 1. klient/petent nie musi się orientować i idealnie zgadywać ile jego sprawa za > jmie, tyle sobie odjąć od wywieszki na drzwiach i nie poważyć się wejść inaczej > , jak z zapasem czasu. > 2. wywieszka na drzwiach jest DLA KLIENTA, to nie jest informacja o godzinach p > racy pani w środku które to godziny w oczywisty sposób nie mogą się pokrywać z > tym co na drzwiach. Oczywiście, że tak. I zresztą wiele instytucji i firm prywatnych (od poczty czy banku po supermarket) tak właśnie robi - wywieszka mówi, do której klienci/interesanci mogą WEJŚĆ do środka, pracownicy mają zmianę dłużej (jak również na ogół zaczynają (czasem sporo) wcześniej niż godzina rozpoczęcia wpuszczania klientów), właśnie po to, by mogli zakończyć obsługę osób, które przyszły w godzinach otwarcia i "zamknąć" dzień (co różnie w różnych branżach wygląda, ale zawsze wymaga czasu). Normalnie jeśli ktoś chce, żeby pracownicy wychodzili o np. 17.00 (bo za tyle h im płaci), szacuje, ile czasu zajmuje zamknięcie, dorzuca z kwadrans na nieprzewidziane wypadki/przedłużające się sprawy/marudnych ostatnich petentów i godzinę zamknięcia dla postronnych ustala odpowiednio wcześniejszą. Takie fukanie na klienta, że ośmielił się przyjść "tuż przed zamknięciem" (jak widać to "tuż" też potrafi się rozciągać niemal do ćwierci etatu...) to głównie tam właśnie, gdzie organizacji i profesjonalizmu (ze strony szefostwa przede wszystkim) za grosz. Odpowiedz Link Zgłoś
wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Dokładnie tak! 26.02.15, 09:45 Moje ulubione buraczki wpisały się zgodnie z przewidywaniami. I tak, to te same, które kradną winogrona w sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia-loi Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 21:05 anorektycznazdzira napisała: > Jeśli jest to czyjeś buractwo, to najwyżej pracodawcy/kierownika ustalajacego godziny pracy. > Na pewno nie jest normalne oczekiwanie, że klient swoim zegarkiem i intuicją będzie regulował prace urzędów, od tego są "kierowniczki" wszelkiej maści, które jak widać mają takie "kompetencje", że ich ludzie odwalają niepłatne nadgodziny albo się szarpią z bogu-ducha winnym klientem.> I to jest sedno problemu. Winni są szefowie, a nie pracownicy, tylko - że za fatalną organizację pracy konsekwencje ponoszą najmniej winni - czyli pracownicy i klienci. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 19:45 Wpadniecie do urzedu (bo to rozumiem ta instutucja) nie jest buractwem z tym ze jesli osoby tam pracuja np do 5 to 10 minut przed koncem ich pracy nie powinno byc mozlowosci zalatwiania sprawy ktora zajmuje 30 min. Do tego umawia sie spotkania wiec jesli nie ma mozkiwosci w tym dniu bo pracownik skonczylyby zalozmy 5.20 a nie o 5 to takie spotkanie pkwinno byc wyznaczone na inny dzien. Nie chodzi tu placenie z czas extra ale zwtczajnie kazdy ma swoje zycie po pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 19:47 tylko ze to co jednemu zajmie 5 minut pracy innemu urzędnikowi, szczególnie temu niechętnemu -może zając ponad 30 minut i jak tu sprawdzić, którą sprawę załatwić, a którą przełożyć na inny dzień? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 19:54 nchyb napisała: > tylko ze to co jednemu zajmie 5 minut pracy innemu urzędnikowi, szczególnie tem > u niechętnemu -może zając ponad 30 minut i jak tu sprawdzić, którą sprawę załat > wić, a którą przełożyć na inny dzień? W urzedzie (nie tylko) czas na obsluge klienta jest okreslony z jakims tam zapasem ale tez to sie wyrownuje bo niektore sprawy zalatwia sie nieco szybciej inne ciut wolniej. Wiec jesli jest to np 15 min albo nawet 10 to doliczajac ze moze sie przedluzyc (bo moze) nie obsluguje sie juz o 4.50. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 21:08 a w rzeczywistości - gdyby ci pracownicy z urzędu pracowali na akord (pensja od załatwionych spraw) a nie na godziny, to by się okazało, że to samo zajęcie które teraz zajmuje im 15-30 min, da się załatwić w 5 do 10... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 21:20 nchyb napisała: > a w rzeczywistości - gdyby ci pracownicy z urzędu pracowali na akord (pensja od > załatwionych spraw) a nie na godziny, to by się okazało, że to samo zajęcie kt > óre teraz zajmuje im 15-30 min, da się załatwić w 5 do 10... Tego rodzaju praca to nie tasma z przykrecaniem czesci itp. o czym ty piszesz? Dlatego wlasnie ze cos moze sie przwdkuzyc ustala sie sredni czas na obsluge ale mozna przedluzyc. Nie przedluza sie natomiast kosztem czasu pracownika, ktory konczy prace o konkretnej godzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 05:32 > Tego rodzaju praca to nie tasma z przykrecaniem czesci itp. o czym ty piszesz piszę najzwyczajniej w świecie o podejściu mentalnym urzędnika nie zdeterminowanego wynikami wpływającymi na płacę do pracy... > ? Dlatego wlasnie ze cos moze sie przwdkuzyc ustala sie sredni czas na obsluge > ale mozna przedluzyc. i konia z rzędem temu kto znajdzie urzędników nie przedłużających czasu by obsłużyć więcej osób, o ile to owemu urzędniku korzyści nie przyniesie... > Nie przedluza sie natomiast kosztem czasu pracownika przedłuża kosztem petenta, gdyż wielu urzędników ma problem ze zrozumieniem czy tabakiera dla nosa, czy może nos dla tabakiery... zrozumienie nadchodzi moim zdaniem wówczas, gdy czasem taki urzędnik zajmie się swoją działalnością i już nie średni czas obsługi jest ważny, a konkretne efekty wpływające na finanse... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 08:01 nchyb napisała: > zrozumienie nadchodzi moim zdaniem wówczas, gdy czasem taki urzędnik zajmie się > swoją działalnością i już nie średni czas obsługi jest ważny, a konkretne efek > ty wpływające na finanse... wiesz piszesz cos czego ja nie rozumiem, bo sie hmmm odzwyczailam. Do urzedow/bankow itp chodze bardzo rzadko, wiekszpsc spraw zalatwiam przez telefon siedzac na sofie. Jesli juz musze isc do urzedu/banku to mam umowione spotkanie. Mozna tez umowic spotkanie w urzedzie ale nie umowioa takiego jesli urzwdnik/pracownik banku itp konczy prace za 15 min lub mniej. A sprawy sa zalatwiane kompetentnie, bo osoby ktore to robia wiedza co robia, wiec nawet jesli sie cos przedluzy to nie dlugo. Nie pija ani jedza przy kkientach, tylko zlatwiaja go sprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 08:09 hm, umówione na konkretną godzinę spotkanie to trochę inna sytuacja niż stanie w kolejce do okienka BOKu, czy jakiegoś wydziału, gdzie urzędnik leci po kolei i kompletnie nie interesuje go ilu klientów obsłuży, ile spraw załatwi bo po 15 czy 16 po prostu będzie już za drzwiami swojego urzędu... ale przypadek spotkania na umówioną godzinę raczej nie podpada pod wpadniecie do instytucji na 5 minut przed jej zamknięciem... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 09:30 nchyb napisała: > hm, umówione na konkretną godzinę spotkanie to trochę inna sytuacja niż stanie > w kolejce do okienka BOKu, czy jakiegoś wydziału, gdzie urzędnik leci po kolei > i kompletnie nie interesuje go ilu klientów obsłuży, ile spraw załatwi bo po 15 > czy 16 po prostu będzie już za drzwiami swojego urzędu... Zamiast stac w kolejce dzwonie i zalatwiam przez telefon. Wygodnie. Dlatego kolejek nie ma np w bankach a w urzedach najpierw rozmwaiam z kims komu mowie po co przyszlam a ta osoba kieruje do odpo osoby,dostaje wiec numerek I czekam ale rzadko dluzej niz 15-20 min. A jest tak dlatego ze czas na kkienta jest okreslony a urzednik wie co robi. Nie ma wiec przeciagania, bo tez sa rozliczani z prady. > ale przypadek spotkania na umówioną godzinę raczej nie podpada pod wpadniecie d > o instytucji na 5 minut przed jej zamknięciem... bo takie wpadbiecir nic by nie dalo, bo nikt by juz w tym czasie nie przyjal. Pragownik nie bedzie przeciez na to poswiecal wlasnego czasu bo on tez ma zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 10:12 co możesz załatwić przez telefon, to załatwisz, niestety ciągle jeszcze większości w polskich urzędach ani telefonicznie, ani internetowo nie załatwisz... > ragownik nie bedzie przeciez na to poswiecal wlasnego czasu bo on tez ma zycie ale czas pracowy czasem na własne życie poświęca he he... każdy ma życie, ten interesant przychodzący do urzędnika też... nie zawsze wpadnięcie na ostatnie minuty przed końcem jest oznaką lekceważenia tegoż... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 11:51 nchyb napisała: > > ragownik nie bedzie przeciez na to poswiecal wlasnego czasu bo on tez ma > zycie > ale czas pracowy czasem na własne życie poświęca he he... ale to sa keestie kntroli czasu pracy. Jesli jest to mozliwe to oznacza ze organizacja jest nieefektywna. > każdy ma życie, ten interesant przychodzący do urzędnika też... > nie zawsze wpadnięcie na ostatnie minuty przed końcem jest oznaką lekceważenia > tegoż... Ja czulabym sie nieszanowana gdybym miala zostawac dluzej. Jesli komcze o np 5 to wychodz o 5 chyba ze mam w kontrakcie co innego i sie na to zgodzilam. W urzedach, bankach itp jest to zupelnie mozliwe. Moj maz tez zostaje dluzej ale wie o tym wczesniej a nie 10 min przed wyjsciem z pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 12:16 > Ja czulabym sie nieszanowana gdybym miala zostawac dluzej. Jesli komcze o np 5 > to wychodz o 5 no a dla mnie jeżeli kończę o 5, to o piątej KOŃCZĘ pracę, składam co mam złożyć, sprzątam co mam sprzątnąć, jeżeli muszę, to się ubieram/przebieram i dopiero wtedy wychodzę. Ty aby wyjść o 5 to kończysz też pracę o 5 czy wszystko z wybiciem godziny rzucasz jak leci i nagle wybiegasz? Bo u nas w urzędach tak punkt godzina końca to nagle wielu urzędników wybiega, już wcześniej gotowych, tratując to co po drodze się znajdzie... oni na pewno nie kończą pracy o tej godzinie tylko o niej wybiegają, a to nie jest tożsame Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 18:30 nchyb napisała: > no a dla mnie jeżeli kończę o 5, to o piątej KOŃCZĘ pracę, składam co mam złoży > ć, sprzątam co mam sprzątnąć, jeżeli muszę, to się ubieram/przebieram i dopiero > wtedy wychodzę. Ty aby wyjść o 5 to kończysz też pracę o 5 czy wszystko z wybi > ciem godziny rzucasz jak leci i nagle wybiegasz? Bo u nas w urzędach tak punkt > godzina końca to nagle wielu urzędników wybiega, już wcześniej gotowych, tratuj > ąc to co po drodze się znajdzie... wiesz, niektorzy sie spiesza bo po pracy maja do zrobienia rzeczy na godzine. Np ja czasem sie spiesze, gdy musze odebrac syna ze szkoly (normalnie robi to maz ale czasem nie moze) wtedy koncze o 2.45 i wychodze, jestem w aucie o 2.48 (musze dojsc na parking). Nie tratuje nikogo ale owszem spiesze sie. Natomiast jesli pracownik konczy np o 5 to o tej godzinie konczy a nie obsluguje klientow do 5.10, 20 czy 45. Przyklad:. bank czynny do 5, klient wchodzi o 4.59, zapytany o powod wizyty mowi ze np chce otworzyc konto. Wiadomo ze to zajmie np 30 min (+ - 5 min). Procownicy ktorzy sie tym zajmuja pracuja do 5 wiec informuje sie klienta ze moze przyjsc w innym terminie ale odoowiednio wxzesniej lub umawia sie go na konkretny termin, na konkretna godzine. Pracownicy ktorzy zajmuja sie kkientami jako pierwsi pracuja np do 5.30 lub 6 i oni tez koncza o czasie. Jesli pracownik ma nienormawany czas pracy to nie przewidzi o ktorej skonczy ale jesli pracuje sie od do to nie mozna zmuszac pracownikow do zostawania dluzej bo tak. Ty bys tak chciala? Pracownicy banku ktorzy obslugyja klientow pracuja od do wiec owszem przy odrobinie chceci aby to sensownie zorganizowac jest to mozliwe. Klient banku ma uzyskac profesjonalny kompetentny i mily serwos ale nie kosztem wolnego czasu pracownikow. > oni na pewno nie kończą pracy o tej godzinie tylko o niej wybiegają, a to nie j > est tożsame Kto oni? Koniec pracy oznacza zaprzestanie wykonywania jej. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Wątek dotyczy... banku 25.02.15, 20:15 Oddział otwarty - jak się okazało - do 17.00. Ja weszłam o 16.50. Co miałam zrobić: - zapytać "można jeszcze wejść?" - wyjść punktualnie o 17.00 w trakcie załatwiania sprawy? (to raczej nie do zrealizowania) - wrócić się spod drzwi, bo załatwianie sprawy może się przedłużyć ponad te 10 minut? Konkretnie. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Wątek dotyczy... banku 25.02.15, 20:26 amoreska napisała: > Oddział otwarty - jak się okazało - do 17.00. Ja weszłam o 16.50. > > Co miałam zrobić: Ty nic. Skoro organizacja pracy banku na to pozwala to przeciez nie twoja wina, nie wiem czemu wogole o tym piszesz? W moim banku (nie tylko, raczej we wszystkich) wchodzac trafia sie na osoby ktore pytaja w jakiej spraaie sie przyszlo i w zaleznosci od tego odpowiednio kieruja. > > Konkretnie. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Wątek dotyczy... banku 25.02.15, 22:10 Banku? Komercyjnej instytucji rządzącej sie prawami rynku??? Miałaś wejść, rozłożyć się ze swoim tematem, wszystko załatwić na spokojnie, mogłaś jeszcze z kawy skorzystać, jeśli dają. NIE WIERZĘ że bank nie jest tak zorganizowany, żeby było "pod klienta", myślałam, żeś do jakiegoś za przeproszeniem ZUSu waliła Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Wątek dotyczy... banku 25.02.15, 22:14 ZUS, bank, sklep - jeden kit I tak wyszłam na buraka, który nie szanuje cudzego czasu Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 08:11 Zaraz, chwila. Jeśli ZUS/bank/sklep jest otwarty DLA KLIENTA do konkretnej godziny, przyjmijmy 17:00, to ja o 16:45 nie mam tam prawa wejść??? To po wuj tabliczki na drzwiach z godzinami urzędowania? Może o 11:30 też nie powinnam wchodzić, bo akurat pani obsługująca ma świntom przerwę i buractwem jest jej zakłócanie? Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 08:45 A jesli fryzjer jest otwarty do 19, to tez przychodzisz o 18.50 i siadasz w fotelu? Wiadomo ze jesli wpadasz piec minut przed zamknieciem zeby <wykonac jedna, krotka, konkretna czynnosc to nie ma probemu. Jest roznica miedzy "poprosze znaczek" a "chcialabym wyslac 40 paczek poleconym". Albo odkryciem ze o 22.55 ma sie ochote cos zjesc, i wpadaniem do fastfoodu otwartego do 23 i zastanawianiem sie co by tu sie zjadlo, i dziewieniem ze wiele rzeczy nie jest juz dostepne . Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 09:37 > A jesli fryzjer jest otwarty do 19, to tez przychodzisz o 18.50 i siadasz w fot > elu? Do fryzjera się umawiam na konkretną godzinę. > Wiadomo ze jesli wpadasz piec minut przed zamknieciem zeby <wykonac jedna, > krotka, konkretna czynnosc to nie ma probemu. Jest roznica miedzy "poprosze zna > czek" a "chcialabym wyslac 40 paczek poleconym". Oczywiscie, że musiałabym być idiotką, żeby pchać się minutę przed zamknieciem ze sprawą na 3 godziny, niemniej jednak niektóre z pań uważają, że złapanie za klamkę 15 minut przed godziną zero, jest lekceważeniem ich i ich jakze cennego czasu prywatnego. Mnie dziwi tylko jedno - jak można uznać, że czas otwarcia danego przybytku jest tożsamy z czasem pracy pani w okienku? Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 09:42 W poście startowym jak byk stoi "Tak się złożyło, że do tejże instytucji wpadłam na dziesięć minut przed zamknięciem, choć było do przewidzenia, że załatwienie sprawy zajmie mi więcej niż te 10 minut. Zajęło prawie pół godziny." I to JEST buractwo i kekceważenie cudzego czasu. Ba, negowanie tego samo z siebie JEST buractwem. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 09:49 Ale ty sama napisałaś gdzieś wyżej: Po pierwsze- skoro klient widzi, ze do 17 czynne to niech do tej 17 wyjdzie. Wiadomo, że jeśli klient wchodzi, to nie ma mozliwości, żeby jakakolwiek sprawę załatwił w pół sekundy i wyszedł. Powiedz mi w takim razie, skoro otwarcie jest do 17, to do której klient może WEJŚĆ, jeśli ma WYJŚĆ o 17? Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 09:55 > Mnie dziwi tylko jedno - jak można uznać, że czas otwarcia danego przybytku jes > t tożsamy z czasem pracy pani w okienku? bo tak powinno byc. tylko my juz za bardzo jestesmy przyzwyczajeni do tego że urzedy - bo o nich mowa przewaznie - pracują jak chcą. ja pracuję - powiedzmy - od 8 do 16. jak dla mnie to oznacza ze o godzinie 8 otwieram drzwi i witam pierwszego pacjenta, a o godzinie 16 zamykam drzwi zeby nie wpuszczac nastepnego, ewentualnie dokonczam tego ktorego mam przy okienku, wypuszczam go i wtedy mam koniec pracy. bo PRACA od 8 do 16 oznacza dla mnie własnie to - ze PRACUJĘ od 8 do 16. czyli że od 8 do 16 znajduję się na stanowisku pracy, a nie że o 8 rano pojawiam sie w progu pracy, a o 16 trzaskam za sobą drzwiami wychodząc do domu. a np nasz urząd skarbowy o 15 wychodzi CALY. czasem sie zastanawiamy czy oni stoją przy drzwiach wejsciowych i trzymają za klamkę, żeby tak wyjsc, bo naprawde są idealnie punktualni - jest pietnasta, drzwi sie otwierają i wylewa sie tlum. to przepraszam, jak dla mnie to oni nie pracują do 15, tylko do 14.45 max - no bo powyłączanie komputerów, ogarniecie biur, zebranie i ubranie się itd troche trwa. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 09:56 U mnie sa fryzjerzy bezzapisowi, przychodzisz kiedy chcesz, najwyzej poczekasz. Do nich tez bys przyszla 5 minut przed zamknieciem? A czas otwarcia biura/sklepu/baru nie jest tozsamy z czasem pracy, ale jest tozsamy z czasem przeznaczonym na obsluge klientow. Przed i po tym czasie, w zaleznosci od miejsca pracy,pracownik porzadkuje, sprzata, liczy kase, przygotowuje stanowisko pracy itd. Jesli ostatni klient "wlazi" w czas na to przeznaczony, cala reszta automatycznie sie przesuwa na czas za ktory pracownikowi nikt nie placi. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 10:37 Ależ sie uczepiłaś tego fryzjera Nie, nie wpadam 5 minut przed zamknięciem, bo zdaję sobie sprawę, że fryzjer w ciągu tego czasu niczego nie zrobi. Ale wpadłam kiedyś na pocztę około kwadransa przed końcem godzin przyjmowania w celu wysłania listu poleconego (miałam już wypełniony kwitek, a nawet przyklejony znaczek). I cóż się okazało: kolejka składająca się z paru osób skutecznie zaburzyła moje szacunki czasowe, zwłaszcza, że kilkoro z nich płaciło rachunki. Miałam wyjść? Czy panie pocztówki miały zamknąć drzwi pół godziny wcześniej? Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 11:57 Na mojej francuskiej poczcie zamykaja drzwi wczesniej, jak najbardziej Inaczej zamiast konczyc prace w sobote o 13, konczyliby o 14h30, oczywiscie pracujac za darmo. Wiec jesli jest tak duzo klientow ze widza ze beda ich obslugiwac az do godziny zamkniecia, to przestaja wpuszczac nowych. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 11:59 spróbowałabyś tego w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 12:09 Czyli na twojej francuskiej poczcie jest wywieszka - otwarte od 8:00 do wedle uznania. Skąd wiesz do której możesz wysłać list? Bo wiesz, może się zdarzyć, że o 12 wpadnie tylu klientów, że panie uznają za wskazane zamknięcie drzwi przed następnymi, a ty miałaś nadzieję, że przyjdziesz sobie spokojnie o 16, bo poczta otwarta do 18. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 12:41 O tak, o dwunastej wpadnie ich tysiac piecset i poczta zamknie swoje podwoje. Jesli poczta jest otwarta do poludnia, a o wpol do dwunastej jest w niej dwadziescia osob do dwoch okienek, to w mojej francuskiej wsi, pardon, w centrum Bordeaux, nowych klientow sie nie wpuszcza, bo i tak sie ich nie obsluzy, cudow nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 12:57 Dziki kraj. Dzika organizacja pracy, fatalne podejście do klienta, który nawet jeśli przyjdzie całą godzinę przed zamknięciem może nie zostać obsłużony. Dziki kraj. A to już pisałam już... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:05 Dziki kraj, gdzie ludzie nie chca pracowac za darmo I rozumieja ze maja wieksza szanse wywalczyc zmiane organizacji czy zatrudnienie dodatkowych pracownikow zamykajac poczte o czasie kosztem spoznionych klientow, niz pracujac grzecznie i ciuchuto jako pocztowi wolontariusze po godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:11 > zamykajac poczte o czasie kosztem spoznionych klientow Wedle twoich wcześniejszych słów zamykają pocztę przed czasem, kosztem punktualnych klientów. Klient przychodzący o 12:30 na pocztę czynną do 13:00 wszak spóźniony nijak być nie może. To jak jest w końcu? Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:15 Okienka pocztowe sa otwarte do poludnia. Wiec albo wpuszcza ludzi, niech sobie poczekaja, a potem kaza im wyjsc bez zalatwiania ich sprawy, albo ocenia ze wiecej osob juz tego dnia nie przyjma przed godzina zamkniecia okienek (i drzwi) i oznajmiaja im to oszczedzajac bezsensownego czekania. Do godziny dwunastej poczta pracuje i klienci obecni na sali sa obslugiwani. Wystarczajaco wyjasnilam? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:16 Na ile przed oficjalną godziną zamknięcia ma przyjść klient by mieć pewność bycia obsłużonym, a nie wyproszonym za drzwi? Może być orientacyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:23 Zazwyczaj do pieciu minut przed zamknieciem, jesli bedzie malo ludzi to zdazy do okienka, jesli zobaczy ze jest kilka osob to sam z siebie zrezygnuje, nawet bez wypraszania. "Zamykanie drzwi" przed czasem widzialam tylko w soboty, najczesciej targowe, bo wtedy poczta peka w szwach od samego rana, a moze pomiescic zadziwiajaco duzo osob Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:42 Dlaczego skoro ta sytuacja się powtarza w soboty nie wydłużą czasu, nie dadzą dodatkowych osób do obsługi tylko patrzą aż się ludzie kiszą w kolejkach? Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:53 z tego co sie orientuję, we Francji szanuje się czas pracy oraz przestrzega przepisów. Są stanowiska, na których godziny pracy nie są od-do i trzeba zostawać dłużej, ale wtedy pracownik taki jest wynagradzany dodatkowymi 12-stoma dniami urlopu w roku. Są to pracownicy średniego i wyższego szczebla, którzy dodatkowo są odpowiedni wynagradzani. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:13 > z tego co sie orientuję, we Francji szanuje się czas pracy oraz przestrzega prz > episów. z tego co kojarzę (mam z Francuzami sporo do czynienia) Francja akurat z pracowitości nie słynie i więcej tu wynika z lenistwa pracowników niż rzeczywistego przestrzegania praw pracowniczych... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:16 Praca nie jest sensem zycia. www.businessinsider.com/are-the-french-the-most-productive-people-in-the-world-2009-8?IR=T Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:21 ale w większości przypadków jest niezbędna do przeżycia... o ile nie muszą finansować tego inni, wypruwający sobie flaki... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:25 Mam ochote odpowiedziec cytatem z Mafaldy - co to za zycie, ktore musisz spedzac zarabiajac na dalsze zycie. Sa jednymi z najbardziej produktywnych pracownikow, czegoz chciec wiecej? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 17:18 Chyba nie tak znowu produktywnych skoro nie potrafią (Twój własny przykład) obsłużyć wszystkich klientów w godzinach swojej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 18:03 W przypadku poczty i podobnych urzedow nigdzie na swiecie nie uda sie w wielkim miescie obsluzyc wszystkich chetnych w godzinach pracy, chyba ze to poczta glowna, otwarta 24h/dobe. Jesli tego nie rozumiesz, to ja sie nie podejmuje tlumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 27.02.15, 12:22 Oczywiście, że się da, wiem bo sama ze względu na dodatkowy dochód bywam na poczcie średnio 1-3 razy w ciągu tygodnia. Nikt nikogo nie wyrzuca i przestaje obsługiwać bo jest 5 minut do zamknięcia. Ci co są na terenie poczty w godzinach oficjalnych godzin otwarcia są obsługiwani, nie wyrzucani. Taka różnica między podejście do klienta w Polsce, a we Francji Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 17:26 > c zarabiajac na dalsze zycie. Sa jednymi z najbardziej produktywnych pracowniko > w, czegoz chciec wiecej? to cała reszta jeszcze gorsza jest? o cholera, co za beznadzieja czegoż chcieć więcej? po prostu produktywnych, a nie tylko najmniej leniwych Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 18:01 blogs.lse.ac.uk/europpblog/2013/02/25/french-workers/ www.diplomatie.gouv.fr/en/french-foreign-policy-1/economic-diplomacy-foreign-trade/facts-about-france/facts-about-french-economy/article/the-french-fourth-in-europe-s Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:56 Hint. Bo to nie od nich niestety zalezy. Jesli KLIENCI beda sie skarzyc ze ze malo okienek otwartych, to etaty sie znajda. To dziala, widzialam poczty zreformowane przez grupowe akcje klientow. Wszyscy byli zadowolni, z pracownikami poczt na czele. Ale klienci nie beda sie skarzyc jesli dobre krasnoludki zostana po pracy i gratisowo sie nimi zajma, bo nawet nie zauwaza ze problem jest. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 14:05 > Hint. Bo to nie od nich niestety zalezy. Jesli KLIENCI beda sie skarzyc ze ze m > alo okienek otwartych, to etaty sie znajda he he he święta naiwności, bo inaczej napisać się nie da... a jeżeli pacjenci będą się skarżyć, to znajdą się pieniądze z NFZtu na etaty dla kolejnych lekarzy, by wszyscy szybko byli przyjęci niestety, w przypadku prywatnych firm to zadziała (o ile właściciel wyliczy, że to mu się opłaci), w państwowych już nie, bo tu daje się określoną ilość kasy i koniec... Moim zdaniem znajdą się środki na kolejnego kontrolera w US, by kontrola koniecznie przyniosła wyniki (plusowe dla skarbu państwa, ujemne dla firmy - o ile jeden czy dwóch kontrolerów nie potrafi nic znaleźć), ale już na obsługę klienta z którego za wiele kasy nie będzie - niekoniecznie... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 14:51 Skoro nie ma sensu to i pracowanie za darmo tez nie ma sensu, bo i tak wszystkich chetnych sie nie obsluzy, ludzie sie dobijaja i piec po dwunastej, bo przeciez sie swieci wiec ktos tam jest (i sie obija, i pewnie kawke pije, a nie kase liczy czy cos w tym stylu). Widzialam przynajmniej dwie poczty gdzie udalo sie ulepszyc system, bo profesjonalni klienci, o duzej sile ekonomicznego przebicia napisali gdzie trzeba, a raz zdaje sie zalatwil sprawe komitet dzielnicowy, i zeby bylo smieszniej zazadali zniesienia centralnianych "ulepszen" (pisze w cudzyslowie, kto z nas nie zna super pomyslow splywajacych z gory) ktore ich zdaniem byly szkodliwe i dla nich, i dla pracownikow. I jakos im sie udalo, ba, cale biuro zostalo przemeblowane pod katem ich sugestii. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 15:20 > Skoro nie ma sensu to i pracowanie za darmo tez nie ma sensu praca nie jest obowiązkowa ale o tym właśnie piszę, płaca za wyniki, a nie za samo siedzenie w pracy dla urzędników w większości nie pojęcia należy odróżnić przy tym pocztę- firmę teoretycznie samodzielną, samofinansującą itp od urzędów finansowanych w ramach środków budżetowych, gdzie płaci się za bycie... Poczta jako spółka skarbu państwa,dbająca o wyniki finansowe bardziej niż przeciętny urząd, ciut inaczej do obsługi podchodzi niż ten urząd. ALe o niebo gorzej niż prywatna firma Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:03 Za jakie kuzwa "siedzenie" w pracy? Pracuja bez przerwy od godziny otwarcia do godziny zamkniecia, co maja jeszcze robic wiecej, klaskac uszami? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:28 tak zasuwają, że nie mają czasu tych taczek załadować... nie sztuka pracować, ważne by coś WYpracować w przypadku PRACY różnica pomiędzy czasem dokonanym a niedokonanym w Polsce wiele znaczy i tłumaczy, można pracować, sie napracować i nic nie zrobić, a można mniej i coś zrović i coś z tego wyniknie niestety, wielu osobom wydaje się, ze sam fakt ich pracy wystarczy pracowali, się napracowali i nieważne że efektów nie ma, liczy się, ze oni zmęczeni... ururzędników budżetówki liczy się praca, nie jej efekty moim zdaniem a w gospodarce rozliczającej efekty pracy to już nie wystarczy... nie trzeba klaskać uszkami, wystarczy tak działać, by zrobić to, co miało się zrobić. Nie ROBIĆ, a ZROBIĆ, niewielka różnica językowo, zaledwie jedna literka, a dla petenta różnica olbrzymia... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 15:28 Dziki kraj, w Polsce nikt Cię nie wyprasza z poczty jak wszedłeś w godzinach jej funkcjonowania. Ale tu się szanuje klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:14 Tak, widzialam ostatnim razem ten szacunek jak mnie odsylano od Annasza do Kajfasza :p Skoro nikomu nie odpowiada moj przyklad z fryzjerem to wezmy lekarza. Gabinet jest otwarty od X do Y, ostatni pacjent wchodzi Y-15 minut. Tez was to dziwi? Promotor na uczelni ma dyzur do godziny X, uwazacie ze student ma prawo przyjsc o godzinie X-5 minut i zaczac rozmowe ktora bedzie trwala godzine? Restauracja jest otwarta do 15h, ostatni posilek wydaje sie o 14h30, normalna sprawa. Dodam ze poczta pracowala znacznie lepiej kiedy czlowiek przychodzacy na poczte nie byl klientem, tylko uzytkownikiem, majacym prawo do korzystania z owocow swoich podatkow. Teraz jest klientem, a malo dochodowych klientow spuszcza sie na bambus, ku wielkiemu zalowi zgadnijcie kogo - szeregowych pracownikow poczty. Bo to im ta mityczna, dbajaca o dobro "Klienta naszego pana" gora kaze mowic staruszkowi o trzesacych sie rekach ze oni nie moga mu pomoc wypelnic drukow, ma pojsc, znalezc kogos kto mu pomoze i wrocic. Bo taki staruszek nie generuje zadnych dochodow w skali takiego kolosa, zajmuje tylko czas i psuje statystyki. No i to nie gora ma mo przy tym patrzec w oczy. Dawno temu kiedy poczta nie miala jeszcze ambicji bycia dochodowym przedsiebiorstwem bylo wiecej biur, wiecej pracownikow w kazdym biurze, wiecej listonoszy, a w zwiazku z tym lepsze obsluga uzytkownika (teraz jest to slowo zakazane, serio mowie). Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:30 > Skoro nikomu nie odpowiada moj przyklad z fryzjerem to wezmy lekarza. Gabinet j > est otwarty od X do Y, ostatni pacjent wchodzi Y-15 minut. lekarz prywatny czy z NFZ-tu? bo prywatny w 90 procentach przyjmie, a nfz-towy w 90% nie przyjmie... Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 14:41 Hint. Bo to nie od nich niestety zalezy. Jesli KLIENCI beda sie skarzyc ze ze m > alo okienek otwartych, to etaty sie znajda. To dziala, widzialam poczty zreform > owane przez grupowe akcje klientow. Wszyscy byli zadowolni, z pracownikami pocz > t na czele. Tak to wyglada, jakby dyrekcja w urzedach panstwowych to z zasady byly tepe buce. Im nizsze stnowisko, tym wieksza madrosc. No malo to profesonalne zalatwianie sprawy - wywalam klientow i czekam z ciekawoscia, kiedy poskarza sie mojemu szefowi, ze zostali wywaleni. Ja od swoich pracownikow oczekuje, ze: - zostana czasem dluzej, jesli trzeba i sa w stanie (bo moze to przejsciowa sytuacja i za kilka dni znow nie bedzie problemu). - zglosza mi nadgodziny do wyplacenia i zglosza, ze jest taki problem, kiedy powstaje i z jakiego - ich zdaniem - powodu. Za pracownikow, ktorzy problem ignoruja, klientow maja w d..., i czekaja az klient zlozy skarge, to ja dziekuje. Klient ma zadnego problemu nie miec. Od rozwiazania jestem ja. Ale to pracownik ma mi problem zglosic, a nie przerzucac to na klienta. A w naglych przypadkach - owszem, zostac dluzej, i gasic pozar, jesli juz powstal. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 14:46 Kierownicy sa na miejscu i sytuacje widza, centrala nie widzi problemu, i ma w nosie i pracownikow, i klientow. Nie widze, jako klientka, bo na poczcie nie pracuje, potrzeby zeby za wnosiemanie centrali pracili wlasnym czasem szeregowi pracownicy. Ktorzy i tak przychodza kilkanascie minut wczesniej i wychodza kilkanascie pozniej zeby wszystko bylo zalatwione. A za nadgodziny im nie placa, bo taka jest polityka firmy, czyli panstwa w tym wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:37 Proszę o uszczegółowienie Jak się ma to: Wiec albo wpuszcza ludzi, niech sobie poczekaja, a potem kaza im wyjsc bez zalatwiania ich sprawy Do tego: Do godziny dwunastej poczta pracuje i klienci obecni na sali sa obslugiwani. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:42 Wyproszenie klienta z sali to też jakiś rodzaj jego obsługi. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:53 Ok. Mamy wiec godzine 11.30, dwa okienka otwarte i obslugujace klientow, osiem osob czeka w kolejce. Do godziny 12 czy tez do 12h05 (nie jestesmy malostkowi) czyli zamkniecia okienek da sie obsluzyc te dziesciec osob. Wchodza nastepni klienci i sa przechwytywani przez pocztowa czujke, ktora wylapuje tych ktorzy przyszli po odbior paczki czy poleconego, bo to moze im wydac bez okienka i bez kolejki. Zostaja ci ktorzy chca wyslac pieniadze do innego kraju, wplacic pieniadze na konto, wyslac trzy paczki polecone kazda na inny kontynent i tego typu sprawy zajmujace minimum 5 minut. Tych juz sie obsluzyc nie da, nie przed zamknieciem okienek. Nie ma wiec sensu pozwalac im wejsc, budzic nadzieje ze jednak moze, kazac czekac przez pol godziny i miec potem wybor : pracowac za darmo w swoim wolnym czasie albo wysluchiwac pretensji ze przeciez przyszedl o czasie i czekal wiec czemu nie mozna. Tak wiec pracownicy poczty sa w okienkach do dwunastej, i do dwunastej z minutami przyjmuja klientow. Poniewaz poczta jest kolo bardzo ruchliwego targu dyrekcja zgodzila sie na zamykanie drzwi przed czasem, inaczej o dwunastej, w momencie kiedy okienka sie zamykaja poczta byla pelna oczekujacych, minimum godzina dodatkowej pracy, przedluzajaca prace nie tylko osob w okienku, ale tez kontrolerow kas i dyrekcji. Nikt nie mowi ze jest to fajne dla zadnej ze stron czy dobrze zorganizowane, ale organizacje moge poprawic klienci piszacy skargi o niewystarczajacej liczbie pracownikow, a nie pracownicy pracujacy gratisowo w wolnym czasie. Bo tacy pracownicy to skarb dla pracodawcy: on nie ma problemu, a biznes sie kreci, i to za darmo! Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:33 hw hw hw pomijam sensowność przerw na pocztach w porze sjesty w ciepłych krajach... u nas ich nei ma, czy to dobrze czy źle, nie mnie oceniać... ale tak właśnie myślę, ze to z powodów takich jak tu opisano - w takiej Nevadzie jest zakaz wstępu na pocztę z bronią - po prostu klienci nie wyrabiali i swoich praw dochodzili Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:15 Już pisałam wyżej - dziki niezorganizowany kraj, gdzie punktualnego klienta traktuje się gorzej od psa. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:18 No, psu to by chociaz miske wody wystawili! Wracam to moje analogii z zakledem fryzjerskim bez zapisow, otwartym do 8 do 19. Czy uwazasz ze klient przychodzacy o 18h50 jest punktualny i ma prawo zazyczyc sobie strzyzenia i farbowania? Bo nie mowie o kliencie przychodzacym po butelke odzywki, to da sie zalatwic w 10 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:43 Piszę o poczcie, poczta jest państwowa, zaś fryzjer prywatny, jak go stać by w dzisiejszych czasach potencjalny klient odchodził z kwitkiem - jego sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:11 melmire napisała: > Dziki kraj, gdzie ludzie nie chca pracowac za darmo No cooooo Ty, powinni się cieszyć, robią to dla firmy i dzięki temu mają pracę W końcu ci klienci płacą, tak? Ech, ludzie zawsze tacy byli, czy to te czasy takie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:14 Pilnuj klientów, teraz w dobie takiej konkurencji każdy, nawet spóźniony o 10 minut jest na wagę złota. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 16:38 to nie jest jej klient, tylko jej szefowej, dopóki nie będzie jej, ona tego nie zrozumie... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 17:04 Chyba się troszkę zagalopowujesz. "Ona" wykonuje swoje obowiązki z nawiązką, więc nie wiem, po co ten komentarz. I za drzwi nikogo nie wyprasza i nie fuka, że chce iść do domu. Zejdźcie ze mnie obie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:43 no ale zaraz. przychodzę na pocztę czynna do 12 o 11.30. jest w kolejce 10 osób, czynne dwa okienka, ok, zdążę, staję w kolejce. a tu sie okazuje ze w jednym okienku trwają gorączkowe poszukiwania zaginionej przesyłki klienta, w drugim pani przyniosła 10 przelewów do zrobienia, nastepna osoba jest slabo kumająca i ma sprawe prostą, ale obsłużenie jej zajmuje duzo czasu. w efekcie jest sytuacja - 11.55, w kolejce zostalo 6 osob. czy te sześć osób zostanie obsłużone? przyszli punktualnie i stoją w kolejce pół godziny! co jesli w tej kolejce stoi juz pół godziny kolejna osoba z 10 przelewami? obsłużą czy wywalą? co z osobami za tą osobą?... przyszłam punktualnie, z zapasem czasowym wręcz, stoję pół godziny w kolejce, zostanę obsłużona?... Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:51 A w dupie mieć z czym i kiedy przyszłaś. Właściwie w ogóle nie powinnaś przyjść, bo swoją natrętną obecnoscią zakłóciłaś paniom pocztówkom oczekiwanie w blokach startowych na koniec ich pracy Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 14:04 I dlatego zamyka sie drzwi. Bo sytuacja jaka opisalas nie jest rzadkoscia, niestety, i nerwy rosna, rosna, rosna...i jeszcze tylko brakuje zeby wchodzily nowe osoby, rzucaly zgryzliwy komentarz albo teatralnie wzdychaly. Wtedy zamyka sie drzwi i wola posilki z dyrektorem i konsultantami bankowymi wlacznie, i stara sie obsluzyc WSZYSTKICH jak najszybciej. I wszyscy ktorzy sa na sali zostana obsluzeni, albo sami zrezygnuja i przyjda w poniedzialek. Przypominam ze mowimy o Francji,tu jest 35 tygodniowy tydzien pracy, wiec liczac nawet ze sporo osob pracuje 39 godzin to kazdy moze jakos w tygodniu ten czas wygrzebac, albo rano, albo w poludnie, albo wieczorem bo wiele poczt otwartych jest do 19 albo 20. Dla osob wysylajacych regularnie i duzo sa okienka i oferty profesjonalne (znaczkowanie na miejscu pracy, polecone przez internet itd), wlasnie po to zeby odciazyc biura. Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Wątek dotyczy... banku 26.02.15, 13:23 Powinnaś przyjść wtedy, kiedy masz więcej czasu, skoro wiesz, że załatwienie sprawy potrwa. Czyż nie jest to proste? Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 20:22 Kiedys nie miałam problemu zeby zostac dluzej w pracy bo przyszedl ktos cos zakatwic, teraz bym nie zostala, bo mam dziecko po ktore gonie do przedszkola. Owszem bym wziela namiary i powiedziala ze rano przesle odp mailem, a jak nie to wysle listownie a jak dalej nie to zapraszam jutro po odbior. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 21:10 Źle napisalam, bo ja tak robie a nie gdyby Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 21:11 Zdarza mi się, że MUSZĘ załatwić coś na tzw. "ostatnią chwilę" ale staram się wtedy , by szło jak najsprawniej. Gdy tylko mogę unikam godzin tuż po rozpoczęciu pracy i tuż przed zakończeniem. Wiem, jak to jest, gdy wpada taki zziajany i zdyszany, a ja siedzę i nie dość że wysyłam mu najgorsze myśli, to liczę, ile to jego wejście będzie mnie kosztowało. W mojej ostatniej pracy NIE BYŁO nadgodzin. Nie można było być w pracy po godzinach. A jak ktoś był to trudno-widać NIE PORADZIŁ sobie ze swoimi obowiązkami w swoim czasie Taki klient tuż przed zamknięciem często kosztowal mnie 25zł-które musiałam wydać na taksówkę żeby błyskawicznie zawiozła mnie do przedszkola bym nie musiała płacić następnej kasy za spóźnienie ( 20zł za każde rozpoczęte 15min). Do przejechania miałam ok. 8km, przez centrum miasta, w godzinach szczytu w 25minut. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 11:28 Dlatego matki z reguły są mniej cennymi pracownicami. Odpowiedz Link Zgłoś
girl.anachronism Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 25.02.15, 23:44 Jeśli wiem, że załatwienie sprawy zajmie więcej niż pozostało do zamknięcia, to nie wchodzę. Każdy po skończonej pracy chce zwyczajnie iść do domu, a jeśli przedłużę czas obsługi, to będzie musiał zostać, zwykle za darmo. A może ma pociąg/autobus o konkretnej godzinie, może ma plany na wieczór, może zwyczajnie jest zmęczony... Wymuszanie obsługi w ten sposób jest dużym egoizmem. Każdy ma życie i powinno się to szanować, jak miejsce usług jest czynne np. do 18 to o 18 wychodzi ostatni klient i jest koniec pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
miodliszka Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 12:01 Nie rozumiem prezentowanego tutaj przez niektórych poglądu, że urzędnik powinien zostać, powinien służyć, bo pracuje za pieniądze podatników, "nasze pieniądze". To po co się oburzać na wykorzystywanie przez prywatnych pracodawców to są też " jego pieniądze"- więc ma prawo. Moim zdaniem urzędnik jest takim samym pracownikiem jak każdy inny, ma wykonać swoje zadania i w sumie nie interesuje go z jakich źródeł pochodzi jego wynagrodzenie. Organizacja pracy to zadanie kierownika, a nie pracownika, który jak najbardziej ma prawo wyjść z pracy po 8 godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 16:10 A to się tak da? Bo z mojego doświadczenia to urzędy na pół godziny przed zamknięciem już nie przyjmują klientów, nie wydają numerków i inne takie kwiatki. Owszem zdarzało mi się wpaść tak do sklepu ale łapałam to co najpilniejsze i pędem do kasy, żeby dziewczyny zdążyły się rozliczyć o ludzkiej porze. Odpowiedz Link Zgłoś
amoreska Re: Wpadanie tuż przed zamknięciem - buractwo? 26.02.15, 16:15 W rzeczonym banku nie było akurat żadnego klienta (niewielki oddział) Miałam pod drzwiami skalkulować,, czy swoją sprawą zajmę pracownikom banku 5, 15 czy 20 minut ponad normę? Odpowiedz Link Zgłoś