Dodaj do ulubionych

No to która była molestowana?

    • zuleyka.z.talgaru Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 16:28
      Nie byłam.
    • polaola Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 16:34
      Bylam molestowana jako 13-letnia dziewczyna przez dyrektora szkoly.
      Dyrektor przyszedl na lekcje WFu i wywolal mnie i moja kolezanke abysmy pomogly mu sortowac papiery w sekretariacie (bylysmy w strojach gimnastycznych). W gabinecie usadzil nas przy biurku i niby tlumaczac nam co mamy robic nachylil sie nad nami od tylu, polozyl rece na naszych ramionach i obiol nas tak ze dlonie mial na naszych biustach. Nie byl to przypadkowy gest, chociaz byl tak upozorowany. Trwalo to tylko chwile ale byl to ogromny szok dla mnie gdyz do tego momentu mialam przed tym czlowiekiem respekt.

      Drugi raz, przed matura, podczas spowiedzi na Jasnej Gorze ksiadz spowiednik tak szczegolowo wypytywal sie o sprawy intymne a w pytaniach konstruowal jakies sceny pornograficzne (n.p. czy dawalas sie macac kolegom ? czy bralas kiedys do ust …wink ze przerwalam spowiedz (nigdy wiecej sie juz nie spowiadalam).
      • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 16:56
        Wiek mi się nie zgadza, ale widziałam coś podobnego u nas w LO, ówczesny dyrektor ciągle umizgiwał się do jednej takiej bardzo ładnej koleżanki. Przy okazji to za ręce złapał, to objął, to włosy poczochrał, ogólnie strasznie śliskie to było - dziewczyna w ówczesnej I klasie. A zrobiło się całkiem niefajnie, kiedy koleżanka poznała chłopaka ze starszej klasy i spędzali ze sobą przerwy, bardzo skromnie, najwyżej trzymając się za rączki, a niektóre to niezłe porno potrafiły odstawiać nawet na szkolnym korytarzu. I jak pan dyrektor szedł przez korytarz, to kogo rugał za nieprzyzwoite zachowanie, no kogo, kogo?
        W dodatku jako nauczyciel był denny, więc odejście jego ze szkoły po tym, jak nie został mianowany na kolejną kadencję, zostało przyjęte z gigantyczną ulgą w naszej klasie.
      • katiemorag Re: No to która była molestowana? 23.01.22, 12:12
        Ja miałam 14-15 lat jak pojechałam na pogrzeb babci na wieś koło Warszawy. Ksiądz przy spowiedzi wypytywał mnie o grzechy nieczyste, czy już żyje z chłopakiem, czy dotykamy siebie. Gdzie jak wsyzyskie grzechy wymieniłam i nie miał powodu extra pytań zadawać. Obok jak się spowiadałam były wyłożone zwłoki mojej babci. Coś strasznego to było.
    • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 18:15
      Kiedyś, w drugiej klasie szkoły podstawowej wracałam ze szkolnej wycieczki. Szłam ulicą do tramwaju i facet idący za mną powiedział, że mam brudne krótkie spodenki na pupie i kazał mi wejść do bramy jakiejś kamienicy. Tam dość długo wycierał mi te spodnie chusteczkami higienicznymi, potem kazał mi iść na półpiętro, wsadził rękę pod spodenki i niby mnie mył. Do dziś pamiętam jak sapał za mną sad. Nie wiem jakby się to skończyło, gdyby ktoś nie wyszedł z mieszkania. Facet kazał mi iść, bo niby już mnie powycierał.
      Rodzicom nic nie powiedziałam, bo ... czułam się winna i się wstydziłam. Z drugiej strony faceta słuchałam, bo miałam zakodowane, że dorosłych się słucha. A pan wyglądał poważnie - w marynarce, z aktówką, mógł być urzędnikiem lub np prawnikiem.
      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:09
        współczuję, ale doprawdy nie rozumiem rodziców. Ja wtedy, kiedy wychodziłam już sama z domu, miałam zapowiedziane, że nie wolno z obcymi wdawać się w rozmowy, przyjmować cukierków etc. etc. Po prostu wiedziałabym, że na uwagę pana o brudnych spodenkach należy odpowiedzieć, : dobrze, to mama mi wypierze, dziękuję.
        Nie pojmuję, dlaczego rodzice wypuszczają dzieci na ulicę nie przygotowując ich do tego. Spotkania ze zbokami uniknąć się nie da, ale można wyćwiczyć odpowiednie reakcje.
        • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:27
          Ty nie możesz być prawdziwa...
          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:46
            czy wypuściłąbyś na ulicę, podwórko, plac zabaw, do parku etc. swoją 8letnią córkę nie uprzedziwszy jej przedtem, że nie wolno przyjmować cukierków od obcego pana, nie wolno dać się zaprosić na lody, oglądać obrazków i w ogóle rozmawiać z nieznajomymi bez potrzeby, bo są tacy ludzie, którzy krzywdzą dzieci?
            • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:50
              Zdeterminowany dorosły zawsze znajdzie sposób, by zdobyć zaufanie dziecka. 7-8-10 latek nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swojej ufności i niestety, jak widać po opowieściach dziewczyn, łatwo go oszukać i wykorzystać.

              No ale w twoim czarno-białym świecie takie rzeczy są niemożliwe, prawda?
              • turzyca Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:17
                Nie wolno pomoc komus szukac zaginionego psa, pojsc do sasiedniego gospodarstwa ogladac swiezo urodzone prosiaczki, grac u wujka-starego kawalera w jego pokoju w gry komputerowe, dac sobie pokazac, jak sie ubija maslo, zrywac ze starszym o piec lat kolega orzechow, pojsc z kims z rodziny na grzyby, pojechac z kuzynem na plaze/kajaki/rowery wodne, brac udzialu w charytatywnych zrywach typu pakowanie paczek dla powodzian, rozwijajac jakiekolwiek hobby wymagajacego pomocy instruktora, korzystac z korepetycji, chodzic odrabiac lekcje do kolezanki majacej starszego brata, wujka czy ojca...
                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:23
                  piszę wyraźnie o kontaktach z NIEZNAJOMYMI nagabującymi dziecko bez opieki starszych. Pan, który zaczepia dziewczynkę wracającą ze szkoły i proponuje jej cukierka, z pewnością ma złe zamiary i z pewnością dziewczynka powinna wiedzieć, że nie wolno jej z takim panem rozmawiać, tylko ma powiedzieć rodzicom. Co jest, do cholery, antykobiecego i seksistowskiego w takim postulacie?

                  Natomiast opisane przez Ciebie sytuację dotyczą znajomych, do których chodzi się za wiedzą rodziców, zatem rodzice mogą i powinni monitorować charakter znajomości, wiedzieć, jak się dziecko bawi, znać wujka czy sąsiada etc, zanim pozwolą pójść dziecku samemu Oczywiście 100% gwarancji też nie ma, ale sąsiad, który zaprasza do obejrzenia króliczków, może faktycznie nie mieć złych intencji, a zanim pośle się tam dziecko, dobrze jednak o sąsiedzie czegoś się dowiedzieć. Pan z cukierkami pod szkołą złe intencje ma z pewnością.
                  • turzyca Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:58
                    > piszę wyraźnie o kontaktach z NIEZNAJOMYMI nagabującymi dziecko bez opieki star
                    > szych. Pan, który zaczepia dziewczynkę wracającą ze szkoły i proponuje jej cuki
                    > erka, z pewnością ma złe zamiary i z pewnością dziewczynka powinna wiedzieć, że
                    > nie wolno jej z takim panem rozmawiać, tylko ma powiedzieć rodzicom

                    A pan, ktory prosi o pomoc w znalezieniu psa? Ma zle zamiary? A pan, ktory prosi o pomoc w wyciagnieciu kotka z ciasnego kata? Ale ten kotek tak rozpaczliwie piszczal, a pan byl taki duzy i sie nie miescil do tej dziury miedzy szopa i domem, a ten kotek wpadl do takiej rury i nie mogl wyjsc i bylby umarl zupelnie na smierc.
                    A jak sie idzie do szkoly, to zawsze stoi taki rudy pies, sweter to sie nazywa, i ci panstwo pozwalaja go glaskac i on ostatnio byl taki gruby, a teraz ma szczeniaczki i mozna je zobaczyc, jak sie poprosi. I Kasia juz ogladala i dzis ogladalysmy razem.

                    A jak mam kolezanki z podworka i jak jest goraco, to ich mama zawsze robi taki fajny kompot, to moge pojsc z nimi sie napic? A od taty kolezanki mozna kompot wziac? Mam sie pytac, czy jest tata i nie chodzic, jak jest tata, tylko zostawac sama na podworku i czekac na kolezanki?



                    A sasiad to mieszka za plotem od wojny, jak cos to zawsze pomoze, swoj chlop.
                    • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:03
                      Doskonałe przykłady...
                      W dodatku dziewczynka wie doskonale, ze nie wolno rozmawiać z nieznajomymi, ale przecież taka Kasi z przeciwka to nie jest nieznajomy, mąż pani Oli z odziarni tez nie..
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:25
                        tylko, że ja nie do tego się odnosiłam. Odnosiłam się do nieznajomego pana, które dał pieniądze, który chwycił dziewczynkę za krocze etc.
                    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:24
                      A pan, ktory prosi o pomoc w znalezieniu psa? Ma zle zamiary?

                      A dlaczego pan musi o to prosić nieznajome dziecko i wyciągać je gdzieś bez zgody rodziców? Jeżeli nagabuje dziecko nieznajome dziecko w jakimkolwiek bądź celu i namawia, by gdzieś szło bez zgody rodziców, to ma złe zamiary i lepiej, by dziecko wiedziało, że nie wolno z nikim nieznajomym chodzić bez zgody rodziców.

                      A jak sie idzie do szkoly, to zawsze stoi taki rudy pies, sweter to sie nazywa,
                      > i ci panstwo pozwalaja go glaskac i on ostatnio byl taki gruby, a teraz ma szc
                      > zeniaczki i mozna je zobaczyc, jak sie poprosi. I Kasia juz ogladala i dzis ogl
                      > adalysmy razem.

                      Także nie pozwoliłabym dziecku wchodzić do nieznajomych ludzi bez mojej wiedzy i zgody. Bo państwo, którzy zapraszają na oglądanie szczeniaczków, mogą wcale nie być tacy mili, jak dziecko już tam wejdzie. Moim zdaniem dopuszczanie, by dziecko wchodziło w takie miejsca, jest naiwnością.

                      A jak mam kolezanki z podworka i jak jest goraco, to ich mama zawsze robi taki
                      > fajny kompot, to moge pojsc z nimi sie napic? A od taty kolezanki mozna kompot
                      > wziac? Mam sie pytac, czy jest tata i nie chodzic, jak jest tata, tylko zostawa
                      > c sama na podworku i czekac na kolezanki?

                      Myślę, że normalni rodzice znają rodziców koleżanek swoich dzieci z podwórka. Akurat w tym wypadku prawdopodobieństwo złych intencji jest stosunkowo małe.

                      A sasiad to mieszka za plotem od wojny, jak cos to zawsze pomoze, swoj chlop.

                      Czyli sąsiad jest znajomym, a moje uwagi nie odnosiły się do molestowania przez znajomych, tylko przez nieznajomych zaczepiających na ulicy.

                      Niewątpliwie nie pozwoliłabym dziecku chodzić do żadnego domu bez mojej wiedzy i zgody. Zawsze powinnam wiedzieć, gdzie jest dziecko, jeśli u koleżanki, to u kogo. To jedno.

                      Oczywiście molestowaniu przez znajomych zapobiec trudniej. Warto jednak rozmawiać z dziećmi, w co bawiły się u sąsiadów, z kim, kto był w domu i obserwować. Wątkodawczyni opisała sytuację, że jako 13latka chodziła do fotografa, który pokazywał jej pornografię. To rodzice nie interesowali się, co ona u tego fotografa robi? Nie pytali? Dla mnie to normalne, że z dziećmi się rozmawia.
                      • turzyca Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:36
                        > A dlaczego pan musi o to prosić nieznajome dziecko i wyciągać je gdzieś bez zgo
                        > dy rodziców?

                        Ale dlaczego nieznajome, tego pana to wszystkie dzieci w szkole znaja, bo ten pies taki fajny, kudlaty i mily. I on mu zaginal, ten pies.

                        > Także nie pozwoliłabym dziecku wchodzić do nieznajomych ludzi bez mojej wiedzy
                        > i zgody.

                        Ale to nie jest pytanie, czy Ty bys pozwolila, bo Ciebie w tej chwili tam nie ma, dziecko wraca ze szkoly, do szkoly ma siedem minut, bez zadnych przejsc przez ulice, do konca Waszego chodnika, w prawo i zaraz szkola. To jest opis mechanizmu - ludzie sa znani, bo sie tego setera glaszcze za kazdym razem, jak sie idzie ze szkoly, i jak oni pracuja w ogrodku, to sie z nimi rozmawia. I Kasia u nich byla i wszystko bylo ok.
                        Seter zreszta jest autentyczny, ich byla tam cala seria, jeden z nich uwielbial tarmoszenie przez dzieci i zawsze wystawial leb przez plot. Wlasciciele raczej normalni, trafialam na nich, jak chodzilam na spacery z psem mojej matki, wiec sobie pogadalam, ta kobieta po prostu lubi dzieci.

                        Kot zreszta tez jest autentyczny, sasiad mojej prababci pewnie w ogole nie wpadl na pomysl, ze ktos moglby jego prosbe zrozumiec opatrznie, potrzebowal malej osobki, mala osobka weszla, wyciagnela kota, dostala lizaka i poszla dalej.

                        Myślę, że normalni rodzice znają rodziców koleżanek swoich dzieci z podwórka. A
                        > kurat w tym wypadku prawdopodobieństwo złych intencji jest stosunkowo małe.

                        Serio jestes w stanie ocenic szanse zrobienia krzywdy przez faceta, z ktorym rozmawialas moze piec minut? Z zona oczywiscie wiecej, on przeciez pracuje.


                        > Czyli sąsiad jest znajomym, a moje uwagi nie odnosiły się do molestowania przez
                        > znajomych, tylko przez nieznajomych zaczepiających na ulicy.

                        A kto sprawdza sasiadow pod katem ich upodoban do malych dziewczynek? I w jaki sposob to robi?
                        • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:39
                          Nie burz jej bezpiecznego, przewidywalnego świata...
                          • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:45
                            Gdyby uwierzyła, że ani rodzice, ani dzieci nie są w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji i przeciwdziałać im, to musiałaby zdemontować własny mit rodzicielskiej wszechmocy. Od tego tylko krok do zakwestionowania i weryfikowania zdania, opinii, poglądów rodziców.

                            Przyupszczam, że wtedy Srebrnejrybce rozpadłaby się wizja świata. Rodzice i wiara w ochronną moc dziecięcego posłuszeństwa to jej pancerz, mur obronny.
                            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:50
                              Triss, przeczytaj, co napisałam. Nigdy nie uważałam, że rodzice są w stanie uchronić przed wszystkim złem. Sądzę tylko, że nauczenie dzieci, że nie wolno wdawać się w rozmowy z nieznajomymi nagabującymi na ulicy i chodzić do domu do obcych ludzi bez zgody rodziców uchroniłoby pewną część dzieci przed pewnymi wypadkami molestowania. Jeśli uchroni chociaż jedno dziecko, warto to robić. Tylko tyle i aż tyle.
                              Doprawdy wysłałabyś do szkoły samą 8letnią córką nie uprzedzając jej, że nie wolno jej pójść na lody z milym nieznajomym panem i że ma Ci powiedzieć, jeśli ktoś ją dotknął w pierś albo w krocze?
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:46
                            gdyby świat był bezpieczny, można byłoby dzieci posyłać i puszczać wszędzie bez obawy. Właśnie dlatego, że jest niebezpieczny, należy próbować niebezpieczeństwa ograniczać.
                        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:45
                          Generalnie uważam, że dziecko nie powinno chodzić z nikim bez zgody rodziców, a pan, znany najwyżej z widzenia, proszący dziecko o pomoc w znalezieniu psa zachowuje się niewłaściwie. Po prostu dziecko musi mieć zgodę rodziców na pójście z kimś obcym i koniec. Zresztą, jeśli pan nie jest zbokiem, ale pod opieką pana dziecko złamie rękę, to jak potem będzie wyglądała sprawa odszkodowania.
                          Co do znajomych, sąsiadów etc - oczywiście nie zna się ich na 100%, ale nie posyła się dziecka do sąsiada, który wprowadził się tydzień temu i nic o nim nie wiemy. Nawiązujemy kontakty z ludźmi, o których coś wiemy i dzieje się to stopniowo. Oczywiście pewności nigdy nie ma, nie możesz mieć pewności, czy Twój mąż nie molestuje Twojej córki, ale to już paranoja. Jednak warto przyglądać się, czy ludzie, do których chodzi dziecko, są przyzwoici i kulturalni. No i z dzieckiem rozmawiamy, jak było u Kasi, jak było u wujka, w co się bawił z kuzynami etc. Nie zapobiegnie to na 100%, ale jakimś, niedoskonałym narzędziem jest. Co proponujesz w zamian?
                • totorotot Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 07:29
                  Ergo należy wychowywać chłopców i tworzyć w społeczeństwie atmosferę braku przyzwolenia na molestowanie dziewcząt, kobiet. Edukować ludzi by pomagali ofiarom i reagowali na zauważone sytuacje i zgłaszane przez dziewczynki.
                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 08:34
                    oczywiście, że tak. Zwracam tylko uwagę, że żadne prawo i zakaz nie działa idealnie. Zresztą kary za molestowanie już są. Molestujący kryją się z tym, bo wiedzą, że to jest naganne. I pewnej grupy się nie wypleni, tak, jak mimo surowych kar są w społeczeństwie mordercy i włamywacze. Więc mimo kar i braku przyzwolenia zawsze jest niebezpeczeństwo, że wracajaca ze szkoły 7letnia dziewczynka spotka miłego pana, który zapyta ją o oceny w szkole i da pieniądze za dobre oceny (przykład vre-sny). I dobrze, żeby ta dziewczynka wiedziałą, że z tkim panem nie naezy rozmawiać. O to mi cały czas chodzi. O zapobieżenie nieszzczęści takiej 7 letniej diewczynki, która wraca sama ze szkoły, zanim jeszcze stworzymy nowy wspaniły świat
                    I po drugie - ofiara powinna móc opowiedzieć o tym co ja spotkało. to ocywiste Ae dla 7letniej gwałconej dziewczynki fakt, że opowie o tym w przyjaznej atmosferze pociechą jest mierną. Ja wolałabym, y tej dziewczynki nie zgwałcono.
                    Upominanie się o to, by ludie reagowali, jest słuszne. Prfzypomnę jednak, że na tym forum się dowiedziałam, że syn przyjaciół, student, kóry na ulicy złapał złodzieja zamiast przyglądać się temu biernie, na pewno wyrośnie na faszystę i będzie bił koleżanki Żydówki, Taka pedagogika nie achęca ludzi do ppomocy osobom atakowanym przez bandytów.
                    • kk345 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 11:22
                      > Upominanie się o to, by ludie reagowali, jest słuszne. Prfzypomnę jednak, że na
                      > tym forum się dowiedziałam, że syn przyjaciół, student, kóry na ulicy złapał z
                      > łodzieja zamiast przyglądać się temu biernie, na pewno wyrośnie na faszystę i b
                      > ędzie bił koleżanki Żydówki, Taka pedagogika nie achęca ludzi do ppomocy osobom
                      > atakowanym przez bandytów.

                      Pewnie prośba o link nie zostanie wysłuchana?
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 11:16
                        to było kilka lat temu, więc trudno byłoby mi znaleźć.
                        • kk345 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 13:38
                          Ależ oczywiście- jak dogodnie, prawda? jakie to zaskakujące!
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 14:29
                            nie. Przez pewien czas nangaparbat miała w sygnaturce cytat ze mnie, gdzie streszczałam tę wypowiedź. To już było dobrych kilka lat temu, doprawdy nie jestem w stanie przeszukiwać wszystkich wątków.
            • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:03
              Ależ ja byłam uświadamiana w kwestii zaczepek ze strony dorosłych, moi rodzice byli na to wyczuleni. Ten facet nie złapał mnie na cukierka, na fałszywą troskę - spodenki były wybrudzone jakimś smarem, czy inną chemiczną substancją i on twierdził, że może mi to zaszkodzić, poparzyć skórę, uczulić. Wyglądał porządnie, wzbudził moje zaufanie.
              • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:08
                Bo rodzice mogli to przewidzieć i przygotowac Cię na pana ze smarem...

                A poważnie- rzecz w tym, ze to dość typowe przekonanie, że na wszystko można i trzeba się przygotować, ze można przewidzieć i zapobiec wszelkim nieszczęściom, a jeśli one już się zdarzą, to tylko konsekwencja złych wyborów/złego przygotowania do życia/miliona innych powodów
                Niestety życie uparcie nie chce się poddać klasyfikacjom i skubane wciąż wymysla cos nowego, nie pozwalając człowiekowi by usiadł i westchnął sobie "No, jestem gotowy na wszystko". Jednak niektórzy wciąż próbują zaklinać rzeczywistość...
                • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:12
                  I jeszcze- łatwiej jest myśleć, że obce dziecko zostało skrzywdzone bo jego rodzice nie dopilnowali, niedostatecznie je chronili, wtedy można sobie wyobrażać, ze ja robię wszystko, ochronie je własną piersią i będzie bezpieczne, bo nie popełnię przecież tych błędów co mityczni ONI. Dobrze to widać w wątkach typu "ja nigdy nie zostawiłabym dziecka ze starszym bratem/w samochodzie/samego na schodach"- wtedy człowiek ma poczucie, ze panuje nad złem i nigdy do niego nie dopuści.
                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:18
                    nigdy nie twierdziłam, że istnieje 100% gwarancja uchronienia dziecka przed molestowaniem. Natomiast twierdzę, że uczenie pewnych reakcji zmniejsza zagrożenie i warto to robić, by zmniejszyć prawdopodobieństwo nieszczęścia. W niektórych postach pojawia się motyw całkowitej naiwności dziewczyn w ogóle nieprzygotowanych.
                    Dobry włamywacz poradzi sobie z każdym zamkiem. Niemniej jednak instalujemy coraz doskonalsze zamki i zamykamy mieszkania na klucz, by maksymalnie utrudnić złodziejowi pracę. Wskutek tego wielu włamań udaje się uniknąć. Czy należy tego zaniechać, dlatego, że nie mamy 100% gwarancji?
                    • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:22
                      A kto tu czego zaniechał? Moi rodzice uczulali mnie na różne zachowania obcych, byli wręcz przeczuleni na punkcie bezpieczeństwa, nie przyszło im do głowy "wyrywanie" dziecka na brudne spodenki.
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:25
                        przecież piszę, że 100% gwarancji nie ma. Ale czy uważasz, że rodzice w ogóle nie powinni uczyć córek, że na ulicy może je zaczepić zbok i jak należy wtedy reagować?
                        • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:48
                          A czy ktoś tak powiedział?
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:26
                            tak, kk. Przecież cały czas udowadnia, że ja piszę bzdury, bo nie można na 100%. Na 100% nie, ale lepiej na 50%, niż wcale.
                        • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:07
                          Ale jej nie zaczepił zbok, tylko miły pan, który chciał pomóc jej oczyścic spodenki! Czego nie rozumiesz- ze raczej przeciętny zboczeniec nie ma na czole napisane "powinnaś się mnie bać, dziewczynko"? Jak chcesz nauczyć dziecko JEDNOCZEŚNIE normalnego funkcjonowania w świecie i nieufności do wszystkich napotkanych obcych, bo każdy może być potencjalnym napastnikiem? I jak chcesz uwzględnić potencjalnych znajomych napastników? Konkretnie, nie w ogólnikach "trzeba ostrzegać".
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:55
                            sorry, pan, który proponuje nieznajomej dziewczynce cukierka, choćby był elegancko ubrany, jest zbokiem i tyle. Jeżeli w imię ufności do świata będziesz córce tłumaczyła, że ma brać za dobrą monetę każde zagadnięcie na ulicy, iść na lody z każdym miłym panem, który to zaproponuje, pomóc znaleźć psa każdemu panu, który o to poprosi etc., to nie będę zdziwiona, że Twoja córka, której tego nie życzę, powiększy statystykę osób molestowanych w dzieciństwie.
                            Jest jasna granica: dziecko nie może wdawać się w kontakty z nieznajomymi bez zgody rodziców. Bo rodzice mają więcej doświadczenia życiowego.
                            Uczy się tego poprzez doświadczenie. I kontakty podejmujemy albo na zasadzie konkretnej publicznej sprawy do załatwienia (poczta, sklep etc.) albo ze znajomymi. Mam ful znajomych i łatwo nawiązuję kontakty, ale nie np. w pociągu. Pamiętam taką tragiczną sprawę studentki zamordowanej w Tatrach - poszła w góry z facetem poznanym w schronisku, który, jak się okazało, właśnie wyszedł z więzienia za gwałty. Poszła w samotne miejsce z facetem, o którym nic nie wiedziała. Oczywiście to on jest winien, ale dla mnie to niewyobrażalne. Itp.
                            • turzyca Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:44
                              > sorry, pan, który proponuje nieznajomej dziewczynce cukierka, choćby był elegan
                              > cko ubrany, jest zbokiem i tyle. J

                              Tyle ze pan z cukierkiem jest mitem. Bo to nie jest cukierek tylko cos innego, co akurat na dziecko zadziala. Np. okazanie troski o zdrowie dziecka, ktore sie upapralo zraca substancja i moze mu sie stac krzywda.
                            • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:50
                              Twoja wiara w nieograniczoną moc ochronną przestróg rodzicielskich i posłuszeństwa dziecka jest tyleż wzruszająca, co przerażająca.
                              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:53
                                nigdzie nie pisałam o NIEOGRANICZONEJ wierze. Piszę o bardzo ograniczonej.
                                A z innej beczki: czy uczysz dzieci zasad przechodzenia przez jezdnię? Także nie jesteś w stanie uchronić dziecka przed każdym możliwym wypadkiem, ale jednak dziecko znające zasady przechodzenia przez ulicę ma mniejsze prawdopodobieństwo wpaść pod samochód.
                                • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:57
                                  Uczę. Natomiast absolutnie nie ufam ani dzieciom, ani - tym bardziej - kierowcom.
                                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:04
                                    Dobrze, że chociaż zasad ruchu drogowego uczysz smile. Oczywiście, że zarówno dziecko może tych zasad nie przestrzegać, jak i kierowca. Ale jak dziecka nie nauczysz, przestrzegać nie będzie na pewno. Podobno dziewczynka zaczepiana przez miłego pana pod szkołą. Jeśli nigdy nie słyszała, że nie wolno jej rozmawiać z nieznajomymi, z radością przyjmie zaproszenie na lody albo pójdzie szukać psa. Jeśli była uczona, że nie wolno, jest jakieś prawdopodobieństwo, że powie, że musi zapytać mamy. I chyba lepiej, jeśli to jednak zrobi, nie uważasz?
                            • 3-mamuska Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 02:07
                              sorry, pan, który proponuje nieznajomej dziewczynce cukierka, choćby był elegancko ubrany, jest zbokiem i tyle.

                              Masz coś z głowa. Masa ludzi chciała/częstowała moje dzieci czymś.
                              Raz pamietam ze pewna kobieta dała mojej córce noworodkowi 1-2£ pod materac w wózku, gdy dowiedziała ze mała ma kilka dni. Powiedziała ze u nich w kraju (z tego co pamietam choć mogę się mylić była z Irlandii ,jest taki zwyczaj). Nie pamietam jak się ta cała sytuacja zaczęła chyba na przystanku czekaliśmy na autobus. Dość wiekowa pani życzyła nam wszystkiego dobrego.
                              Nie liczę cukierków jabłek mandarynek dawanych przez ludzie któremuś z moich dzieci.
    • zolla78 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 18:23
      Jako dziecko na szczęście nie byłam molestowana i ekshibicjonistów widziałam zaledwie kilku. Potem już jako nastolatka zaliczyłam próbę gwałtu (pomogły postronne osoby), usiłowanie doprowadzenia do tzw. innej czynności seksulanej (pomogłam sobie sama), obłabywanie w windzie przez obcego faceta, obmacywanie jak zgodziłam się z kimś zatańczyć, dwie propozycje seksu za pieniądze, zbyt nachalnego szefa i więcej na razie nie pamiętam, ale na pewno było coś jeszcze. Acha, jak pracowałam jako kelnerka, to były próby dotykania, poklepywania, propozycje jednoznaczne itp. na porządku dziennym.
    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 18:42
      potem zaczęły się głupie teksty, puszczanie pornosów i namawianie na fil
      > mowanie w bieliźnie. Na szczęście nie zdążył mnie dotknąć, bo siostrze się coś
      > nie spodobało i mnie stamtąd zabrała (to był jej znajomy z pracy).

      Gdybym miała 13 lat i była w takiej sytuacji, natychmiast, obawiając się gwałtu, którego bałam się panicznie, zerwałabym kontakty i powiedziała rodzicom. Natomiast nie czułabym się zgwałcona propozycją.
      Może to jednak kwestia odpowiedniego, jak widzę, przygotowania mnie przez Mamę na takie sytuacje. Byłam uczona, że należy się przed takimi sytuacjami bronić i jak.
      Przypominam sobie, że jak miałam 13 lat, byliśmy w Rumunii na wakacjach i mieszkaliśmy na prywatnej kwaterze. Gospodarze mieli syna tak ok. 18 lat. Mama kiedyś źle się czuła i posłała mnie do gospodarzy po coś, ja poszłam i ten syn zaczął ze mną rozmawiać po angielsku (kulawo nam to szło smile ) i wreszcie zaproponował mi wspólne wyjście do kina (w Rumunii, nie znałam języka). W czasach mojej nastoletniości chodzenie do kina było jednoznacznym sposobem randkowania. Z przerażeniem przerwałam rozmowę i uciekłam. Chłopakowi chyba wpadłam w oko, ale czy mam to uważać za molestowanie?
      • milva24 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 18:53
        Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy zaproszeniem do kina przez kilka lat starszego chłopaka a puszczaniem pornosòw 13 latce przez dorosłego mężczyznę?
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:03
          sorry, zaproszenie do kina w kraju, gdzie nie rozumie się języka, było wyraźną propozycją seksualną, bo przecież z filmu bym nic nie rozumiała. 18latek dla mnie, 13latki, był dorosły. Na dodatek mieszkaliśmy u niego w domu, było to w obcym kraju i trudno mi było się z nim porozumieć. Już wtedy, jako 13 latka, ewentualny flirt czy chodzenie ze sobą traktowałam poważnie, tzn. mogłabym z kimś chodzić czy flirtować z racji ogólnej sympatii, znając człowieka. Tu oczywiście nie było mowy o jakiejkolwiek znajomości, bo czy można poznać kogoś, z kim się trudno porozumieć i kto mieszka w zupełnie innym kraju? Więc dla mnie to była zawoalowana propozycja seksualna.
          Tyle, że potrafiłam ją przerwać i powiedzieć rodzicom. I nie czuję się zmolestowana.
          • milva24 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:07
            Czy jeśli ja nie potrafiłam to znaczy że jestem gorsza?
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:26

              Czy jeśli ja nie potrafiłam to znaczy że jestem gorsza/

              Czy ja gdzieś to napisałam?
              Pytanie wątkodawczyni było, czy było się molestowanym. Opisałam swoje doświadczenie, które można byłoby pod molestowanie podciągnąć i opisałam, w jaki sposób Mama przygotowała mnie na takie doświadczenia, dzięki czemu nie wyrządziły mi one szkody. I że warto podobnie przygotowywać dzieci na nieuniknione spotkania z ludźmi nie panującymi nad swoim popędem. Tyle.
          • totorotot Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 07:02
            Tu oczywiście
            > nie było mowy o jakiejkolwiek znajomości, bo czy
            można poznać kogoś, z kim si
            > ę trudno porozumieć i kto mieszka w zupełnie innym
            kraju? Więc dla mnie to była
            > zawoalowana propozycja seksualna.
            > Tyle, że potrafiłam ją przerwać i powiedzieć
            rodzicom. I nie czuję się zmolesto
            > wana.

            Trollujesz, prawda?
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 08:38
              nie, historia prawdziwa. Facet sporo starszy, dla którego jestem małolatą, który widuje mnie z daleka i nie może się ze mną porozumieć ze względu na słabą znajomośc języka, zaprasza mnie do kina w kraju, którego języka ja w ogóle nie znam. W jakim celu miałabym z obcym facetem iść do kina w Rumunii? Cel był jeden: wywabić mnie z domu i spod opieki rodziców.
      • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:25
        > Gdybym miała 13 lat i była w takiej sytuacji, natychmiast, obawiając się gwałtu
        > , którego bałam się panicznie, zerwałabym kontakty i powiedziała rodzicom. Nato
        > miast nie czułabym się zgwałcona propozycją.
        > Może to jednak kwestia odpowiedniego, jak widzę, przygotowania mnie przez Mamę
        > na takie sytuacje. Byłam uczona, że należy się przed takimi sytuacjami bronić i
        > jak.

        Wiesz co, wybacz, najwyżej mnie wytną, ale ty masz po prostu coś nie tak pod deklem.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:56
          co trzeba mieć nie tak pod deklem, żeby opowiedzieć mamie, że ma się bardzo niepokojący kontakt i że boisz się pana, do którego chodzisz fotografować?
          • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:04
            Różnica jest zasadnicza. Ja bylam wtedy dzieciakiem, ty jesteś teraz dorosłą kobietą i powinnaś mieć więcej oleju w glowie i wyczucia. Swoją głupią, nieprzemyslana pisaniną robisz dobrze wszystkim zbokom, a ofiarom przykrość. Po prostu juz zamilknij i przyjmij do wiadomości, że jest to temat, którego nigdy nie ogarniesz.
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:15
              dlaczego twierdząc, że dobrze, by molestowane dziecko powiedziało o tym rodzicom, robię dobrze zbokom? To chyba Ty masz coś pod deklem. Przecież, gdybyś powiedziała od razu rodzicom, rodzice powinni byli zrobić z tego chryję, zawiadomić milicję czy policję, co tam wtedy było, postraszyć faceta etc. Wtedy zbok zostałby ukarany albo przynajmniej ostrzeżony. A Ty nie powiedziałaś, więc zrobiłaś zbokowi dobrze, bo on mógł bezpiecznie dalej uwodzić małe dziewczynki.
              Rozumiem, że miałaś 13 lat i nie wiedziałaś, co zrobić, więc trudno Cię winić. Można Ci tylko współczuć. Ale nie rozumiem, dlaczego uczenie dzieci, by natychmiast mówiły rodzicom, robiło dobrze zbokom? Przecież tylko przez alarmowanie można takie sprawy ograniczyć.
              A co proponujesz w zamian, bo nie wiem. W jaki sposób Twoim zdaniem można byłoby zapobiec takim sytuacjom, jak Twoja?
              • evolene Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:37
                Srebrnarybka, Ty nie potrafisz wyjść poza swoje myślenie, piszesz jak nakręcona jedno i to samo.
                Po prostu niektórzy NIE powiedzieli rodzicom, czego nie rozumiesz w tym?
                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:55
                  rozumiem, że ktoś nie powiedział. Ale dlaczego przekonywanie, że lepiej powiedzieć, ma dobrze robić zbokom? I że za...nym obowiązkiem rodziców jest interesować się tym, jak ich 13letnia córka spędza czas u fotografa?
                  • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 09:18
                    Ale dlaczego przekonywanie, że lepiej powiedz
                    > ieć, ma dobrze robić zbokom?

                    Rezygnuję, ty po prostu nie rozumiesz słowa pisanego.
                    • milva24 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 09:32
                      Ja chyba rozumiem co srebrnarybka chce przekazać ale chyba nie dostrzega że swoim powtarzaniem jak to ona potrafiła powiedzieć rodzicom sprawia przykrość innym.
                      Poza tym w jej rozumowaniu jest wiele błędów co już dziewczyny udowodniły. Owszem częściowo ma rację, że dzieci trzeba uświadamiać o niebezpieczeństwami, trzeba z dziećmi rozmawiać. Ale jednocześnie nie można stwarzać atmosfery, że skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ostrzegali to samo jest sobie winne. Bo myślę że często te molestowane przez obcych nie powiedziały rodzicom bo oni uprzedzali, że się nie rozmawia z nieznajomym. Wiec
                      • milva24 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 09:40
                        Więc skoro się nie posłuchało rodziców to lepiej to przemilczeć. Gdy do tego dojdzie wstyd i poczucie bezradności to tym bardziej.
                        A wracając do wychowania dzieci, daję prawo dziecku żeby samo decydowało czy chce dać całusa czy nie łącznie ze mną. Jeśli nie ma obowiązku nie musi. Staram się też nie naruszać granic, nie ubierać na siłę o karach cielesnych nie wspomnę.
                        Mam nadzieję że moje dzieci nigdy nie spotka to co mnie jednak na wszelki wypadek będę wyczulona na sygnały płynące od dziecka. Jak sobie pomyślę ile razy modliłam się żeby ktoś się domyślił co się dzieje..
                        • triss_merigold6 skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ostrzega 21.04.15, 09:51
                          skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ostrzegali to samo jest sobie winne

                          Podkreśliłabym to 300 razy.
                          Łatwo wygenerować taki klimat, ostrzegając, uprzedzając i kładąc taki nacisk na posłuszeństwo rodzicom i osobom dziecku lepiej znanym.
                          Tyle, że dziecko może nie posłuchać, zapomnieć, rozproszyć się, przestraszyć, zaciekawić, zawstydzić i tysiąc innych rzeczy, które ułatwią dorosłemu wykorzystanie.
                          No i kluczowa kwestia, najczęściej napastują dzieci osoby z rodziny i spośród dalszych krewnych czy przyjaciół rodziców. Osoby dobrze dziecku znane.
                          • lily-evans01 Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 21.04.15, 10:06
                            Zgadza się, dzieci i nastolatki niejednokrotnie kierują się impulsami, atmosferą chwili, co coś jest fajnie z kimś robić - i MOŻE zdarzyć się tak, że dzieciak podejmie złą decyzję, niekorzystnie oceni sytuację. I nie wyobrażam sobie, żeby walić skrzywdzonej dziewczynce: a nie mówiłam.../trzeba było... itp. itd.
                            I do rodzica w pierwszym rzędzie należy osąd, czy dziecko może zostać z kimś/u kogoś, nawet u tej dalszej rodziny, u koleżanki z klasy itp. Jeśli cokolwiek nie budzi zaufania osoby dorosłej, należy podjąć decyzję na nie, niezależnie od innych czynników. Jak piszę poniżej, kiedyś znajoma strasznie mnie nagabywała, żeby moja córka u nich spała (córka dość lubiła jej córkę). Rozważyłam wszystkie za i przeciw, odpowiedziałam na nie, bo różne rzeczy mi się nie spodobały i przy okazji porozmawiałam sobie z córką nt. bezpieczeństwa, i nadmiernego czasami zaufania. Nie mam jednak złudzeń, że w każdej sytuacji życiowej dziecko będzie się moimi radami kierować, może być różnie. Jedyne, co mogę zrobić, to w miarę dobrać dziecku otaczające je towarzystwo (tak, wiem, na ematce to nie uchodzi).
                            • srebrnarybka Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 21.04.15, 18:47
                              Lily, ja właśnie mniej więcej chcę to powiedzieć. Że właśnie rodzice powinni decydować, do kogo ma chodzić dziecko i z kim rozmawiać. I dlatego ma wiedzieć, że jeśli jest samo, np. na ulicy, to ma się nie wdawać w rozmowy z nieznajomymi ani nigdzie z nimi nie chodzić. Wcale nie uważam, że dziecko jest winne. Tylko, że ostrzeżenie mogłoby zapobiec pewnej liczbiue nieszczęść.
                              • mag1982 Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 21.04.15, 18:49
                                A jeśli dziecko jest ostrzeżone a i tak nie posłuchało?
                              • lily-evans01 Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 21.04.15, 22:17
                                Ja mam dziecko delikatne wink.
                                Nie jestem w stanie przeformować mu osobowości o 180 stopni.
                                Obawiam się, że: zareagowałoby oczywiście prawidłowo na sytuacje typu chodź ze mną do bramy, a jak masz na imię, chcesz cukierka, zgubił mi się piesek, znam twoją mamę itp. - ale nie jestem pewna, czy nie dałoby się omotać w inny sposób.
                                Niejeden raz widziałam, jak moją córkę urabiały cwańsze koleżanki - po kilku takich epizodach, kiedy sama nie była zadowolona z relacji z kimś albo z wymuszonych decyzji oczywiście zmądrzała. A ze zboczeńcem sytuacja jest jak z saperem: mylisz się tylko raz.
                                A dziecko za grzeczne jest i za ciche, żeby ryknąć pełnym głosem na ulicy: odpie...l się stary zboku. Dlatego jak na razie nie chodzi samo (zwłaszcza, że jest wysoka i wygląda na starszą, nad czym boleję - przeżyłam to samo, zawsze starsi chłopcy się mnie czepiali i podrywali, bo uznawali za rówieśniczkę, czasami naprawdę się wstydziłam, bo byłam 9-latką o wzroście ponad 150).
                                • srebrnarybka Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 23.04.15, 10:43
                                  a czy w ten sposób nie obrażasz wszystkich dziewczynek, które matki jednak wysyłają same do szkoły czy sklepu? Bo stwarzasz złudne poczucie bezpieczeństwa, a przecież niewysyłanie dziecka na ulicę nie ochroni go przez zalotami obleśnego wujka. I uważasz się za lepszą od tych matek, które dzieci wysyłają same do szkoły. Fuj, to wstrętny seksizm.
                                  • pani.mysz Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 23.04.15, 17:46
                                    Ty chora jesteś?
                              • 3-mamuska Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 22.01.22, 02:53
                                srebrnarybka napisała:

                                > Lily, ja właśnie mniej więcej chcę to powiedzieć. Że właśnie rodzice powinni de
                                > cydować, do kogo ma chodzić dziecko i z kim rozmawiać. I dlatego ma wiedzieć, ż
                                > e jeśli jest samo, np. na ulicy, to ma się nie wdawać w rozmowy z nieznajomymi
                                > ani nigdzie z nimi nie chodzić. Wcale nie uważam, że dziecko jest winne. Tylko,
                                > że ostrzeżenie mogłoby zapobiec pewnej liczbiue nieszczęść.

                                Dziecko nie trzymane na krótkiej smyczy uświadomione i nie trzymane pod kloszem samo umie rozpoznać czyjeś intencje i należy dziecku pozwolić samemu stawić granice, gdy złe się czuje w czyimś towarzystwie. Oczywiście zależy od wieku i samodzielności dziecka bo kontrola zaburza się naturalny instynkt
                                Bzdury wypisujesz….
                                Dziecko należy uczyć piłowania własnych granic.
                                A jak dziecko na nie rozmawiać z obcymi jak się zgubi czy coś się stanie i musi wezwać pomoc?
                                Przekazie dziecku Stachu do obcych na ulicy jest przegięciem.
                                Bo jak wykazują statystyki do molestowań dochodzi w większości w gronie znajomych/rodziny.
                                • pani_tau Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 22.01.22, 09:05
                                  Widziałam filmik, którego autor pytał matki spotkane na placu zabaw, czy ich dziecko poszłoby z nieznajomym.
                                  Każda odpowiadała, że żadnym razie, ponieważ o to zadbała.
                                  Dwie minuty po takim zapewnieniu, dzieci ufnie podawały rączkę sympatycznemu panu i szły z nim oglądać koteczki.
                          • srebrnarybka Re: skoro dziecko nie posłuchało choć rodzice ost 21.04.15, 18:51
                            koro dziecko nie posłuchało choć rodzice ostrzegali to samo jest sobie winn
                            > e[/b]
                            nie jest.

                            Tyle, że dziecko może nie posłuchać, zapomnieć, rozproszyć się, przestraszyć, z
                            > aciekawić, zawstydzić i tysiąc innych rzeczy, które ułatwią dorosłemu wykorzyst
                            > anie.

                            Może, oczywiście. Ale dziecko, które jest ostrzegane, że dorośli mogą mieć złe zamiary, może jednak to zapamiętać. Nieostrzegane może mieć więcej fałszywego zaufania.

                            najczęściej napastują dzieci osoby z rodziny i spośród d
                            > alszych krewnych czy przyjaciół rodziców. Osoby dobrze dziecku znane.

                            Ile razy mam powtarzać, że do tych wypadków się nie odnosiłam?
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 18:44
                        le jednocześnie nie można stwarzać atmosfery, że skoro
                        > dziecko nie posłuchało choć rodzice ostrzegali to samo jest sobie winne.

                        Gdzie ja taką atmosferę stwarzam, do cholery? Gdzie piszę, że molestowane dziecko jest winne?
        • jammer1974 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 02:13
          morgen_stern napisals
          > Wiesz co, wybacz, najwyżej mnie wytną, ale ty masz po prostu coś nie tak pod de
          > klem.

          Nie wytna. Z nia ewidentnie jest cos nie halo.
          • mallard Re: No to która była molestowana? 23.01.22, 08:16
            jammer1974 napisała:

            > Nie wytna. Z nia ewidentnie jest cos nie halo.

            No jasne! Jak przez 17 lat nie "wycięli", to pewnie już tego nie zrobią.
    • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 18:54
      O, pamiętam dwa epizody. 7 lat i 8.
      Pierwszy dziwny, bo facet był w wieku mojego dziadka. Przebywał na ławeczce przed blokiem i był bardzo miły, oferował pieniądze za moje dobre oceny. Ponieważ byłam gadułą, to opowiedziałam matce o miłym panu i o forsie. Reakcja matki podczas rozmowy z panem dała mi wówczas do myślenia i już nie było znajomości.
      A drugi to gdy rozmawiałam z o rok młodszą koleżanką nagle przy nas zjawił się gość, ok. trzydziestoletni, który zaczął macać koleżankę w kroczu. Odważyłam się zapytać, co pan robi, odpowiedź: muszę was zbadać, za chwilę kończę. Wiem jak to brzmi, facet poza tym obleśnym pomacaniem nic nie zrobił, trwało to może z pięć minut. Ale byłyśmy obydwie mocno zawstydzone i żadnej z nas nie wpadło do głowy, żeby krzyczeć ratunku. Co ze względu na wiek chyba było normalnym zachowaniem.
      Te dwa epizody przypomniały mi się teraz, przy tych trzech koszmarnych wydarzeniach.
      • andaba Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:03
        Nigdy w życiu przez nikogo.
      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:05
        o rok młodszą koleżanką nagle przy nas zjawił się gość, ok. trzydziestoletni, który zaczął macać koleżankę w kroczu. Odważyłam się zapytać, co pan robi, odpowiedź: muszę was zbadać, za chwilę kończę. Wiem jak to brzmi, facet poza tym obleśnym pomacaniem nic nie zrobił, trwało to może z pięć minut. Ale byłyśmy obydwie mocno zawstydzone i żadnej z nas nie wpadło do głowy, żeby krzyczeć ratunku. Co ze względu na wiek chyba było normalnym zachowaniem.

        chyba nie było normalnym zachowaniem, zwłaszcza po tym pierwszym razie.
        • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:22
          Będąc dorosłą wzięłam te dwie sprawy pod wspólny mianownik. W pierwszym przypadku nie było dotykania.
          A w drugim byłam nie tyle zastraszona ( facet też mnie dotykał, ale skupił się na koleżance) co zawstydzona, że badanie dokonywane przez pana odczuwam jako niestosowne, a przecież jako dorosły wie co robi.

          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:28
            właśnie to jest dla mnie zdumiewające. Gdy mniej więcej w tym wieku zaczęłam wychodzić sama na ulicę, Mama wytłumaczyła mi, że nie wolno się wdawać w rozmowy z nieznajomymi, bo mogą mieć złe zamiary. Nie było żadnego bezgranicznego zaufania do dorosłych. Nieprzygotowanie dzieci na takie sytuacje jest proszeniem się o nieszczęście.
            • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:35
              No widzisz- i przynajmniej tyle dobrego wynika z tego watku, ze ustaliłyśmy winnych molestowania dzieci! To- uwaga- rodzice, którzy tych dzieci nie przygotowali, którzy niedostatecznie dbali i chronili.
              Uważni rodzice, którzy dbają, chronią i przygotowują dziecko do zderzenia ze złym swiatem mogą spać spokojnie, ich dzieci nic złego nie spotyka. Gwarantuje to jednorożec z tęczą na ogonie.
              • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:41
                Ten drugi epizod wydarzył się niemalże w progu mojego mieszkania.
                Ciesz się, że nie masz takich wspomnień.
                • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:45
                  Przeczytaj mój post jeszcze raz.
                  • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:11
                    Pisalam do Rybki. Drzewko się w tel pomerdalo wink
                    • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:13
                      No bo się zdziwiłamsmile
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:31
                        ale w jaki sposób Ty chcesz zapobiegać molestowaniu dzieci? Chciałabym się dowiedzieć.
              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:42
                Gwarantuje to
                > jednorożec z tęczą na ogonie.

                Nie gwarantuje, ale znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo, a dziecko, które potrafi w porę opowiedzieć rodzicom, że ktoś je nagabywał, może przyczynić się do ukarania winnego.

                Rodzice są winni tak samo, jak wypuszczając dziecko na ulicę bez znajomości zasad przechodzenie przez jezdnię, jak wysyłając pociągiem samo dziecko nie nauczywszy kupować biletu czy wyrzucając na głęboką wodę bez umiejętności pływania. Rodzice mają obowiązek przygotować dzieci na niebezpieczne sytuacje, które spotkają w życiu, w tym spotkanie ze zboczeńcami.
                • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:47
                  A jeśli dziecku mimo wszystko coś się stanie, to oczywiscie sa winni! Nie do końca wiem, jak to odnieść do sytuacji, kiedy molestującym nie jest obcy, tylko dziadek, ojczym czy ojciec, ale wtedy to też na pewno wina drugiego rodzica, ze nie dopilnował
                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:53
                    A jeśli dziecku mimo wszystko coś się stanie, to oczywiscie sa winni!

                    Jeżeli stanie się MIMO, to oczywiście nie są winni. Nie jesteśmy w stanie uchronić siebie ani dzieci przed całym złem świata, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy tego robić. W wątkach, które czytam, powtarza się motyw bezradnych dzieci wobec zboczeńców nagabujących je na ulicy.

                    Nie do ko
                    > ńca wiem, jak to odnieść do sytuacji, kiedy molestującym nie jest obcy, tylko d
                    > ziadek, ojczym czy ojciec, ale wtedy to też na pewno wina drugiego rodzica, ze
                    > nie dopilnował

                    Nie pisałam o takich sytuacjach, tylko o molestowaniu przez obcych. Wina drugiego rodzica jest bardzo częsta, poczytaj sobie chociażby Toksycznych rodziców Susan Forward.
                    • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:59
                      > Nie pisałam o takich sytuacjach, tylko o molestowaniu przez obcych.
                      To napisz, bo o to pytam- jaką masz cudowną receptę na tę sytuację?
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:28
                        nie mam żadnej recepty, tylko uderzyła mnie liczba postów osób, które były jako dzieci wypuszczane na ulicę bez odpowiedniego przygotowania.
                        A jaką Ty masz receptę? Wykastrować wszystkich mężczyzn? Przecież molestuje się nieraz łapami.
                        • evolene Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:40
                          Mnie uderza za to Twoje jakby to delikatnie ująć -ograniczenie. Dzieci byly przygotowane, ale nawet rodzice nie są w stanie przewidzieć pewnych scenariuszy.
                          • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:41
                            A przecież powinni!
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:57
                            w większości postów, które komentowałam, właśnie nie były. NIE WOLNO ROZMAWIAĆ Z NIEZNAJOMYMI BEZ ZGODY RODZICÓW, BO MOGĄ ZROBIĆ KRZYWDĘ . AMEN.
                    • totorotot Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 07:06
                      robić. W wątkach, które czytam, powtarza
                      się motyw bezradnych dzieci
                      > wobec zboczeńców nagabujących je na ulicy.

                      Pozwolę sobie zauważyć, że Ty też byłaś ofiarą na równi z koleżanką dotykana w miejscach intymnych i jakoś nie poradziłas sobotę ani nie uniknelas tej sytuacji pomimo znakomitego jakoby przeszkolenia przez rodziców.
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 08:36
                        jaką ofiarą?
            • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:44
              To nie było wdanie się w rozmowę. To była napaść z późniejszym żałosnym wyjaśnieniem.
              Było to we wczesnych latach osiemdziesiątych.
              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:47
                więc tym bardziej należało zareagować i uciec.
                • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:52
                  Widzisz? Twoja wina. Albo Twoich rodziców...
                  srebrnarybko, to jest ten właściwy moment, by zamilknąć
                  • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:27
                    Tak, ja też poproszę, żeby ona przestała pisać. Bo albo trolluje, albo jest bezdennie głupia.
                    • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:32
                      Nie trolluje jest po prostu bardzo specyficznie wychowana, w kulcie rodziców, straszliwie sztywnym katolicyzmie i bez cienia mentalnej możliwości zakwestionowania rodzicielskich zaleceń. Dodaj do tego starszy wiek, brak dzieci i funkcjonowanie w malutkiej niszy ekologicznej na uczelni i masz zerową wiedzę o różnych przejawach rzeczywistości.
                      • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:50
                        Ty musisz prowadzic jakas kartotekę, to jest niemożliwe smile
                        • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:57
                          Nienie, ja Srebrnąrybkę kojarzę z bardzo długich dyskusji na f. wychowanie (wychowanie albo starsze dziecko) i obszernych drastycznych IMO wspomnień z życia rodzinnego w każdym wątku oraz bardzo archaicznego podejścia do dzieci.
                          • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:01
                            Może stąd ten stereotyp obcego z cukierkiem, przywoływanego w każdym przykładzie (kiedy w rzeczywistości większość napastników to znajomi lub rodzina) i głębokie przekonanie, ze właściwe zachowanie i podporządkowanie się regułom zapewniają nagrodę i nietykalnośc...
                            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:09
                              przecież w tym wątku padło ileś przykładów nagabywań przez obcych ludzi na ulicy i tylko w wypadku tych postów wypowiadałam się, że nauczenie dzieci, że nie wolno wdawać się w rozmowy z nieznajomymi bez zgody rodziców mogłoby część dzieci uchronić.
                              W sprawie molestowania przez znajomych i rodzinę w zasadzie się nie wypowiadałam, bo 1. jakoś nie mam takich doświadczeń, wyjąwszy końskie zaloty kolegów w szkole, 2. jest to dużo trudniejsze do zapobieżenia. Uważam tylko, że dobry kontakt rodziców z dziećmi, zaufanie, rozmowy, zainteresowanie tym, co robią u wujka albo sąsiada, może być pomocne w wykryciu molestowania. I tyle. 100% recepty nie ma na pewno.
                              • evolene Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:43
                                A przychodzi Ci do głowy, że nie każdy może mieć na tyle dobry kontakt z rodzicami, by im powiedzieć, że jakis tam pan mnie tu czy tam dotykał?
                                Bo może mama mówiła, nie gadaj z obcymi, ale ten pan tak zagadywał, że okazało się, że wcale nie jest taki obcy itd itd, reszta dobrze opisana w wpisach Turzycy
                                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:01
                                  przychodzi. Dlatego uważam, że dobrze dla dziecka, jeśli rodzice starają się, by ten kontakt był, interesują się sprawami dziecka etc. I że większe zainteresowanie sprawami dziecka i lepszy z nim kontakt może ułatwić zaobserwowanie niepokojących zjawisk w życiu dziecka i zapobieganie im lub też szybszemu wyleczeniu traumy. To takie straszne, co piszę?
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:02
                        ale o co chodzi? Co jest do cholery złego w ostrzeganiu 7-8-9 latki, żeby bez wiedzy i zgody rodziców nie wdawała się w rozmowy z nieznajomymi? I w postulacie, by rodzice interesowali się, dokąd chodzą ich dzieci, jak się bawią z kuzynami czy kolegami, jak było u wujka etc.? Żeby w ogóle z dziećmi rozmawiali. I żeby dzieci wiedziały, że 1. nikt nie może ich dotykać w miejsca intymne, 2. że mają o tym natychmiast powiedzieć rodzicom, 3. że nie mają się czego wstydzić, bo wstydzić powinien się napastnik?
                        A jakie sposoby na zapobieżenie molestowaniu proponują kk345 i turzyca, bo cały czas nie wiem?
                        Nigdzie nie twierdziłam, że moje są na 100% skuteczne, ale jeśli uchronią przed nieszczęściem choćby jedno dziecko, to chyba warto je stosować.
                        Triss, masz córkę. Serio puściłabyś ją, jak będzie miała 7-8-9 lat do sklepu, na podwórko, do szkoły, nie uprzedzając, że nie wolno jej przyjąć cukierka od miłego nieznajomego pana albo zaproszenia na lody?
                        • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:07
                          Wskaż choć jedno miejsce, gdzie ktoś napisał, że nie należy lub nie ma sensu ostrzegać dzieci. Masz jakieś spektrum autyzmu? Zerową empatię? Nie umiesz czytać?
                          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:10
                            kk345 pisze to pod każdym moim postem.
                            • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:15
                              Nie, kk345 zwraca uwagę na realne możliwości rodziców i mówi o tym, że niestety nie są one wszechmocne tak jak Ty sugerujesz w każdej wypowiedzi.
                              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:20
                                ja nie sugeruję, że możliwości rodziców są wszechmocne. Wręcz przeciwnie, piszę, że są ograniczone do wypadków zaczepienia dziecka przez nieznajomego na ulicy. I dopisywałam postulat przygotowania dziecka na takie sytuacje pod każdym postem opisującym takie zdarzenie. Takich postów było w tym wątku sporo.
                              • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:21
                                Nie wytłumaczysz, ja już od dawna próbujęsad
                            • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:16
                              Nieprawda. Ona tylko odpiera twoje sugestie, że ofiary i ich rodzice są winni molestowaniu.
                              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:23
                                nigdzie nie napisałam, że ofiary są winne molestowaniu. Molestowaniu winien jest zawsze molestujący, a w wypadkach, gdy rodzice nie nauczyli dziecka, jak zachować się wobec nagabywania przez miłego pana na ulicy - także rodzice. W innych wypadkach molestowania, które trudniej jest przewidzieć (krewni, znajomi, nauczyciele, księża etc.) rodzice nie są winni, chyba, że ignorują sygnały dziecka, a tak przecież bywa.
                                • misterni Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:49
                                  Mam zacząć cytować?
                                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:05
                                    proszę.
      • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:33
        > Co ze względu na wiek chyba było normalnym zachowaniem.
        Oczywiście, jak widzisz w tym wątku, to typowa reakcja dziecka. Właśnie dlatego dzieci są tak łatwym celem- są ufne i mimo wpajania żelaznych, zdawałoby sie zasad, często wierzą dorosłemu i nie przewidują jego złych zamiarów.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:43
          z tego, co czytam w tym wątku, nikt dzieciom żadnych zasad nie wpajał. Szkoda.
          • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:53
            Tak, już nam wyjasniłaś, ze to wszystko wina rodziców.
          • marychna31 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:00
            zgadza się. Dzieci wychowywane bez żadnych zasad skusiły podstępnie praworządnych obywateli.
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:29
              nie skusiły, tylko nie znając zasad obrony były bezbronne. Dlaczego u diabła rezygnować z narzędzia, które może uchronić pewną liczbę dzieci przed molestowaniem?
              • vre-sna Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 17:34
                Rybko, tak naprawdę g.wno wiesz o psychice.
                Powiem Tobie, nie mając traumatycznych w końcu doświadczeń, że po Twoich wypowiedziach poczułam się winna. A co mają powiedzieć osoby, które miały do czynienia z regularnym wykorzystywaniem. Jesteś wielce pewna swoich racji teoretyzując.
                Współczesne wychowanie i świadomość społeczna działają in plus. Moje dzieci, np. są uświadamiane inaczej, jakby to nazwać, bardziej precyzyjnie. Np. córce uświadomiłam, że dorosły, poza nagłymi przypadkami typu utrata przytomności czy prośba sytuacyjna np. otworzenie drzwi nigdy nie ma prawa prosić o pomoc. Doprowadzenie do uwięzionego kotka (córka uwielbia koty)? Przyjdź do mamy, a ja się zajmę poszukiwaniami.
                Ale i tak Twoimi wypowiedziami dostały w pysk osoby regularnie molestowane w dzieciństwie przez osoby z bliskiego otoczenia. Niby skupiłaś się na obcych, ale i tak przez Twoje wypowiedzi te osoby mogły poczuć się winne. Bo Ty byłaś uświadomiona i będąc małym dzieckiem wiedziałabyś, co zrobić.
                Powtarzam, ciesz się, że nie masz tego typu doświadczeń. Gdybym chciała Tobie dowalić, tak jak w tym wątku sobie na to pozwoliłaś, to ciśnie mi się na usta seksistowskie zdanie. I pewnie domyślasz się jakie.


                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 18:56
                  Moje dzieci, np
                  > . są uświadamiane inaczej, jakby to nazwać, bardziej precyzyjnie. Np. córce uśw
                  > iadomiłam, że dorosły, poza nagłymi przypadkami typu utrata przytomności czy pr
                  > ośba sytuacyjna np. otworzenie drzwi nigdy nie ma prawa prosić o pomoc. Doprowa
                  > dzenie do uwięzionego kotka (córka uwielbia koty)? Przyjdź do mamy, a ja się za
                  > jmę poszukiwaniami.

                  No i właśnie o to mi chodzi. Czyli też obrażasz wszystkie inne matki w wątku, które twierdzą. że dzieci nie należy ostrzegać przed niebezpieczeństwem.

                  Ale i tak Twoimi wypowiedziami dostały w pysk osoby regularnie molestowane w dz
                  > ieciństwie przez osoby z bliskiego otoczenia. Niby skupiłaś się na obcych, ale
                  > i tak przez Twoje wypowiedzi te osoby mogły poczuć się winne. Bo Ty byłaś uświa
                  > domiona i będąc małym dzieckiem wiedziałabyś, co zrobić.

                  Dlaczego do cholery dziecko ma się czuć winne, że rodzice nie ostrzgli go, że z nieznajoomym nie wchodzi się do bramy? To był obowiązek rodziców wyczulić dziecko na takie sytuacje, a nie dziecka. Dziecko nie może być winne molestowania z definicji, boi noie może ponosić odpowedzialności za swoje czyny i nikogo nie krzywdzi, tylko zostało skrzywdzone. Dlaczego u nagłej cholery ma się czuć winne?
                  • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 19:06
                    Dzieci robią różne rzeczy mimo ostrzeżeń i wbrew zaleceniom rodziców, ponieważ są dziećmi.
                    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 10:47
                      to wiadomo, ale to nie na temat. Mimo tego dzieci się ostrzega, bo część ostrzeżeń jednak dociera. Nigdy niczego nie uczyłaś swoje dzieci?
    • stasiowa-marynia Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 19:40
      miałam ze 14 lat,kiedy w autobusie wsadził mi rękę w majtki jakiś facet. byłam sparaliżowana ze strachu i wstydu.
      widuję tego faceta do dziś, z tego co słyszałam nie byłam jedyną obmacaną przez niego dziewczyną
      kilka lat później zostałam zgwałcona.
      obecnie mam nieco popaprane życie erotyczne
    • anika772 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:05
      Instruktor jazdy podczas kursu na prawo jazdy próbował się do mnie przystawiać. Miałam 18 lat. Byłam wściekła i zobrzydzona, kiedy się pchał z tym obleśnym pyskiem, wypadłam jak dzika z samochodu. Podjechał za mną, przepraszał. Nie złożyłam skargi, ale instruktora oczywiście zmieniłam.
    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:46
      a jakie proponujesz środki zapobiegawcze? Wyjaśniono mi już, że nie wolno uczyć 7-8-9 letnich dziewczynek, że nie wolno im rozmawiać z nikim obcym na ulicy, przyjąć od obcego pana cukierka, dać się zaprosić na lody, i że uczenie tego byłoby seksistowskie, wpędza ofiary w poczucie winy.
      Jak więc należy temu zjawisku zapobiegać?
      • anika772 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:02
        Mnie pytasz, srebrna rybko? Ja akurat te rzeczy córkom wyjaśniam, nie widzę powodu, żeby tego nie robić. Jednocześnie trzeba akcentować, że to nie jest wina ofiary, nawet jeśli wzięła cukierka, poszła na lody. Winny jest zawsze napastnik.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:35
          100/100
      • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:12
        Tak wiele postów przeczytałaś i niczego z nich nie rozumiesz?
        Pokaż mi CHOĆ JEDEN post, w którym uczenie dziecka o zagrożeniach uznano za seksistowskie?

        Już kilka osób ci tłumaczy, ze twoje pomysły są czysto teoretyczne, a twoje niezłomne przekonanie, ze przymioty charakteru i odpowiednie wyjaśnienia rodziców ochronią dziecko co najmniej naiwne Pomoga? Tak. Ochronią w każdej sytuacji? Nie.
        A juz posty sugerujące dziewczynom, ze to po stronie ich i ich rodzin leży wina za to, ze zostały napadnięte, jest tak wredne, ze aż sie niedobrze robi.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 21:34
          Już kilka osób ci tłumaczy, ze twoje pomysły są czysto teoretyczne

          Nie są teoretyczne, tylko dotyczą konkretnych sytuacji opisanych w wątkach. Czy doprawdy tak trudno sobie wyobrazić, że podchodzi pan i proponuje dziewczynce cukierki, a dziewczynka mówi, że musi zapytać mamy, po czym szybko idzie do domu.

          twoje nie
          > złomne przekonanie, ze przymioty charakteru i odpowiednie wyjaśnienia rodziców
          > ochronią dziecko co najmniej naiwne

          Nie przymioty charakteru rodziców, tylko nauczenie reagowania. Nie ochronią na 100%, ale nie rozumiem, dlaczego nie należy tego robić.

          Ochronią w każdej sytuacji? Ni
          > e.

          Nigdzie nie pisałam, że w każdej. Ale to nie powód, żeby z takiej ochrony rezygnować.

          A juz posty sugerujące dziewczynom, ze to po stronie ich i ich rodzin leży wina
          > za to, ze zostały napadnięte

          Nie, że zostały napadnięte, tylko, że nie były przygotowane na skuteczną reakcję. I wina leży po stronie rodziców, którzy odpowiadają za przygotowanie dzieci do życia, a nie po stronie dziewczyn, oraz oczywiście po stronie zboków. Tyle, że zbok nie przejmie się moralizowaniem na tym forum, a matka jakiejś 8latki może tak.

          lily-evanson napisała, że była molestowana na koloniach i wobec tego nie posłała na kolonie córki. Czy to oznacza, że wszystkie ematki, które posłały córki na kolonie, są winne ich ewentualnego molestowania, które statystycznie musi się zdarzać, i że lily twierdzi, że nieposłanie córki na kolnie uchroni ją przed molestowanie w ogóle?

          I poza tym cały czas nie wiem, w jaki sposób chcecie zapobiegać molestowaniu nie ucząc dzieci, jak mają reagować na ewentualne zaczepki?
          • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:22
            Uparcie powtórzę pytanie, którego pewnie nie zauważyłaś:
            Pokaż mi CHOĆ JEDEN post, w którym uczenie dziecka o zagrożeniach uznano za seksistowskie?
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:25
              prawie wszystkie Twoje.
              I nadal nie wiem, jaki sposób/sposoby zapobiegania molestowaniu proponujesz? Pisałaś, że nie wolno uczyć idącej do szkoły 8latki że nie może wdawać się w rozmowy z nieznajomymi bez zgody rodziców. Jak uchronisz tę 8latkę przed miłym panem, który zaprosi ją na lody?
              • kk345 Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:37
                > prawie wszystkie Twoje.

                Acha.

                > Pisałaś, że nie wolno uczyć idącej do szkoły 8latki że nie może wdawać się w rozm
                > owy z nieznajomymi bez zgody rodziców.

                Chciałam poprosić o link do takiej mojej wypowiedzi, ale juz chyba wiem, co się dzieje- ty po prostu masz całkiem inną wersję internetów, niż reszta dyskutantek! To wyjaśnia sprawę powoływania się na nieistniejące posty i uparte dyskutowanie nie na temat i podawanie argumentów od czapy
                To w zasadzie konczy moją dyskusję z tobą, nie mam zamiaru dyskutować na poziomie światów równoleglych...
                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:06
                  a w jaki sposób chcesz zapobiegać molestowaniu dzieci? Bo cały czas mi nie odpowiadasz na to zasadnicze pytanie.
                  • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:48
                    Jedyny skuteczny sposób to odizilować od dzieci molestujących. Da się? Nie, wiec i nie ma skutecznego sposobu.
                    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 18:57
                      da się zminimalizować skutki ewentuyalnego nagabywania przez nieznajomych na ulicy. W wypadku molestujących znajomych czy krewnych jest trudniej.
                      • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 22.04.15, 07:52
                        Zminimalizować powiadasz. Czyli nadal może się zdarzyć co?
                        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 10:44
                          czy ja pisałam, że nie może? Ale czy fakt, że nie można ochronić wszystkich dzieci, jest argumentem, bo nie ochronić tych, które da się ochronić?
                          • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 16:37
                            A to dzieci dziela się na te które da się ochronić i te które z góry skazane na pedofila?
                            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 17:47
                              Twoim zdaniem wszystkie są z góry skazane na pedofila, bo skoro nie można ochronić wszystkich, to nie należy chronić żadnych i wobec tego także te, które można byłoby ochronić, mają zostać narażone na niebezpieczeństwo, by tym, których nie daje się ochronić, nie było przykro.
                              • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 20:12
                                Nie rybko srebrna. To ty twierdzisz,że niektórych dzieci nie da się uchronić, nie ja.
                                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 24.04.15, 00:44
                                  czyli uważasz, że wszystkie dzieci uda się ochronić? Nawet te, które molestuje np. własny ojciec, a matka, nie zdając sobie sprawy, zostawia pod opieką? Powiedz, jak to zrobić?
                                  • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 24.04.15, 07:28
                                    To ty jesteś specjalistką od chronienia przed pedofilami, nie ja.
    • kkalipso Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 20:51
      Molestowana w dzieciństwie nie byłam. Jako nastolatka zdarzały się końskie zaloty przez troszkę starszych kolegów/sąsiadów, ale zaraz nasyłałam kogoś z rodziny żeby przestraszył że łapy połamie i było dobrze.

      Pamiętam jednak mimo tego, że jednen chłopak uparł się żeby mi coś złego zrobić, ale dzięki Bogu udało mi się przejrzeć jego zamiary. Napiszę w skrócie; bo już kiedyś pisałam szczegółowo w którymś z wątków na temat niebezpiecznych sytuacji. Więc było tak; młodszy brat mojego starszego bardzo dobrego kolegi zaprosił mnie na niby party do kolegi ze swojej klasy ponieważ wiedział, że ten kolega mi się podoba i ja jemu niby też. Wykorzystał to. Miałam być gotowa w sobotnie popołudnie pod blokiem i czekać. Ten co imprezę organizował niby mieszkał za miastem za cmentarzem żydowskim i laskiem (fakt zaraz za tym są domki mała wioska). Więc tak szliśmy ja odstrojona w świetnym humorze pełna zaufania do "oprawcy". W pewnym momencie słońce zaczęło zachodzić kolega stał się małomówny miał taki dziwny wzrok i coś przestało mi się podobać. Udałam, że coś mnie uwiera żeby oddalił się trochę i dałam w długą ile sił w nogach. Matko - czułam, że uratowałam sobie życie. Później się dowiedziałam, że żadnej imprezy nie było do chłopaka nie odezwałam się nigdy więcej.

      Jak będę miała czas napisze i drugiej sytuacji bardziej żenującej i śmiesznej ale jak sobie przypomnę to mnie skręca.
      • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:02
        Szczerze, to jak opowiadacie już o nastoletnim wieku to przypomina mi się jeszcze parę epizodów. Np wychowawca w zastępstwie w szóstej klasie. Nie wiem, czemu głupi ciul miał do mnie słabość. Nie dość, że ciągle zaczepiał, to jak wyjechaliśmy na wycieczkę, to jak była dyskoteka, to kogo prosił do tańca? I musiałam z dziadem tańczyć, bo przecież to wychowawca i nauczyciel. Tylko potem się dziwił, że nie chcę odpowiadać na końcową piątkę z przedmiotu, który prowadził. I tak zresztą ją postawił.
        Nie, gość nie przekroczył cielesnej granicy. Ale teraz jak to piszę to przypomina mi się, że na tej cholernej wycieczce zwierzał się z jakichś swoich małżeńskich problemów. Dwunastoletniej gó...arze. A i następnego dnia zrobił awanturę przy całej klasie, że nie jem frytek, które były w pakiecie obiadu (a nie byłam jedyna). Co za dupek.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:17
          dupek oczywiście, ale czy zapraszanie do tańca można uznać za molestowanie? Jeżeli nie było w tańcu żadnego niestosownego obłapiania etc.
          • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:32
            Pytanie do dwunastolatki: czemu ode mnie uciekasz? Ja chcę tylko z tobą zatańczyć. Czemu chcesz tańczyć osobno? Daj rękę.
            To jest normalne?
            On robił odbijanego, czujesz?
            Nie chcę już o tym pisać. Czułam się niezręcznie.
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:36
              owszem, pytania nie są stosowne. Ja doprawdy faceta nie bronię, chociaż wszyscy mi tu sugerują, że bronię zboków i obrażam osoby molestowane. Po prostu, póki napisałaś o zapraszaniu do tańca jako takim, nie uznałam tego jeszcze za molestowanie.
            • vre-sna Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 22:38
              Errata, wtedy miałam już trzynaście lat. Ale niewiele wcześniej ukończone.
              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:07
                tak czy owak było to niestosowne zachowanie.
          • iwoniaw Żartujesz? 23.04.15, 16:40
            Powiedz raczej, co jest STOSOWNEGO w tym, by dorosły, stary chłop, w dodatku nauczyciel i wychowawca, mający pełną świadomość, że dziewczę ma lat 12, podejmował próby tańca w realiach dyskoteki klasowej/wycieczkowej?
            ---
            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
            • srebrnarybka Re: Żartujesz? 23.04.15, 18:27
              niczego niestosownego w tym nie widzę. Niestosowny był kontekst. Sam taniec - nie widzę problemu.
              • vre-sna Re: Żartujesz? 23.04.15, 21:50
                I dlatego nie rozumiesz kontekstu oraz próśb, żebyś się nie wypowiadała na tematy wymagające zachowania pewnej delikatności.
                Nie można w konkretnym przykładzie odrywać jednego zachowania od drugiego. Po co teoretyzować w odniesieniu do przykładu Vresny, skoro Vresna twierdzi, że zaproszenie do tańca w nie było pozbawione kontekstu.
                Przypominam, w tym wątku wymieniamy się nieciekawymi doświadczeniami, a nie udowadnianiem, że słowo taniec ma neutralne znaczenie.
                • vre-sna Re: Żartujesz? 23.04.15, 22:14
                  I ponownie chcę podkreślić. Moje jakieś tam przeżyjątka są niczym wobec niektórych opowiedzianych historii.
    • evolene Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:13
      Moja koleżanka, wracała do domu ze szkoły muzycznej, lat jakies 8-9(tak wracała sama, szkoła była blisko, wszystkie dzieci wracaly samodzielnie).
      I do Srebrnejrybki - tak mama jej wiele razy mówiła, że ma nie rozmawiać z obcymi.
      Pan podszedł do niej i zaczął nawijać o kotku. Ona nie chciała iść oglądać tego kotka, ale też nie potrafiła dorosłej osobie powiedzieć, że nie chce - pan tak opowiadał jakby dla niej wyjątkowo tego kotka chciał pokazać.
      Jakiego kotka pokazał to można się domyślać, pomacał ja i puścił. Wcale nie chciała nic mówić, ale było widać po niej że coś się stało i jej matka i ojciec od razu szukali tego faceta, ale wiadomo:szukaj wiatru w polu.
      Znamy sie wiele lat, dowiedziałam się o tym może 5 lat temu. Było jej wstyd, że była taka naiwna, że poszła jak cielę, choć czuła, że będzie coś złego.

      Jak cofam się w lata dzieciństwa, to myślę, że miałam pewien dyskomfort na kolanach jednego z wujków, jego cmoki na powitanie, szczypanie. Takie niby żarty, ale wolałam go w odległości. Nie wiem czy miał jakieś obleśne zamiary, czy po prostu mnie drażniła jego bliskość.

      W szkole średniej jeden z nauczycieli, bardzo popularny, specyficzne poczucie humoru. Ale takie śmieszne dla chłopców, nie dziewcząt.
      Sugerowanie by dziewczyny zostały po dzwonku, bo trzeba pogadać o ocenach. I wtedy rzucał te żarciki o np odpiętym guziczku(wiadomo na biuscie). Podpytywanie o sprawy sercowe. Zbyt mały dystans fizyczny(ty jako uczennica siedzisz, on stoi obok).
      Oczywiście mamie nigdy żadna z nas nie powiedziała, że pan M. opowiada głupie żarciki czy próbuje sprawdzić czy <guziczek wytrzyma>. Wychowawcy też nic nie gadałysmy, bo co powiesz? Pan M. nas podrywa? Haha no pan M. miał gadane, juz on by swoja wersję tej historii przedstawił.
      Dodam, że gdyby nie to jego nakręcenie na biusty uczennic, to można by powiedzieć, że dobry nauczycielsad. I myślę, że w dzisiejszych czasach, kiedy świadomość młodych ludzi jest jednak większa nie pozwoliłby sobie na takie gadki i rubaszne żarty. Cóż, wcześniej ja na przykład byłam nauczona, że do anuczyciela trzeba mieć respekt, że to ktoś mądrzejszy i założenia z dobrymi intencjami.

      Miałam też taką sytuację w szkole, że kolega z klasy pomyślał, że -no własnie nie wiem czemu mu się coś wydawało, nie dałam mu powodów. W każdym razie w ciemnym kącie korytarza mnie przycisnął i pchał te łapska, ale ja piszczałam i się wyrywałam, więc mnie zostawił. Do końca szkoły prawił mi potem różne złośliwości i mnie poniżał.

      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 20.04.15, 23:37
        - tak mama jej wiele razy mówiła, że ma nie rozmawiać z obcy
        > mi.

        I czy mama nie miała racji?

        Co do chamskiego nauczyciela: cham oczywisty, ale czy można to jednak zestawiać z obnażaniem 4latki przez wujka? Ja bym się mimo wszystko nie czuła zmolestowana, chociaż cham powinien ze szkoły wylecieć.
        A swoją drogą w moim liceum w '79 r. chamowaty nauczyciel miał sprawę sądową za coś takiego. Pozwolił sobie na jakiś chamski żart w klasie maturalnej, a wszyscy byli pełnoletni, mogli zeznawać i tak się skończyła jego kariera. Za późno zresztą. To tak na temat "milczących ofiar".
        • a.va Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 00:03
          Rybko, masz jakąś misję w tym wątku? Cierpnie skóra, jak się czyta te wszystkie historie, a ty je tak komentujesz, jakbyś była sędzią - po co?
          • kk345 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 00:07
            Bo to poprawia samopoczucie i daje miłą świadomość, ze ma się kontrolę nad własnym życiem i światem wokół. Wystarczy stosować proste schematy i minimalizuje się zagrożenia, a ludzie, ktorych spotkało coś złego- no cóż, na pewno czegoś nie dopatrzyli, coś zaniedbali...
          • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 00:28
            bo mam trochę doświadczenia życiowego, którym się dzielę. Włos mi się jeży, gdy czytam historie dziewczyn, które rodzice wypuszczali na ulicę nie ucząc przedtem, że z nieznajomymi się nie rozmawia. I paru nieszczęść udałoby się uniknąć. Nie wszystkich oczywiście,
            • a.va Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 00:47
              Po pierwsze, takie komentarze sugerują, że przenosisz winę częściowo na rodziców, a winni są pedofile. Po drugie, świat nie jest taki prosty, jakim chcesz go widzieć. Już ktoś to wyżej napisał - socjalizowanie dziecka to wyważanie czy lepiej więcej nieufności czy ufności. Nie ma recepty - jeśli nauczysz dziecko, że ma w ogóle nie gadać z nieznajomymi, to zrobisz mu krzywdę, bo np. nie poprosi o pomoc przechodniów, gdy się zgubi albo gdy zrobi mu się słabo.
              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 01:34
                Socjalizowanie nie polega na zawieraniu znajomości z każdym. Ja też nie zawieram znajomości w pociągu czy na ulicy. Mam wielu znajomych, ale kolejne znajomości zawieram albo ze znajomymi znajomych albo funkcjonując w jakimś środowisku: praca, dawniej studia, klub wycieczkowy etc. W środowisku, gdzie nie jesteśmy anonimowi. I właśnie to uważam za efekt zsocjalizowania.
            • pani.mysz Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 00:54
              To przeczytaj mój post na temat definiowania nierozmawiania z nieznajomymi.
              I poczytaj trochę literatury o przemocy seksualne, bo to co piszesz jest żenujące.
            • pulower8 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 01:25
              srebrnarybka napisała:

              > bo mam trochę doświadczenia życiowego, którym się dzielę. Włos mi się jeży, gdy
              > czytam historie dziewczyn, które rodzice wypuszczali na ulicę nie ucząc przedt
              > em, że z nieznajomymi się nie rozmawia.

              Wiesz srebrna, możesz dziecku powtarzać, że "z nieznajomymi się nie rozmawia" ale fakty są takie

              a) dzieci uczy się przede wszystkim tego, żeby słuchały dorosłych
              b) dzieci w trakcie swojego dzieciństwa muszą rozmawiać z circa pierdylionem nieznajomych, a jeśli nie rozmawiają to spotykają je z tego powodu nieprzyjemności
              c)jak ktoś cię zagaduje, to naturalną ludzką reakcją jest odpowiedzieć. Nieodpowiadanie wymaga jednak pewnej odporności psychicznej. Ludzie uczą się tego latami, niedziwne że dzieci nie mają jeszcze tego w 100% opanowane.

              btw. Srebrna nie wiem czy trollujesz ale rozdźwięk pomiędzy NIEZNAJOMY CIĘ ZAGADYWAŁ A TY NIE UCIEKŁAŚ JAK MOGŁAŚ GDZIE BYLI RODZICE a "Nauczyciel zapraszał 13 letnią dziewczynkę do tańca? No bez przesady to nie molestowanie" jest znaczący.
              • pani.mysz Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 01:35
                Ona trolluje. Po kolejnych postach jestem pewna.
                Nie można być aż tak głupią.
              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 01:42
                a) dzieci uczy się przede wszystkim tego, żeby słuchały dorosłych

                To chyba czarna pedagogika. Teraz dzieci uczy się głównie, by były asertywne i wyrażały emocje. smile A poważnie: nie każdego dorosłego, tylko rodziców i opiekunów. Uczenie dziecka, że ma słuchać każdego dorosłego, to jakiś absurd.

                b) dzieci w trakcie swojego dzieciństwa muszą rozmawiać z circa pierdylionem ni
                > eznajomych, a jeśli nie rozmawiają to spotykają je z tego powodu nieprzyjemnośc
                > i

                nie wiem, z jakim pierdylionem nieznajomych dziecko musi rozmawiać w drodze ze szkoły do domu. Nauczyciele, woźna, koledzy, rodzice kolegów etc. to nie są nieznajomi.

                c)jak ktoś cię zagaduje, to naturalną ludzką reakcją jest odpowiedzieć. Nieodpo
                > wiadanie wymaga jednak pewnej odporności psychicznej. Ludzie uczą się tego lata
                > mi, niedziwne że dzieci nie mają jeszcze tego w 100% opanowane.

                Cóż, znane mi dzieci raczej na pytanie, ile mają lat, chowają się za spódnicę mamy. Młodzież nie odpowiada, bo ma w uszach MP3. Doprawdy nie widzę problemu.

                rozdźwięk pomiędzy NIEZNAJOMY CIĘ ZAG
                > ADYWAŁ A TY NIE UCIEKŁAŚ JAK MOGŁAŚ GDZIE BYLI RODZICE a "Nauczyciel zapraszał
                > 13 letnią dziewczynkę do tańca? No bez przesady to nie molestowanie" jest znacz
                > ący.

                nie widzę rozdźwięku. W zapraszaniu 13 latki do tańca przez nauczyciela w ogóle nie widziałabym nic złego, gdyby nie inne podane przez vresnę szczegóły. Poza tym nauczyciel jest znajomy i zaufanie wobec niego jest naturalne. Natomiast nieznajomy zagadujący dziecko bez zgody rodziców nie ma dobrych intencji. Amen.
                • pulower8 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 02:06
                  Dla ciebie jest naturalne że dziecko ma się słuchać mamy/taty/babci/dziadka/pani w szkole/pani woźnej/sąsiada/pani w sklepie/mamy Maćka/cioci Zosi/pana policjanta a pan przechodnia/ pana spacerującego z psem/ pana jadącego autobusem ma się nie słuchać. Dla dziecka to jeszcze jest bardziej skomplikowane.

                  Nauczyciele, wożne, rodzice kolegów, sąsiedzi, ciocie Zosie z Grójca, kolega Kaziu z pracy mamy to są dla dziecka przynajmniej z początku obce osoby.

                  Nieznajomy zagadujący dziecko nie zawsze ma złe intencje. Tak jak i nauczyciel zapraszający 13 latkę do tańca nie zawsze ma dobre. Nie wiem czemu potępiasz w czambuł jedno a dziwisz się 13 letniej dziewczynce czującej się niekomfortowo w takiej sytuacji.

                  • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 02:18
                    Dla ciebie jest naturalne że dziecko ma się słuchać mamy/taty/babci/dziadka/pa
                    > ni w szkole/pani woźnej/sąsiada/pani w sklepie/mamy Maćka/cioci Zosi/pana polic
                    > janta a pan przechodnia/ pana spacerującego z psem/ pana jadącego autobusem ma
                    > się nie słuchać.

                    Bo pana przechodnia nie zna.

                    Nauczyciele, wożne, rodzice kolegów, sąsiedzi, ciocie Zosie z Grójca, koleg
                    > a Kaziu z pracy mamy to są dla dziecka przynajmniej z początku obce osoby.

                    5 minut po urodzeniu to i rodzice. Ale nauczyciele, woźne etc. to są osoby zdefiniowane: wiadomo, kim są i po co. Pan przechodzień, który pyta dziewczynke, czy nie chce obejrzeć obrazków, nie mieści się w takiej definicji.

                    Nieznajomy zagadujący dziecko nie zawsze ma złe intencje.

                    Jeżeli zachęca, by gdzieś nim szło bez wiedzy i zgody rodziców, ma niewątpliwie złe intencje.

                    Tak jak i nauczyciel
                    > zapraszający 13 latkę do tańca nie zawsze ma dobre.

                    Owszem. Z tym, że w samym fakcie zapraszania do tańca przez nauczyciela nic złego nie widzę. Bywały u mnie w szkole zabawy i tańczyło się z nauczycielami. Problemem był kontekst sprawy, niewątpliwie naganny.

                    Nie wiem czemu potępiasz w
                    > czambuł jedno a dziwisz się 13 letniej dziewczynce czującej się niekomfortowo w
                    > takiej sytuacji.

                    Ja nikogo w ogóle nie potępiam, tylko dziwię się niefrasobliwości rodziców wypuszczających na ulicę córki nieuprzedzone o tym, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi.
                    • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:10
                      A większość histori o obleśnych wujkach. Znajomych. Jak cię mam przed takimi sytuacjami ostrzegała?
                      • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:16
                        A nie wydaje Ci się, że często to w pewnym sensie widać po takiej osobie?
                        Że ten obleśny wujek miał zwyczaj pchać się z łapami także wtedy, kiedy matka była młoda?
                        Dla mnie taka osoba z rodziny byłaby jak trędowata, a córce bym stopniowo przekazywała, dlaczego nigdy przenigdy nie powinna z nią wchodzić w interakcje. I czniałabym na wszystkie zbiorowe okazje mając w rodzinie taką parszywą owcę.
                        Co do znajomych - nie zostawiam u nich dziecka sam na sam na dłużej (pomijając to, że u nikogo nie obserwuję na szczęście takich odchyłów).
                        Często wystarczy się przyglądać uważnie, i jak coś nie pasuje, nie wchodzić w bliskie kontakty.
                        Zresztą to nie jest tak, że dziecko nawet uczone i ostrzegane zawsze da sobie radę z dorosłym zbokiem - może mieć pełną świadomość, że dzieje mu się krzywda, a jest np. nieśmiałe, nie umie zaprotestować, przerwać itp. Są i takie typy osobowościowe.
                        • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:19
                          Zawsze jest ten pierwszy raz. I nie ma co porównywac współczesności np z moim dzieciństwem. Inne czasy, dlatego chciałbym wiedziec jak mama rybki ją przed ew obleśnym wujkiem stryjkiem ostrzegała, bo chyba to robiła?
                          • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:24
                            Też prawda, i ten pierwszy raz niestety może paść akurat na Twoje dziecko.
                            Srebrnarybka w ogóle tak się zapętla... że jakbym miała czas, to bym poczytała dla rozrywki (choć temat nie rozrywkowy).
                            A ostrzeganie czasami nic nie pomoże, bo dorosły jest po prostu silniejszy od małej dziewczynki i może czekać na okazję do bycia sam na sam, kiedy nawet krzyki nie pomogą.
                            BTW, zasada ograniczonego zaufania nawet do własnej dalszej rodziny zawsze się przydaje.
                            • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:30
                              Dorosłe kobiety mają problem z molestowanie, a z wątku wychodzi,że 7lata powinna umieć się obronić przed dorosłym. Niebywałe.
                              • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:36
                                I trzynastolatka też. Uważam, że takie insynuacje są po prostu wstrętne.
                              • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:38
                                Dlatego jestem zdania, że uczenie to jedno, ale czujność rodzica to drugie - i że ocena ryzyka przez dorosłą osobę jest bezcenna.
                                Nawet jeśli przekazałam dziecku wszystkie kluczowe informacje i instrukcje, co robić w jakiej sytuacji, ono i tak ma prawo nie poradzić sobie w starciu z kimś cwańszym albo starszym.
                                To do mnie należy rozeznanie, jacy są moi znajomi i krewni, do mnie należy monitorowanie środowiska przyjaciół mojego dziecka, przynajmniej na poziomie, kiedy jest jeszcze małe i może być po prostu fizycznie słabsze.
                                • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:41
                                  Nie jestem w stanie być czujna całą dobę. Dziecko czasem przebywa samo i samo podejmuje pewne decyzje. Ja mogę uczyć ostrzegać i takie tam, ale przesadą jest myślenie,że jak to zrobie to dziecko wie jak się zachować.
                                • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:43
                                  Lily, uważaj bo też właśnie wchodzisz w pułapkę poczucia wszechmocy i odpowiedzialności totalnej.

                                  W wypadku środowiska - im starsze dziecko tym trudniej monitorować, przyznam zresztą że nigdy jakoś bardzo mi się nie chciało.

                                  Lotto mi jacy są rodzice dzieci, które jeżdżą z moim dzieckiem na obozy. Nie poznałabym ich na ulicy, a przynajmniej większości, nie mam pojęcia jak się nazywają. od biedy identyfikuję kilkoro dzieci z którymi syn się koleguje bardziej i druhny + druhów.
                                  Wychodzę z założenia, że skoro na iluś zbiórkach było ok, na całodniowych rajdach było ok, na 2-3 dniowych rajdach było ok, to na obozie też jest ok.
                                  • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 11:52
                                    Harcerstwo to trochę co innego, też byłam, najpierw zbiórki, rajdy, potem dłuższy obóz zimowy. Wiedziałam, z kim jadę i koło kogo chcę spać, że tak powiem. No i dzieci mają jednak opiekunów, z którymi też już znają się przez cały rok.
                                    U nas będą kolonie szkolne, córka może zdecydować, czy chce jechać z tymi a tymi koleżankami, czy będzie czuła się tam dobrze. Będą też rekolekcje wyjazdowe. No ale wiem, jakich mamy nauczycieli.
                                    Bardziej mi chodzi o takie nocowanki u znajomych, kiedy niewiele wiem o rodzicach - a niektórzy uważają, że należy błyskawicznie integrować i co weekend nawzajem sobie podrzucać dzieci na dłużej (jest to typ ludzi, którzy mnie niemiłosiernie irytują).
                                    BTW, na zieloną szkołę córka nie pojechała, kiedy uważałam, że wychowawczyni ma średnią kontrolę nad klasą i po prostu z lekka nie nadąża za dziećmi. I faktycznie tak było, pierwszaki rozlazły się z domków po ośrodku po 23, pani spała, potem miała pretensje do rodziców itp.
                                    Tu nie chodzi o wszechmoc, ale o to, że czasem masz niewiele danych, a czasem coś Ci nie pasuje i chyba warto tego "głosu" posłuchać.
                                    • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 12:00
                                      i jeszcze jedno, matka strasznie mnie skrzywdziła, posyłając na tę nieszczęsną kolonię z dość specyficznym w większości środowiskiem i robię, co mogę, żeby moja córka z takowym nie miała kontaktu.
                                      Tak czy inaczej, jakoś tym młodszym dzieciom środowisko wybierasz, chcąc nie chcąc - zapisując do danej szkoły, czy spędzając wspólnie czas ze swoimi znajomymi z dziećmi, a popchnięcie dziecka w kierunku harcerstwa (czy szkoły wyznaniowej wink ) to też jest wybór określonego środowiska i bardzo wyraźnego zespołu postaw. Jeśli dziecko ma ok klasę i kolegów z harcerstwa, klubu sportowego czy czego tam jeszcze, to w jaki sposób ma trafić na kogoś "nieporządnego"? Zresztą, z tego, co pamiętam z Twoich innych postów, zawsze byłaś zwolenniczką czuwania nad tym, z kim Twoje dzieci się zadają, a nie włóczenia się samopas po osiedlu wink.
                                      • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 12:09
                                        Zgadza się. Ja też raz byłam na kolonii z innego klimatu, bardziej patolskie towarzystwo było i nie wspominam najlepiej, aczkolwiek byłam starsza.
                                        Nie no, moje się nie włóczą, bo młodsza nie ma jak, a starszy ma niewiele czasu. Jeśli umawia się z kolegami po południu czy w weekend, to jakoś te dzieciaki znam. Z drugiej strony - publiczna rejonówka na Pradze, cudów jeśli chodzi o towarzystwo nie mogę się spodziewać, patolstwo jest i będzie - ważne żeby nie dominowało, żeby było w mniejszości.
                                    • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 12:04
                                      Ja akurat nie puściłabym syna na wyjazd z klasą, ale to dlatego że znam klasę (i zmieniam) i widziałam dzieci w grupie w akcji podczas wycieczek. Zielona szkoła - nie puściłabym, bo idea mi nie odpowiada jako całokształt.
                                      Natomiast jeśli znasz dzieci, nauczycieli, przetestujesz na tych rekolekcjach, to nie widzę przeszkód.

                                      Bardziej mi chodzi o takie nocowanki u znajomych, kiedy niewiele wiem o rodzicach - a niektórzy uważają, że należy błyskawicznie integrować i co weekend nawzajem sobie podrzucać dzieci na dłużej (jest to typ ludzi, którzy mnie niemiłosiernie irytują)
                                      - rodzic integrator. Won. Nie widzę powodu, nie odczuwam potrzeby, nie bratam się z obcymi ludźmi.
                                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 11:21
                                  To do mnie należy rozeznanie, jacy są moi znajomi i krewni, do mnie należy moni
                                  > torowanie środowiska przyjaciół mojego dziecka, przynajmniej na poziomie, kiedy
                                  > jest jeszcze małe i może być po prostu fizycznie słabsze

                                  Przecież ja się o to właśnie upominam.
                              • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 19:02
                                nie POWINNA, tylko że gdyby wiedziała, że nie rozmawia się nieznajomymi pod nieobecność rodziców, być może ustrzegłaby si e tragedii. Nikt do cholery nie mówi o winie 7latki, tylko o tym, że gdyby nie poszłą z nieznajomym panem do bramy, bbyć może nie spotkałoby jej nieszczęście. I tyle.
                      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 11:19
                        jakoś miała chyba niezłą intuicję, bo z takimi sytuacjami się nie spotkałam. Serio. Nie twierdzę oczywiście, że takich nie ma. Ale przecież ja nie o tym piszę. Piszę o tym, jak można zmniejszyć zagrożenie nagabywania przez nieznajomych i tylko o tym. Ile razy mam to powtarzać?
              • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 09:59
                No niekoniecznie, moja córka w ogóle nie lubi odzywać się do obcych, tzn takich przypadkowych obcych, a ja przyznam szczerze, że nie robię nic specjalnie w kierunku, żeby zrobić z niej mistrzynię konwersacji z przypadkowymi osobami wink.
                Mam wrażenie, że cały model wychowawczy, który opisujesz, dotyczy raczej naszego ematkowego dzieciństwa. Teraz świadomość, że ktoś może skrzywdzić dziecko, jest o wiele większa i przeważa nad tzw. dobrym wychowaniem.
                Ja mam za sobą niefajny epizod na kolonii. Plus różne chamowate zaczepki od obcych panów w wieku wczesnego dojrzewania, ale pewnie wiele dziewczynek jest na to narażonych sad. Uczę córkę, że jej bezpieczeństwo, jej chęci i decyzje są na pierwszym planie, a nie cudze, czy to chodzi o ględzącą sąsiadkę, czy niefajną koleżankę, która ją namawia do głupich rzeczy. O molestowaniu tez oczywiście mówię, w końcu to już uczennica.
                I w życiu bym nie wysłała dziecka na samodzielny wyjazd z dziećmi, których rodziców nie znam, z kadrą, której osobiście nie znam - jeszcze nie w tym wieku. Tak samo nie pozwoliłabym nocować u kogoś tylko dlatego, że koleżanka "fajna". Rodziców muszę znać i mieć jakąś częstotliwość widywania się, wyrobić sobie zdanie na ich temat - tak wiem, tutaj to niepopularne, ciekawe, jak w realu wink.
                Swego czasu jedna matka uczepiła się właśnie, żeby moja córka u nich spała, a ja po zastanowieniu się ucięłam to kategorycznie, bo dla mnie ta kobieta strasznie jest beztroska i prowadzi dom, do którego co chwilę ktoś przyłazi do późnego wieczora, w tym różni sąsiedzi.
                Jeżeli coś budzi mój niepokój, wyżej stawiam bezpieczeństwo dziecka niż cudze opinie i perswazje, córkę też uczę, żeby w pierwszej kolejności dbała o siebie, swoje dobro i kierowała się zdrowym rozsądkiem, a nie np. perswazją koleżanek. Mam nadzieję, że to wystarczy w wieku gimnazjalnym, żeby nie mieć jakiejś niefajnej przygody seksualno-alkoholowej np. na urodzinach u koleżanki.
        • evolene Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:10
          No dobra ale co z tego wynika po fakcie, że mama miała rację?

          Jesli nauczyciel dotykałby twojej bluzki w okolicach biustu, aby poprawić niesforny guziczek, to jest to wg Ciebie nieolestowanie?
          Tego już mama Ci nie powiedziała, że nauczyciel powinien łapy trzymać przy sobie?

          Ręce opadaja jak się czyta Twoje wypowiedzi.
          • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:27
            I to generalnie prowadzi do pii...ca. Wychowawczyni w przedszkolu bez podpisu rodziców nie pomoże trzylatkowi tyłka podetrzeć i nie obejrzy głowy pod kątem wszy.
            Inny przykład: masz treningi, sporty walki - kontaktowe. Trener musi czasem dzieciaka dotknąć, pokazać fizycznie i wprost jak ma się przewracać, jaki ruch wykonać, z jaką siłą - opis tego nie załatwi.
            • evolene Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:32
              Zgadzam się - tylko ten nauczyciel o którym ja piszę uczył polskiego, więc łapy powinien mieć przy sobie. Co innego nauczyciel włąsnie wf, wiadomo tu jest normalne, że pojawia się kontakt.
              • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:49
                Jasne, zrozumiałam.
                Chodziło mi o to, żeby nie stosować wielkich kwantyfikatorów i nie zakładać z góry, że żaden obcy dorosły nie ma prawa dotknąć w żaden sposób dziecka czy nastolatka, bo czasem dotknąć musi.
            • zuleyka.z.talgaru Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:44
              O, to. Właśnie rozmawiałam jeden dzień z pomocą nauczycielki w przedszkolu - mówiła, że ostatnio się jakiś chłopiec posrał w gacie i ona powiedziała, że nie ma opcji żeby pomogła mu się przebrać i powycierać, bo jeszcze ją rodzice pozwą o molestowanie. Ja wiem - to jest skrajny przykład, ale nigdy nie wiadomo czy rodzic nie uzna tego za molestowanie. Pani stała przed kabiną i tylko podawała husteczki nawilżone - dzieciak się dokładnie nie powycierał i reszta się z niego śmiała, że śmierdzi kupą.
              • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:47
                U nas pomagają, ale już kilka lat temu kiedy starszak był w trzylatkach podpisywaliśmy kwity, że wyrażamy zgodę. I owszem, zdarzało się we wrześniu (bo teraz już chyba rzadko) że jakieś dziecko posikało się w zabawie albo zrobiło kupę w ubranie, to tylko trzylatki.
              • evolene Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 11:25
                To już jest popadanie w skrajnościsad
                • zuleyka.z.talgaru Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 11:27
                  No jest, ale zabronisz? Widocznie musiało paść oskarżenie.

                  Triss - tu sytuacja miała miejsce w 6 latkach. Chłopiec nie zdążył z ogrodu do kibelka.
                  • triss_merigold6 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 11:59
                    No zdarza się, to tylko dzieci.
        • fajtek_kot Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 22:46
          No i co ma wyniknąć że stwierdzenia że mama miała rację?aha,to przecież dziecka wina,bo matki,bezczelne, nie posłuchało.dramat.....
    • evolene Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:11
      Dobry ten wątek, wiele uczy.
      Szkoda, że rozpieprzony przez Srebrnarybkę.
      • morgen_stern Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:17
        Ja też żałuję, że go zepsuła.
        • totorotot Re: No to która była molestowana? 22.04.15, 07:32
          Nie, nie, nie, bardzo dobrze, że pisze, gdyż możemy dyskutować z odmiennym poglądem i być może ona i jej podobni czytający coś z tego wniosku wyniosą zamiast trwać w błędnym myśleniu.
      • lily-evans01 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:17
        Nooo... W każdym wątku znajdzie się ktoś mądry inaczej sad.
      • kk345 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 12:02
        Paradoksalnie takie głosy są potrzebne, żebyśmy mogły sobie uświadomić, jak dziwnymi drogami chodzi czasem ludzka logika...
    • inguszetia_2006 Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:24
      Witam
      Kiedyś mnie facet głaskał po tyłku w autobusie, to mu przywaliłam pięścią w ryj. I jeszcze poprawiłam na oślep. Uciekł na tył autobusu, krzycząc - wariatka! Zakrzyknęłam do kierowcy, że zbok obmacuje babki, ale olał. Inni też się tylko chichotali. Obok mnie stała babka, która mnie poparła, bo ją też głaskał po tyłku. Coś mu tam nawrzucała od starych zboków. Aha, zanim mu przylałam, to go sklasyfikowałam jako niegroźnego. Taki tam metr sześćdziesiąt pięć w kapeluszu, w reku aktówka, trencz brązowy, lat 60. Można było lać bez krępacjiwink Czułam się bezpieczna, wiedziałam, że nie odda.
      Pzdr.
      Ing
      • evolene Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 10:30
        Właśnie, dość częsta reakcja tłumu: głupi chichot. Jakby takie klepanie po tyłku, to jakaś przyjemność była.
        Jak maiłam z 22-23 lata (czyli dawno temubig_grin), szłam sobie chodnikiem - z naprzeciwka szła grupa Romów -wpierw faceci, potem dzieciaki, na końcu kobiety.
        Jeden z wyrostków przechodząc obok mnie chwycił mnie z całej siły z pierś: wszyscy zarechotali, a najgłośniej grupa kobiet, bo akurat doskonale widziały tę sytuację.
        Dodam, że jakby to był gó...arz innego pochodzenia to byłabym tak samo wściekła.
      • chipsi Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 12:09
        Miałam dokładnie taką samą sytuacje ale przy barze w pubie. Facet dostał z łokcia a ja stek wyzwisk. Osoby postronne olały i mnie i gościa. Innym razem dałam w pysk koledze chłopaka. Debil jeszcze się mojemu facetowi poskarżył ze go uderzyłam. I ostatni raz jak mnie jakiś koleś macał po tyłku - obracam się a ten się uśmiecha i obejmuje swoją kobietę. Gdy zapytała go co wyprawia, jego kobieta rzuciła się na mnie...
    • anorektycznazdzira Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 17:49
      Nic grubego kalibru mnie nie spotkało. Spotkały mnie za to niepoliczalne propozycje różnych buraków, na różnych etapach mojego życia, często żałosne próby pohandlowania na zasadzie "załatwię ci i może się polubimy" itp, ileś razy trafiło mi się, że komuś się łapa przylepiła nie tam, gdzie powinna- jestem dość agresywna w takich wypadkach, więc nigdy więcej niż raz. Ogólnie uważam, że musiałam zawsze wyglądać na dość zaradną i wyszczekaną, bo poza sondowaniem gruntu nikt nie posunął się dalej.
      • vre-sna Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 18:31
        Uważam, że na to się nie ma wpływu będąc stricte dzieckiem.
        Chociaż dostrzegam korelację pomiędzy zapracowanymi rodzicami a dziećmi z kluczem na szyi. Łatwiej wtedy tym zbokom takie dziecko dopaść.
    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 21.04.15, 19:08
      na koniec, bo już nie chce mi się czytać wszystkiego: przecież lily ivresna piszą o takich właśnie środkach ostrożnopści wobec swoich dzieci, na jakie ja zwracałam uwagę. Ciesszę się z tego. Dalej jest dyskusja o tym, czy zgodziłybyście się, żeby dziecko u kogoś mnocowało etc. Jak najbardziej słuszna. O to mi właśnie chodzi. Cieszę się więc, że wywołąłąm dyskusję o tym, jak ustrzec dzieci przed nieszczęściem. Jasdsne, że to tylko część przypadków, ale jeśli można zminimalizować zagrożenie w pewnych, choćby ograniczonych przypadkach, to dflaczegho tego nie robi?ć?
      • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 22.04.15, 07:55
        A ktoś tego nie robi? Uparłaś się ze jak nie puścisz dziecka do Krysi na nocleg to uchroniłaś je przed molestowaniem. Bzdura.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 08:38
          być może nie uchronię przed molestowaniem w ogóle, ale być może uchronię przed molestowaniem przez ojca Krysi, jeśli nic o nim nie wiem, nie wiem, czy np. cała rodzina nie śpi w jednym łóźku (bywają takie rodziny), tata Krysi nie nadużywa alkoholu i nie ma tam np. zwyczaju chodzenia nago przy dzieciach (w niektórych rodzinach jest), chociaż w mojej nie ma i moje hipotetyczne dziecko mogłoby być zszokowane widokiem nagiego ojca Krysi.
          • mag1982 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 08:52
            A to jest jakiś problem jeśli cała rodzina śpi w jednym łóżku? Bo u mnie tak bywa. Znaczy, że zboczeni jesteśmy?
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 09:06
              a chciałabyś, żeby Twoja 8letnia córka spała w jednym łóżku z rodzicami Krysi i z Krysią?
              • mag1982 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 09:48
                Moje dzieci są jeszcze małe, mam nadzieję że gdy będą miały 8 lat będą jednak stały we własnych łóżkach. Z resztą gdyby nawet było inaczej nie widzę powodu, żeby córka kolezanki z nami spała. Przecież inne posłania w domu są.
                Wrzucasz ludzi śpiących z dziećmi do jednego worka z alkoholikami i pedofilami.
                • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 10:40
                  Moje dzieci są jeszcze małe, mam nadzieję że gdy będą miały 8 lat będą jednak s
                  > tały we własnych łóżkach. Z resztą gdyby nawet było inaczej nie widzę powodu, ż
                  > eby córka kolezanki z nami spała. Przecież inne posłania w domu są.
                  >

                  Skoro rozmawiamy o 8letniej córce, która ma iść spać do Krysi, to zakładamy, że Krysia też ma circa 8 lat. Jeżeli rodzina z 8letnią córką ma tylko jedno łóżko, a takie bywają i niekoniecznie muszą to być pedofile, z mojego doświadczenia życiowego znam po prostu takie rodziny mieszkające w jednej izbie, to nie posłałabym tam córki spać, bo nie uważam za właściwe, by 8latka spała w jednym łóżku m. in. z dorosłym ojcem Krysi. Ojciec Krysi może nie być pedofilem, ale samo takie doświadczenie z pewnością nie jest dla 8latki. Po drugie: Jeśli ojciec Krysi jest pedofilem, a przecież sugerujecie, że pedofilem może być każdy, to spanie w jednym łóżku znacznie jednak ułatwi mu molestowanie 8letniej koleżanki córki. Więc jednak upewniłabym się, czy aby na pewno córka będzie spała w osobnym pokoju, niż rodzice Krysi.

                  Wrzucasz ludzi śpiących z dziećmi do jednego worka z alkoholikami i pedofilami

                  1. spanie przez 8latkę w jednym łóżku m. in. z dorosłym obcym facetem jest niewłaściwe, nawet jeśli nie jest on pedofilem.
                  2. z tego wątku wynika przecież, że pedofilem może być każdy, nawet ktoś, kto nie śpi w jednym łóżku z dzieckiem. Niemniej jednak nieposłanie na nocleg dziecka tam, gdzie spałoby w jednym łóźku z ojcem koleżanki wydaje się nieco ograniczać niebezpieczeństwo molestowania przez tegoż ojca.
                  • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 11:19
                    Nie sądze,że zajmująca jedną izbę rodzina zaprasza na noc kolegów dzieci.
                    • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 11:29
                      sądzisz czy może czytałaś literaturę? Zalinkuj.

                      Po prostu wolałabym wiedzieć, u kogo śpi moje 8 letnie dziecko. I druga sprawa: jeśli rodzice owej Krysi widzą, że dzieckiem się interesuję, rozmawiam z nim, wypytuję, gdzie będzie spało, o której wstają etc. etc., to tatuś Krysi jako potencjalny pedofil może jednak mieć świadomość, że bardzo szybko się dowiem i poniesie konsekwencje. Jeśli zobaczy, że mi lotto, gdzie śpi moje 8letnie dziecko, może uznać, że nawet nie zauważę, że je wykorzystał.

                      Nie ma 100% gwarancji, że ktoś dziecka nie wykorzysta, ale nie ma powodu, by nie unikać tych zagrożeń, których można uniknąć albo zmniejszyć.
                      • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 15:40
                        Bosze....
                        I jak zrobisz wywiad to pedofil się postrzyma.... A jak nie zapytasz co będzie na śniadanie to skorzysta.
                        Smiesznie się ciebie czyta.
                        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 17:43
                          pedofile dość często wykorzystują dzieci zaniedbane, bo wiedzą, że rodzice się tym nie zainteresują i nie dowiedzą, więc takie dzieci wykorzystać łatwiej. Co w tym u cholery jasnej śmiesznego?
                          • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 20:18
                            Pedofile zwykle korzystają z okazji. Nie wnikają czy dzieciak zaniedbany, czy nie.
                            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 21:11
                              owszem. W wypadku dzieciaka zadbanego okazji jest mniej i o to mi cały czas idzie, by tych okazji niepotrzebnie nie stwarzać.
                              • gryzelda71 Re: No to która była molestowana? 24.04.15, 07:30
                                Niepotrzebnie nie stwarzac?
                                Czyli znów wina rozmyta?
                        • antyideal Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 19:44
                          Ocean jej odpłynął tongue_out
                          • kk345 Nie karmcie trolla, może zamilknie n/t 23.04.15, 21:30
      • turzyca Re: No to która była molestowana? 22.04.15, 10:02
        Jasdsne, że to tylko część przypadków, ale jeśli można zminim
        > alizować zagrożenie w pewnych, choćby ograniczonych przypadkach, to dflaczegho
        > tego nie robi?ć?

        Dlatego ze Twoj sposob stawiania spraw to wylewanie dziecka z kapiela. Serio nie wiem dlaczego zabranianie doroslym niechcianych przez dziecko pieszczot bez podtekstu seksualnego czyli uczenie dziecka, ze ma prawo stawiac granice kontaktow fizycznych i rodzice beda je w tej sytuacji bronic, uwazasz za przesade, a nie zauwazasz, ze to co Ty proponujesz jest nierealizowalna paranoja prowadzaca tylko do znieczulicy spolecznej.
        Wyliczylam Ci iles sytuacji, w ktorej dorosly czlowiek mial interes do dziecka i wbrew temu co od poczatku watku twierdzisz pokazalam, ze dorosli moga sie interesowac zupelnie obcymi dziecmi z bardzo szlachetnych pobudek. Jakos zupelnie zgrabnie przemilczalas ten post. Bo nie pasuje do Twojej wizji swiata?
        Po drugie, jak juz zostalo powiedziane - operujesz nieprecyzyjnymi kategoriami i stwarzasz zludne bezpieczenstwo. Uwazasz, ze da sie podzielic ludzi na obcych i nieobcych i starannie wypierasz fakt, ze dziecko stale kontaktuje sie z obcymi. Nie wiem, dlaczego zakladasz, ze dziecko bedzie w stanie rozroznic faktycznego pracownika szkoly, ktorego jeszcze nie spotkalo, od czlowieka, ktory w odpowiednim stroju znajduje sie odpowiednim miejscu i czasie i tylko udaje trenera/sprzataczke/woznego.
        Po drugie podpunkt dwa - rozroznienie kulturalny czlowiek vs. niekulturalne zagrozenie. Czy dyrygent wybitnego choru jest kulturalny?
        Po trzecie - do kogo ma sie zwrocic dziecko, ktore czuje sie zagrozone? Przeciez oprocz dziecka i napastnika wszyscy na ulicy sa obcy. I laczac punkt dwa i trzy: raz w zyciu mi sie zdarzylo, ze sytuacja mnie przerosla, nie bylam w stanie sie pozbyc sie starszego, bardzo nobliwego pana, ktory manipulowal mna swietnie i ku wlasnej irytacji zgadzalam sie coraz bardziej na cos, co na odleglosc smierdzialo zagrozeniem. Wiedzialam, ze jest zle i ze sama sobie nie poradze, wyrwalam mu sie spod kontroli na krotka chwile, pod pretekstem odebrania biletow w kasie teatralnej, wpadlam do budynku teatru i powiedzialam tamtejszemu cieciowi, ze nie moge splawic faceta. Ciec kulturalny nie byl, tak sadzac po slownictwie, za to zorganizowal mi towarzystwo do wyjscia, a sam polecial ustawiac natreta do pionu. Bo ja akurat mialam wbijane do glowy zasady, jak zwracac sie do obcych doroslych, kogo wybierac, jak dbac o swoje bezpieczenstwo w sytuacji zagrozenia.

        Pare jeszcze argumentow mam. I nie znaczy to, ze nie uwazam, ze nie powinno sie dzieci ostrzegac przed zagrozeniami. Tylko uwazam, ze Twoje ustawienie sprawy jest z jednej strony zupelnie oderwane od rzeczywistosci, a z drugiej jest wlasnie wylewaniem dziecka z kapiela.
        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 08:25
          Serio ni
          > e wiem dlaczego zabranianie doroslym niechcianych przez dziecko pieszczot bez p
          > odtekstu seksualnego czyli uczenie dziecka, ze ma prawo stawiac granice kontakt
          > ow fizycznych i rodzice beda je w tej sytuacji bronic, uwazasz za przesade,

          Nie tylko nie uważam za przesadę, ale wręcz aprobuję i uważam za słuszne. Tylko podkreślam, że w ten sposób rozmywa się pojęcie molestowania seksualnego.

          Wyliczylam Ci iles sytuacji, w ktorej dorosly czlowiek mial interes do dziecka
          > i wbrew temu co od poczatku watku twierdzisz pokazalam,

          Nie ma żadnego powodu, dla którego nieznajomy dorosły miałby prosić dziecko, by bez pozwolenia rodziców gdzieś z nim szło, np. wchodziło do bramy, jak misteri, albo żeby dawał dziecku pieniądze, jak opowiadała vre-sna. Bo dziecko jest dzieckiem.

          stwarzasz zludne bezpieczeństwo

          Nie stwarzam żadnego bezpieczeństwa. Stwierdzam, że nauczenie dziecka, że z obcym panem nie idzie się do bramy ani nie przyjmuje od niego pieniędzy może uchronić dziecko przed molestowaniem w tym KONKRETNYM przypadku.

          Nie wiem, dlaczego zakladasz, ze dziecko bedzie w stanie rozroznic faktyczn
          > ego pracownika szkoly, ktorego jeszcze nie spotkalo, od czlowieka, ktory w odpo
          > wiednim stroju znajduje sie odpowiednim miejscu i czasie i tylko udaje trenera/
          > sprzataczke/woznego.

          Zakładam, że szkoła dopilnuje, by obcy pedofil nie przebrał się w strój woźnego.

          Po drugie podpunkt dwa - rozroznienie kulturalny czlowiek vs. niekulturalne zag
          > rozenie. Czy dyrygent wybitnego choru jest kulturalny?

          Większość rodziców dzieci wykorzystywanych przez dyrygenta wybitnego chóru o tym wiedziała, często były to dzieci dawnych chórzystów, no, ale szkoda było rezygnować z wycieczek zagranicznych i dumy z tego, że ma się takie uzdolnione dziecko. I ci rodzice ponoszą współodpowiedzialność za to, że tak długo tolerowano przestępczą działalność owego wybitnego dyrygenta.

          Po trzecie - do kogo ma sie zwrocic dziecko, ktore czuje sie zagrozone? Przecie
          > z oprocz dziecka i napastnika wszyscy na ulicy sa obcy.

          Napastnik i ktoś, kto przechodzi ulicą, także są dla siebie obcy. Więc w razie niebezpieczeństwa warto zwrócić uwagę innych obcych dla napastnika. Najlepiej w ogóle krzyczeć I stąd ten postulat niewchodzenia do bramy czy na schody, bo tam nie widać i nie ma przechodniów.

          I laczac punkt dwa i tr
          > zy: raz w zyciu mi sie zdarzylo, ze sytuacja mnie przerosla, nie bylam w stanie
          > sie pozbyc sie starszego, bardzo nobliwego pana, ktory manipulowal mna swietni
          > e i ku wlasnej irytacji zgadzalam sie coraz bardziej na cos, co na odleglosc sm
          > ierdzialo zagrozeniem. Wiedzialam, ze jest zle i ze sama sobie nie poradze, wyr
          > walam mu sie spod kontroli na krotka chwile, pod pretekstem odebrania biletow w
          > kasie teatralnej, wpadlam do budynku teatru i powiedzialam tamtejszemu cieciow
          > i, ze nie moge splawic faceta.

          Po co się wyrywałaś? Przecież każdy dorosły, który na ulicy nagabuje dziecko, ma na pewno dobre zamiary.

          budynku teatru i powiedzialam tamtejszemu cieciow
          > i, ze nie moge splawic faceta. Ciec kulturalny nie byl,

          Ktoś, kto występuje urzędowo, nawet cieć w teatrze, zawsze jest bezpieczniejszy, bo jest łatwy do zidentyfikowania. Pan, który zwabia nieznajomą dziewczynkę do bramy, najprawdopodobniej po fakcie się ulotni i można będzie szukać wiatru w polu.

          I nie znaczy to, ze nie uwazam, ze nie powinno sie
          > dzieci ostrzegac przed zagrozeniami. Tylko uwazam, ze Twoje ustawienie sprawy
          > jest z jednej strony zupelnie oderwane od rzeczywistosci, a z drugiej jest wlas
          > nie wylewaniem dziecka z kapiela.

          Przecież sama sobie przeczysz.
          • turzyca Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 12:58
            Tylko
            > podkreślam, że w ten sposób rozmywa się pojęcie molestowania seksualnego.

            Tylko ze nikt nie pisal, ze laskotanie przez ciocie jest molestowaniem seksualnym, jestes jedyna osoba, ktora probuje stawiac znak rownosci. I jestes jedyna osoba, ktora boi sie rzekomego zacierania definicji.
            A nie zauwazasz, ze nie mozna od pieciolatka oczekiwac, ze bedzie wiedzial, ze ciocia caluje go z podtekstem seksualnym (a co, pedofilki tez sie zdarzaja), a wujek bez. Zeby rozroznic te sprawy, trzeba przede wszystkim dosc dobrze wiedziec, czym jest seks. O mozliwosciach wczucia sie w mysli doroslego nie wspomne. Ale dziecko moze wiedziec, czy czuje sie w danej sytuacji komfortowo - bo to jest latwe do oceny, do tego musi ocenic tylko swoje uczucia. I powinno wiedziec, ze jak sie nie czuje komfortowo, to rodzice je beda wspierac.

            > Po co się wyrywałaś? Przecież każdy dorosły, który na ulicy nagabuje dziecko, m
            > a na pewno dobre zamiary.

            A jak mowie, ze na kierunkach humanistycznych powinny byc, wzorem tzw. "odchamiaczy" z kierunkow scislych, zajecia typu logika, to ludzie sie na mnie patrza jak na raroga. Aczkolwiek do tej pory wydawalo mi sie, ze historia jest w sumie najscislejsza z nauk humanistycznych.

            Ty piszesz "nieznajomy pan, który ma interes do 8latki, nie ma dobrych zamiarów, bo dorosły mężczyzna nie zwraca się do nieznajomej 8latki, bo nie ma do niej interesu." A moim zdaniem sa sytuacje, w ktorych nieznajomy zwraca sie do dziecka, bo ma pozytywne intencje. Wypisalam iles tam przykladow takich sytuacji. Nie znaczy to ze kazdy nieznajomy w kazdej sytuacji ma na pewno dobre intencje, co wlasnie probujesz mi wcisnac w usta. Ja tego nie powiedzialam, ja sie tylko przeciwstawiam wizji, ze na pewno kazdy obcy ma zle intencje.
            Bywa ze obcy ma zle intencje, bywa ze dobre, czesto trudno je rozroznic. Ale trzeba dziecko uczyc tego rozrozniania. Ty mowisz "kazdy nieznajomy zwracajacy sie do dziecka ma zle intencje", ja mowie "czesc nieznajomych zwracajacych sie do dziecka ma zle intencje. A czesc dobre."


            I przeciwstawiam sie wizji, ze dziecko ma sie nie wdawac w rozmowy z obcymi. Bo to jest wizja zupelnie nierealna. Nie da sie uniknac rozmowy z obcymi. A zasady, ktorych nie da sie przestrzegac, tylko maca obraz. Bo jesli lamie regularnie zasade A, podana przez rodzicow, to bede miala mniejsze opory, zeby zlamac zasade B.
            Co innego "nie chodzic z obcymi", to jest realizowalny konkret.

            > Zakładam, że szkoła dopilnuje, by obcy pedofil nie przebrał się w strój woźnego
            > .

            big_grin Jak? Metoda na sprzataczke/budowlanca/ochroniarza przestepcy wchodza do naprawde waznych instytucji. Ludzie w uniformach sa niewidzialni.
            I pewnie zakladasz tez, ze szkola czy przedszkole dopilnuja, zeby nie zatrudniac pedofilow w charakterze np. obslugi technicznej? www.rmf24.pl/fakty/news-gdynia-pedofil-za-kratkami,nId,159072

            > Większość rodziców dzieci

            A mniejszosc to co? Dzieci mniejszosci sie nie licza? Mniej byly molestowane? Mniejszosc wierzyla, ze w takim wyjatkowym miejscu wszystko bedzie ok. Trwala w zludnym poczuciu bezpieczenstwa, ze kulturalnosc = brak pedofilii.

            > Napastnik i ktoś, kto przechodzi ulicą, także są dla siebie obcy. Więc w razie
            > niebezpieczeństwa warto zwrócić uwagę innych obcych dla napastnika.

            Jak zwrocic uwage, jesli mamy sie nie wdawac w rozmowy z obcymi?

            . Najlepiej w
            > ogóle krzyczeć

            Nie, nie najlepiej. Krzyczace dziecko to rozwydrzony bachor, na ktorego nikt nie zwraca uwagi, jak agresor jest sprytny, to dziecko jeszcze dostanie ochrzan od przechodniow, ze jest niegrzeczne.
            Plus - jak zawsze w sytuacjach ataku - dochodzi rozproszenie odpowiedzialnosci.
            Zdecydowanie lepsza strategia jest zwracanie sie do pojedynczej konkretnej osoby.

            > Ktoś, kto występuje urzędowo, nawet cieć w teatrze, zawsze jest bezpieczniejszy
            > , bo jest łatwy do zidentyfikowania

            A nie, tak dlugo jak dlugo nie ma tam kamer i/lub innych ludzi tak dlugo identyfikacja bylaby rownie trudna, wyszlam ze szkoly i nie doszlam do przystanku. I tak czy siak musialam wdac sie w rozmowe z obcym czlowiekiem i jeszcze mu w jakis sposob zaufac. Tyle ze to ja wybralam czlowieka, do ktorego sie zwracalam i zakres jego pomocy.


            > Przecież sama sobie przeczysz.

            Nie, ja przecze Tobie.
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 13:27
              Tylko ze nikt nie pisal, ze laskotanie przez ciocie jest molestowaniem seksualn
              > ym, jestes jedyna osoba, ktora probuje stawiac znak rownosci. I jestes jedyna o
              > soba, ktora boi sie rzekomego zacierania definicji.

              Oczywiście, bo nie jest. Jest jednak różnica między nachalnym całowaniem przez ciocię, a dotykaniem w miejsca intymne czy pokazywaniem miejsc intymnych. I tyle przynajmniej 5latek powinien rozumieć: że są miejsca intymne, które ewentualnie może oglądać mama czy tata w celu sprawdzenia, czy się nie jest chorym, ewentualnie lekarz czy pielęgniarka, jak robi zastrzyk. Ale tych miejsc generalnie się nie pokazuje ani też żaden dorosły nie powinien pokazywać ich dziecku. Znów z doświadczenia pamiętam, jak 5letnia właśnie córka mojej koleżanki bawiła się z kilkorgiem innych równolatków i przyszła do swojej mamy i powiedziała, że Stasia zaproponowała, żeby wzajemnie obejrzeli swoje cipki. Córka mojej koleżanki rozumiała, że to coś niewłaściwego i przyszła z tym do mamy, która jej odpowiedziała, że nie ma potrzeby, żeby Stasia oglądała twoją cipkę, ma przecież swoją własną. Nachalne całowanie w buzię jest czymś innym, niż pokazywanie cipki. Ponieważ zostało to podane jako przykład uczenia dziecka obrony przed molestowaniem, wskazałam, że może to prowadzić do zamazania pojęć. Bo prowadzi.

              jak mowie, ze na kierunkach humanistycznych powinny byc, wzorem tzw. "odchami
              > aczy" z kierunkow scislych, zajecia typu logika, to ludzie sie na mnie patrza j
              > ak na raroga. Aczkolwiek do tej pory wydawalo mi sie, ze historia jest w sumie
              > najscislejsza z nauk humanistycznych.

              tak się przypadkiem składa, że logiki na studiach miałam 5, a przedtem 5 na maturze z matematyki w klasie matematyczno-fizyczne. Pasi?

              Ty mowisz "kazdy nieznajomy zwracajacy si
              > e do dziecka ma zle intencje", ja mowie "czesc nieznajomych zwracajacych sie do
              > dziecka ma zle intencje. A czesc dobre."

              8latka nie potrafi tego rozpoznać i zbyt niebezpieczne jest eksperymentować i puszczać ją na głęboką wodę, by nauczyła się rozróżniać.

              I przeciwstawiam sie wizji, ze dziecko ma sie nie wdawac w rozmowy z obcymi. Bo
              > to jest wizja zupelnie nierealna. Nie da sie uniknac rozmowy z obcymi. A zasad
              > y, ktorych nie da sie przestrzegac, tylko maca obraz. Bo jesli lamie regularnie
              > zasade A, podana przez rodzicow, to bede miala mniejsze opory, zeby zlamac zas
              > ade B.
              > Co innego "nie chodzic z obcymi", to jest realizowalny konkret.

              Twoim zdaniem także stwarza złudne poczucie bezpieczeństwa. Da się wytłumaczyć, że nie należy wdawać się w rozmowy "towarzyskie". Czyli dziecko może w kiosku kupić bilet u nieznajomego kioskarza, bo rozmowa skończy się na wydaniu reszty, ale na uwagę przechodnia: jaką śliczną masz kokardę, nie należy odpowiadać, by nie dać się wciągnąć w niepotrzebną i nieprzewidywalną rozmowę.

              Jak? Metoda na sprzataczke/budowlanca/ochroniarza przestepcy wchodza do napr
              > awde waznych instytucji. Ludzie w uniformach sa niewidzialni.
              > I pewnie zakladasz tez, ze szkola czy przedszkole dopilnuja, zeby nie zatrudniac pedofilow w charakterze np. obslugi
              technicznej?

              Pisałam już, że wszystkich sytuacji przewidzieć się nie da. Niemniej jednak szkoły pilnują, kto tam wchodzi.

              A mniejszosc to co? Dzieci mniejszosci sie nie licza? Mniej byly molestowane? M
              > niejszosc wierzyla, ze w takim wyjatkowym miejscu wszystko bedzie ok. Trwala w
              > zludnym poczuciu bezpieczenstwa, ze kulturalnosc = brak pedofilii.

              Nie pisałam chyba nic o kulturalności, bo pedofilia zdarza się niezależnie od poziomu kulturalnego. Chodzi mi o co innego: Wojciech K. działał bardzo długo, bo rodzice przymykali oczy i ci rodzice są współwinni, że pozwolili tyle czasu działać przestępcy. Natomiast nie ma niczego dziwnego, ze wysyłą się dziecko na jakieś zajęcia dodatkowe, ale przecież należy się interesować, co się tam dzieje. Gdyby większość rodziców się interesowała i nie kryła pedofila, skrzywdziłby znacznie mniej dzieci.

              Najlepiej w
              > > ogóle krzyczeć

              No cóż, mnie krzyk na ulicy uratował dwa razy, gdy byłam dorosła. Po prostu wywałam policję, oba razy napastnicy się zmyli natychmiast po okrzyku: "policja", drugim razem z torebką, ale i tak uważam, że mi się udało.

              A nie, tak dlugo jak dlugo nie ma tam kamer i/lub innych ludzi tak dlugo identy
              > fikacja bylaby rownie trudna

              Nie. Przeciez wiadomo, kto jest cieciem w teatrze i o takiej i takiej godzinie był w pracy.

              Tyle ze to ja wybralam czlowieka, do ktorego sie zwracalam i
              > zakres jego pomocy.

              I to jest zasadnicza różnica między wdawaniem się w rozmowę z nagabującym panem na ulicy, a zwróceniem się w konkretnej sprawie do urzędowej osoby.
      • vre-sna Re: No to która była molestowana? 22.04.15, 16:53
        Można założyć wątek: Co zrobić, aby uchronić dziecko przed niechcianą relacją ze zbokiem?
        A nie tyrać dorosłe osoby, za przeszłość. Odnosząc się do różnych historíi cały czas udowadniałaś, że Ty byś w zachowała się inaczej, bo byłaś uświadamiana.
        Uwierz, ja też byłam. Ale ograniczało się to ogólnych zasad bezpieczeństwa. Nie wiem, czy to może ważyć na reakcji dziecka w konkretnej sytuacji. Okoliczności, miejsce, cała sytuacja ma wpływ na zachowanie ofiary.
        Nie podoba mi się podważanie i uznawanie cudzych reakcji za błędne, niewłaściwe. To jak ocena : byłaś winna. Tak to widzę.Ty tego nie zrozumiesz, ale po Twoich wypowiedziach doszłam do wniosku, że nie ma sensu mówić.


        • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 08:34
          Można założyć wątek: Co zrobić, aby uchronić dziecko przed niechcianą relacją z
          > e zbokiem?

          Myślałam, że ten wątek tego właśnie dotyczy. Bo opisywanie bardziej, mniej lub wcale traumatycznych historii, bardzo różnego kalibru, nie ma żadnego sensu. Jeśli opisujemy jakieś zło, to po to, by zastanowić się, jak mu zaradzić.

          A nie tyrać dorosłe osoby, za przeszłość. Odnosząc się do różnych historíi cały
          > czas udowadniałaś, że Ty byś w zachowała się inaczej, bo byłaś uświadamiana.
          > Uwierz, ja też byłam. Ale ograniczało się to ogólnych zasad bezpieczeństwa. Nie
          > wiem, czy to może ważyć na reakcji dziecka w konkretnej sytuacji. Okoliczności
          > , miejsce, cała sytuacja ma wpływ na zachowanie ofiary.
          > Nie podoba mi się podważanie i uznawanie cudzych reakcji za błędne, niewłaściwe
          > . To jak ocena : byłaś winna. Tak

          Żadnych osób molestowanych w dzieciństwie nie uważam za winne, ile razy mam to powtarzać? Dziecko nie jest w stanie samo z siebie zareagować właściwie w niebezpiecznych sytuacjach. Natomiast obowiązkiem rodziców, jeśli wypuszczają dziecko samo na ulicę, jest przygotować je na takie sytuacje. Wszystkiego się nie przewidzi, to oczywiste, ale jeśli w ten sposób zmniejszy się chociaż trochę zagrożenie, to dobrze. Dlaczego ilustrowałam to przykładami ze swojego dzieciństwa - bo to jest moje doświadczenie życiowe. Nie uważam się za nikogo lepszego, uważam tylko, że miałam sporo szczęścia, że dzięki różnym zbiegom okoliczności (np. temu, że nie spotkałam jakiegoś wyjątkowo perfidnego i przemyślnego pedofila) i temu, że byłam nauczona niektórych szczególnie niebezpiecznych zachowań (np. chodzenia w miejscach oświetlonych, daleko od bram, kontrolowania, kto za mną idzie) udało mi się pewnych traum uniknąć. I wobec tego pragnęłam się tym doświadczeniem podzielić, bo może ono uchronić jakieś jedno dziecko. warto.
          • awesome810 srebrnarybko 23.04.15, 12:29
            zepsułaś wątek, który służył wyrzuceniu z siebie emocji związanych z molestowaniem. Dla niektórych dziewczyn, być może, była to jedyna okazja i jedyne miejsce.
            A ty bez końca opowiadasz jak to uchroniłaś się dzięki profilaktyce rodzicielskiej i jaka to mądrzejsza jesteś bo takową profilaktykę stosujesz... a inne głupie nie stosują, to same sobie winne.
            Tymczasem molestowanie nie dotknęło cię z jednej, jedynej przyczyny. A była ona taka:
            "uważam tylko, że miałam sporo szczęścia, że dzięki różnym zbiegom okoliczności (np. temu, że nie spotkałam jakiegoś wyjątkowo perfidnego i przemyślnego pedofila)".... innej nie ma. Dużo by ci pomogło chodzenie w oświetlonych miejscach, daleko od bram gdyby pedofilem okazał się wujek/stryjek/przyjaciel rodziców.
            Weź otwórz się wreszcie na argumenty przedstawiane ci przez dziewczyny.
            • srebrnarybka Re: srebrnarybko 23.04.15, 12:41
              A ty bez końca opowiadasz jak to uchroniłaś się dzięki profilaktyce rodzicielsk
              > iej i jaka to mądrzejsza jesteś bo takową profilaktykę stosujesz... a inne głup
              > ie nie stosują, to same sobie winne.

              Gdzie u cholery nagłej napisałam, że ofiary molestowania są sobie winne? W kilku wypadkach napisałam o niefrasobliwości RODZICÓW ofiar, którzy beztrosko wypuszczali na ulicę dziewczynki nie uprzedzając ich o grożących niebezpieczeństwach. Te osoby nie są winne, że miały nieodpowiedzialnych rodziców.

              Dużo by ci pomogło chodzenie w oświetlonych miej
              > scach, daleko od bram gdyby pedofilem okazał się wujek/stryjek/przyjaciel rodzi
              > ców.

              Ale ja o takich sytuacjach nie pisałam. Odnosiłam się wyłącznie do beztroskiego wypuszczania na ulicę dziewczynki nieuprzedzonej o tym, że z nagabującym nieznajomym nie wchodzi się do bramy. A dzięki chodzeniu w miejscach oświetlonych udało mi się uniknąć różnych zaczepek, które w miejscach nieoświetlonych różne osoby spotykały.
              Wstyd mi, ale nie miałam wujka ani stryjka, który by mnie molestował.
            • morgen_stern Re: srebrnarybko 23.04.15, 12:51
              Dziwię się, że jeszcze w ogóle ktoś z nią dyskutuje, przecież ona wciąż międli jedno i to samo, gdyby ją zignorować, może by się w końcu przymknęła.
              • evolene Re: srebrnarybko 23.04.15, 19:39
                Dokładnie, pomimo tego, że aż mi się coś wywraca w środku jak czytam jej wypowiedzi, to skończyłam dyskusję. To po prostu jest bezcelowe. Kobieta się zacięła i tyle.
            • martishia7 Re: srebrnarybko 23.04.15, 12:52
              > Weź otwórz się wreszcie na argumenty przedstawiane ci przez dziewczyny.

              Ja tam uważam, że na nic nie powinna się otwierać, tylko kategorycznie zamknąć, już jakiś czas temu.
              • kk345 Re: srebrnarybko 23.04.15, 13:16
                Nie zamilknie, dopóki jej nie napiszemy, że uczenie dziewczynek o zagrożeniach ulicznych JEST konieczne- bo przecież, skoro tego nie piszemy w każdym zdaniu, jak ona, to zabraniamy ludziom tego uczenia, to oczywiste.
                Swoją drogą, ciekawa jestem dlaczego rybka pisze wyłącznie o dziewczynkach- czyżby w jej świecie mali chłopcy nie byli molestowani?
                • srebrnarybka Re: srebrnarybko 23.04.15, 13:29
                  rybka była kiedyś dziewczynką i wszystkie forumki są dziewczykami. Chłopcy oczywiście też bywają molestowani i też należy ich uczyć zasad bhp.

                  dopóki jej nie napiszemy, że uczenie dziewczynek o zagrożeniach
                  > ulicznych JEST konieczne- bo przecież, skoro tego nie piszemy w każdym zdaniu,
                  > jak ona, to zabraniamy ludziom tego uczenia, to oczywiste

                  Cały czas piszecie, że jest szkodliwe i dlatego protestuję.
                  • kk345 Re: srebrnarybko 23.04.15, 13:36
                    > Cały czas piszecie, że jest szkodliwe i dlatego protestuję.
                    Ja już kilka razy nieskutecznie prosiłam o linka do takiej wypowiedzi, wiec pewnie i tym razem sie nie doczekam.
                    Z góry więc założę, ze kłamiesz, tak jest szybciej i nie trzeba się napraszać o nieistniejące linki.
                    • srebrnarybka Re: srebrnarybko 23.04.15, 14:26
                      musiałabym zalinkować cały wątek.
                      • srebrnarybka Re: srebrnarybko 23.04.15, 14:27
                        a ja poproszę o linka do wypowiedzi, w której piszę że dziewczynka molestowana w dzieciństwie jest sobie winna.
                      • kk345 Re: srebrnarybko 23.04.15, 15:58
                        Powtorzę: jakże wygodnie, prawda? Żadnych linków, żadnych konkretów smile Kłamiesz, znowu.
    • agaja5b Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 17:34
      Nie, na szczęście nie zdarzyło mi się mieć takich doświadczeń, ale współczuję każdemu, kto tego doznał a już zwłaszcza dzieciom.Niedobrze mi sie robi jak czytam np o matkach, które nie zareagowały. Znam parę autentycznych historii o patologicznych akcjach ojców wobec własnych córek za przyzwoleniem matki najczęsciej, bo przecież jak ona odejdzie, gdzie pójdzie. Otoczenie z reguły też nie wspiera, bo przecież wciąż ma się dobrze przekonanie, ze brudy pierze się we własnym domu, bo to brak honoru i wogóle kto mówi o problemi to histeryczka i wariatka. A poza tym kamyczek do ogródka ematek: same często jesteście podobnie nastawione do różnych opowieści snutych tutaj, że jak wam się nie zdarza to znaczy ze historia mało wiarygodna, sama doświadczyłam jak kiedyś opisałam pewną sytuację, mało prawdopodobną a jednak się zdarzyła. Zrozumiałam wtedy że bronic sie należy tylko i wyłącznie z własnego głębokiego przekonania. Tak samo i w przypadku molestowania nie ma co liczyc na to że ktoś ci uwierzy, każdy oceni wiarygodność wg własnych doświadczeń i może byc tak że zostaniesz sam przciwko całemu swiatu.
      • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 17:45
        koleżanki forumki Ci powiedzą, że dziecka nie da się uchronić przed molestowaniem, więc jakim prawem oskarżasz matki?
        • agaja5b Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 18:15
          Ale chodziło mi tylko te matki, które nie wsparły swoich dzieci gdy sie juz dowiedziały o tym co je spotkało. Nie czytałam całego wątku ale w sumie też uważam że da sie uchronić dziecka przed molestowaniem. Trzeba mówić o zagrożeniach, obserwować otoczenie, rozwijac asertywność, uczyc zasad i to robie ale ... mam świadomość, ze może to nic nie dać.
          • agaja5b Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 18:16
            Miało byc: nie da się uchronic
            • srebrnarybka Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 18:26
              w pewnych sytuacjach się nie da uchronić, ale to nie powód, by nie chronić w ogóle.
    • zebra12 Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 19:23
      Jako dziecko chodziłam jak inni do dentysty szkolnego, a on ocierał się przyrodzeniem o nasze ręce i kolana podczas dentystycznych zabiegów. Wtedy tego nie rozumiałam, ale mocno zgniatał nam dłoń opartą o poręcz fotela (wtedy były w poręczami).
      Nikomu nie zgłaszałam, bo nie wiedziałam, że to co ona robi jest molestowaniem. Przypuszczam, że wiele dzieci nie wie, że coś jest nie tak. Albo czują, że jest nie tak, ale nie wiążą tego z molestowaniem.
      • pani.mysz Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 22:24
        Dokładnie o to chodzi.
        Dzieci czują, że to nie tak, że jest im źle, ale nie umieją tego nazwać i w ogóle nie wiążą tego z molestowaniem seksualnym, bo nie znają takiej kategorii zachowań. Nawet nie wiedzą jak i na co się poskarżyć.
        Wyobrażenia trollicy, której się wydaje, że dziecko odróżni zachowania seksualne od innych są chore.
    • ghrtth Re: No to która była molestowana? 23.04.15, 21:20
      Byłam - przyjaciel rodziców. Nie powiedziałam o tym prawie nikomu przez wstyd, strach, poczucie winy. Rzygam, kiedy widzę rozmowy o "modzie" i "gwiazdach robiących szum wokół siebie". Nie przyjdzie takim mądralom do łba, że po prostu mieli farta, ze nie mają takich doświadczeń i warto byłoby zamilknąć i uszanować czyjeś wyznanie.
    • magazynka Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 01:03
      Ja byłam.
      Jako 6-latka przez rok mieszkałam u ciotki i jej męża. Kiedy cioci nie było w domu, to wujek siadał obok mnie na kanapie, rozpinał rozporek i na siłę wkładał tam moją dłoń, każąc się głaskać. Tak było wiele razy.
      Czułam, że to złe, ale nikomu nie powiedziałam. Raz, kiedy mnie już ręka bolała - zabrałam ją, a on chciał dalej. Zagroziłam wtedy, że powiem cioci i przestał.
      Chudziutka 6-latka w nieswoim domu, niezadbana, nieuświadomiona i grzeczna.
      Wyparłam to przez dziesiątki lat, ale wspomnienie wróciło 10 lat temu. Wujek nie żyje już 20 lat i do dziś nikt nie wie.
      To inny rodzaj molestowania niż wyżej opisane, ale wymuszanie na dziecku takiego zachowania, wykorzystywanie autorytetu, dorosłości i siły też uważam za molestowanie.
      • mamkotanagoracymdachu Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:02
        magazynka napisał(a):

        > To inny rodzaj molestowania niż wyżej opisane, ale wymuszanie na dziecku takieg
        > o zachowania, wykorzystywanie autorytetu, dorosłości i siły też uważam za mol
        > estowanie.

        Jak to „tez”? Przecież to bezdyskusyjnie jest molestowanie, i to ciężkiego kalibru.
    • 3-mamuska Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 01:42
      Ja miałam jedno spotkanie z pedofilem.
      Jako 7 latka mniej więcej.
      Facet wszedł za mną do klatki schodowej mojego bloku, i pytał o jakaś rodzine a ze mówił cicho podeszłam za blisko. A on zagrodził mi drogę wyjścia i się rozebrał i chciał żeby go dotykała.
      Pamietam co powiedział :ze jak mu tu pomasuje to pomogę mu się wysiusiać takiego swoją użył. Te słowa mam głowie do dziś.🤢
      Uciekłam do samej góry nie wiem czemu, nie do swojego domu. Który był na 1 pietrze.
      Kolega mnie wpuścił to były wakacje rodzice w pracy multum dzieci na podwórku, przedział wiekowy podobny ,wszyscy chodziliśmy do jednej szkoły po drogiej stornie ulicy. Zeszliśmy po jakimś czasie kolega był 4 kata starszy, już go nie było.
      Potem dopóki się nie wyprowadziliśmy od drzwi mieszkania do wyjścia z klatki biegałam.
      Rodzicom nigdy się nie powiedziałam , bo tłukli mi do głowy ze mam nigdy z nikomu nie iść za cukierka, czy właśnie bo coś chce spytać.
      Ale to był biały dzień było nas ze 15 dzieciaków. Bawiliśmy się w chowanego.
      Facet był dość wiekowy.
      Pamietam ze po latach już jako mężatka ,wysoko w ciąży spotkałam pewnego faceta w autobusie i poczułam ten zapach /perfum czy wody po goleniu. Wysiadłam na najbliższym przystanku i do domu szlam niemal godzinę. Najgorsze jest to ze nie pamiętałam twarzy a ten zapach mnie tak to było jak szok/uderzenie wszystko wróciło.

      Moi rodzice byli bardzo przeczuleni nigdy nie pozwalali żadnemu wujkowi brać mnie an kolna całować jeśli, ja nie chciałam nie było daj „buziaka” wujkowi. Ktokolwiek by to nie był. Mój komfort liczył się najbardziej.

      Dopiero niedawno dowiedziałam się ,ze moja mama w dzieciństwie była molestowana i mój tato był mega wyczulony. A był taki wujek w rodzinie co lubił całować wszystkie dzieci jak się witał, wtedy mało komu wydawało się to niewłaściwe , choć dzieci się ukrywały/ uciekały, ale wiedział ze do mnie ma się nie zbliżać.
    • nena20 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 08:09
      W dzieciństwie obmacywał mnie wuj, stary kawaler, nigdy nic nie zrobił, podchodził i ściskał przysuwając do siebie.
      Przeżyłam także próbę gwałtu, wyszłam z tego cało gdyż po uderzeniu udawałam modlenie. Przestraszył się i dał spokój, a raczej uciekł. Minęło wiele lat, do dzisiaj mam traumę. Gdy wracam wieczorem jesteśmy sama na chodniku i widzę jak ktoś za mną idzie przechodzę na drugą stronę ulicy, odczuwam niepokój jak ktoś mnie mija z naprzeciwka. Zostaje takie coś w głowie chyba już na zawsze.
    • basiastel Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 13:59
      Byłam jako dziecko molestowana. Pierwszy raz powiedziałam o tym komukolwiek 30 lat później ( małżonkowi ).
    • katiemorag Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:13
      Ja napisze z innej strony. Moja mama była molestowana ( gwałcona?) przez jedna bliska osobę z rodziny. Brata. Strasznego. Miała 8-9 lat a on 15. Nie wiem wszystkiego bo o sprawie dowiedziałam się z wieku prawie 35 lat przy okazji pogrzebu tego brata. Tak ogólnie się dowiedziałam. Bez szczegółów bo mama się tego wstydzi i nie umie mówić o seksie. Wiem, ze butelki jej wkładał.. reszty nie mówiła. Tylko chyba jej bo innych sióstr nie ruszał. Mama nigdy nie mówiła o tym w rodzinie. Spotykałam wujka i nie widziałam żadnych spięć między nimi. Natomiast mnie mama bardzo chroniła przed molestowaniem. Bardzo i było to a chore. Kontrola całkowita. Uraz do mężczyzn przenoszony na mnie. Seks jest zły i brudny a mężczyźni tylko maja z niego przyjemność. Długo musiałam leczyc ta przeniesiona traumę.
      • jammer1974 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:20
        Bosze jak dobrze ze teraz mowi sie wiecej o takich sprawach. Nawet nie wyobrazam sobie co ten zwyrodnialec uczynil Twojej mamie. I co musiala czuc nie mogac Nic z tym zrobic przez cale zycie. I jak pomysle ile wtedy bylo takich dzieci. Bo sprawcy byli i czyli sie calkowicie bezradni. Przytulam mocno.
    • irma223 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:18
      Chyba prędzej należałoby zapytać, która nie była molestowana.

      Tych, co były molestowane, choćby w wieku dojrzewania i później, w młodości, to chyba z 99,98 % jest.

      Zazwyczaj mogły to być akcje jednorazowe. Trudno mi jednak wyobrazić sobie dziecko, czy młoda osobę, która nie ma przymusu pójścia do molestanta, wie o tym, co ją tam czeka, a i tak tam idzie.

      Słowiki poznańskie były w sytuacji poniekąd przymusowej: zbyt wielu chórów, gdzie mogły zrobić karierę, nie było. Ale dzieci molestowane latami przez księdza? Nie rozumiem.
      • mamkotanagoracymdachu Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:21
        Ja nie byłam. Chyba żeby liczyć catcalling.
        • irma223 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 14:46
          Zaliczam catcalling do molestowania, czemu nie? Dla nastoletniej dziewczynki to też traumatyzujące.
          • jammer1974 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 15:08
            Dlatego potrzeba madrej edukacji. Jak dzieci maja wiedziec co jest molestowaniem. Skoro dorosli tego nie wiedza.
          • mamkotanagoracymdachu Re: No to która była molestowana? 23.01.22, 08:18
            irma223 napisała:

            > Zaliczam catcalling do molestowania, czemu nie? Dla nastoletniej dziewczynki to
            > też traumatyzujące.

            To prawda, ale jednak to inna skala niż wujek, który kładł ręce dziecka na swoje genitalia sad
            • irma223 Re: No to która była molestowana? 23.01.22, 10:47
              Oczywiście, że tak.

              Ale znam osobę, która jako kilkulatka (wiek późno-przedszkolny) została porwana z placu zabaw i niesiona w ustronne miejsce. Uratowało ją to, że matka akurat się wychyliła z okna, by zawołać ją na obiad. Ojciec dał radę dogonić typa i odebrać dziecko, ale typ zwiał. Nigdy nie został złapany.

              Znam też osobę, która - w wieku około 10 lat - będąc na wakacjach w małym miasteczku została zaczepiona na ulicy przez, jak sądziła, znajomego jej krewnego. Może nawet naprawdę był znajomym rodziny. Po krótkich wstępnych uprzejmościach, ów człowiek nagle zaczął jej składać propozycje dość obcesowe. Pusta ulica, żywego ducha.

              Obmacywanie w kolejce w sklepie. PRLowskiej kolejce. Albo w PRLowskim ścisku w tramwaju czy autobusie.

              Zaczepianie dziecka idącego do szkoły, z jednoznaczną propozycją i prezentacją "klejnotów".

              Takie zdarzenia też tworzą traumę.

    • figa_z_makiem99 Re: No to która była molestowana? 22.01.22, 15:16
      Ja byłam, kiedyś nie umiałam się bronić, miałam blokadę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka