dorek3
27.02.15, 15:16
Przesiedziałam własnie tydzień z dzieciakami na zwolnieniu sama przy okazji zaliczając wirusówkę. I jeden ok. Jeszcze kaszle, dość paskudnie, ale to astmatyk wiec mam inna "normę". ale nie mogę dojść do ładu z drugiem. Ten zaległ już dwa tygodnie temu na zapalenie ucha. Dostał antybiotyk, ucho zaczęło się leczyć. W międzyczasie (po pierwszym tygodniu chorowania) przypętała się wirusówka (na która padłam ja i drugi syn). Nawet zagorączkował na chwile, ale odpuściło. Dziś po raz enty oglądała go pediatra. Bardzo skrupulatnie obmacała i obejrzała co się dało. I nic nie znalazła. Ucho nie idealne, ale i nie chore. reszta ok.
A moje dziecko to dętka. apatyczne, bez apetytu i chęci do życia. Pobrana krew na furę badań, bo może coś wyjdzie. Zasugerowała zostawienie jeszcze w domu, aby doszedł do siebie. A ja wyłażę ze skóry bo raz że zaległości w szkole (staramy się nadrabiać, ale przy jego entuzjazmie ciężko idzie), dwa że nie wiem co się dzieje. Zapaleń ucha miał w swoim życiu wiele i generalnie zdrowiał w miarę podawania antybiotyku. Takiego sflaczałego dziecka sobie nie przypominam.
Jakieś rady od ematki?