Dodaj do ulubionych

dom pod miastem -wątpliwości

17.09.15, 14:20
Mieszkamy teraz w małym mieszkaniu w samym centrum miasta. Jest nam zecydowanie za ciasno i chcemy kupić coś większego. Miało to być większe mieszkanie ale również blisko centrum między innymi ze względu na szkołę i nasze miejsca pracy.
Ale za pieniądze, którymi byśmy dysponowali, kupimy 3 pokoje ok. 60m.
Pojawiła się okazja kupienia domu tuż pod miastem, dojazd autobusm mpk. I teraz mam dylemat, bo jak wizualizuję sobie ogród, kawę na tarasie, to jest pięknie, ale jest to dom do remontu (kasa), a poza tym boję się, że odetnę dziecko od kolegów (szkoła jest w samym centrum). Do tego nie jeżdżę autem, mąż nie zawsze będzie mógł nas powieźć, a autobusy w najlepszym wypadu jedżdżą 2 na godzinę, a czasem wcale.
Proszę o podzieleni się swoim doświadczeniem i ewentualne rady.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pieskuba Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 14:22
      Nie będziesz miała czasu na ten ogród i taras, bo albo będziesz jechała autobusem albo na niego czekała...
    • wtop.ek Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 14:25
      dzieci będą zmienieć szkołę i kolegów jeszcze wiele razy, a dom jest na długie lata

      i nie każde miasto to milionowa aglomeracja, gdzie dojazd do centrum zajmuje godziny...
    • martishia7 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 14:32
      Tak naprawdę znasz wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania, było to mielone mnóstwo razy, Pozostają już tylko upodobania i indywidualne preferencje oraz "chcenie" - na to co dla Ciebie najlepsze i najważniejsze, odpowiedź musisz znaleźć w sobie. Dla mnie dom to żadna frajda tylko wieczny problem, grzebanie w ziemi to jedna z najgorszych kar, a nie forma wypoczynku. Więc domyślasz się w jaką stronę bym szła wink Ale dla kogoś innego pewne plusy mogą przesłaniać minusy. Jeden hoduje rybki akwariowe, drugi lubi jak mu skarpety śmierdzą.
    • koronka2012 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 14:35
      A co stoi na przeszkodzie, żebyś zaczęła prowadzić? niezależnie od podmiejskiego domu to przydatna umiejętnośćsmile

      co do kolegów - rzecz jasna, relacje dzieci mieszkających w domach są słabsze niż u tych, które mogą widywać się na podwórku. Ale przestrzeń do mnie przemawia, bo jak rozumiem dzieci jest dwoje, a 60 metrów to naprawdę niewielesmile
      • wtop.ek Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 14:43
        są słabsze jeśli to dalekie przedmieście z rzadko rozrzuconymi posesjami

        ale są i przedmieścia gęsto zabudowane osiedlami domów i szeregówek, więc różnicy w dostepności do rowieśników praktycznie nie ma

        jak ja lubie te teorie z mchu i paproci o grzebaniu się w ziemi 24h na dobę i 7 dni w tygodniu, zabrakło obowiązkowej wstawki o codziennym odgrzebywaniu hałd śniegu zimą big_grin
        • koronka2012 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 22:36
          Moje dziecko dorastało w domu w gęsto zaludnionej okolicy w Warszawie. I nie było różowo, po pierwsze - dzieciaki mają zajęcia dodatkowe i mało czasu na życie towarzyskie, po drugie - łatwiej wyskoczyć do klatki obok, niż iść spory kawałek na piechotę. W czasach licealnych córka spotykała się ze znajomymi na mieście, dojazdy zabierały zbyt wiele czasu, żeby komuś się chciało jechać po to, żeby sobie spokojnie pogadać po lekcjach.
      • jehanette Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 15:35
        Drugi samochód kosztuje wink
        • dyzurny_troll_forum Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 16:20
          jehanette napisała:

          > Drugi samochód kosztuje wink

          Kosztuje, nie kosztuje, nieważne! Picie legendarnej kawy na legendarnym tarasie warte jest każdych pieniędzy! ! !
          • wtop.ek Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 17:16
            ty, ciapku, zadowolić się możesz w trakcie mycia zębów słuchaniem kooopy sąsiada z pluskiem płynącej przez rurę w twojej ścianie big_grin
            • dyzurny_troll_forum Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 17:32
              wtop.ek napisał(a):

              > ty, ciapku, zadowolić się możesz w trakcie mycia zębów słuchaniem kooopy sąsiad
              > a z pluskiem płynącej przez rurę w twojej ścianie big_grin

              Już rozumiem skąd elementarne braki w wykształceniu!

              Bo biblioteka była za daleko he he he he
            • jehanette Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:46
              ...równie legendarnej płynącej przez równie legendarną rurę, co kawa na tarasie big_grin
              • morgen_stern Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 13:59
                W punkt smile
          • jehanette Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:45
            > Kosztuje, nie kosztuje, nieważne! Picie legendarnej kawy na legendarnym tarasie
            > warte jest każdych pieniędzy! ! !

            się wie, he-he
    • ola_dom 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 15:23
      fyshka_hop napisała:

      > Pojawiła się okazja kupienia domu tuż pod miastem, dojazd autobusm mpk. I teraz
      > mam dylemat, bo jak wizualizuję sobie ogród, kawę na tarasie, to jest pięknie,
      > ale jest to dom do remontu (kasa), a poza tym boję się, że odetnę dziecko od
      > kolegów
      (szkoła jest w samym centrum). Do tego nie jeżdżę autem, mąż nie zawsze
      > będzie mógł nas powieźć, a autobusy w najlepszym wypadu jedżdżą 2 na godzinę, a
      > czasem wcale.

      Spójrz na temat mojego posta, a potem na to, co wytłuściłam.
      Nawet jak Ty nauczysz się prowadzić, to Twoje nastoletnie dziecko jeszcze nie będzie mogło (o ile nastoletnie dziecko będzie miało swój samochód...big_grin) - a powroty do domu, gdzie nic nie jeździ, albo trzeba prosić rodzica, żeby odebrał z imprezy - bywają frustrujące... O późniejszych powrotach, jak dzieci starsze, a nocą nic nie jeździ - czy muszę pisać...?
      Żeby czasem w ogóle wydostać się z domu zimą, trzeba odśnieżyć. I jak jesteś chora, i jak nie masz siły, a jak nawali śniegu przez noc, to musisz rano zdążyć przed wyjściem do pracy - sama rozkosz...
      Dom do remontu, hmm.... nawet jak nie jest do remontu, to i tak jest skarbonka bez dna. ZAWSZE jest co w nim zrobić.
      Utrzymanie i ogrzanie takiego domu to znowu zupełnie inne koszty niż w mieszkaniu.
      I tak dalej.
      Piszę to po 35 latach spędzonych w uroczym domu na skraju lasu, gdzie autobusy jeżdżą właśnie co 30-60 minut, ostatni o 22:30. Życie towarzyskie organizowane pod rozkład autobusu, ewentualne wyjścia albo bezpośrednio po szkole/pracy - albo wcale, bo jak już wrócisz do domu, to jest albo późno, albo nie masz siły ani ochoty gdziekolwiek się ruszać.
      Wyprowadziłam się ze stumetrowego domu do jednopokojowej kawalerki w mieście - i wolę to. I już nigdy więcej nie chcę żadnego domu.
      Chyba, że będę kiedyś bardzo bogata i będę mogła zapłacić za taksówki i zrobienie przy domu tego, na co nie starczy mi sił.
      • memphis90 Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 15:49
        "Żeby czasem w ogóle wydostać się z domu zimą, trzeba odśnieżyć. I jak jesteś chora, i jak nie masz siły, a jak nawali śniegu przez noc, to musisz rano zdążyć przed wyjściem do pracy - sama rozkosz..."
        Praktycznie całe życie mieszkałam w domku- nie przypominam sobie ani jednego razu, kiedy musielibyśmy odkopywać się z hałd śniegu, żeby w ogóle móc wyjść z domu/wyjechać samochodem z garażu.... Może to zależy od rejonu geograficznego- w okolicach Zakopanego czy Bieszczadach może opady są większe i stąd te historie o zasypywaniu....
        • ola_dom Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 15:55
          memphis90 napisała:

          > Może to zależy od rejonu geograficznego- w okolicach Zakopanego czy Bieszczadach może
          > opady są większe i stąd te historie o zasypywaniu....

          Miejscowość pod Warszawą;
          i nie tyle "wyjść z domu", co wyjechać autem na ulicę.
          Oczywiście nigdy nie było takich zasp, żeby nie dało się wyjść. Ale samochód się zakopywał, a do szosy było w sumie jakieś 100 metrów. Do odśnieżenia na przynajmniej 2 metry szerokości - nie na dróżkę dla człowieka, żeby mu śnieżku do butów się nie nasypało wink.
        • nevada_r Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 17:52
          Nawet, jak ci nasypie tylko parę centymetrów, to i tak wartałoby odśnieżyć, bo jak przejedziesz po tym samochodem, będzie cieplej i się nadtopi, to później ślady po bieżniku przymarzają na mur i wtedy się męczysz z odśnieżaniem jeszcze bardziej.

          Też uważam, że domek pod miastem jest bez sensu, a tak w ogóle kto pija tą mityczną kawę na tarasie? I co, tak pijecie i tylko patrzycie dookoła? Nie nudzi wam się? tongue_out Kawę to najwygodniej wypić na kanapie albo w kuchni, z książką w ręku.
          • kino.mockba Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 18:04
            > a tak w ogóle kto pija tą mity
            > czną kawę na tarasie? I co, tak pijecie i tylko patrzycie dookoła? Nie nudzi wa
            > m się? tongue_out Kawę to najwygodniej wypić na kanapie albo w kuchni, z książką w ręku

            Kawę na tarasie to rzadko, ale czytanie książek w hamaku w ogrodzie rządzismile
            • nevada_r Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 18:07
              A, chyba że tak, to już porządna opcja. tongue_out
              • aneta-skarpeta Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 22:51
                Ja na tarasie pije kawę i korzystam z laptopa lub czytam,. Natomiast może wydać się yo śmieszne ale w domu uwielbiam mieć otwarte drzwi na oścież. I tego mi brakowało w bloku.
                Ale to mój fiol
                • afro.ninja Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 01:08
                  Moja mama ma tak samo.
          • butch_cassidy Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 19:23
            nevada_r napisała:

            I co, tak pijecie i tylko patrzycie dookoła? Nie nudzi wa
            > m się? tongue_out Kawę to najwygodniej wypić na kanapie albo w kuchni, z książką w ręku
            > .

            Oczywiście - i kawę... i herbatę... i zimne piwo... i nawet książki czytam na tarasie. Chyba, że - jak dziś - zrobi się zbyt gorąco, to idę w cień np. na hamak. Dopóki pogoda pozwala, nie spędzam praktycznie czasu we wnętrzach. Lubię otwartą przestrzeń.
            • jehanette Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 11:51
              Mnóstwo czasu można spędzać na tym tarasie jak się pracuje w mieście, rozwozi dzieci do placówek, kolegów, na zajęcia etc... to tak z własnych doświadczeń.
          • mamma_2012 Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 19:38
            A ja wlasnie siedzę sobie na kanapie na tarasie. Cudownie pachnie lawenda, która w tym roku urosła jak szalona.
            Kawy nie piję, ale zaraz zasugeruje partnerowi, zeby jakies winko otworzył, bo to pewnie jeden ostatnich takich ciepłych wieczorów w tym roku.
            Córka właśnie zwlokła się z hamaka, bo musi odrobić lekcje.
            Co robimy w ogrodzie? Czytamy, pracujemy przy komputerze, rozmawiamy, jest plac zabaw, wiec patrzymy jak sie dziecko bawi.
            Jak bym sie uparła to nawet tv dałoby sie ogladac, bo akurat telewizor stoi w dobrym miejscu.
            • chocolate_cake Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 19:46
              Ja właśnie wróciłam z tarasu do domu 😉
              Akurat dzisiaj ładna pogoda a z tym jest u mnie różnie.
              Całe lato nie pracuję i kiedy nigdzie nie wyjeżdżam ( zwykle na dwa tygodnie latem) to czytam sobie od rana na tarasie. To samo w weekendy. Córka bierze laptop i ogląda filmy 😊. Podziwiam ogród - dzieło mojego męża.
            • lady-z-gaga Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 20:16
              > A ja wlasnie siedzę sobie na kanapie na tarasie. Cudownie pachnie lawenda, któr
              > a w tym roku urosła jak szalona.

              Lawendę można i na balkonie hodować, a jak balkon ładny to stolik i fotelik się mieści smile

              > Co robimy w ogrodzie? Czytamy, pracujemy przy komputerze, rozmawiamy, jest plac
              > zabaw, wiec patrzymy jak sie dziecko bawi.

              Opisana sielanka ogrodowa możliwa jest wyłącznie przy pięknej pogodzie. Mimo tegorocznego, wyjątkowego lata, nie zapominajmy, jaki mamy klimat.
              Nie neguję, że własny dom, taras i ogrod są fajne. Nawet odrobinę zazdroszczę, ale nigdy nie oddałabym swojej wolności na rzecz udupienia domem, ktorego trzeba pilnowac, dojazdami i obowiązkami. Bilans przyjemności, jakie opisałaś i upierdliwości z tym związanych jest dla mnie jednoznaczny.
              • mamma_2012 Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 21:21
                Domu "pilnuje" alarm, dojazdy z mojej okolicy nie sa uciazliwe. Rośliny podlewa zraszacz, jedyny obowiazek to koszenie trawy, choc jesli sie jej nie skosi, to co najwyżej bedzie słabo wyglądać.
                Ulice odśnieża miasto, ewentualnie przy wiekszych opadach trzeba odśnieżyć wjazd do garażu (w zeszłym roku ani razu).
                Nic wiecej ponad to, co robiłam mieszkając przez kilka lat w bloku, robić nie muszę.
                "Teściowie", ktorzy kiedys zostali tu na dwa tygodnie z nudów wyskubali mech z kostkismile
                Tak jak pisałam wiele zależy od lokalizacji, komunikacji, stanu domu czy tego jaki ogród chcemy miec. Dom pod miastem moze miec tysiące twarzy.
              • chocolate_cake Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 08:25
                Pewnie że można teoretycznie na balkonie. Może ja źle trafiałam ale myślę teraz o 2 własnych mieszkaniach, w których mieszkałam z mężem, mieszkaniu teściowej i 2 mieszkaniach rodziców. Wszędzie było może nie bardzo głośno ale to były bloki, gdzie zawsze było słychać jakiegoś sąsiada czy wyjące dzieci. Dom mam w takim miejscu i tak usytuowany taras że mam święty spokój i dużą działkę. Oczywiście że są takie domy, gdzie też może być hałas.

                Dom pod miastem nie równa się każdemu domowi pod miastem i to samo jest z mieszkaniami. Nie każde przedmieście, nie każde osiedle i nie każde centrum miasta (10 tysięcy mieszkańców albo 500 tysięcy) wygląda identycznie.
              • ola_dom Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 09:55
                lady-z-gaga napisała:

                ale nigdy nie oddałabym swojej wolności na rzecz udupienia domem, ktorego trzeba pilnowac, dojazdami i obowiązkami. Bilans przyjemności, jakie opisałaś i upierdliwości z tym związanych jest dla mnie jednoznaczny.

                No właśnie - ten bilans.
                Fantastycznie jest CZASEM posiedzieć na tarasie, CZASEM nawet poodśnieżać, jak śnieżek lekki i puszysty, CZASEM pokosić podwórko, CZASEM napalić w kominku czy kozie. Ale nie, jak musisz - bo nie masz wyjścia - bo nawaliło białej brei; trawa zarosła tak, że na dojście do furtki rano są potrzebne kalosze - choć wcale nie pada, jest ładnie i ciepło, ale rosa taka, że wszystko mokre do kolan; a w kominku palisz, bo inaczej zamarzniesz przy 14 stopniach w domu (ogrzanie chałupy niestety kosztuje).
                To wszystko jest fajne jako atrakcja. Ale niekoniecznie jako codzienność i przymus.
                • lady-z-gaga Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 10:03
                  Mam działkę poza miastem, kilka razy w roku - latem oczywiście - jestem tam na weekend i wtedy zaspokajam potrzebę picia porannej kawy na tarasie i słuchania śpiewu ptakow smile
                  Taras jest niepotrzebny od listopada do kwietnia, a w miesiącach granicznych (czyli jesień i wczesna wiosna) czasem trzeba zakładać kurtkę albo sweter, zanim się z tą kawą wyjdzie.
                  Dodajmy do tego nasz kapryśny klimat czyli chłodne i deszczowe dni rowniez latem (wyjątkowo w tym roku ich mało było, ale to nie jest żadna wróżba na przyszłość) i wychodzi na to, że cała impreza jest mocno przereklamowana smile
                  • lady-z-gaga aaa....zapomniałam 18.09.15, 10:08
                    W tym roku mieliśmy - pierwsze od wielu sezonów - lato bez komarów. Co nie znaczy, że należy o nich zapomnieć smile
                    ------
                    Co nas nie zabije, to można jeszcze raz / by Buka
                    • ola_dom Re: aaa....zapomniałam 18.09.15, 10:24
                      lady-z-gaga napisała:

                      > W tym roku mieliśmy - pierwsze od wielu sezonów - lato bez komarów. Co nie znaczy, że
                      > należy o nich zapomnieć smile

                      Ano!
                      Sama to rozkosz na tarasie albo na hamaku, jak Cię komary równo wybzykają big_grin
                      A na serio - wielokrotnie uciekałam z tarasu właśnie, opalać się nie dało, hamakować się nie dało - choć pogoda przepiękna - właśnie dlatego, że bzykały bez litości.
                      Nawet opryskiwanie podwórka jakąś trucizną niespecjalnie pomogło. A wszelkie "zasłony dymne" bardziej chyba szkodziły mi niż im....
                      • butch_cassidy Re: aaa....zapomniałam 18.09.15, 11:26
                        ola_dom napisała:

                        > Sama to rozkosz na tarasie albo na hamaku, jak Cię komary równo wybzykają big_grin
                        > A na serio - wielokrotnie uciekałam z tarasu właśnie, opalać się nie dało, hama
                        > kować się nie dało - choć pogoda przepiękna - właśnie dlatego, że bzykały bez l
                        > itości.
                        A to pewnie zależy od okolicy. U nas ich niewiele i wystarczy mała świeczka przeciw komarom, żeby trzymały się z daleka.
                  • wtop.ek tylko mieszkanie w dobrej lokalizacji :))) 18.09.15, 11:40
                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,158740456,158740456,Sasiedztwo_coz_robi_emama_.html
                    • dyzurny_troll_forum Re: tylko mieszkanie w dobrej lokalizacji :))) 18.09.15, 12:07
                      wtop.ek napisał(a):

                      A o pieskach na wsiach zaczynających piłować paszczę razem ze słonkiem to zapominasz, nieuku?!

                      Taki sąsiad to ewenement, piesek pilnujący dobytku to standard!
                      • wtop.ek Re: tylko mieszkanie w dobrej lokalizacji :))) 18.09.15, 12:24
                        doprecyzuj ciapku czy chodzi ci o wieś daleko od szosy, czy o podmiejskie osiedle big_grin

                        kupa zlatująca z 10 piętra musi mieć impet big_grin
                        • dyzurny_troll_forum Re: tylko mieszkanie w dobrej lokalizacji :))) 18.09.15, 13:18
                          wtop.ek napisał(a):

                          > doprecyzuj ciapku czy chodzi ci o wieś daleko od szosy, czy o podmiejskie osied
                          > le big_grin
                          >
                          > kupa zlatująca z 10 piętra musi mieć impet big_grin

                          Nie mniejszy niż burek co dobiega do furtki w 3 sekundy. A już stado burków to w ogóle:

                          https://maxmatoga.pl/wp-content/uploads/Scan-11-620x310.jpg
                • butch_cassidy Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 11:32
                  ola_dom napisała:


                  > Fantastycznie jest CZASEM posiedzieć na tarasie,
                  Ekhm... A ja lubię codziennie smile A jak pada, a jest ciepło, przenoszę się na werandę z drugiej strony domu.

                  CZASEM nawet poodśnieżać, jak
                  > śnieżek lekki i puszysty,
                  W naszym klimacie, to rzeczywiście "czasem" wink się odśnieża

                  >CZASEM pokosić podwórko,
                  można założyć łąkę - kosi się dużo rzadziej niż trawnik

                  CZASEM napalić w kominku czy
                  > kozie.
                  Dlaczego tylko czasem. Dla mnie np. jesienno-zimowe wieczory bez kominka mają mniejszy urok. Palę codziennie.


                  > na dojście do furtki rano są potrzebne kalosze
                  A w czym problem? I zawsze można boso smile
                  Albo wybrukować podwórko...

                  > To wszystko jest fajne jako atrakcja. Ale niekoniecznie jako codzienność i przy
                  > mus.
                  Co kto lubi smile A może po prostu trzeba mieć odpowiednie preferencje i charakter, żeby się decydować na takie rozwiązania? Lub kasę na rozwiązania wymagające mniej wysiłku tudzież zatrudnienie ludzi?
                  Opcji jest multum smile
                  • ola_dom Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 12:12
                    butch_cassidy napisała:

                    > Co kto lubi smile A może po prostu trzeba mieć odpowiednie preferencje i charakter, żeby się
                    > decydować na takie rozwiązania? Lub kasę na rozwiązania wymagające mniej wysiłku tudzież
                    > zatrudnienie ludzi?
                    > Opcji jest multum smile

                    Moim zdaniem są akurat dwie opcje - albo dużo siły, albo dużo kasy - co napisałam na samym początku smile
                    Poza tym - odniosłam się głównie do wątpliwości autorki wątku.
                • jehanette Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 11:58
                  > No właśnie - ten bilans.
                  > Fantastycznie jest CZASEM posiedzieć na tarasie, CZASEM nawet poodśnieżać, jak
                  > śnieżek lekki i puszysty, CZASEM pokosić podwórko, CZASEM napalić w kominku czy
                  > kozie. Ale nie, jak musisz - bo nie masz wyjścia - bo nawaliło białej brei; tr
                  > awa zarosła tak, że na dojście do furtki rano są potrzebne kalosze - choć wcale
                  > nie pada, jest ładnie i ciepło, ale rosa taka, że wszystko mokre do kolan; a w
                  > kominku palisz, bo inaczej zamarzniesz przy 14 stopniach w domu (ogrzanie chał
                  > upy niestety kosztuje).
                  > To wszystko jest fajne jako atrakcja. Ale niekoniecznie jako codzienność i przy
                  > mus.

                  Na przykład takie spacery przez las. Bajka! Idziesz sobie i słuchasz śpiewu ptaszków, obserwujesz przyrodę, wdychasz tlen pracowicie wydalany przez liście szumiących nad Tobą drzew. Cudny sposób by zacząć poranek
                  Codziennie.
                  Od poniedziałku do piątku.
                  Czy słońce czy deszcz.
                  Idziesz.
                  Przez.
                  Pieprzony.
                  Las.
                  Jak zaśpisz to lecisz z językiem na brodzie, bo przecież następny pociąg to już za późno by zdążyć.
                  Jak masz służbowe spotkanie i jesteś elegancko ubrany, a akurat jest błoto i deszcz zacina.
                  Codziennie zapieprzasz przez pieprzony las z pieprzonymi ptakami.
                  A potem nadchodzi weekend.
                  Odeśpisz już pięć pobudek o 6rano i poranne zapieprzanie po lesie. Nawet wypijesz tę kawę na tym tarasie.
                  Myślisz - a może by pójść do kina?
                  I co - po raz 6 zapieprzasz przez las na stację...
                  .
                  .
                  .
                  .
                  Już prawie dwa lata, a ja wciąż jak o tym myślę czuję to udupienie, wieczne zmęczenie przedwczesnymi pobudkami i życie pod rozkład pociągu...
                  15 lat dojazdów po 3h dziennie (1,5h x tam i z powrotem). Ileż to zmarnowanego czasu...
                  • ola_dom Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 12:22
                    jehanette napisała:

                    > Już prawie dwa lata, a ja wciąż jak o tym myślę czuję to udupienie, wieczne zmęczenie
                    > przedwczesnymi pobudkami i życie pod rozkład pociągu...
                    > 15 lat dojazdów po 3h dziennie (1,5h x tam i z powrotem). Ileż to zmarnowanego czasu...

                    .... a teraz dojeżdżam do pracy 20-30 minut - czasem nawet dobrze gazety nie zdążę rozłożyć, bo mam (wygodne) przesiadki , w dodatku kilka opcji do wyboru big_grin
                    Po ponad pięciu latach życia "w betonie" nawet na sekundę nie zatęskniłam za dawnym życiem w domku. Coraz bardziej utwierdzam się w decyzji, że nigdy więcej żadnego domu.
                    Jadę na wakacje - zamykam drzwi na dwa zamki i mam-w-dupie. Z domem już nie jest tak łatwo.
                    Tzn. - wszystko jest łatwo, jak masz dość kasy - na ogrzewanie, ochronę z monitoringiem, taksówki, remonty.
                    A jak nie masz - w mieszkaniu łatwiej i wygodniej.
                    • jehanette Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 12:34
                      Mam tak samo jak Ty smile
                    • chocolate_cake Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 13:07
                      Myślę że też istotne jest to co napisałaś. Ważne gdy jest dość pieniędzy na ewentualny remont, na ochronę, na taksówkę, utrzymanie dwóch samochodów a do tego wyjazdy letnie czy zimowe. Wtedy człowiek czerpie radość ze swojego życia a nie czuje się udupiony. Oczywiście gdy w ogóle chce mieć dom. Bo nie każdy chce.
                  • butch_cassidy Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 12:45
                    jehanette napisała:


                    > Na przykład takie spacery przez las. Bajka! Idziesz sobie i słuchasz śpiewu pta
                    > szków, obserwujesz przyrodę, wdychasz tlen pracowicie wydalany przez liście szu
                    > miących nad Tobą drzew. Cudny sposób by zacząć poranek

                    Można inaczej:

                    Wyprawiasz rodzinę z domu. Potem niespieszna "kawka na tarasie" tongue_out Następnie toaleta, też niespieszna i spacer po lesie - z psem. Wracasz i pracujesz lub się z kimś spotykasz lub robisz coś w domu. Rodzina wraca, obiad. Po obiedzie jak chcecie, to jedziecie np. do kina - autem, nie stojąc w korkach (odpowiednie kino trzeba wybrać, nie w samym centrum - fakt).
                    I wtedy spacery przez las nadal cudne... nawet codziennie... i pies szczęśliwy smile


                  • chocolate_cake Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 18.09.15, 13:14
                    Dojazdy 1,5 godziny w jedną stronę to jakiś koszmar sad
                    Droga kilka kilometrów przez las do przystanku? sad
                    Dobrze że nie mam takich doświadczeń z młodości. Mieszkałam całe życie w bloku ( w dwóch miejscach jako dziecko) i miałam bardzo hałaśliwych sąsiadów.
                    W sumie nie dziwię się że ktoś kto mieszkał aż na takim odludziu w dzieciństwie, nie potrafi sobie wyobrazić że dom pod miastem może być nowy a nie rudera do remontu, że można dojechać do centrum w 30 minut czyli tyle co ludzie w większym mieście z osiedla do centrum.
                    3 godzinne dojazdy, nigdy.
        • ina_nova Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 18:53
          we Wrocławiu też mnie kiedyś zasypało, nie było mowy o wydostaniu się z podjazdu
          • chocolate_cake Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 19:00
            A mnie w samym centrum Gdańska 😊
            Rzadko to się zdarza ale był paraliż całego miasta

            U mnie pod miastem na 8 lat mieszkania, raz nie odśnieżyli o 5 rano jak zwykle tylko dopiero o 8 rano bo faktycznie bardzo mocno padało.
      • heca7 Re: 35 lat w malowniczym miejscu pod miastem 17.09.15, 18:59
        Zależy gdzie ten dom. Jeśli stoi w polu to bym sobie darowała. Jeśli na osiedlu innych domków to czemu nie?
        Jeśli działka nie jest hektarowa to co tam odśnieżać? Parę metrów do furtki?
        Mieszkam na uliczce gdzie do zakrętu po którym jeżdżą inni sąsiedzi mam 10m. Ostatni raz nawaliło śniegu tak, że trudno było przejechać te 10 m z 5 lat temu i raz.
        Jakie osłabione kontakty?! Tu jak jest w miarę ciepło dzieci ciągle jeżdżą rowerami, deskorolkami , hulajnogami i na rolkach. Spotykają się same po szkole. Bo wszystkie mieszkają blisko siebie i nie trzeba prosić rodziców o dowiezienie. W pobliżu są dwa place zabaw. Do biblioteki mam 300 m.
        Jeśli jednak miałabym uparcie wozić dzieci do centrum zamiast przenieść je do szkoły na osiedlu to też bym sobie darowała. Szkoła moich dzieci mimo, że na przedmieściach jest w tej chwili najlepszą placówką w dzielnicy wśród szkół publicznych.

        Poza tym ludzie, trochę rozsądku. Nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko. Coś tam w ogrodzie i przy domu trzeba zrobić. Jeśli z góry się zakłada, że tego się nie lubi i nie ma czasu to po co dom?

        Ale na polu pod miastem odradzam.
    • melancho_lia Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 15:28
      Dzieciństwo przezylam na obrzeżach dużego miasta. Odcięta od cywilizacji, znajomych, uzależniona od pociągów, które raz były, a raz nie. W wieku nastoletnim mocno cierpiałam z tego powodu, nienawidziłam ze wszędzie jest daleko, ze wszędzie trzeba dojechać co na mnie godzinę w jedna stronę.
      Teraz nie zamieszkałabym w takich warunkach w zyciu.
      • jehanette Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 15:39
        10/10
        Mam tak samo.
        Z domu pod lasem do mieszkania w mieście - i nie wrócę smile chyba że wygram miliony w totka i będę mogła mieć dwa domy big_grin
    • jehanette Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 15:34
      Kup mieszkanie w mieście smile
      A do domku się wyprowadź jak dziecko pójdzie na swoje i nie będziesz musiała robić za przedsiębiorstwo taksówkowe.
    • enut Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 15:59
      Ja sie wlasnie wyprowadzilam z centrum do domku pod miastem i jestem bardzo zadowolona:
      - przestrzen i spokoj - wiadomo
      - do centrum mam tylko 10 km, to wlasciwie rzut beretem, pks-y tez jezdza co chwile
      - niespodzianka dla nas bylo multum dzieciakow w naszej wsi, mimo ze teren nie tak mocno zabudowany, wiekszosc stanowia tutaj ludzie w naszym wieku z dziecmi w wieku moich dzieci (za to w miescie dzieci nie mialy kolegow, bo akurat taka dzielnica...)
      ALE: mam samochod i sama prowadze, bez tego nawet bym nie myslala o wyprowadzce za miasto.
    • cosmetic.wipes Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 16:05
      Brak zmotoryzowania i stan domu (do remontu) sugerują, że pomysł jest kiepski.
    • butch_cassidy Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 16:34
      Z domem pod miastaem jest jak ze wszystkim - jednym taka opcja bardzo pasuje innym nie smile

      My mieszkamy kawałek od miasta i nam tu jest bardzo dobrze, mimo że w kwestii komunikacji jesteśmy zdani praktycznie na siebie, bo komunikacją, to dojazd do miasta zajmuje tyle, co nad morze (z centralnej Polski) wink
      Dziecko nie jest odcięte, bo raz że ma kolegów też w okolicy, dwa że dbamy też o jej znajomości - np. zapraszamy jej koleżanki (czasem wraz z rodzicami), jeśli tylko jest taki pomysł lub umawiamy ją u kogoś.
      Dla nas dom pod lasem ma zdecydowanie więcej zalet niż wad, a wiem o czym piszę, bo przeprowadziliśmy się ze ścisłego centrum miasta.

      Gorzej z tym remontem. Może warto zlecić ekspertyzę przed podjęciem decyzji i kazać zrobić kosztorys (i dodać do niego 30% wink )?
      • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 18:13
        Co komu pasuje. Ja nie znosiłam mieszkania w bloku. Nie chciałabym też mieszkać w małym miasteczku. Mieszkałam całe życie w dużym mieście a od 8 lat pod tym miastem. Ale rozumiem że ktoś woli małe miasto albo mieszkanie a nie dom.
        Mamy dwa samochody, autobus jeździ a na przystanek jest mniej niż 10 minut. Oczywiście że czasem są korki, że bywa to wkurzające. Ale my trochę czasu spędzamy w domu, oboje jesteśmy w domu około 16.00. Dla mnie to była świetna decyzja. To już trzeba sobie rozważyć. Bez prawa jazdy, własnego samochodu i z autobusem raz na dwie godziny na pewno bym się nie wyniosła za miasto. Do starego domu też chyba nie.
    • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 18:03
      Swego czasu razem z kilkorgiem znajomych oglądalismy działki pod miastem. Oni kupili i pobudowali się, my zrezygnowaliśmy. Kupilismy mieszkanie w bardzo dobrej lokalizacji, porzucając marzenia o wielkich metrażach albo o własnym ogrodku. I w kolejnych latach nie było dnia, abym nie dziękowała opatrzności za to, że podjęliśmy dobrą decyzję. Miałam relacje na bieżąco i wiem, jak wyglądał tryb życia znajomych. Obowiązkowy wczesno-poranny wspolny wyjazd z domu (bo jeden samochod), bez względu na to, że o różnych porach zaczynali pracę, a dzieci - lekcje. Po południu - czekanie na tatę, ktory kończył najpóźniej i wspólny powrot. Niemożność skorzystania z wielu atrakcji, ktore wymagałyby ponownej wyprawy do miasta.
      Awaria samochodu to był dramat, choroba kierowcy - tak samo.
      Aha, autobus podmiejski był, kursowal raz na godzinę, w weekendy - raz na dwie godziny.
      • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 18:16
        Dla mnie przypadek twoich znajomych to dramat.
        Ale gdy są dwa samochody a dzieci mogą normalnie dojechać komunikacją miejską do szkoły i wrócić same o 14.00 to już wygląda inaczej 😊
        • aneta-skarpeta Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 22:59

          • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:30
            Dokładnie. W większym mieście może się okazać że jedziesz 20-25 km z jednego końca na drugi i ciągle stoisz w korkach. Pewnie że nie zawsze. Tu nie można uogólniać że dom pod miastem to jest na polu i jedziesz 1,5 godziny do pracy a w Warszawie czy we Wrocławiu to wszyscy mają prace 1 km od mieszkania.
            • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:45
              Po co w ogole uogolniać, wątek jest o jednym przypadku, forumka pyta o opinię smile jak widać, ona nie ma w poblizu kolejki, ani żadnych alternatywnych połączeń, tylko jeden autobus.
              I to jest podstawowa różnica między miastem a wsią. Jeden autobus - raczej nie kursujący późnym wieczorem, bo tak to z podmiejskimi bywa. Kto wraca bez auta (jak np młodzież ze swoich zajęć, kina, spotkania ), ten musi być w domu przed 22gą. Taksówka odpada, bo kosztuje majątek.
    • mamma_2012 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 19:47
      Wiele zależy od komunikacji. Ja mieszkam na obrzeżach Warszawy, mamy dwa samochody. Partner pracuje w Warszawie, ale nie po drugiej stronie, wiec dojazdy bezproblemowe. Ja pracuje w roznych miejscach, wiec nie ma dla mnie znaczenia, gdzie mieszkam, a i tak czesto pracuje z domu.
      Nastolatka porusza sie kolejka, ktora dojeżdża do metra, autobusami.
      W Twoim przypadku pewnie najbardziej zniechecalaby mnie konieczność remontu. Stary dom, to niestety skarbonka bez dna.
    • aguar Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 19:57
      Ja ostatnio wybrałam 3 pokoje 55 m blisko centrum, ale też tuż przy miejskich terenach rekreacyjnych. Nie miałam bym zdrowia do "ogarniania" domu i ogrodu.
      • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:33
        Ja miałam 65m2 i było nam ciasno. Nie wiem co to znaczy zdrowie do ogarniania domu i ogrodu. Serio. Rozumiem że daleki dojazd jest męczący, pewnie że jest. Można mieć dom w mieście. W małych miastach są niewysokie ceny domów. Co to jest ogarnianie domu?
    • inguszetia_2006 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 20:04
      Witam
      Samochód to nie problem. Za miesiąc, dwa możesz już być kierowcą, a jakieś małe jeździdło kupisz za powiedzmy 5000. Co do samego domu, nie wypowiem się, musiałabym zobaczyć.
      Radziłabym ci ekspertyzę mykologiczną zrobić przed kupnem, bo jak słyszę hasło "dom do remontu", to od razu widzę grzyby... dużo grzybów;-D Resztę koleżanki ci już opowiedziały lub niebawem opowiedzą. A teraz jeszcze raz - samochód to nie problem;-P Kupisz dom, czy nie, zostaniesz z prawem jazdy.
      Pzdr.
      Ing
      • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 20:19
        jakieś małe
        > jeździdło kupisz za powiedzmy 5000.

        ....a Inguszetia poniesie koszty utrzymania, ubezpieczenia i dodatkowego paliwa tongue_out
        jak ja lubię te rady w stylu Jolki-kotki: "brak Ci czegoś? to sobie kup, jaki problem? "
        • inguszetia_2006 Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 20:40
          Witam
          Oj, Zgago, czepiasz się. Przecież dom do remontu znaczy, że trzeba go wyremontować, tak?
          Idąc dalej, trzeba mieć na to pieniądze, prawda? To czy nie można tych pieniędzy uszczknąć na ten samochód i prawo jazdy? Utrzymanie jeździdełka za 5000 to przecież jakieś grosze w porównaniu z remontem generalnym domu. Nie ma pieniędzy na samochód, a będzie miała na remont? Ja założyłam optymistycznie, że będzie miała na remont domu, skoro pyta o dom do remontu, a ty z niej robisz dziada borowego;-P Poza tym posiadanie prawa jazdy i samochodu to dodatkowe walory na rynku pracy. He, he... tu już pojechałam trochęwink
          Pzdr.
          Ing
          • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 20:52
            Ja założyłam optymistycznie, że będzie miała na remont domu, skoro pyta o dom do remontu, a ty z niej robisz dziada borowego;-P

            big_grin big_grin big_grin
            Nie dziada, nie dziada... pomyślałam na odwrót: skoro miałaby dom do remontu, to nie pora na inne, nadprogramowe wydatki smile a środki mają raczej ograniczone, bo napisała, że wystarczyłoby na 60 m w mieście smile zresztą to wszystko to luźne dywagacje, nie znamy szczegółow... ja wiem jedno: dom w mało atrakcyjnej lokalizacji, czyli bez dobrego połączenia z miastem to rozwiązanie dla emerytow, albo rodzin z maleńkimi dziećmi i niepracującą mamą.
            • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:34
              lady-z-gaga napisała:

              dom w mało atrakcyjnej lokal
              > izacji, czyli bez dobrego połączenia z miastem to rozwiązanie dla emerytow, alb
              > o rodzin z maleńkimi dziećmi i niepracującą mamą.


              Zgadzam się w 100%
    • hybriska Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 20:05
      Gdyby finanse mnie nie ograniczały nie rozważałabym nic innego jak dom w mieście.
      Ale jak trzeba się zdecydować docelowo: albo na mieszkanie 50m w centrum albo na własny dom pod miastem, to chyba jednak przestrzeń wygrywa uncertain
      • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:38
        hybriska napisała:

        > Gdyby finanse mnie nie ograniczały nie rozważałabym nic innego jak dom w mieści
        > e.
        > Ale jak trzeba się zdecydować docelowo: albo na mieszkanie 50m w centrum albo n
        > a własny dom pod miastem, to chyba jednak przestrzeń wygrywa uncertain


        To jest duże miasto? Pod miastem to znaczy ile km od tego centrum? Czy praca jest w samym centrum?

        To jest super, że za cenę 50m2 możesz mieć dom smile
        My sprzedalismy 65m2 w mieście, wzięlismy kredyt i mielismy oszczędności no i w sumie wyszło tyle co dwa takie 3 pokojowe mieszkania
    • klamkas Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 21:58
      No nie wiem, ja bym miała problem. Raz dojazdy do pracy, dwa do szkoły (jesteśmy z niej bardzo zadowoleni, szkoła w świetnej lokalizacji, teraz córka dojeżdża rowerem, po szkole rowerem jedzie na treningi), mieszkanie pod miastem by to wszystko zmieniło. Mi by się nie chciało. Zdecydowaliśmy się na dom, ale 60 km od miasta, gdzie teraz mieszkamy. Póki co weekendowo, docelowo to miejsce na spokojną i cichą emeryturę. I tak jest świetnie, ale rozumiem, że to nie rozwiązanie dla was ;p.

      W takiej sytuacji nie wyobrażam sobie jednego samochodu i jednego kierowcy. Znajomi właśnie wyprowadzili się pod miasto (na początku wakacji) i byli zachwyceni, że to inna jakość lata. Mają niby blisko, bo jakieś 15 km. I właśnie jeden samochód, jednego kierowcę, który złamał nogę. Czeka ich co najmniej 8 tygodni dojazdów komunikacją miejską, czyli z zadupia do najbliższego tramwaju (autobus raz na godzinę), przesiadka, mama tym tramwajem dojedzie do pracy, dwójka dzieci musi się przesiąść jeszcze w autobus. Stanęło na tym, że dzieci na te tygodnie zostaną u dziadków, ona musi wracać do domu, bo męża z gipsem nie zostawi. Zakupy targa w łapkach, robi malutkie codziennie pod pracą, bo może nosić maksymalnie 5 kg na raz, tesco online do nich nie dojeżdża. Chce spędzać czas z dziećmi, więc po pracy goni jeszcze do dziadków. Niby tylko 2 miesiące. A jakby wypadek był poważniejszy? Nie mając prawa jazdy nie zdecydowałabym się na taką przeprowadzkę.
      • delfina77 Re: dom pod miastem -wątpliwości 01.01.19, 22:34
        Ja tez nie. Nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety nie jeżdżą
    • minerallna Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 22:35
      Tak dla domu jeśli:
      - masz w pobliżu sprawna komunikację,
      - osiedle nie jest na totalnym zadupiu,
      - poznasz w miarę sąsiadów i będziesz mogła czasem liczyć na ich pomoc ( oj, mnie kilka razy wypychali z samochodem bo tak napadało śniegu lub- to inna sprawa bo nasze dzieci się uwielbiają i sąsiadka brała moje potomstwo do domu żeby dzieciaki się razem pobawiły a ja mogłam załatwić swoje sprawy),
      - w okolicy mieszkają rówieśnicy Twojego dziecka,
      - wszelakie zakupy on-line dojeżdżają do Ciebie,
      - taxi do centrum miasta nie kosztują zbyt wiele,
      - macie odpowiednie dochody, na lata, dom kosztuje czasem więcej niż się wydaje. Owszem koszty miesięczne są ok ale zawsze coś wypadnie,
      - zrobisz chociaż prawko, z jednym samochodem też się da żyć ale powinnaś umieć jeździć w razie czegokolwiek
      - macie czas i chęci na chociaż jako takie ogarnięcie ogrodu, zachwaszczona plus nieskoszone roślinki które pylą mogą denerwować sąsiadów, ogrodnik swoje kosztuje.
    • aneta-skarpeta Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 22:45
      Ja przeprowadziła się z 60 do 130 m pod miastem. Mam dobrą komunikację i auto. Mamy kawę na tarasie itd ale też znacznie więcej obowiązków i wydatków ale my domowe zwierzęta i to lubimy. Syn trochę oxchorowal przeprowadzkę ale znalazł tura kolegów i jest fajnie
    • asiuulkaaa Re: dom pod miastem -wątpliwości 17.09.15, 23:30
      Własny dom to fajna opcja. Jest dużo przestrzeni, wolności, sąsiad nie marudzi, sama jesteś swoim panem. Ale w Twoim przypadku nie polecam konkretnie tego domu o którym wspomniałaś. Autobusy 2 razy na godzinę to koszmar jeżeli nie prowadzisz auta - całkowicie uzależniasz się od czegoś na co nie będziesz miała wpływu. Synek też raczej nie będzie zadowolony. Jestem przekonana, że będziesz żałować tej decyzji jeżeli ją podejmiesz. Dom to wygoda, ale Twój przypadek będzie dla Ciebie ciężarem.
      • dabea Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 01:50
        Wyniosłam się na wieś z rodzinką z Poznania w czasach, kiedy nie było to modne (25 lat temu) 100 km od metropolii. Fakt - do pracy nie dojeżdżaliśmy. Własna firma. Lasy , jeziora, świat dzieci a la Bullerbyn - bezcenny.Nasze życie też.Nawet wysłanie 16 latków do szkół - 100 km od domu nie okazało się problemem. Do matury wracały na weekendy i radziły sobie super - w szkole i z dojazdami.Ze studiów też bardzo często i z kolegami - uwielbiają te nasze dzikie tereny. Moje wiejskie dzieci na prowincji bez problemu nauczyły się języków, pływania na żaglach, windsurfingu. Po świecie pojeździły, na nartach jeżdżą,ale też z ambonki zwierzaki obserwują.Nie poczuły jedynie miłości do galerii handlowych i nadmiaru internetu - i to sukces jest!
        Życie poza miastem jest super!
    • aagnes Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:39
      Nie - to co piszesz dyskwalifikuje akurat ten dom, te lokalizacje.
      twoje zycie stanie sie udręką pod znakiem oczekiwania na pks lub kogos kto cie podwiezie albo cos przywiezie. nawet jak w koncu bedziesz miala samochod i prawo jazdy bedziesz przez wiele, wiele lat szoferem na posyłki.
      dla dziecka to koniec swiata towarzyskiego.
      • chocolate_cake Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:45
        Dokładnie. Tu chodzi o lokalizację.
        Inna rzecz że jednak wolałabym nowy dom.
        Ale jeśli jest dobra lokalizacja, do przystanku blisko i autobus raz na pół godziny, do tego dwa samochody i dojazd drogą gdzie zwykle nie ma korków - to tak
        W okolicy osiedle domów, sklep, przychodnia itp

        Ale stary dom na polu, daleko od miasta, bez prawa jazdy, autobus raz na dwie godziny a praca i szkoła w mieście - nie
    • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 08:51
      Dom do remontu to bardzo niebezpieczne rozwiązanie, bez dobrego (i kosztownego) rzeczoznawcy w życiu bym się nie zdecydowała po tych historiach, o jakich słyszałam.
      A 60 metrow przy mądrym zagospodarowaniu to nie jest zły metraż, da się mieszkać a dobra lokalizacja warta jest poświęceń smile zamiast żałować tarasu i zachodow słońca, można robic to, co ja: jeszcze parę lat po przeprowadzce przy każdym wyjściu z domu - moim, a zwłaszcza dorastającej corki, przy każdym wieczornym powrocie myślałam sobie: "rany boskie, i jak byśmy to rozwiązali, gdybysmy wyprowadzili się na zadupie? " big_grin
      • butch_cassidy Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 10:55
        lady-z-gaga napisała:

        > Dom do remontu to bardzo niebezpieczne rozwiązanie, bez dobrego (i kosztownego)
        > rzeczoznawcy

        I z tym się zgadzam na 200%

        Zdaje się, że pisałaś, że uogólnienia w tego typu tematach nie mają sensu, a jednak to niżej brzmi tak, jakbyś znalazła uniwersalną receptę na idealne lokum dla każdej rodziny wink
        Sama, ze swojej perspektywy, widzę to inaczej.

        > A 60 metrow przy mądrym zagospodarowaniu to nie jest zły metraż,
        Sorry, ale nam jako parze na 55 (2 pokoje + duża jak na blok kuchnia) było zdecydowanie ciasno, a co dopiero mówić o dziecku. Tzn. mieliśmy próbkę, zaraz jak się urodziło, ale to już był hardcore. Oczywiście piszę wyłącznie o własnych doświadczeniach, żeby nie było wink

        > ć a dobra lokalizacja warta jest poświęceń smile
        No... my mieślismy - operę, teatry, galerie - handlowe też parki... tyle że ja i tak prawie dzień w dzień jeździłam autem za miasto, żeby wydostać się na świeże powietrze i pospacerować w samotności w ładnym miejscu. Ergo dla mnie to nie była dobra lokalizacja. Chyba że brać pod uwagę cenę, jaką dostaliśmy mimo kryzysu tongue_out

        zamiast żałować tarasu i zachodow
        > słońca,
        A to jest akurat bezcenne smile i zdecydowanie żałowałabym, gdybym musiała z tego zrezygnować. Bardzo bym żałowała.

        Tak że ile ludzi, tyle opinii smile
        Ciekawe też że wiele osób ma na podorędziu historię o tym, jak znajomi się wyprowadzili i się umęczyli, albo uciekali z powrotem do miasta... Pewnie i tacy ludzie się zdarzają, ale ja znam wyłącznie rodziny zadowolone z takiej decyzji. Choć oczywiście nie jest to rozwiązanie bez wad - to też jest jakby jasne.

        • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:01
          Wiesz, o tym, gdzie komu ciasno, to faktycznie nie warto dyskutować smile znam samotną mamę z jednym dzieckiem mającą mały segmencik (85m) z ogrodkiem, ktorej tez ciasno i chce kupić większe smile znam ludzi, ktorzy mieszkają w 3 pokolenia (rodzice, babcia i dwie studentki ) na 55 metrach i są zadowoleni z życia. Potrzeby tak czy inaczej trzeba dostosować do możliwości finansowych.
          • butch_cassidy Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:12
            To prawda.
            Dlatego nie ma sensu doradzanie, czy rezygnować z domu na rzecz 60m to dobry pomysł, czy nie smile
            • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:16
              ma sens, bo autorka po to wątek załozyła smile a czyje argumenty uzna za przekonujące, to już jej sprawa smile
              • butch_cassidy Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:21
                No może i tak smile
    • sonniva Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 10:50
      Nigdy nie zamieszkałabym w typowym bloku. Nigdy nie zamieszkałabym w typowym domku pod miastem.
      Więc ja znalazłam kompromis. Wyremontowałam w centrum Krakowa połowę kamienicy: mam 3 poziomowe mieszkanie, z tarasem, kominkiem, z podwórkiem itd itd. Do rynku mam spacerkiem ok15 min, kawkę piję na tarasie, syn ma 2 kroki do gimnazjum, na stadion na którym trenuje, kolegów w okolicy; mam bulwary wiślane do biegania i furę kulturalnych atrakcji z których nagminnie korzystam - bo lubię. ;-D
      Musisz znaleźć swój kompromis big_grin
      • lady-z-gaga Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 10:52
        Czy na pewno "znalazłaś" ten kompromis? bo wiesz, znalezioną forsę (zwłaszcza dużą) należy oddać, tak mówi prawo....wink
      • aagnes Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 10:59
        No i to jest rada - kupic sobie pol kamienicy.
        dałaś do pieca. na pewno dziewczyna wezmie pod uwagę.
        • dzikka Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 12:00
          i to w centrum Krakowasmile
          to jest pomysł, dlaczego ja na to nie wpadłam?
      • asiula1987 Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:20
        a te pół kamienicy w centrum krakowa kupilas i wyremontowalas za wlasne oszczednosci uciułane przez pół zycia? czy po prostu odziedziczylas (kamienice lub kase na to) bo jesli to drugie to chyba nie powinnas zabierac glosu w wątku
        • sonniva Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:55
          Odziedziczyłam ruinę.
          Wyburzyłam co się dało i dobudowałam resztę ... za swoje zarobione pieniądze. No teraz was możne zazdrość dalej gryść. Zadowolone? big_grin
          • dzikka Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 12:04
            No jasne że zazdroszczę,
            ale ja niestety nie odziedziczyłam nawet fragmentu kamienicy, buuuuu
          • aagnes Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 12:39
            Nadal - bardzo pomoglas dziewczynie, ktora zalozyla wątek.
            wez sie stuknij w głowe zanim cos takiego napiszesz.
          • mirmunn Re: dom pod miastem -wątpliwości 26.07.20, 06:11
            No cóż, to kominek masz chyba od dawna nieczynny, bo jest zakaz palenia zdaje się co najmniej od dwóch lat. Nie wiem dokładnie, bo nie mam kominkasmile. A w zabytkowych kamienicach w centrum nie ma z reguły gazu, tylko prąd. Trollowac też trzeba umieć
      • mamma_2012 Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:58
        Mam znajomych, ktorzy mieszkają w Warszawie w willi, ktora wyglada na odremontowany poczatek xx wieku. Sama byłam w szoku, gdy okazało sie, ze to nowka sztuka (poczatek xxi wieku i kilku dobrych, drogich architektów).
        Chętnie przejmę ich posiadłość, ale to kilkanascie milionów, którymi nie dysponuje.
        Miszczowie znaleźli kompromis, choc i tak potomstwo ma nianie i po 45 minut zasuwa w korkach do przedszkolawink
    • pelissa81 Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 10:59
      A nie ma mieszkań 70-80 w gorszej lojalizacji? Tak 0-1 to wszystko?
    • asiula1987 Re: dom pod miastem -wątpliwości 18.09.15, 11:18
      z doswiadczenia wiem jak bardzoi transport publiczny potrafi utrudnic zycie. my mieszkamy w miescie, ale do szkoly musimy dojechac kilkoma autobusami bo nie ma bezposredniego dojazdu. ilez nerwow i sil kosztuje mnie to codzienne jezdzenie kilkoma autobusami w jedna i w druga. wtedy kiedy dzieci z klasy syna sa juz dawno w domu maja odrobione zadanie i sa po obiedzie-my dopiero turlamy sie z przystanku dzieciak wykonczony z ciezkim plecakiem ja przewaznie z siatami.resztkami sil dopadam drzwi i...nie mam sily ani robic obiadu ani pomóc dziecku w lekcjach...nie polecam. jesli dom jest dosc daleko i naprawde masz kiepski dojazd to jednak zrezygnuj. albo druga opcja prawo jazdy i jakis tani malutki samochod-o wiele latwiejsze zycie, noi dom upragnionysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka