Dodaj do ulubionych

dzieci z wolnego wybiegu

25.05.15, 17:51
m.wyborcza.pl/wyborcza/1,132749,17967007.html
A jak u Was, puszczacie dzieci wolno na podwórko, czy tylko pod nadzorem dorosłego? W jakim wieku mogą iść same do sklepu, do parku, do kina?

Dla mnie to jakaś paranoja, co się teraz dzieje. Nie chciałabym żyć w kraju, gdzie policja odprowadza mi do domu dziesięciolatka bawiącego się w parku. Poza tym, że robimy w ten sposób kaleki społeczne z dzieci, to z ich matek przy okazji niewolnice, no bo ktoś przecież tego dziecka musi pilnować na pełny etat.
Obserwuj wątek
    • mea8 Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 18:29
      Moi synowie sa zdecydowanie wolnowybiegowi. Lat 9 i 6. Mlodszy sam wychodzi na rower, pobliska lake i do sklepu 100m od domu (nie przechodzi przez jezdnie). Starszy odpowiednio wiecej: szkoła, kościoł, dalsze sklepy. Od przyszlego roku szkolnego zapowiedzial samodzielna jazde do szkoly autobusem.
    • iwoniaw Wszystko cudnie, ale 25.05.15, 18:43
      jak dla mnie i tak stawiają sprawy na głowie:
      CytatMam tu całą stertę raportów z przeprowadzonych już projektów. Jeden chłopak sam poszedł do fryzjera i zrobił sobie irokeza. Matka była załamana, ale pomyślała, że skoro tak dobrze mu poszło, zacznie go wysyłać po sprawunki. Potem przestała odrabiać z nim lekcje, bo zdała sobie sprawę z tego, że sam sobie poradzi.

      Jak dla mnie, rozpoczęcie akcji "wolny wybieg" w odwrotnej kolejności (tj. lekcje beze mnie mogą odrabiać dzieci nawet nie chodzące same po sprawunki czy do fryzjera) nie byłoby błędem.
      No i w Polsce to mimo wszystko zupełnie inne warunki i poza jakimiś Konstancinami raczej nie ma szans, by dziecko tak po amerykańsku od świata odciąć - a tym bardziej, by policja odstawiała do domu 10-latka z placu zabaw z powodu, że był bez opiekuna.
    • lauren6 Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 18:53
      Pilnowanie wlasnego dziecka to niewolnictwo.... Taaa. Pozostaje pytanie po co sobie to dziecko robiłaś, skoro posiedzenie z nim na placu zabaw to taki olbrzymi problem i ograniczenie matki.
      Na prawdę, czasem lepiej zainwestować w antykoncepcje i kupić kota.
      • kamunyak Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 19:05
        Pozostaje pytanie po co s
        > obie to dziecko robiłaś, skoro posiedzenie z nim na placu zabaw to taki olbrzym
        > i problem i ograniczenie matki.

        z 10-latkiem....?
        No, ja byłam dosyć opiekuńczą matką, jednak nie do tego stopnia.
        Do +/-wieku szkolnego wychodziłam z dziećmi, potem dzieciaki na podwórko wychodziły same, pod kontrolą z balkonu i okien.
        Nie wiem, czy 10 - latek pozwoliłby mi na siedzenie przy nim, jako cerber. Raczej wstydziłby sie. Pamiętam, że po przeprowadzce, kiedy synowie musieli dojeżdżać do podstawówki komunikacją, na początku odprowadzałam ich. "Kazali" mi czekać po drugiej stronie ulicy bo pod szkołą to obciach.
        • agni71 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 09:02
          >Do +/-wieku szkolnego wychodziłam z dziećmi, potem dzieciaki na podwórko wychodziły same, pod kontrolą z balkonu i okien.

          O, i tu wychodzi wyższośc mieszkania w bloku niż w domku w podmiejskiej miejscowości.

          • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 09:40
            No nie wiem, ja roczne dziecko wypuszczam do ogrodka, przed blok by raczej nie wyszło wink
            • agni71 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:14
              ogródek dla maluchów super, ale tu mówimy o trochę starszych dzieciach, spotykających się z przyjaciółmi, chodzących do sklepu, czy na plac zabaw. Pod miastem raczej mało kto ma plac zabaw publiczny za oknem, żeby dziecko obserwowac przez okno.
              • mandolinka.bramborova Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 17:20
                ale rodzice mieszkający w małych miejscowościach nie mają potrzeby wystawania w oknie, tylko spokojnie puszczają dziecko na boisko - pamiętaj, że mniejsze miejscowości to mniejszy ruch, spokojne uliczki, osoby znane przynajmniej z widzenia.
      • madame_edith Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 19:22
        Większość znanych mi 10-latków nie gustuje już od ładnych paru lat w zjeżdżalniach i babkach z piasku. Siedzenie z takim dzieckiem na placu zabaw to jakieś science fiction.
        • asia_i_p Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 23:46
          Czasem zaczynają gustować znowu.
          Córka od paru tygodni nagminnie umawia się z koleżankami na placach zabaw, w tym na sali zabaw z piłeczkami (wszystkie już panny z kieszonkowym, więc sobie same płacą z kieszonkowego). Ma 9,5 lat i jest najmłodsza, koleżanki mają już po 11 lat. Kiedyś poszłam z nią razem z niemowlakiem w wózku i owszem, grały w piłkę, ale też huśtały się i wspinały na rozmaite konstrukcje w towarzystwie pięcio- i sześciolatków.

          Taki jakiś nagły napad zdziecinnienia u progu nastoletniości.
        • aneta-skarpeta Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:57
          moj chodzil na plac zabaw, ale faktycznie nie bawil sie na zjezdzalni czy w piasku. albo zasiadal z kolegami na jakis hustawkach i sobie gadali, zartowali, albo wygłupiali
      • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 21:43
        Tak, pilnowanie go do 13 roku życia non stop to niewolnictwo. Trzeba nie mieć własnego życia, żeby się na coś takiego pisać.
        • allatatevi1 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 13:00
          No ale tobie to akurat nie powinno przeszkadzać bo jesteś przecież takim typowym no-lifem co jeszcze na studiach (!!!) mieszkał z rodzicami.

          Twoje dziecko ma też raczej przegwizdane bo nie sądzę, żeby mając matkę kalekę społeczną, miało szanse wyrosnąć na kogoś normalnego, żyjącego jak 90% rówieśników.
          • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 13:08
            To do mnie?
          • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:21
            Ale w PL to raczej nic dziwnego, ze 20-latek mieszka z rodzicami, jesli studiuje w miejscu zamieszkania...
            • triss_merigold6 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:41
              Biedne dziewcze pisze z kraju w którym sądy zasądzają kieszonkowe dla wiecznie bezrobotnych 40-latków od ich 70-letnich rodziców. big_grin
      • lady-z-gaga Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 21:59
        lauren6 napisała:

        > Pilnowanie wlasnego dziecka to niewolnictwo....

        owszem
        w przypadku 10 latka to jest niewolnictwo - dla dziecka
        • lauren6 Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 22:33
          Dla 10 latka może i tak, ale autorka tego cudownego wątku stwierdziła, że to matka pilnująca dziecka jest jego niewolnica.

          Zastanawiam się jak w ogóle można użyć takiego sformuowanua w kontekście opieki nad zdrowym i chcianym dzieckiem. Zaraz się okaże, że nie ugotuje mu obiadu czy nie pójdzie na wywiadowke, bo to niewolnictwo.

          Po co ludzie decydują się na dziecko jeśli wypelnianie obowiązków rodzicielskich to dla nich taka katorga?
          • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 00:09
            Nie dziecka, systemu. System, który zmusza rodzica do pełnowymiarowej opieki nad 13-latkiem, którego nie wolno ani na chwilę zostawić bez nadzoru, jest chory. I sprawdza się chyba tylko na bogatych przedmieściach, gdzie matka jest kierowcą i ochroniarzem swojego dziecka przez kilkanaście (!!!) lat. Jeśli uważasz, że obowiązkiem rodzicielskim jest towarzyszenie 10-latkowi 24h/dobę, to szczerze współczuję.
      • aneta-skarpeta Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:56
        z 10latkiem na placu zabaw?
        mój by tego nie zniósłwink

        oczywiscie jak akurat bylismy gdzies na spacerze i zachaczylismy o plac zabaw to siedzialam z nim, ale kolo domu to latał sam

        litosci

        ( a z synem mam bardzo dobre relacje, ale bez przesady, to ze dziecko bawi sie samo z kolegami nie znaczy ze jest przez rodzica porzucone- komus cos się pokiełbasiło)
      • mid.week Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 10:25
        Schowaj tą armatę bo jest źle wycelowana.
        System robi z matek niewolnice, a nie konkretna matka czuje sie niewolnicą bo musi pilnowac dziecko.
      • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:08
        Tak do 3czy4lat i owszem potem juz towarzystwo matki jest im zbednebig_grin
      • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:50
        aaa. Pozostaje pytanie po co s
        > obie to dziecko robiłaś, skoro posiedzenie z nim na placu zabaw to taki olbrzym
        > i problem i ograniczenie matki.
        Oj tak, ja mojego niuniusia zamierzam karmić piersią do 16 roku życia, do 18 będę go zaprowadzać na urodzinki na sale zabaw, zastanawiam się, czy na zajęcia na studiach puścić go samego, mamy taką prywatną uczelnię dwie lice od domu. Na stryszku przygotowałam już na przyszłość mieszkanko dla niego i jego przyszłej żony, ale kuchnia zostaje u nas, bo dzieci nie powinny bawić się kuchenką.
    • asia_i_p Re: dzieci z wolnego wybiegu 25.05.15, 23:42
      Mam wolnowybiegową.
      Początki wolności to były samodzielne wypady na podwórko u babci (bo był balkon i mogłam nad "samodzielnie" się bawiącym dzieckiem wisieć), kiedy miała sześć lat. Jeszcze sześcioletnia zaczęła też przechodzić ze swojej szkoły do mojej, ale to było przejście przez dwa podwórka, bo szkoły się stykają płotami. Siedmioletnia zaczęła chodzić do sklepów. Obecnie, w wieku 9,5 lat, chodzi sama do koleżanek, do sklepów, do kościoła, do szkoły i z powrotem, na podwórko. Wiedzą, że kiedy chcą iść gdzieś dalej, mają pytać. Dopiero od bardzo niedawna dozwolona jest druga część miasta, czyli za przejściem przez główną ulicę

      A i tak najstraszniejsze doświadczenie samodzielności mojego dziecka jakie pamiętam, to kiedy ma trzy latka i nalega, żeby obejść trawnik inną stroną niż ja. A ja jej pozwalam, ale każdy metr, który mnie od niej oddziela mi się wydłuża w kilometr, a trawa wydaje się nagle najeżona niebezpieczeństwami.
      • 3-mamuska Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 00:29
        Moja córka ma 11 jeszcze często ktoś jej towarzyszy.
        Ze szkoły czy do szkoły jedzie sama. Ale juz na konie jeździmy razem. Od miesiąca chodzi z kolega do parku z psami.
    • eliszka25 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 00:16
      moje sa zdecydowanie z wolnego wybiegu. tu gdzie mieszkam, duzy nacisk kladzie sie wlasnie na samodzielnosc dzieci. do zerowki ida 5-latki i chodza do szkoly same. w zwiazku z tym moj 8-latek juz czwarty rok szkolny chodzi sam do szkoly, 5-latek pierwszy. na podworko wychodza sami. od czasu do czasu wygladam, zeby sprawdzic, co robia. maja wbite do glowy, zeby nie oddalac sie z podworka samodzielnie, a jesli chca gdzies lub do kogos isc, to musza sie zameldowac. nigdy sie nie zdarzylo, zeby nie zastosowali sie do tych zasad. sami chodza na plac zabaw przy sasiednim domu lub na boisko szkolne. skoro rano sami ida do szkoly, to nie widze sensu, zeby zabraniac im po poludniu isc samodzielnie na boisko. starszy czasem idzie sam do sklepu po drugiej stronie ulicy. jesli musze gdzies jechac i nie zdaze wrocic przed 12, to starszy dostaje klucz, zeby mogli wejsc do mieszkania, gdy wroca na przerwe obiadowa.

      moim zdaniem sa bardzo samodzielni i rozsadni, ale staram sie nie przesadzac z samodzielnoscia, choc mam do nich zaufanie. oczywiscie na tyle, na ile mozna miec zaufanie do 8 i 5-latka. moim zdaniem do niektorych rzeczy dorosli, do innych nie.
      • czar_bajry Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 01:59
        Moje z wolnego wybiegu, wszystkie od początku same chodziły do szkoły, odkąd pokończyły 6 lat same wychodziły na podwórko, najmłodszy był uwiązany komórką ale dziewczyny miały większy luz.
        Dawno temu przyjaciółka mojej córki mała w ramach kary zakaz chodzenia za "rzeczkę" ( jest to strumyk rozdzielający osiedle na dwie części) . Dzieciaki chciały do Maca iść ale nasz Mac jest za rzeczkątongue_out
        W takim wypadku wsiadły w autobus i pojechały do Maca do innej dzielnicybig_grin co prawda tylko kilka przystanków ... Zakazu jednak nie złamałytongue_out
        A my dowiedzieliśmy się o tym jak dzieciaki były już dorosłesmile
        • nihiru Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:14
          Rozumiem że podwórko pod blokiem a nie przed domem? Bo w pierwszej chwili się trochę zdziwiłambig_grin

          Ja ostatnio swojemu pięciolatkowi zaczęłam pozwalać, żeby sam szedł do babci - babcia mieszka dwa domy dalej. Ale szybko przestałam, jak któregoś razu szukaliśmy go kilkanaście minut, bo u babci go nie było. Okazało się, że poszedł do kolegi z naprzeciwka.
          • niutaki Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:30
            Jestem matka nadopiekuncza i walcze z tym. Na wolny wybieg nie bylo szans, bo do 6 roku zycia starszej mieszkalismy w bloku, a otoczenie bylo wysoce patologicznewink A co do placu zabaw, to moja 13latka z kolezankami umawiaja sie namietnie na placu i spedzaja tam duzo czasu, co robia? Nie wiem.
            • nihiru Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:48
              Ja odwrotnie - jestem matka niefrasobliwa. Podejrzewam, że przez niektórych określana wręcz jako lekkomyślnawink.
              Za to mój mąż ma skłonności do nadopiekuńczości (norma dla całej jego rodziny).
              Co jest dość zabawne, bo sam był bardzo samodzielny w młodości. Np.: w wieku 14 lat sam przejechał pociągiem przez pół Polski (bez wiedzy rodziców, rzecz jasna).
            • kanga_roo Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 09:05
              byłam ostatnio z dziećmi kilka dni w Niemczech - spokojne przedmieście spokojnego miasteczka. starszak jeździł z rówieśnikami rowerem, chodził na spacery i na deskorolkę, młodsza chodziła na plac zabaw. oceniłam, że jest bezpiecznie, ruch lokalny bardzo spokojny, plac zabaw tak usytuowany i zorganizowany, że też nie miałam obaw co do zostawienia tam dziecka.
              natomiast u nas starszaka nawet do szkoły się boję puścić samego, bo chociaż sama szkoła wśród domków jednorodzinnych, to i na drodze lokalnej, i na drodze, wzdłuż której musiałby iść jest ruch, i nie raz widziałam wariatów jadących ile fabryka dała. do tego ciągłe roboty drogowe, mnóstwo wywrotek, koparek itp. przy szkole jest super fajny plac zabaw - ale znowu, dojście/dojazd rowerem tam jest imo niebezpieczny. nawet na naszej gruntowej i dziurawej drodze przed domem jakiś debil przejechał kiedyś kota, inny wjechał nam w płot - i to jest powód, że moje dzieci nie są wolnowybiegowe. są na tyle mali i drobni, że w wielu sytuacjach drogowych kierowca może ich zwyczajnie nie zauważyć.
              a opowiadanie, że my chodziliśmy luzem w ich wieku - owszem, ale samochodów było wtedy tak z 50% obecnej ilości. i jeździły zdecydowanie wolniej.
              • eliszka25 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 13:37
                no wlasnie, tez uwazam, ze argumenty typu "my chodzilismy sami i zyjemy" nie sa zbytnio adekwatne do sytuacji. gdy ja bylam mala, to w naszej miejscowosci byl 1 sklep spozywczy i kilka samochodow - doslownie kilka na cala miejscowosc. kilka razy dziennie jechal pks, a rolnicy poruszali sie traktorami, ale to glownie pod drogach polnych, nie po szosie. dzis gdy jade do rodzicow, to na drodze jest sznur samochodow. 6 km dalej jest wielka hurtownia jeronimo, do ktorej jezdza stadami ciezarowki (nie powinny, bo szosa do 8 ton, ale jezdza) no i kurcze na tym samym podworku, na ktorym ja sie wychowalam, warunki sa juz zdecydowanie inne. dlatego u rodzicow nie puszczam juz chlopakow tak zupelnie samopas, jak my biegalismy. musza sie meldowac, spogladam co jakis czas z okna, a jak chca isc do sasiadow, to maja przykazane, ze wolno tylko sciezka przez pole.

                dlatego bardzo sie ciesze, ze przypadek sprawil, iz mieszkamy w bardzo malej miejscowosci i moje dzieci maja niemal takie same warunki, jak mialam ja. ruch jest na ulicy rano, gdy wszyscy jada do pracy i miedzy 17-18, gdy wracaja. poza tym mozna spotkac dzieciaki na rowerach/hulajnogach/wrotkach itp. oraz matki/ojcow z dziecmi w wozkach. dzieki temu nie boje sie puszczac ich na boisko czy podworko pod blokiem. mimo to jestem jednak mniej beztroska niz moi rodzice, bo u nas sa zasady, ktorych nie wolno zlamac (my biegalismy samopas, warunkiem bylo stawienie sie do domu wieczorem).
    • joaaa83 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:40
      Połowę dzieciństwa spędziłam pod blokiem i sądzę, że od lat 7 można zostawiać dziecko bez opieki w najbliższym otoczeniu.

      Co do np. parku, to taki w moim mieście nie jest na pewno miejscem dla 10-latka. Czasami dochodzi tam do rozbojów, można tam spotkać nastolatków pijących alkohol i pewnie jeszcze parę niebezpieczeństw by się znalazło. Oczywiście jak idziemy z córką w sobotnie popołudnie to wszystko wygląda sielankowo. Gorzej w dni powszednie w godzinach przedpołudniowych. Ja bym 10-latka do parku miejskiego nie puściła.

      Sklep w centrum, czy kino - w porządku, może jechać autobusem, byle nie samo. Tzn. jeśli dziecko w tym wieku umawia się pod kinem, to wiezie na miejsce spotkania rodzic, a jeśli wyrusza z dwiema koleżankami, to mogą jechać same.

      JA bym nie przesadzała w żadną stronę.
    • aneta-skarpeta Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 08:51
      jak mieszkalismy w warszawie to szkołą była na tym samym osiedlu co blok, okolica bardzo spokojna
      sam zaczynał zostawac na podwóku w 1 klasie, ale meldował sie co jakis czas przez domofon i bawil sie kolo bloku, ew poszedl do sklepu ktory jest blisko

      w drugiej klasie juz zaczal wracac sam do domu, zostawac w domu sam itd

      w 4 klasie przeprowadzilismy sie i szkole ma 3 km od domu, ale dobry i bezpieczny dojazd rowerem- jezdzi rowerem

      teraz to juz w ogole lata sam, jezdzi autobusem, zostaje sam na noc ( tzn nie sam, pies tez musi zostac z nimwink)

      ale

      na obóz wyjechac to nie bardzo- ale ja bylam taka sama wiec go nie zmuszam
    • evee1 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 09:09
      OPniewaz nie mieszkam w Polsce, to u mnie specyfika jest nieco inna. Nie ma na przyklad czegos takiego jak polskie podworka. Dlatego tez dzieci same nie
      Same do pobliskiego parku zaczely jezdzic na rowerach gdzie w okolicy 13-14 lat. Corka sama zaczela dojezdzac do szkoly (w sumie prawie poltorej godziny pociagiem i tramwajem) majac niecale 12 lat. Owszem na poczatku troche sie denerwowalam, bo musiala sie przesiadac na jednym z najruchliwszych skrzyzowac w miescie, ale potem jakos przywyklam. Syn jest len i dopiero od niedawna jezdzi po miesie sam (ma 18 lat). Wczesniej na ogol tak kombinowalismy, zeby i jego i corke gdzies przy okazji podrzucac, bo nasza komunikacja miejsca jest dosyc kiepska.
      Ja nie jestem zwolenniczka puszczania dzieci samopas. Moj maz tez nie. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o zagrozenia typu obcy przyjdzie i porwie, czy ze zachwyci sie moim dzieckiem jakis pedofil tego akurat najmniej sie zawsze obawialam. Oboje z mezem dobrze pamietamy jakie glupoty mysmy wyczyniali jak bylismy dziecmi. Teraz wlos mi sie na glowie jezy jak sobie przypomne!
      • emonik Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 09:35
        Przypomniałam sobie historię, jak dawno dawno temu kiedy miałam lat ok. 15 (po skończeniu 8 klasy podstawówki) pojechałam na wakacje pociągiem z Warszawy do Złotoryi. Sama. Wiem wiem, duża już byłam i nie sama podróż jest teraz dla mnie dziwna. Pojechałam do koleżanki, którą poznałam korespondencyjnie smile Adres miałam z jakiejś gazetki typu "Płomyk" czy "Filipinka". Pisałyśmy do siebie przez 2 lata i postanowiłyśmy się spotkać. Jej rodzice zaprosili mnie na wakacje. Przesłali swoje rodzinne zdjęcie, żeby nie było, że obcy wink ja przesłałam swoje rodzinne zdjęcie i tak doszło do zapoznania rodzin. Telefonu u nich w domu jeszcze nie było, ale podali telefon do sąsiadki żeby w razie czego moi rodzice mogli zadzwonić. I pojechałam!
        Teraz w głowie mi się nie mieści, tak w ciemno swojego dzieciaka puścić...
        Inne to były czasy...
        acha, jechałam z przesiadką w Jeleniej Górze, w przedziale, do którego wsiedli Cygani słabo mówiący po polsku. Kobiety, mężczyźni i dzieci. Pokazywali mi coś na mapie, chcieli poczęstować posiłkiem - rwali chleb i maczali go w jakimś pasztecie z puszki, zagryzając cebulą. Za posiłek podziękowałam, ale trochę z nimi porozmawiałam i pograłam w karty wink Nie wyobrażam sobie mojej córki na moim miejscu, chyba zawiozłabym ją samochodem, obejrzała rodzinę koleżanki, dom, okolicę...
        Chyba jednak jestem nadopiekuńcza?
        Dodam, że moje dzieci puszczam samodzielnie do koleżanek, do parku na rolki, rowerem same jeżdżą do szkoły, do domu kultury na zajęcia itd itp.
        • maadzik3 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:35
          No ja w tym wieku zaczęłam wyjeżdżać na pare dni ze znajomoymi. Mój tata w tym wieku jeździł stopem po Polsce (gdzieś po dziwnych miejscach). Jak sobie przypominam pozwala mi to być matką bardziej wolnowybiegową (mimo że taka jestem to czasem muszę się ekstra starać, gdy mój 11-latek pojechał sam pociągiem z Warszawy do Katowic wszyscy się pono dziwili, a co się komu może stać w inter city? (poza tym że się książka skończy)?
          • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 12:15
            Ja na pierwsze samodzielne wakacje pojechałam mając 16,5 roku (nie że podróż sama, ale namiot i dwa tygodnie bez nadzoru rodziców). Moja mama kilkadziesiąt lat temu podobnie. I mam nadzieje, ze za paręnaście lat moja córka tez będzie chciała się wyrwać z domu. Teraz i tak jest łatwiej, mamy kontakt telefoniczny i lokalizację gps, za moich czasów dzwonilo się do domu co drugi dzień z automatu na monety przy wiejskim sklepie wink
            • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 12:18
              Ale tesciowie i tak byli lepsi - mąż jako sześciolatek jeździł sam tramwajem przez pół miasta. To już nawet w moich luźnych normach - lekka przesada. Ale przeżył i jest najbardziej zaradnym człowiekiem jakiego znam.
      • joaaa83 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 10:01
        "Syn jest len i dopiero od niedawna jezdzi po miesie sam (ma 18 lat)."

        No i to jest już przesada. JA bym wręcz odmawiała podwożenia celem walki z syna lenistwem.
      • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:15
        Syn jest len i dopiero od niedawna jezdzi po miesie sam (ma 18 lat). 

        OJP!



        "...ich bin ein schlechtes Vorbild na und wer sagt was schlecht ist?ich passe nicht in dein Konzept, egal mir geht es prächtig (...)
        die Welt ist klein denn ich betrachte sie von oben,ich bin unerzogen,abgehoben(...)das ist meine Sache, warum ist das ein Problem, weil ich`s nicht heimlich mache?"
      • beataj1 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:45
        18 latek mógł się np przespać z dziewczyną ale dopiero wtedy gdy go mama albo tata do niej zawiezli wink
      • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:29
        > . Oboje z mezem dobrze pamietamy jakie glupoty mysmy wyczyniali jak bylismy dzi
        > ecmi. Teraz wlos mi sie na glowie jezy jak sobie przypomne!
        Ale jako 18-latki tez beda miec jeszcze glupoty w glowie, za to mozliwosci wieksze. Plus brak wlasnego doswiadczenia, bo zawsze mama i tata pilnowali, dowozili, chronili przed glupstwami. Dla mnie to mieszanka wybuchowa.
        • evee1 Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 02:40
          18latki moze maja glupoty w glowie, ale szansa na to jest mniejsza niz w wieku 15-16 lat. Moje dzieci mialy i maja sporo swobody, wiec to nie tak, ze zerwaly sie ze smyczy na osiemnaste urodziny i koniecznie musza zycia uzywac. NIe musicie sie martwic, ja problemow z nimi nie mam i nie mialabym obawy, zeby wyslac je na studia na inny kontynent wink.
          Zreszta wychodzi na to, ze zadna z Was nie zrozumiala. Ja wcale syna nie pilnuje! Podwozenie wynika raczej z wygody i tego, ze u nas komunikacja miejska jest po prostu do kitu. No i ten len, to mial byc raczej "len" smile.
          Teraz na uni tez dzieciaki podwoze czy odbieram po drodze do czy z pracy jak mi akurat wygodnie, bo samochodem jedziemy 15-20 minut, a komunikacja zajmuje im to ponad godzine, bo takie sa glupie polaczenia. A samochodu z roznych powodow nie oplaca im sie kupowac. Zreszta tylko jedno z nich jak narazie jezdzi.
    • aagnes Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 10:03
      Moja corka ma 7 lat i sama nie spedzila poza domem ani jednej minuty, nie wiem kiedy to nastapi, nie wiem kiedy zacznie wracac do domu sama ze szkoly, nie wiem kiedy ja zostawie sama pod blokiem na placu zabaw. mysle, ze niepredko. pewnie zbiegnie sie to z wreczeniem telefonu za jakies 2 lata.
      • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:34
        Telefon na placu zabaw jej natychmiast buchną - tak, mojej tak buchnęli.
        Moja w 1 klasie zaczęła sama wracać ze szkoły, na podwórku pod oknem zostawała mając niespełna 5 lat, poza widocznością - koło 6 lat.
        Nie wyobrażam sobie puszczania młodszego w takim wieku, bo jest postrzelony, mniej zdyscyplinowany i lubi adrenalinę. Ale nadal jestem zwolenniczką wolnego wybiegu.
        • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:36
          > Nie wyobrażam sobie puszczania młodszego w takim wieku, bo jest postrzelony, mn
          > iej zdyscyplinowany i lubi adrenalinę.
          Wiesz, mam ten sam problem z mlodszym synem i zastanawiam sie, czy to jednak my nie popelniamy bledu. Bo starsze musialo szybciej dorosnac, brac pod uwage braciszka, byc samodzielne itd, a mlodszy- nie musi. Zastanawiam sie, czy to zaufanie, jakie- chcac nie chcac- trzeba bylo okazac starszakowi nie przelozylo sie na jego wieksza samodzielnosc, zaradnosc i odpowiedzalnosc. Za to mlodsze to wiadomo- dzieciuchy, postrzelone, ufac im nie mozna- to i tak sie zachowuja. Planuje pozwolic mlodszemu na jakis wielki krok- typu samodzielnie obejsc nasze osiedle - i zobaczyc jak sobie poradzi... Moze jednak okaze sie, ze obdarzony kredytem zaufania, wyprzedzi wszystkie moje oczekiwania?
          • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 11:41
            Ja obserwuję zwykłe zachowania w domu - starsza używała widelca do jedzenia, młodszy - do wszystkiego poza jedzeniem. Starsza schodziła po schodach, młodszy robi wszystko, by z nich spaść.
            Mają ogromnie różne temperamenty i tempo rozwoju i myślę, że dobrze robię, zachowując większą ostrożność teraz.
    • purchawkapuknieta Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 10:09
      zaczęli wychodzić sami od 6 roku zycia. Mamy tu sporą "bandę" dzieciakow +/- 3 lata.
      Córka obecnie 10 ma dużo swobody, ale nie korzysta; kiedy chce iść gdzieś poza osiedle, dzwoni (tel. lub domofon)
      Mlody obecnie 7 ma mniej swobody, ale już wychodzi z własnymi kolegami, a nie uczepiony nogawki siostry. Jako 5latek wychodził z siostrą.
      Oboje mają zegarki elektroniczne i przykaz, o ktorej maja wrócić.
      Ze szkoly wracają razem. Rano młodego prowadzę- pozory mamusi-kwoki zachowane big_grin

      Ostatnio, w godzinach południowych, byli razem na bazarku na lodach. Jedna ulica bez świateł, druga ze światłami. Wrócili cali i zdrowi.

      Do dużego sklepu córka chodzi sama, czasem z bratem, jesli mają więcej zakupów. Do malego nawet młody lata sam.

      jak widzę mamy/ babcie 10-11 latków siedzące na ławeczce przy placu zabaw... no cóż, za moich czasów dzieci takich opiekunów były jakby hm no ten trendowate big_grin
      • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:14
        Na Pradze Polnoc w W-wie to sporo dzieciakow z wolnego wybiegu w roznym wieku. Policja je zgarnia dopiero jak cos ukradna albo pija piwo w parku.
    • jagienka75 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:22
      starszy na podwórko wychodzi sam. do sklepu ulicę obok też juz chodzi. młodszy 4 latek pod moim nadzorem.
      ja sama w wieku 7-8 lat znałam już całe swoje rodzinne miasto i jeździłam autobusami.
      na ulicy obok ktoż nasłał na jedną z rodzin opiekę społeczną. komuś sie nie spodobało, że dwójka dzieci wychodzi sama na podwórko. dzieciaki mają po 6 i 8 lat.
    • froshka66 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:25
      jasne jasne...
      wszystkie e-matki maja wolnowybiegowe samodzielne dzieci, które są nad wyraz rozwinięte...
      a posty:

      Szukam obozu dla 17-latka
      Do tej pory syn jeździł ze sprawdzoną firmą, ale już wyrósł z ich oferty. Kompletnie nie orientuję się z kim można spokojnie wysłać nastolatka. Możecie coś polecić?
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,157168475,157168475,Szukam_obozu_dla_17_latka.htmlwakacje

      3 latke zostawiam na chwilę, gdy np. schodzę do piwnicy, garażu, a ona ogląda bajkę albo bardzo dobrze się bawi mocno zajęta, w innych przypadkach chce iść ze mną.
      6 latka zostawiam samego w domu sporadycznie, gdy idę na zakupy, na około godzinę, półtora. Przeważnie ogląda bajkę a na później też ma zaplanowaną jakąś zabawę

      Pierwszy raz wyszłam na godzinę, gdy Konstancja miała 6 lat.
      Kornelka obecnie ma 6 lat, ale jej nie zostawiłabym samej dłużej jak na 10 minut - miewa szalone pomysły.

      Ja syna 6l 7 m jeszcze nie zostawiam samego w domu. Mam zbyt bujną wyobraźnię.
      Według prawa można zostawić dziecko bez opieki od wieku 7 lat.

      6 latka zdarzyło mi się 2 razy zostawić na pół godziny.
      5 latka - na 5-10 minut.

      to pewnie pisza krasnoludki….

      Hipokrytki…..
      • froshka66 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:29
        to może jeszcze to :
        jako 8-9 latek zostawała na krótko, gdy musiałam skoczyć do sklepu blisko domu - ale to góra 15 minut
        Jak 10- i teraz prawie 13o latek - zostaje na góra 4-5 godzin, jak nie chce z nami jechać
        Ma 9 lat, nie został i nie zostanie długo sam w domu. Ma mnóstwo głupich pomysłów...
        Sojego 10 latka zostawilabym na 1-2 godz max

        ale , ale jest i postepowa mamusi uczaca samodzielnosci :


        Zostawiałam w domu już 7 latkę. Nie na długo, ale jednak. Teraz przed 8 urodzinami została na 6 godzin.
        • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:39
          Ale pisza to te same nicki, czy moze jednak zupelnie inne osoby wypowiadaja sie w watkach o samodzielnosci, a inne- w watkach o kwoczeniu? Bo wtedy to nie zadna hipokryzja, tylko Twoje bledne postrzeganie poltora tysiaca nickow jako jednej osoby...
    • maadzik3 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:28
      Za chwilę 12 lat. Jeździ do szkoły (od ponad 2 lat) autobusem - pare przystanków
      Jeździ metrem samodzielnie
      Zaliczył podróż inter-city (samodzielnie)
      Wyprowadza psa (z jękami, ale nie o to chodzi)
      Robi drobne zakupy w pobliskich sklepach (jak wyżej)
      Wybiera się czasem z przyjaciółmi do kina - radzą sobie smile
      Wymagam poza domem posiadania komórki
      • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:48
        11 i 12 lat, jeżdżą sami autobusem podmiejskim do Warszawy (z podwarszawskiej miejscowości) i wracają również, w Warszawie samodzielnie poruszają się zbiorkomem (metro, tramwaj). Serio, nie kręci mnie siedzenie na ławeczce przez 4 godziny, kiedy oni ze znajomymi łażą po konstrukcjach na Placu Wilsona, jeżdża na rolkach albo siedzą w kinie.

        U nas w miejscowości wszędzie poruszają się sami - piechotą, rowerem, komunikacją miejską. Same chodzą na basen i lodowisko.
        W domu też zostają czasem na kilka godzin.

        Kiedyś mi się już za to na forumku oberwało, że przecież COŚ SIĘ MOŻE STAĆ.

        Większość ich kolegów i koleżanek wszędzie jest dowożona, nawet jeśli jest to miejsce kilkaset metrów dalej.
        • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 11:58
          Nie za stare te dzieci na konstrukcje na pl. Wilsona? Moj skonczyl tam sie bawic w wieku 7 lat, bo wszystko stalo sie za male. Moze oni jednak gdzie indziej chodza... Sorki, nie moglam sie powstrzymac wink
          • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 13:41
            fogito napisała:

            > Nie za stare te dzieci na konstrukcje na pl. Wilsona? Moj skonczyl tam sie bawi
            > c w wieku 7 lat, bo wszystko stalo sie za male.

            Nie, nie za stare, spotykają się tam ze znajomymi choćby po to, aby pogadać. Fakt, bawią się wyłącznie na pająku ze zjeżdżalnią i huśtają na huśtawkach.

            Cytat
            Moze oni jednak gdzie indziej chodza... Sorki, nie moglam sie powstrzymac wink


            O, Fogito w starej dobrej formie, jak widzę. Nie zesraj się aby.
            • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:06
              Uuuu Ty zaś chyba w gorszej formie skoro musisz posilkowac sie kloacznymi porownaniami, zeby sie wypowiedziec.
              Ten plac zabaw jest dla maluszkow, cytujac mojego 11 latka. Stad moje zdzwienie, ze stare konie chodza sie tam bawic. Zwlaszcza takie dorosle i samodzielne. Choc moze po prostu laduja gdzies indziej i tyle.
              • iwoniaw Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:10
                Cytat Ten plac zabaw jest dla maluszkow, cytujac mojego 11 latka.

                Tego 11-latka, który sam nie chodzi nawet do osiedlowej biblioteki dwie przecznice dalej? big_grin
                • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:18
                  Alez chodzi. Choc czesciejnna zakupy, bo na biblioteke czasu nie ma ostatnio.
                  • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 12:17
                    fogito napisała:
                    > Alez chodzi. Choc czesciej na zakupy, bo na biblioteke czasu nie ma ostatnio.

                    Tii, ale w spożywczaku to nudno jest, to dla gospodyń domowych - nie boisz się, ze po drodze może spotkac moje dzieci, które mu pokażą ciekawsze sposoby spędzania czasu? Wąchanie kleju, tanie wino, zabawa w słoneczko?
                    • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 20:53
                      Moj syn nie ma czasu na glupoty, wiec nie sadze, zeby poszedl sie szlajac z kimkolwiek.
                      • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 00:03
                        fogito napisała:

                        > Moj syn nie ma czasu na glupoty, wiec nie sadze, zeby poszedl sie szlajac z kim
                        > kolwiek.

                        Powalająca wręcz pewność siebie, zazdroszczę. W innym poście napisałam ci na temat zrywania się ze smyczy, poczytaj.
                        I tutaj również myślę, że warto zakończyć dyskusję wink.

                        --
                        wink
              • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 12:14
                Cytat
                Choc moze po prostu laduja gdzies indziej i tyle.


                W knajpie pana Józka, z tanim winem i klejem do wąchania. Tak jest, otworzyłaś mi oczy, o dzięki, wielka Fogito, jak mogłam nie zorientować się, że moje dzieci tak mnie perfidnie okłamują.
                • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 21:01
                  Oklamuja, czy nie i tak nie bedziesz dokladnie wiedziala gdzie sa. Ale przeciez to nic zlego. Zaproponuj im Kepe Potocka. Tam jest pajeczyna dla starszych dzieci.
                  • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 00:02
                    Cytat
                    Oklamuja, czy nie i tak nie bedziesz dokladnie wiedziala gdzie sa. Ale przeciez to nic zlego.


                    Cholera, strasznie ciężko jest, tak sądzę, żyć dziecku z myślą, że matka mu w ogóle nie ufa - na tyle, aby nie spuszczać go z oka i puszczać jedynie do spożywczaka. To musi dość ryć psychikę nastolatka, kiedy wie, że matka go nie puści dalej, przekonana, że na pewno ją oszuka, okłamie i wykpi.

                    I wiesz, jest spora szansa, że twój wychuchany i trzymany na krótkiej smyczy syneczek zerwie się z niej w momencie, kiedy nawet nie będziesz się tego spodziewała - bo zobaczy, że świat poza smyczą jest ciekawszy. I ty będziesz myślała, że skarb jest w bibliotece, a skarb będzie prowadzał się wówczas z atrakcyjną koleżankę z Pragi Północ.
                    Bo masz, owszem, rozbuchaną wyobraźnię na miarę czytelnika Faktu czy innego SE, ale również bardzo silnie działający mechanizm wyparcia rzeczywistości.

                    Z drugiej strony - obyśmy zdrowi byli. W sumie jakie znaczenie ma długość smyczy, każdy niech robi tak, jak lubi, każdy ma swoje racje. Skoro jesteś przekonana, że robisz dobrze dla swojego dziecka - doskonale. Ja też jestem przekonana, że robię dobrze dla moich.
                    I wiesz, z całą pewnością obie mamy w tym przypadku rację - dzieci są różne, modele wychowania są różne, rodziny sa różne, warunki są różne. I ja bym w sumie na tym zakończyła tę wymianę zdań smile.

                    --
                    wink
                    • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 06:50
                      smile mysle, ze kazdy rodzic powinien miec ograniczone zaufanie do swoich dzieci, bo inaczej stanie sie naiwniakiem twierdzacych, ze moje dzieckoto 'nigdy by tego nie zrobilo'. Znam sporo takich z forum i w realu. Mlodzi ucza sie poprzez lamanie granic.
                      Z przekasem piszesz o moim synu, ze trzymany na krotkiej smyczy i ze sie urwie i nie wiadomo co jeszcze. Otoz wyobraz sobie, ze moj wychuchany syneczek ma swiete prawo korzystac z wolnosci na miare swoich lat, tylko najzwyczajniej w swiecie nie ma na to czasu. Jegomzycie to szkola i treningi od rana do nocy z przerwa na dojechanie. Weekendy zas to lekcje od rana do nocy z przerwa na mecze i turnieje. Czas na powalesanie sie sie po okolicy to ewentualna choroba moja lub jego. I tu musze przyznac, ze jak na wychuchanego tomswietnie sobie radzi z przejeciem obowiazkow czyli zrobieniem zakupow w CH Wilenska, pojsciem do apteki czy zalatwieniem czegokolwiek poza domem. Niestety jego kumple tez zajeci na 200% wiec spotykaja sie ostatnio szalenie rzadko, bo kazdy cos trenuje. Czy chcialabym, aby mial wiecej wolnego czasu na nicnierobienie.,owszem tak, ale on nie chce. Jego wybor. Ale nie oznacza to, ze jest niesamodzielny. Smiem nawet twierdzic, ze jest bardziej odpowiedzialny i zrownowazony niz wiekszosc doroslych.
    • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 12:16
      Samodzielnie do sklepu za rogiem - 9 lat, ale mieszkałyśmy wtedy w szczególnej okolicy i w szczególnych warunkach.
      Odkąd wróciłyśmy do PL (również 9 lat) moje dziecko biega samopas: do szkoły, do szkoły muzycznej (dwa skrzyżowania), do biblioteki (dwa skrzyżowania), na dwór (m.in. do bazy w lesie - w maju nie chodzą do bazy, bo pałętają się lochy z warchlakami), a także potrafi dojechać 1 środkiem transportu bez przesiadek np. do mnie do pracy, do centrum handlowego, do przychodni specjalistycznej.
      Prosi o samodzielne puszczanie do dziadków w miejscowości położonej 200 km dalej, ale na to ja z kolei nie jestem gotowa.
      Przy czym do takiej samodzielności dziecko dojrzało raptownie podczas wakacji - przez kilka miesięcy bezpośrednio po powrocie bała się zostawać sama w domu i musieliśmy zatrudnić opiekunkę.
    • kamila4414 Niestety:albo...albo... 26.05.15, 12:45
      Niestety,jesli juz decydujesz sie na dziecko to jestes "niewolnica" w pewnym sensie dluugii dluuugiii czas. Albo pilnujesz (wiem to upierdliwe i wpedza w depresje) albo placzesz po tragedii bo nagle dziecko znika.... Znam kilka wyluzowanych mamusiek, zazdroszcze podejscia. Pewnie gdybym to ja taka byla,wyluzowana i bezproblemowa to nie poprzestalabym na jednym dziecku. Mnie dziecko ogranicza, nie daje zyc normalnie i dzieki bogu ze nie mam wiecej. gdybym byla madra to nie mialabym wcale.
      • a1ma Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 12:56
        Tak, albo albo. Spuścisz z oka na chwilę = zniknie bezpowrotnie.
        • kanga_roo Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 13:17
          a uważasz, że to się nie zdarza? ja tam rozumiem, że ktoś ma obawy. uważam wręcz, że każdy, kto ma choć trochę wyobraźni, zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie mogą spotkać ich bliskich, nie tylko dzieci. problem w tym, żeby wypośrodkować pomiędzy ochroną dziecka a wypuszczeniem go spod skrzydeł. a to się robi stopniowo, i tempo w dużej mierze zależy od warunków lokalnych. i przygotowania danego dziecka.
          • maadzik3 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 15:23
            oczywiscie ze sie boimy i ocywiscie ze musimy to robic, inaczej wyrosna kaleki. To jak stanie pod drzewem z zacisnietymi palcami i mowienie "pieknie sie wspinasz kochanie". Ostatecznie wychowujemy dzieci po to zeby dac im skrzydla i zeby z nich umialy korzystac smile
            • murwa.kac Re: Niestety:albo...albo... 27.05.15, 17:54
              maadzik3 napisała:

              CytatTo jak stanie pod drzewem z zacisnietymi palcami i mowienie "pieknie sie wspinasz kochanie". Ostatecznie wychowujemy dzieci po to zeby dac im skrzydla i zeby z nich umialy korzystac smile

              cudnie to ujełas! smile
      • maadzik3 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 13:13
        no ale ile pilnujesz? klucz do domu na 18 urodziny? pierwszy przejazd tramwajem jak zda mature? sa granice absurdu, moim zdaniem czesc swiata dawno je przekroczyla. Jasne ze czasem sie boimy - taka rola rodzicow. Ale alternatywa tez nie jest fajna
        • kamila4414 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 14:15
          pilnuje non sto 5 letnie dziecko. i nie zamierzam poprzestac. wyobraz sobie ze takie dzieci w wieku 9,10,11 lat sa bardzo atrakcyjne dla pedofili czy innych zboczencow. wiec nie puszcze nigdzie samego nawet w wieku 12 lat. mnie w wieku 9 lat pewien nieznajomy pan tez chcial powiezc do domu,oczywiscie oklamalam,ze dom jest tu,pokazujac na mieszkanie mojej kolezanki. na szczescie nie probowal wciagac do samochodu.
          • landora Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 14:25
            Biedne to twoje dziecko.
            • kamila4414 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 14:37
              Trudno.
              • kanna Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 15:25
                A kiedy planujesz pościć samo?

                Co do pedofil: przeważająca większość to znajomi rodziny, lub nauczyciele/ opiekunowie/ wychowawcy.
            • joaaa83 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 15:25
              "Biedne to twoje dziecko."

              Nie martw się tak. 12-latek to już pójdzie sobie na wagary, nie pytając o pozwolenie.
              • a1ma Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 18:26
                Jak to?! To nie wszystkie tutejsze dwunastolatki DZWONIĄ DO MAMUSI z informacją, że odwołano lekcję (jedną!) i czy wolno jej w tym czasie pójść z resztą klasy do parku? Srsly? wink
          • edelstein Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 15:20
            A 17letnie sa atrakcyjne dla rabusiow i gwalcieli.Zamknij w wiezy.
            • kamila4414 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 20:09
              Mam przes....do konca zycia. Trudno. Jakos trzeba sie z tym pogodzic,zeby nie oszalec.
              • a1ma Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 20:36
                E tam, kamila, to takie żarty tylko, mam nadzieję, że się nie gniewasz? wink
              • edelstein Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 20:49
                Dzieci maja prze...Rabe bo mamuska wariatka.
          • memphis90 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 21:53
            Ojej, a ja w zeszle wakacje podwiozlam staruszke na przystanek. Szczesciara, bo nie probowalam jej zgwalcic.
          • murwa.kac Re: Niestety:albo...albo... 27.05.15, 17:56
            kamila4414 napisał(a):

            Cytat pilnuje non sto 5 letnie dziecko. i nie zamierzam poprzestac.

            biedna Ty i biedne Twoje dziecko.
            TAK sobie i dziecku w stope strzelac to dla mnie niepojęte.
      • memphis90 Re: Niestety:albo...albo... 26.05.15, 21:51
        Ile znasz przypadkow porwan/zabojstw dzieci, ktore nie bylyby spowodowane przez czlonkow najblizszej rodziny? Przypomne, ze w PL mieszka 6 milionow dzieci w wieku 0-18 lat. Ile z nich "zniknelo" i rodzic "placze po tragedii"? Odpowiem: w 2014r ok. 8000 (z czego 7500 to dzieci szkolne i starsze)- co stanowi 0.1% populacji. Z czego 95% odnazalo sie w przeciagu najdalej kilku dni. "Trwale" zaginelo 400 dzieci (0.0666%), a i o nie wyczerpuje tematu patologii rodzinnych, bo wiekszosc porwan i zabojstw- jak juz pisalam- popelniaja rodziny.

        Majac to na uwadze- mam nadzieje, ze nigdy nie zostwiasz dzieci z mezem, ciotkami, dziadkami, rodzenstwem, ksiedzem czy panem od siatkowki....
    • froshka66 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 13:45
      Prosi o samodzielne puszczanie do dziadków w miejscowości położonej 200 km dalej, ale na to ja z kolei nie jestem gotowa.

      to znaczy co?
      jak on/ona samodzielnie będzie jechał to ty w tym czasie masz pchać ten autobus i nie masz jeszcze tyle siły?
      czy najpierw ten autobus musisz samodzielnie na stacji zatankować?
      a jeszcze nie umiesz?

      bo inaczej nie rozumiem związku twojej gotowości z czynnością, która w żaden sposób nie zajmuje twojego czasu/siły/umiejętności

      • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:00
        Dopóki to dziecko bało się zostawać samo w domu, poruszać się komunikacją miejską itd. - to był problem dziecka. Jeśli ja boję się zostawiać dziecko w domu czy zezwalać na samodzielne podróże - to jest mój problem. Nie, dziecko, nie pojedziesz do babci pociągiem, bo JA się boję. Nie dlatego, że jesteś za małe, zbyt niesamodzielne, nie ogarniesz pociągu - po prostu MOJA wyobraźnia działa za mocno. Muszę się przyzwyczaić, że dorastasz, zajmie mi to jeszcze może rok albo dwa.
        • froshka66 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:10
          po prostu MOJA wyobraźnia działa za mocno. Muszę się przyzwyczaić, że dorastasz, zajmie mi to jeszcze może rok albo dwa.

          no to dziecko ma przesrane....
          nie dość, że tyle mu sił zajmuje sie uczenie nowych rzeczy i pokonywanie własnych strachów to jeszcze musi walczyć z kimś, kto być teoretycznie po jego stronie - czyli matka
          a ona działa na jego niekorzyść.

          TFU
          --
          • froshka66 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:12
            i jak to rozkosznie uczciwie napisałaś... teraz dziecko nosi TWÓJ problem i twoich strachów...
            TFU....

            pogratulować dziecku mamusi....
            • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:17
              A jak 14-latka zażąda zgody na wyjazd pod namiot autostopem, to też mam się zgodzić? Och, super, że jesteś taka dzielna, córeczko? Jak będzie chciała wracać nabimbana z imprezy w środku nocy - nie, nie dzwoń po ojca, nie będziemy się martwić, wierzymy, że dasz sobie radę?
              • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:22
                Wszyscy tu wiedza,ze jestes kiepska matka i ryjesz dziecku psyche.
                • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:42
                  Nie taka najgorsza, skoro martwi sie o dzieciaka a wiekszosc w ramach wyzwolenia zlewa dzieci rownym sikiem.
                  • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:46
                    Taa szczegolnie jak rzuca z mezusiem rzeczami przy dziecku.Pozwolenie na samodzielnosc stosownie do wieku nie jest zlewaniem.
                    • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 17:13
                      Wow! Poważnie? Nie no, gorzej by było gdyby mężem rzucała albo nie daj Bóg dzieckiem surprised
                      Samodzielność dziecka nie może zamienić się w puszczenie samopas, bo to się często źle kończy. Zawsze jakiś element kontroli i opieki powinien pozostać.
                      • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:57
                        A co- ktoras tu wyprowadzila 12-latke do osobnego mieszkania i kazala utrzymywac sie z niezadu? No sorry, ale nastolatek uczepiony spodnicy matki podczas zabawy na placu zabaw dla maluchow albo odwozony ze szkoly/do kina/do CH to kaleka zyciowa.
                        • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:01
                          A po co mialaby to robic. Puszczone samopas gimnazjalistki same znajduja zrodlo dochodu w co lepszych centrach handlowych.
                          • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:15
                            Jak pisalam- mojemu dziubdziusiowi to nie grozi. Piers do 18 i odwozenie na zajecia na studia ma jak w banku. Plus obiadki do 40, zeby sam nie dotykal kuchenki, bo to niebezpieczne.
                            • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:26
                              Nie wiem jak to jest miec 'dziubdziusia', ale skoro tak mowisz...
              • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 18:24
                14-sto nie, ale 17-latkę puszczę już z przyjaciółmi pod namiot. O ile rodzice przyjaciół będą równie odważni wink
              • karola1008 Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 08:45
                kocianna napisała:

                > A jak 14-latka zażąda zgody na wyjazd pod namiot autostopem, to też mam się zgo
                > dzić? Och, super, że jesteś taka dzielna, córeczko? Jak będzie chciała wracać n
                > abimbana z imprezy w środku nocy - nie, nie dzwoń po ojca, nie będziemy się mar
                > twić, wierzymy, że dasz sobie radę?
                Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy tymi sytuacjami, a pozwoleniem 12-latkowi na samodzielne poruszanie się po miejscowości, w której mieszka? Nawet jeśli to duża miejscowość?
                • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 08:49
                  No zaraz, ale ja to piszę w odpowiedzi na post, w którym zarzuca mi się obarczanie 10-latki moim strachem wobec puszczenia jej samodzielnie w 200-kilometrową podróż.
        • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 14:10
          Do syna kolegi (11 lat) podszedl przed blokiem facet i zaprosil do domu na granie na play station. Obca kobieta poszukala ojca widzac dziecko rozmawiajace z tym gosciem i nadbiegajacy ojciec wyploszyl goscia. Pedofila zreszta jak domniemuja mieszkacy. Dzieciak jezdzil przed blokiem na malym motorku i zatrzymal sie na chwile. , zapewne wiedzial, zeby z nieznajomimi nie rozmawiac a jednak to zrobil.
          • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:49
            Taa i obca kobieta wiedziala kto jest ojcem.Robcie te urban legends spojne logicznie
            • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 17:19
              Wiedziała bo zapytała czy to przypadkiem nie jego syn rozmawia z kolesiem, ktory czesto się kręci po osiedlu. Ojciec naprawial samochod i nie zwracal uwagi na dzieciaka. Kobieta przechodzila obok i wykazala sie czujnoscia. Niestety niewielu doroslych interesuje co sie z cudzymi dziecmi dzieje i ta znieczulica spoleczna doprowadza do wielu tragedii. Znam ojca inchlopca, bo gra z moim synem w druzynie. Ojciec opowiedzial historie innym rodzicom, bo byl zszokowany jak szybko koles podszedl domjego syna i to jeszcze z taka propozycja. Chlopiec to sliczny szczuply blondynek, ktory niewatpliwie jest atrakcyjnyndla takich panow.
              • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 19:09
                No to jednak nie obca.Obca kobieta nie mialabym pojecia jak dany pan wyglada.
              • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:59
                O, to teraz tez ludzie sami naprawiaja sobie samochody?
                Ot tak przed blokiem grzebia sobie w silniku i calej elektronice?
                • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:05
                  No wyobraz sobie, ze chlop zarowke w samochodzie wymienial. Prosta sprawa jak sie ma glowe na karku. Ty na serwis jezdzisz po zarowki. Dzieciakowi pozwolil jezdzic wokol placu na malym motorku. W teorii chlopak byl pod opieka ojca, ale wystarczajaco daleko, zeby ten nie zauwazyl faceta zaczepiajacego dziecko.
                  To ci sie wydaje tak malo prawdopodobne?
                  • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:19
                    Wiesz, w zasadzie w passacie nie da sie wymienic zarowki poza serwisem. Ale tez wielkie mi "naprawianie auta", ciekawe, ze historia obrasta w takie szczegoly, a przeciez byl to ojciec kolegi, ktory cos tam... Rodzaj wymienianej zarowki tez podal? Ale ogolnie- tak- wydaje mi sie to kolejnym urban legend, takie nastepstwo czarnej wolgi.
                    • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:30
                      Wybacz, ale nie skupilam sie na szczegolach wymiany zarowki tudziez czegos tam jeszcze. Ciekawa bylam czy zdazyl faceta dogonic i mu prz..lic. Niestety nie, bo uciekl. Nie wiem, czemu jestes zadziwina, ze pedofile laza po placach zabaw i zaczepiaja dzieci. To zdarza sie czesto w duzych miastach, bo takie miejsca zapewniaja anonimowosc.
                      A teraz napisz, ze pedofilow nie ma i nie bawia ich dzieci ani dziecieca pornografia etc...
                      • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:32
                        P.s. Moj maz w subaru wymienia zarowki, dolewa olej, plyn hamulcowy tudziez plyn do spryskiwaczy. Zmienia tez kola lub opony.
                        • a1ma Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:49
                          I robi to na krawężniku przy placu zabaw?
                          • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 06:52
                            Moj robi to w garazu. Znajomy mial samochod przed blokiem. Ma to jakies znaczenie dla sprawy?
          • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 12:39
            Cytat
            Dzieciak jezdzil przed blokiem na malym motorku i zatrzymal sie na chwile. , zapewne wiedzial, zeby z nieznajomimi nie rozmawiac a jednak to zrobil.


            A, nie nie. Uczenie dziecka, że KAŻDY dorosły, który podchodzi, to potencjalny morderca i pedofil, to najbliższa droga do tego, że potem taki dzieciak na zagajenie rodzica właśnie poznanego kolegi na placu zabaw będzie uciekać przerażony. I - słusznie - zostanie uznany za dziecko niekulturalne i nieuprzejme. Ale co kto lubi.

            Z głową to się uczy, że owszem, rozmawia się z nieznajomymi, ale się z nimi nie idzie. Tylko - kiedy tenże nieznajomy zachęca np. do pójścia z nim czy coś takiego - woła się rodziców, zaczepia (!!! tak, zaczepia) innego dorosłego - poleca się w tym celu przede wszystkim kobiety z małymi dziećmi, pracowników w sklepach itp., szuka bezpiecznego miejsca.
            • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 13:02
              Dziecko uczone nieufności do świata nie będzie umiało szukać pomocy w sytuacji zagrożenia, bo przecież każdy może być niebezpieczny.
              Uwzględniając odsetek przemocy seksualnej i nie tylko, rozgrywającej się w domu, dziecko nie powinno zostawać sam na sam z żadnym domownikiem?
              • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 14:55
                Ja ucze, ze ma szukac pomocy u kobiet z dziecmi, bo jest szansa, ze zareaguja. Co do domownikow, to jesli matka nie jest patologiczna jest w stanie zauwazyc, ze ojciec lub wujek maja zakusy na dziecko. Najczesciejmjednak cala rodzina jest patologiczna i dziecko ma male szanse.
                • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 17:14
                  Bardzo mało wiesz na ten temat, obawiam się. Obszerna większość matek nie uwierzy, że jej ukochany mąż mógłby coś takiego zrobić. A jak uwierzy, to nie będzie chciała rozbijać rodziny, wsadzać męża do więzienia i robić wstydu przed światem. Takie SĄ realia.
                  www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=213 Poczytaj, to jest wiedza warta posiadania. Nie piszę żeby się z tobą tu podkłócać i pokazywać, kto wie lepiej, serio.
                  Warto wiedzieć. Chociażby po to, by pomóc krzywdzonym dzieciom, niekoniecznie swoim.
                  • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 20:32
                    To oznacza jedynie, ze obszerna wiekszosc takich matek nalezy do patologii. Normalna matka nie da dziecka skrzywdzic.
                    • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 22:06
                      A ty masz monopol na stwierdzanie tego.
                      Masz chyba problem, dziewczyno. Wypieranie rzeczywistości jest jednym z wielu jego elementów.
                      • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 23:10
                        Mam nadzieje ze kazdy o zdrowych zmyslach ma swiadomosc, ze matka krzywdzaca dziecko lub pozwalajaca na te krzywde jest patologią. Nie widze sensu owijania w bawelne czegos co jest tak drastyczne,
                        • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 12:13
                          Powiedzmy, że lepiej sobie zdaję sprawę z faktów i rozumiem mechanizmy psychologiczne człowieka. I nie szufladkuję ludzi według własnego widzimisię. Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tej sytuacji, fajnie, nigdy w niej nie byłaś, nie leczyłaś kogoś takiego, cudownie.
                          Tylko do groma przestań wygłaszać bzdety tonem prawdy absolutnej. Bo za mało wiesz o życiu, co dla ciebie jest dobre, ale swoim durnym ględzeniem możesz narobić szkód.
                          Taka matka jest przeważnie ofiarą przemocy, osobą współuzależnioną i tak dalej. I potrzebuje pomocy, a nie wyzywania od patologii od pańci z idealnego świata.
                          • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 12:36
                            Moze ty znajdujesz jakies usprawiedliwienie dla matek, ktore krzywdza swoje dzieci. Ja nie. Poza choroba psychiczna nie widze takowych.
                            Moze dla ciebie jestem pancia, ale mam to w nosie. Wychowalam sie na wsi w wyksztalconej ale niebogatej rodzinie. Wiele sie w tej wsi dzialo, ale kregoslup moralny byl podstawa egzystencji. Szukanie usprawiedliwienia dla patologicznej postawy nie miesci mi sie w glowie. I nie ma znaczenia, czy to sie dzieje w domu w Konstancinie czy na Pradze Polnoc.
                            Matka instyktownie powinna chronic swoje dzieci. Jesli tego nie robi jest dla mnie matka patologiczna. Ty mozesz myslec inaczej, bo mnie to nie rusza.
                            • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 14:51
                              Fogito, niech będzie, że to jest patologia. Weź tylko pod uwagę, że to jest patologia typu DDA albo współuzależnienie, albo syndrom sztokholmski, albo wyrafinowana przemoc (żadne tam bicie), albo jeszcze coś, co prowadzi do mechanizmu wyparcia, zaprzeczania, negowania własnych uczuć i tak dalej, i tak dalej. I tej patologii jest pełno dookoła, o wiele więcej, niż Ci się może wydawać, i takie patologiczne są świetnie wykształcone, przebojowe kobiety z dużych miast.
                              I taka matka dziecku po prostu nie uwierzy, a ono samo będzie się czuło winne temu, że jest krzywdzone i może jej wcale nie powiedzieć.
                              • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 14:57
                                A czy myślisz, ze ja nie zdaje sobie z tego sprawy? I napisalam przecież, ze to moze sie zadziać wszędzie i przyczyny moga byc przeróżne. Ale czy to zmienia fakt, ze są to zachowania patologiczne.
                                • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 15:06
                                  To, że są patologiczne, nie zmienia faktu, że są częste.
                                  • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 15:29
                                    A napisałam, ze nie są?
                                  • truscaveczka Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 17:48
                                    I uzasadnione naturalnymi (!) mechanizmami obronnymi psychiki.
                                    I sorry, Fogito, ale w twoich wypowiedziach patologia nie brzmi jak synonim choroby tylko synonim bycia podczłowiekiem.
            • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 14:53
              Nie wiem, czego inni ucza swoje dzieci. Ja ucze ograniczonego zaufania do ludzi.
              W owym przypadku chlopiec nie zawolal ojca. Wokol bylo pusto, tylko wspomniana sasiadka zauwazyla, ze ktos obcy na osiedlu zaczepil dziecko i zareagowala. Takie sytuacje zdarzaja siemw roznych konwencjach i udawanie, ze to legendy jest zaklinaniem rzeczywistosci.
              • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 15:36
                fogito napisała:
                > W owym przypadku chlopiec nie zawolal ojca.

                Wyobraź sobie, że twoje dziecko lat 11 jeździ sobie na rowerze w odległości 50m od ciebie. Podchodzi do niego ktoś i pyta np. czy wie, czy tą drogą dojechać się da do <wpisz dowolnie>. Czy twój syn odpowie, czy będzie wołać ciebie od razu? a może ucieknie?

                Nie masz pojęcia, jak przebiegała rozmowa chłopca z tym facetem, bo historię znasz z drugiej (trzeciej, piątej, dziesiątej) ręki.

                > wspomniana
                > sasiadka zauwazyla, ze ktos obcy na osiedlu zaczepil dziecko i zareagowala

                Dość histerycznie. Z cyklu "labłoga, labłoga, jakiś łobcy zaczepia naszego malutkiego Jasia".

                Załóżmy, że pan podszedł do dziecka z propozycją grania na tym playstation.
                Dziecko mogło być w trakcie odpowiadania panu "nie, nie wolno mi nigdzie chodzić z nieznajomymi" - co jest oczekiwaną reakcją w tym wieku (po czym oddalenie się) - a tu przyszła baba i narobiła paniki. Czego uczymy dziecka w ten sposób? Że jest malutkie i sobie nie poradzi NIGDY - więc niech nawet nie próbuje.

                Oraz serio, Jasio na motorku by sobie nie poradził? Co to za motorek dla 11-latka, który jeździ wolniej niż człowiek biega? Bez jaj, to jakieś grubymi nićmi szyte. Chyba, że Jasio ciężko upośledzony, a motorek to był wózek inwalidzki, a poza tym - nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną.


                --
                wink
                • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 20:26
                  Lo matko Kotula... Historie znam z pierwszej reki, bo od ojca chlopca, ktory 5 razy w tygodniu gra z moim w pilke w klubie.
                  Sama jakas historie dobudowujesz do tego. Sasiadka zareagowala, bo juz wczesniej widziala goscia przy placu zabaw i zauwazyla, ze chlopiec z nim rozmawia a nikogo innego nie bylo w poblizu. Ojca zobaczyla przechodzac obok samochodu i zapytala czy to jego syn, bo zaczepil go jakis dziwny mezczyzna. I tyle w temacie. Nie dopytywalam wiecej. Facet jak zobaczyl zblizajacego sie ojca zwial, a dzieciak powiedzial, ze zaprosil go do domu na granie na kompie czy cos w tym stylu.
                  Jak Cie tak, czytam, to wydaje mi sie, ze jednak przebywanie non stop z dziecmi w domu rzuca Ci sie na glowe. Wskocz do wanyy dlamrelakcu, albo walnij sobie lufe wink
                  Sa takie male motorki, ktore staly sie popularne kilka lat temu i przyszly do nas z USA chyba. Wygoogluj sobie. Dzieciak sie zatrzymal i wtedy podszedl do niego facet. Nie musial za nim biegac. Co dzieciak odpowiedzial nie pytalam, bo ojciec powiedzial jedynie, ze syn byl tak zaskoczony, ze jezyka w gebie zapomnial. Zdarza sie. Ciesze sie, ze ojciec byl w poblizu, ze sasiadka byla czujna i ze pedofil nie wciagnal dzieciaka do samochodu. I tyle w temacie.
                  • mama_kotula Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 21:26
                    Cytat
                    Facet jak zobaczyl zblizajacego sie ojca zwial, a dzieciak powiedzial, ze zaprosil go do domu na granie na kompie czy cos w tym stylu.


                    No i?
                    Na moje podwórko, po którym biegałam jako dziecko 8-10-letnie (bez rodziców, z grupą koleżanek i kolegów) , regularnie przychodził facet, który pytał kolejne dziewczynki, czy chcą zobaczyć małego kotka, bo on ma w domu. Wszystkie wiedziały, że to świrus, żadna nigdy nie poszła. Nie mówiąc o tym, że w razie czego było nas dużo, bez problemu można było zawiadomić dorosłych - choćby zacząć bardzo głośno krzyczeć z 10 gardeł.

                    Naprawdę, to że dziecko ZACZEPI dorosły, to nie jest powód, aby nad dzieckiem trząść się do matury. Lepiej nauczyć dziecko, jak sobie radzić w takiej sytuacji. I jak najbardziej zgadzam się z panią, która pisze ten artykuł - w grupie innych dzieciaków dzieciak jest paradoksalnie bezpieczniejszy niż np. z jednym rodzicem na pustym placu zabaw. Możesz być 2m od dziecka, wariat huknie cię w tył głowy, dziecku zatka usta i zawlecze do samochodu. Wszystko w 3 sekundy.

                    Cytat
                    Jak Cie tak, czytam, to wydaje mi sie, ze jednak przebywanie non stop z dziecmi
                    > w domu rzuca Ci sie na glowe.


                    Ty, czekaj - jak ja przebywam z dziećmi non stop w domu, to jakim cudem one piją tanie wino i wąchają klej, zamiast grzecznie bawić się na placu zabaw? tongue_out
                    • fogito Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 23:07
                      Czy Ty chcesz mnie do czegos przekonac, czy utwierdzic sie w swoich racjach...
                      Nie wiem, gdzie twoje dzieci wachaja klej, ale moze w domu po prostu.
    • kanna Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:20
      Moje w wieku lat 10 jeździły same autobusami do babci, czy na basen.. na szczęście policja ich nie łapała wink
    • edelstein Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 15:25
      Bylam w szoku gdy podczas ostatniego pobytu w Pl jakas kobieta wlazi do sklepu opieprzyla mnie,ze moj syn stoi sam przed sklepem,na ulicy wylaczonej z ruchu.Sklep z wielka witryna.Widzialam go jak na patelni.
      Absurd
    • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 16:54
      Jestem za wolnym wybiegiem, ale moi są jeszcze za mali (7 i 5). Wolno im samym chodzić do sąsiadów. Córka chodzi do nabliższego warzywniaka, pozwalam jej też obejść spacerkiem osiedle. Kiedy bawią się na ulicy- ktoś z dorosłych nadzoruje, żeby nie wjechali pod jakieś auto- ulicę mamy ślepą, ruch mały (tylko mieszkańcy i -póki co- ekpy budowlane), ale wolimy nazdorować. Do dalszych sklepów nie chodzą, bo przejście jest na łuku z bardzą złą widocznością, nie ma pasów, a kierowcy pędzą dużo szybciej, niż obowiązujące 50km/h- póki nie zrobią nam przejścia w innym miejscu sami nie będą tam przechodzić.
    • quelquechose Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 17:32
      No wlasnie mnie to troche martwi, ten brak wolnego chowu. Pamietam, jak bardzo lubilam takie nienadzorowane zabawy w towarzystwie innych dzieci. Fakt, ze czasem jakies glupoty sie robilo, ale mysle ze wyroslaby ze mnie wieksza lajza, gdyby nie to wink

      Corki nie puszczam jeszcze nigdy samej. W poblizu naszego mieszkania nie ma wspolnego placu zabaw - bardzo tego zaluje. Jest jeden po drugiej stronie ulicy w parku, ale przyznam sie, ze boje sie puscic corke przez ruchliwa ulice, a park (jak to park wink) jest otoczony drzewami i balabym sie jednak, ze ktos moze mi dziecko zaczepiac - zwlaszcza ze czesto nie ma tam tlumu dzieci do towarzystwa.

      Do szkoly nie ma w sumie daleko i poki co nie musi przejsc przez ulice, ale nikt tu nie puszcza dzieci do szkoly samych w tym wieku. Moja corka raczej z tych ostroznych, a nie przebojowych i sie specjalnie do tego pomyslu nie zapala. Mysle, ze poczekamy jeszcze.
    • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:14
      Powinnam chyba cytowac to w kazdej dyskusji na CiP'ie w watkach o koniecznosci zakupu monitorow oddechu
      "Kapitalizm polega na kreowaniu potrzeb, trzeba sprawiać, żeby ludzie chcieli kupować. Najłatwiej coś sprzedać, wzbudzając strach rodzica o własne dziecko. Mamy więc miliony produktów. Na przykład taki monitorek, który zakładasz na stópkę dziecka zaraz po urodzeniu. Dostajesz odczyty na temat pracy serca, temperatury ciała, ruchów dziecka i poziomu tlenu we krwi. Ja już trochę żyję na tym świecie i nikt nigdy nie zmierzył mi poziomu tlenu we krwi. Śmiejesz się, a oni wyprzedali wszystkie monitorki."
      • kalina_lin Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:42
        Powinnaś najpierw doczytać na czym polega działanie monitora oddechu. Podpowiem: na pewno nie na mierzeniu poziomu tlenu we krwi czy temperatury ciała dziecka.
        • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:11
          Slonce, ja doskonale wiem, na czym polega dzialanie monitora oddechu, to urzadzenia bardziej prymitywne niz wspomniane w artykule amerykanskim. Amerykanie- jak widzisz - poszli jeszcze dalej, maja do kompletu pulsoksymetr. Co oznacza, ze za rok lub dwa na naszym rynku tez pojawia sie monitory z pulsoksymetrem, bo samo mierzenie ruchow klatki piersiowej to za malo (jak bylo w sloganie reklamowym). I co nie zmienia faktu, ze na strachu rodzicow buduje sie marketing i zapotrzebowanie na kompletnie zbedne urzadzenia (ktore maja uzasadnienie w wyjatkowych przypadkach- skrajne wczesniactwo, zespol bezechu, klatwa Ondyny, MPD itp).
          • kalina_lin Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:20
            No więc właśnie. Monitor oddechu, to bardzo w proste w zasadzie urządzenie, dajace tylko informację czy dziecko oddycha, bez szczegółowych informacji fizjologicznych. Jasne, że na ogół można się bez niego obejść. Ale:
            1) zespół śmierci łóżeczkowej wprawdzie rzadki, ale jednak się zdarza, również u tych zdrowych, donoszonych dzieci, nie tylko w skrajnych przypadkach wymienionych powyżej. Plus jeszcze przypadki zadławienia się najmniejszych niemowląt np. ulanym mlekiem.
            2) mnóstwo razy słyszałam od matek (lub czytałam wpisy na forach), że chodziły po kilka razy w czasie drzemki spradzać czy dziecko oddycha, budziły się w nocy w tym celu itp. To ja jednak wolałam kupić sobie za niewielką cenę komfort psychiczny, przynajmniej w tym względzie. Włączałam urządzenie i spokojnie siedziałam w pokoju obok, nie przerywając dziecku drzemki natrętnym upewnianiem się, czy oddycha.
            • memphis90 Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 22:28
              > 2) mnóstwo razy słyszałam od matek (lub czytałam wpisy na forach), że chodziły
              > po kilka razy w czasie drzemki spradzać czy dziecko oddycha, budziły się w nocy
              > w tym celu itp.
              A kto zasial w nich ten strach....? To sie wlasnie nazywa kreowanie popytu.

              To ja jednak wolałam kupić sobie za niewielką cenę komfort psy
              > chiczny, przynajmniej w tym względzie.
              Ano wlasnie...

              Z ciekawosci- czy potrafisz przeprowadzic resuscytacje krazeniowo-oddechowa u niemowlecia, u ktorego dojdzie do zatrzymania?
              • evee1 Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 06:21
                No dobrze, ale przeciez nikt Ciebie nie zmusza do uzywania monitora oddechu, puszczania dzieci samopas itp. Ale jak ktoras matka chce, to nich sobie stosuje dla uspokojenia wlasnych nerwow.
                Owszem, jak narazie smierc lozeczkowa nadal ma miejsca, mimo stosowania roznych monitorow. I to jest tragedia dla matek i nie ma co sie cieszyc, ze SIDs nadal zbiera zniwo mimo rozncyh nowosci technologicznych.
                Co do opieki nad dziecmi, to owszem, wedlug badan najwiecej wypadkow zdarza sie gdy dziecko jest pod opieka doroslych, ale moze dlatego, ze dzieci po prostu czesciej sa teraz pod opieka doroslych. Moze warto przyjrzec sie statystykom przezywalnosci dzieci i przyczyn wypadkow.
              • kalina_lin Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 18:07
                >A kto zasial w nich ten strach....? To sie wlasnie nazywa kreowanie popytu.

                Nie wiem, kto w nich zasiał ten strach. Wiem, kto we mnie. Przypadek zadławienia się dziecka wymiocinami w mojej dalszej rodzinie. Fakt, kilkanaście lat temu, ale jakoś pamiętam. Ojciec dziecka spał w tym czasie w sąsiednim pokoju.
                Chyba każdy w miarę świadomy człowiek wie, że u niemowlęcia, które nie potrafi samo zmienić swojej pozycji różne rzeczy mogą się wydarzyć. Wystarczy poczytać dowolny poradnik dla matek. Są też media, szkoły rodzenia, przekazy starszych mam. Naprawdę nie trzeba tu spisku producentów, żeby matki bały się o swoje dzieci.

                >Z ciekawosci- czy potrafisz przeprowadzic resuscytacje krazeniowo-oddechowa u niemowlecia, u ktorego dojdzie do zatrzymania?

                Teoretycznie tak. Mieliśmy takie zajęcia na szkole rodzenia. W praktyce na szczęscie nie potrzebowałam. Ale w ostatnich latach było przynajmniej kilka przypadków, kiedy reuscytację prowadzili rodzice instruowani telefonicznie przez dyspozytora pogotowia/strażnika miejskiego/strażaka. Co jakiś czas pojawiają się w sieci nagrania z takich akcji. Warunek jest jeden, musisz wiedzieć, że coś złego się dzieje i zareagować natychmiast. Monitor oddechu daje taką możliwość.
                Teoretycznie
                W praktyce n
      • kocianna Re: dzieci z wolnego wybiegu 26.05.15, 21:46
        Trochę już żyję na tym świecie... i codziennie sprawdzam saturację u siebie i dziecka big_grin
        A czasami Młoda jest podpięta do pulsoksymetru przez 48 albo i więcej godzin pod rząd...
        No dobra, ja mam powód big_grin
        • olewka100procent Re: dzieci z wolnego wybiegu 27.05.15, 15:11
          jak mój chodził do zerówki podwoziłam go pod placówkę i sam leciał do sali, dla większości rodziców to była pewnie patologia smile teraz chodzi do 1 klasy , od początku sam , zaprowadziłam go z 2 razy pokazać szafkę i zobaczyć jak sobie radzi. zna drogę i szkołę bo tam była zerówka no i w miare blisko mamy i żadnej ulicy . Sąsiadka obok z klatki ma dwóch synów, jeden ma 10 lat drugi 7 latek , codziennie są prowadzani lub wiozą autem do tej samej szkoły. Dla mnie to zupełny bezsens, przecież mogli by chodzić sami razem , ja ją uważam za przewrażliwioną panikarę a co ona o mnie myśli ? pewnie , że jestem nieodpowiedzialna hehe i to byłby morał chyba z tej całej dyskusji smile
          • kropkaa17 Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 07:22
            Chyba duzo zalezy od miejsca w ktorym sie mieszka. Mam 4,5 latka, blisko mi do chowania wolnowybiegowego ale... mieszkam na wsi, do najblizszego sklepu/szkoly biblioteki to ok 25 min drogi- najpierw pola gdzie wiecznie paletaja sie bezpanskie psy, potem asfalt z duzym ruchem i namiastka pobocza ( moze doczekam sie chodnika), koncowka to dopiero chodnik.
            Gdybym mieszkala tam gdzie sama sie wychowalam nie mialabym problemu. Sama mialam moze z 6 lat jak biegalam po okolicu z innymi dzieciakami.
          • jagienka75 Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 08:57
            teraz chodzi do 1 klasy , od
            > początku sam , zaprowadziłam go z 2 razy pokazać szafkę i zobaczyć jak sobie ra
            > dzi. zna drogę i szkołę bo tam była zerówka no i w miare blisko mamy i żadnej u
            > licy .



            moje dziecko do szkoły ma blisko, rzut beretem, ale w klasie mojego syna wszystkie dzieci mają być przyprowadzane/odprowadzane przez rodziców bądź innych opiekunów.(I klasa)
            mieszkam w małej miejscowości, więc wszyscy się znają z widzenia, ale koleżanka opowiadała, jak jakiś facet robił do jej dziecka maślane oczy , co zauważył jej mąż. nie wiadomo kiedy facet zwiał, więc nawet i tu trzeba mieć oczy dookoła głowy.
            na podwórko starszy chodzi sam. osiedle duże, kilka placów zabaw w tym boisko do gry w piłkę/kosza. jeden z placów mam za oknem, więc swoje dziecko widzę za każdym razem, kiedy wyjrzę przez okno.
    • demonii.larua Re: dzieci z wolnego wybiegu 28.05.15, 08:36
      Czytałam książkę Lenore. Idea jest mi bardzo bliska, często czytam jej artykuły na fb, moje dzieciaki jak na polskie realia są powiedzmy z wolnego wybiegu. Obserwując moją 12-latkę to nawet jestem patologiczną matką, bo część kolegów z jej klasy dalej do szkoły jest dowożona lub odprowadzana. Żadna z jej koleżanek nie przemieszcza się sama po mieście, nawet na nasz pobliski plac zabaw same nie chodzą. Dwie nie jeżdżą na wycieczki szkolne, bo coś może się stać i nie będzie rodziców pod ręką (wtf!). Mój 9 latek by mnie wyśmiał gdybym pilnowała go na placu zabaw, do niczego nie jestem mu tam potrzebna. A w klasie mojego maturzysty była wybitna matka, która dowoziła 18letnią dziewoję pod szkołę, bo w SKMce ktoś może ją zgwałcić. Także tego... niektórym bije na dekiel ostro big_grin Ale... co kto lubi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka