Dodaj do ulubionych

Niechciana pomoc

26.10.15, 10:53
Denerwują mnie ludzie, którzy na siłę chcą mnie uszczęśliwić. Ostatnio celuje w tym moja mama. Nie ma dnia bez telefonu z jej strony, ze przyjedzie i pomoże we wszystkim (jestem w 32 tyg. ciąży), ze na pewno jestem bardzo zmęczona ze na pewno nie mam juz siły i na pewno jest mi ciężko. Teściowa podobnie z tym ze ona ciągle powtarza ze się strasznie martwi (o co nie powiedziała)...
Ja czasem boje sie cokolwiek powiedzieć bo zaraz leci pomagać czy załatwiać a ja wcale tego nie chcę. Albo chce to załatwić sama. Powtarzanie jak mantry, ze dziękuję że nic nie trzeba, ze daję sobie radę nic nie daje bo za moment znowu telefon...
Tak sobie chciałam ponarzekać tylko.
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 11:25
      Ciesz sie,ze masz bliskich,ktorzy sie o ciebie troszcza,byly tu watki o odwrotnej tresci i to byl problem,ale tutaj narzekac to jakis kosmos.
    • mag1982 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 11:28
      Jak ja bym chciała, żeby ktoś zadzwonił i zapytał, czy mi pomóc.
      • hugo43 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 11:43
        ja tez.albo wzial dzieci gdzies na troche,do parku,zoo itp.o takiej fanaberii jak zabranie dzieci przez dziadkow na weekend,czy wakacje to nawet nie marze.
    • ola_dom Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 14:28
      A ja, w odróżnieniu od przedmówczyń, współczuję.
      Co innego, jak ktoś faktycznie ZAPYTA, czy nie pomóc. Ale to raczej się odbywa na zasadzie "No to ci pomogę".
      Poza tym - odmawianie nie jest najprzyjemniejsze na świecie. A tutaj trzeba codziennie, nieustannie odmawiać i to jeszcze tak, żeby abyniedajboże nie urazić drugiej strony - no bo przecież tak dobrze chce.... To wyczerpujące jak cholera. A do tego jeszcze trzeba uważać na każde słowo, bo rozmówca tylko czeka na coś, czego mógłby się uczepić i "zaoferować" swoją pomoc. Brrr......

      Uszczęśliwianie na siłę to nie jest coś, czego należy i można komukolwiek zazdrościć.

      Miło, jak się bliscy interesują. Ale jak chcą zadziobać tym zainteresowaniem i swoją "miłością" - to chce się krzyczeć i uciekać.
      • cauliflowerpl Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 14:37
        Ja tez.
        Moja kolezanka byla w podobnej sytuacji - przez miesiac mieszkala z niemowleciem w szpitalu. Niczego jej tam nie brakowalo, zercie bylo, prysznic byl, pralnia byla, pieluchy dla dziecka byly.
        Pardon, brakowalo jej swietego spokoju. Rano sniadanie, zabiegi, badania, karmienie, drugie sniadanie, karmienie, obiad....
        Po obiedzie dziecko zasypialo na dluzej.

        I wtedy... przychodzili tesciowie. Na cale popoludnie. "Pomagac".
        Byla przeszczesliwa, gdy w koncu wrocila do domu i mogla w koncu miec swiety spokoj.
        • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 15:29
          Dzięki za zrozumienie. Ja tez będę musiała pogonić towarzystwo jak urodzę. Najlepiej czułam sie sama/z mężem i dziećmi w domu. Obecność"pomagających" tylko mnie drażniła. Moze dlatego ze nie lubie jak ktos bez potrzeby mnie wyręcza.
        • mikams75 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 16:43
          ooo tak, mialam tez taki okres, kiedy tesciowie przyjechali mi "pomagac". Ok, rozumiem, ze chcieli wnuczke zobaczyc, a ze daleko maja to wizyta tez trwala i trwala. I do kitu z taka pomoca, bo oni siadali na kanapie i patrzyli na zegarek az wroci ich syn i zacznie ich zabawiac. Ja bylam zajeta wiszacym niemowlakiem niemal non stop przy piersi a jak dziecko zasnelo, to sciagalam pokarm (klopoty z laktacja) i tak w kolko.
          Wnusia nie dala sie babci wziac na rece, a myslalam, ze troche mala ponosi a ja uciekne chociazby na spokojnie do lazienki...
          Oni niby chcieli byc nieklopotliwi, wiec mi szczegolnie w droge nie wchodzili, ja oprowadzilam po domu i pokazalam, gdzie co jest, zeby sie obslugiwali z kawa, herbata i lodowka i faktycznie troche sie obslugiwali sami, ale widzialam, ze ich to nieco krepuje. Mnie ich towarzystwoe tez krepowalo i wiekszosc czasu spedzalam w sypialni z persiami na wierzchu. Jak bylam sama w domu to czulam sie swobodniej.
          I taka to z nich pomoc byla.
        • nowi-jka Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 08:37
          ja tez wspólczuje
          a najbardziej mnie wkurza taka oczywistosc ze jak urodzisz to sie musi któraś mama wprowadzic
          a juz pierwsza kąpiel to MUSI babcia, chociaz od 30 lat niemowlaka niekąpała
          i zdziwienie: "jak to bez odwiedzin po porodzie?" i zrobienie po swojemu bo przeciez na pewno tylko tak mówiłam zeby ni eprzychodzic a czekam
    • bergamotka77 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 14:55
      dziwna jestes i zmanierowana - ciesz sie ze chca ci pomoc, gdybys nie miala nikogo do pomocy nie zgrywalabys takiej ksiezniczki. Ciaza rzucila ci sie na glowe?
      • bi_scotti Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 15:22
        Zawsze mozesz dac mamie i/lub tesciowej naprawde trudne, challenging zadania typu zdobycie zielonych podkolanowek z palcami w zoltym kolorze, bo tylko takie beda perfect na Twoje stopy zmeczone ciaza, albo potrzebne Ci pioro ptaka dodo, bo tylko ono bedzie sie nadawalo zeby wachlowac Twoja umeczona ciaza twarz ... A tak na powaznie, to naprawde pomaga kanalizowanie tego typu zapedow poprzez profilaktyczne danie zadan na wyrost wink Wtedy kazdy czuje sie spelniony, pomocny i "wykorzystany" wedlug wlasnego zyczenia. Good luck na tych ostatnich kilka tygodni smile
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 15:25
        Tak się składa ze jestem samodzielna. Nie angażuje do pomocy wszystkich wokół bo potrafię radzić sobie sama. I nie strzelam fochów jak akurat ktos nie może się zaangażować. Dlatego denerwuje mnie takie narzucanie sue ze swoja osoba.
        I nie tylko w ciąży taka jestem, tyle ze wczesniej rodzina nie właziła mi na głowę.
    • dido_dido Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 15:23
      Chcą pomagać to znajdź im zajęcie i wykorzystaj. Okna umyją, piwnicę odgruzują, może ściany pomalują. Do prasowania nic nie masz? Może jakiś mały remoncik? To może coś ugotują, zamrozisz i będzie na zaś.
      A jak się zmęczą to pomyślą zanim drugi raz pomoc zaproponują smile
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 15:31
        O nie, pomoc polega na tym ze przyjada, posiedza na głowie, ewentualnie zabiorą dzieci na spacer- na godzinkę, wrócą po 4 nie biorąc pod uwagę moich planów na dalsza część wieczoru.
        Dlatego nie chce tej pomocy.
        • run_away83 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 18:49
          Moja rodzina tak samo mi "pomagała" - generując kociokwik i kosmiczny bajzel w kuchni, serwując żarcie, którego nikt z nas nie lubi i nie jada, rozbrykując dzieci kiedy miały spać, karmiąc słodyczami kiedy miały jeść obiad, wpadając bez zapowiedzi o ósmej rano kiedy akurat wchodziłam pod prysznic, albo o ósmej wieczór, kiedy kłfliśy dzieci spać, robiąc foty z fleszem noworodkowi który właśnie usnął, rozpieprzając w pizdu wszelkie moje plany wyjścia na spacer, wzięcia kąpieli albo zdrzemnięcia się razem z dzieckiem i serwując dobre rady z prędkością karabinu maszynowego.

          Latami brobiliśy się przed tą "pomocą" iuprzejmie tłumacząc, że nie trzeba, bo świetnie sobie radzimy. Bezskutecznie. Po narodzinach trzeciego potomka nie wytrzymałośmy i pogoniliśmy wszystkich tak, że aż się kurzyło. Była obraza majestatu, ale w końcu nikt mi nie strzelał"pamiątkowych fotek" z połogu jak przemykam cichaczem do łazienki z plamą na koszuli i nie musiałam się z nikim wykłócać żeby móc w spokoju zjeść kanapkę z serem albo wypić kawę.

          --
          doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ® Dresden
          www.trageschule-dresden.de
    • solejrolia Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 19:21
      Współczuję.
      Nie lubię narzucenia się i nie lubię uszczesliwiania na siłę.
      I moja teściowa potrafi zachować dystans i umiar,
      ale moja matka nie rozumie co się do niej mówi a NIE to nie znaczy NIE . tylko: a może, a może jednak. Tragedia. przy czym to wcale nie oznacza pomocy jako pomocy i nie ja (jako to potrzebujaca) jestem ważna. To mama robi to dla siebie i ona wyznacza w jakim zakresie chce coś dla mnie zrobić i kiedy. ALE kiedy bylo zle ale tak calkiem i po calosci i naprawdę potrzebowałam pomocy i nawet o nią prosiłam to NIGDY jej nie otrzymałam NIGDY.W dupie więc to mam -już nic nie chcę i o nic nie poproszę. a narzucajacych się nienawidzę. ....
    • eliszka25 Re: Niechciana pomoc 26.10.15, 23:49
      z jednej strony troche zazdroszcze, bo akurat teraz mam czas, kiedy przydalaby mi sie jakas pomoc. jednak z drugiej strony rozumiem i wspolczuje, bo to takie zaglaskiwanie kotka na smierc. nie da sie kogos uszczesliwic na sile, takie proby uszczesliwiania sa strasznie meczace i wkurzajace, a ciagle odmawianie i tlumaczenie, ze pomocy sie nie potrzebuje, jest mega wkurzajace i wyczerpujace moze nawet jeszcze bardziej.

      jesli moge cos doradzic, to przychylam sie do podpowiedzi, zeby te zapedy przynajmniej czesciowo jakos pozytecznie kanalizowac. jesli nie da sie pozytecznie, to mozna jeszcze wymyslac jak najbardziej absorbujace, zwlaszcza czasowo, zadania dla najwiekszych upierdliwcow.
    • mamaemmy Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 01:27
      a teraz wyobraz sobie,że Twoja mama umiera,wybierasz dla niej garsonkę,zamawiasz trumnę,ubierasz ja,żegnasz się z nią i wiesz ,że NIGDY już nie uslyszysz jej głosu ,że chce ci pomóc,że pyta co robisz itd...Twoja mama odeszła NA ZAWSZE . Masz spokójod niej-cieszy Cie ?
      Nie sądze .
      Ku...,docen to co masz,naprawdę. Ze niektórym nigdy nic nie dogodzi i trzeba ostro ... Niektórzy mają za dużo w duppie,Niejedna pozazdrosciła by ci sytuacji..
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 06:59
        A w Afryce dzieci głodują.
        Przeczytaj jeszcze raz moje posty i zastanów się czy chcialabys takiej pomocy.
        Argumenty z dooopy to Ty wyciągnęłaś.
        • jola-kotka Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:04
          Nie sadze,ze z dupy.
          • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:50
            Z dupy joluś. Jakbyś przeczytala wszystko tez dosxlabys do tego wniosku.
      • nowi-jka Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 08:46
        beznadziejny argument mamaemmy

      • morgen_stern Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 09:42
        OJP już współczuję twoim dzieciom big_grin Będziesz uroczą babcią!
        Najbardziej wkurw... tekst świata, moja mama w tym kiedyś celowała. Jak tylko słyszała coś, co nie było po jej myśli to robiła buzię w podkówkę i mówiła coś w rodzaju "przypomnicie to sobie, jak już będę w grobie", nienawidziłyśmy tego z siostrą.
        • ola_dom Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 09:51
          morgen_stern napisała:

          > Najbardziej wkurw... tekst świata, moja mama w tym kiedyś celowała.

          "Jak mnie zabraknie, to wtedy zatęsknisz....!"
          Tekst mojej babci, zdaje się, że moja matka go nie znosiła.
          Teraz mi go sadzi, jak tylko złapie okazję big_grin
      • cauliflowerpl Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 10:37
        O, swietny argument.
        Najlepiej w kazdym watku, w ktorym ktos na kogos narzeka zacznijmy takie lzawe wizualizacje.
    • anorektycznazdzira Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 06:19
      Nie martw się, jak już urodzisz i zacznie się prawdziwa jazda, to siły do pomagania wyczerpią się znacznie szybciej niż Ci się wydaje. A za kilka lat, jak będziesz pracować i ogarniac kilkulatka jednocześnie, będziesz musiała się zorganizowac i pomóc starzejącej się matce jednej i drugiej tongue_out
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 06:58
        To mój trzeci noworodek nie bój sie sił nie stracę.
        • jola-kotka Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:06
          Teraz jesteś samodzielna,ale zycie niesie rozne niespodzianki i kiedyś ta pomoc może okazac się niezbedna ciesz się,ze masz tych ludzi .
          • solejrolia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 08:30
            Problem z takimi osobami polega na tym,że chca pomagać kiedy nie potrzeba i wtedy gdy im się chce pomagać.
            a Jak jest rzeczywista potrzeba i sytuacja taka że ta pomoc by się przydała -wtedy pomocy nie uswiadczysz!
            I każdy powód odmowy jest dobry.

            Znam to aż nadto.....
            • nowi-jka Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 08:59

              no dokładnie
              ja sie sporo wylezałam w szpitalu z synem, mojamama non stop oferowała pomoc ze przyjdzie ponosi małego, ale problem był taki ze sala była zastawiona łóżkami materacami i miejsca na dodatkowa osobe nie było
              Jak poprosiłam przyjdz na dłuzej co 3 dzien, ja skocze do domu wykapie się zabiore czyste rzeczy wstawie pranie etc to autobus był wczesniej, bo tata musiał akurat kolacje dostać
              Zatem jej pomoc była tylko problemem
              • run_away83 Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 10:28
                Znam to z autopsji. Jak urodziłam pierworodnego to teściowie byli na porodówce ledwo się wybudziłam z narkozy po CC, przynieśli pluszaki i kwiaty na które nie było miejsca oraz pomarańze których i tak nie mogłm zjeść; zrobili obfitą dokumentację fotograficzną jak leżę na łóżku w szpitalnej koszulinie, z kroplówką i cewnikiem i porozsyłali w mailach i MMSach bliższej i dalszej rodzinie oraz znajomym. Ale jak poprosiłam żeby mi kupili i przywieźli wodę w butelkach ze sportowym ustnikiem to "zapomnieli" i potem tak zapominali przez kolejne sześć dni, w zamian znosząc mi grzechotki, ubranka dla dziecka we wszystkich możliwych rozmiarach oprócz tego który nosiło dziecko i stosy innych pierdół, których nie miałam gdzie przechowywać.


                Moja mama dzwoniła średnio co pół godziny raz po raz opowiadać mi jak bardzo się o mnie martwi i obrażała się, jak tłumaczyłam że nie mogę rozmawiać bo mam podrażnione gardło po intubacji. Jak poprosiłam żeby mi dokupiła i przywiozła kilka czystych koszul i kilka opakowań podpasek, bo cały zapas jaki sobie przygotowałam zużyłam w ciągu doby, to naobiecywała mi że przywiezie koszule, szlafrok, ręczniki, kapcie, jasieczek, kocyk dla dziecka, blablabla, po czym zjawiła się... z trzypakiem bawełnianych gaci poporodowych, totalnie dla mnie bezużytecznych (były tak wykonane, że orały ranę po cięciu) i śpioszkami w rozmiarze 74. Koszul nie przywiozła "bo nie znalazła żadnych ładnych", podpasek nie przywiozła bo "nie było". Kolejną dobę bujałam się z ligniną, odziana w coś, co - jestem pewna - zanim zostało koszulą, było poszwą na poduszkę.
                • antychreza Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 23:17
                  Przebijam. Moi teściowie wprowadzili się do nas jak byłam w szpitalu po porodzie. Jak poprosiłam chłopa o kilka dodatkowych rzeczy (ufając, że w razie czego teściowa pomoże mu je spakować), to pomiędzy brudnymi skarpetkami dostała... kartkę z gratulacjami od teściów. Potrzebną mi w szpitalu po porodzie jak nie wiem co. Więc jak wybrudziłam wszystkie koszule, to poprosiłam o wypranie moją mamę.
        • anorektycznazdzira Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 15:03
          > To mój trzeci noworodek nie bój sie sił nie stracę.
          Ale masz 25-30 lat? wink
          • rasowa_sowa Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 15:11
            Ile by nie miała, to i tak mniej niż jej matka big_grin
          • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 15:28
            33 czyli niewiele to zmienia.
    • koza_w_rajtuzach Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:08
      Powinnaś doceniać, że bliscy się o Ciebie troszkę i kochają Ciebie. Naprawdę nie każdy ma takie szczęście.
      Może mama tak oferuje Ci pomoc, bo po prostu chce z Tobą więcej czasu spędzać i ma ku temu wymówkę. A może sama źle znosiła ciążę i martwi się, że w Twoim przypadku może być podobnie.
      • ola_dom Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:48
        A może mama w tym "pomaganiu" ma na względzie głównie swoje ego, a nie faktyczne potrzeby melancholii?
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:48
        Nie. Moja mama na każdym kroku podkreśla jak to się świetnie czuła i jak ja teraz źle jej zdaniem wyglądam i na pewno zle sie czuję.
        Owszem ciężej mi jyz na tym etapie ale nie na tyle bym wymagała opieki.
        Nie wiem czemu wiele osób uważa ze nie mam prawa do własnych odczuć odnośnie formy pomocy i zachowania i z góry zakłada ze nie doceniam tego co mam.
    • leni6 Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 07:32
      W takiej skali też by mnie pewnie denerwowało. Trudno o taką ilość pomocy, która odpowiada obu stronom. Ja akurat w ciąży i na macierzyńskim chętnie przyjęłabym więcej pomocy, ale moja mama nie oferowała, mimo, że czas miała.
    • princy-mincy Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 08:21
      Ale to nie jest pomoc, tylko lechtanie swojego ego Twoim kosztem.
      Nie lubie czegos takiego i nie dziwie sie, ze nie chcesz tak rozumianej 'pomocy'.
    • inguszetia_2006 Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 09:19
      Witam
      Typ stachanowca jesteś. Cóż. Ja bym "wykorzystała" mamusię i teściową, bez krępacji, same chciały. Im by było przyjemnie, ja bym leżała foką do górywink Nie widzę ciemnych stron. Że się kręcą po domu? Mam się gdzie schować. Można je też wysłać na ogródek, by grabiły liście;-P
      Aaa... zapomniałam, że moja teściowa nie żyje. A mama pracuje. Nici z pomocy. Buuuu.
      Pzdr.
      Ing
      • ola_dom Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 09:26
        inguszetia_2006 napisała:

        > Ja bym "wykorzystała" mamusię i teściową, bez krępacji, same chciały.

        Ja mam jeszcze taki pomysł, żeby wymyślić na tyle absurdalną prośbę o pomoc, żeby nie dało się jej spełnić - a potem obrazić się na to, że nie została spełniona.
        Może starczy na dłużej wink
        • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 10:11
          Podoba mi się big_grin
    • kwietniowka2011 Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 10:15
      jeśli faktycznie z serca chcą pomóc, to pozwól i skorzystaj, nie mam na myśli pomocy pt. przyjadę kiedy będzie mi wygodnie i będę robić to co ja będę uważała za pomocne

      ja głęboko ubolewam, że moi rodzice przy trzeciej ciąży w ogóle nie mieli ochoty pomagać, a miałam w domu roczniaka i 3 latka i pod koniec nie miałam nawet siły wyjść z nimi na dwór
      a nawet strzelili focha o jakąś głupotę (wina leżała po ich stronie) i ze 3 miesiące w ogóle się nie odzywali
      • melancho_lia Re: Niechciana pomoc 27.10.15, 10:24
        Ja mam dzieci w wieku szkolnym, pomoc przy nich potrzebna nie jest. Juz pisalam jak wygląda pomoc w wydaniu mojej rodziny i więcej mam potem roboty w ogarnianiu chaosu po ich "pomocy".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka