21.12.15, 09:55
Hej,
może nie będę oryginalna ale gryzę się z myślami, czy jechać do rodziców na Święta. Nasze relacje są bardzo kiepskie, ostatnimi czasy bardzo złe, jestem traktowana jak czarna owca w rodzinie. Z jednej strony wiem, ze rodzice czekają na nas i bedzie im przykro jak nie pojedziemy do nich, z drugiej udają, ze im nie zalezy bardzo, usłyszałam: 'jak chcecie to przyjeżdzajcie ale my was zmuszać nie będziemy'. Wiem, że przyjazd bedzie mnie duzo kosztował, a jestem w ciąży. I tak częśc Świąt spędzam z rodziną męża ale boję się, że nie odwiedzenie moich pogłębi nasz konflikt. Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • peonka Re: Świeta 21.12.15, 10:00
      Chyba bym nie pojechała. W ciąży takie atrakcje niepotrzebne.
      A co się dzieje między tobą a rodzicami? Bo mało napisałaś. O co poszło?
      • escollo Re: Świeta 21.12.15, 10:14
        Nie o jakąś konkretną rzecz - ja nigdy nie dogadywałam się z mamą. Teraz poszło głownie o to, że moi rodzice skrytykowali mojego męża, m.in. żeby poszedł do normalnej pracy, że dałam się nabrać bo ja pracuję w ciąży i zasuwam a on nie itd. Tyle, że mój mąż pracuje w domu, bardzo dobrze zarabia, nasza sytuacja finansowa jest bardzo dobra a ja pracuję jeszcze bo chcę i jednak zależy mi, żeby dla dziecka odłożyć. Z ich perspektywy wygląda to tak, że jak mąż nie chodzi do biura i nie ma umowy o pracę to jest nierobemtongue_out. Także zrobiło mi się mega przykro, że tak go oceniają i zapytałam mamy, jak ma się czuć mój mąż jak do nich przyjedziemy itd. Więc ona na to, że nie musimy przyjeżdżać jak nie chcemy, itd. Poza tym oni myślą już tak po staroświecku - my chcemy zmienić mieszkanie na większe w związku z powiększeniem rodziny a oni uważają, że to głupota bo czego więcej nam trzeba itd.
        • butch_cassidy Re: Świeta 21.12.15, 13:36
          escollo napisała:

          Z ich perspektywy wygląda to tak, że jak mąż nie chodzi do b
          > iura i nie ma umowy o pracę to jest nierobemtongue_out.
          Ależ to jest norma u starszych nieco mniej ogarniętych ludzi. Powiem Ci, że ja, będąc w roli Twojego męża, wysłuchuję uwag teściowej na ten temat (nie jest nachalna, ale da się wyczuć, co myśli) z... chyba należałoby napisać: politowaniem smile Czasem mi przykro, że jej zdaniem mąż mnie utrzymuje, ale biorę się w karby, bo ja wiem, jaka jest prawda. I nie rozmyślam, ani nie próbuję przekonywać. Podsumowując, nie sądzę, aby Twój mąż nadmiernie przejmował się opinią Twojej mamy na temat jego pracy tongue_out
        • majaa Re: Świeta 21.12.15, 16:11
          Czyli "standard"wink
          Pewnie, że nie jest przyjemnie, kiedy najbliższe osoby ciągle coś w nas krytykują, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaićwink Sądzę, że robią to w tzw. dobrej wierze, nie zastanowiwszy się jednocześnie, jak sami czuliby się w takiej sytuacji. Za bardzo się przejmujesz opiniami rodziców. Przyjmij po prostu, że mają do nich prawo, a Wy z mężem macie z kolei prawo do swojego życia i swoich decyzji. Myślę, że nie warto z takiego powodu przestać odwiedzać rodziców, zwłaszcza, że wnuk/wnuczka w drodze, a chyba nie chciałabyś pozbawić własne dziecko kontaktu z dziadkami, prawda?
          I jeszcze jedno - mam nadzieję, że rodzice przekazują te oceny na temat Twojego męża tylko Tobie. Jeśli tak, to mu ich przypadkiem nie przekazuj, bo po co tworzyć dodatkowe kwasy. A jeśli "walą prosto z mostu" także w jego obecności, to możecie ustalić wspólną strategię odnoszenia się do takich uwag. Według mnie, najlepiej będzie je po prostu puszczać mimo uszu, nie wdawać się w dyskusję i robić swoje smile
    • millitta Re: Świeta 21.12.15, 10:06
      To zależy moim zdaniem od dużej ilości czynników. Czy zdałaś sobie sprawę, że Wasza relacja jest nie do końca zdrowa(bo rozumiem, że konflikt trwa jakiś czas a nie jest to tylko chwilowe załamanie?), czy miałaś czas żeby to przepracować, postawić granicę. Jeśli tak to musisz sobie zadać pytanie czy chcesz ciągnąć tę trudną relacje z rodzicami, co ona Ci daje itd. Zależy to też od tego czy rodzice ogólnie potrafią na bok odłożyć złe emocje i zachowywać się odpowiednio podczas świąt czy cały czas wbijają jakieś szpile. No i też od tego jak się czujesz w ciąży i jak bardzo lubisz rodzinę męża?
      Odradzam jechanie tylko dlatego, że tak wypada.
      • escollo Re: Świeta 21.12.15, 10:18
        Myślę, że rodzice powstrzymają się od komentarzy i będą się starali. Chcę żeby moje dziecko miało dziadków i wiem, że oni bardzo się cieszą na wnuka. Wiem też, że nasze relacje nie będą nigdy bardzo bliskie ale mogą być poprawne.
    • hermenegilda_zenia Re: Świeta 21.12.15, 10:13
      I zrobisz to, co ci napiszą wirtualne nicki na forum?
      • escollo Re: Świeta 21.12.15, 10:15
        Nie, ale może ktoś napisze coś mądrego i będę mogła to przemyśleć. Może ktoś ma podobną sytuację.
        • ola_dom Re: Świeta 21.12.15, 10:18
          escollo napisała:

          > Nie, ale może ktoś napisze coś mądrego i będę mogła to przemyśleć. Może ktoś ma podobną sytuację.

          Moja matka nienawidzi mojego faceta.
          Nie wyobrażam sobie, że miałabym go tam ciągnąć na święta czy jakąkolwiek inną okazję.
          Jak będzie czuł się Twój mąż w "rodzinnej świątecznej atmosferze"? I Ty?
          • escollo Re: Świeta 21.12.15, 10:45
            Tylko, że oni do tej pory uwielbiali mojego męża, na początku wręcz mój status w rodzinie wzrósł bo 'ktoś taki' się mną zainteresował - to oczywiście ironia ale tak się czułam.
            Teraz jednak usłyszałam, że oni się tak strasznie o mnie martwią, że na początku wszystko tak pięknie wyglądało itd. a teraz ja zostałam zrobiona w balona (bo pracuję ciężko w ciąży a mąż rzekomo nie). Mój mąż założył swoją firmę, raz jest lepiej raz gorzej ale realizuje póki co swoje marzenia i jak na razie niczego mi nie brakuje. A wg nich teraz gdy dziecko w drodze mąż powinien iść do normalnej 'roboty'. Mój mąż jest specyficznym człowiekiem ale wiem, że bardzo go zabolały te uwagi. Powiedział, że to moja decyzja, że jak dla niego możemy jechać bo i tak każde wyjście jest złe.
            Wiem, że rodzice będą mili i nie będzie kłótni ale też zdaje sobie sprawę, że jesteśmy 'obgadywani' cały czas.
            • ola_dom Re: Świeta 21.12.15, 10:59
              escollo napisała:

              > Powiedział, że to moja decyzja, że jak dla niego możemy jechać bo i tak każde wyjście jest złe.
              > Wiem, że rodzice będą mili i nie będzie kłótni ale też zdaje sobie sprawę, że jesteśmy
              > 'obgadywani' cały czas.

              To jak masz się czuć gorzej przez to, że nie pojechałaś, to lepiej jedź. A jak będziesz czuła się źle z taką wizytą, to nie jedź.
              Jesteś w ciąży, masz prawo zrobić wszystko, przede wszystkim dla siebie smile
              Obgadywać zawsze będą, skoro to lubią. Niektórzy muszą, inaczej się uduszą i wynika to głównie z ich natury, a nie z poczynań "obgadywanych".
            • turzyca Re: Świeta 21.12.15, 18:08
              To zupełnie nie moja bajka, ale w opisanej sytuacji - uwzględniając, że następnym razem zobaczysz rodziców latem oraz że nie chcesz zrywać kontaktów - pojechałabym, zawiozła prezenty o jakieś 30% droższe niż dotychczas i przy okazji opowiedziała mamie, jaka to wyręka gdy mąż w domu pracuje, że poda, pomoże wstać, skoczy na zakupy i że w ogóle jakie szczęście, że Ci się taki zaradny mąż trafił, że kasa jest i pomoc też. Pozapewniaj, że kwitniesz i że lekarz wręcz zachęca do pracy. Będą mieli sygnał, że się Wam dobrze powodzi oraz informację, że sytuacja ma same pozytywy. Pewnie idealnie nie będzie, ale może uda się trochę naprostować wyobrażenia?
        • najma78 Re: Świeta 21.12.15, 10:34
          escollo napisała:

          > Nie, ale może ktoś napisze coś mądrego i będę mogła to przemyśleć. Może ktoś ma
          > podobną sytuację.

          Wiesz ja nie spotykam sie z ludzmi jesli w 100% nie czuje sie komfortowo i jesli istnieje ryzyko ze moze byc zgrzyt, dziwne komentarze, przygadywanie itp. Nie wazne czy to bylaby bliska rodzina czy znajomi. Nie robie dlatego ze zalezy mi na dobrych relacjach, bo chce zeby dzieci mialy dziadkow itp. bo to tylko uslrawiedliwienia w gruncie rzeczy to forma posluszenstwa, na zasadzie to rodzice i oni maja prawo wymagac, robic przykrosc itp. Siwetnie ze czekaja na wnuka, super ze sie ciesza ale wnukiem przeiez nie zabronisz im sie cieszyc. Jednak wazne jest wyznaczanie granic,pokazanie czego sie nie toleruje, a nie znoszenie komentarzy bo to rodzice. Ty jestes dorosla,masz wlasne zycie i jesli nie prosisz o ocene dopuszczajaca krytyke nikt nawet rodzice nie maja do tego prawa.
    • lola211 Re: Świeta 21.12.15, 10:40
      Pomysl o tym jak sie bedziesz czuła jak pojedziesz i jak nie pojedziesz.
      I zrób tak, jak ci podpowiada twoje poczucie komfortu.Zrób tak, abys to Ty sie dobrze ze swoim wyborem czuła.
    • wies-baden Re: Świeta 21.12.15, 10:53
      To bardzo indywidualna sprawa, jak ludzie - niezależnie od wieku - maja ochotę spędzać święta. Nawet z lektury można się dowiedzieć, że dla części osób wspólne biesiadowanie jest, najoględniej mówiąc, uciążliwością lub wielkim wyzwaniem. I nie sądź, że każdy rodzic będzie szczęśliwy i o niczym innym nie będzie marzył, jak tylko o tym , by podejmować gości w święta. Ta ochota będzie się rozkładała, jak krzywa Gaussa. Może warto szczerze porozmawiać z rodzicami i powiedzieć, że póki co nie czujesz się na siłach, ale jak tylko poczujesz się lepiej, to ich odwiedzisz, i w ten deseń.
    • butch_cassidy Re: Świeta 21.12.15, 13:31
      Ja bym odpuściła.
      'jak chcecie to przyjeżdzajcie ale my was zmuszać nie
      > będziemy'
      To nie jest zbyt uprzejme i zachęcające. Ma wywołać poczucie winy? Heloł! Dorosła jestem. Jak normalnie serdecznie by zapraszali, to pewnie bym pojechała, nawet gdyby nie całkiem mi to było na rękę. Ale jak jest ogólnie mało ok i jeszcze takie teksty? Sorry, to są święta, chciałabym je spędzić w serdecznej atmosferze, skoro rodzice nie umieją być serdeczni, a ktoś inny owszem, to dla mnie wybór byłby mimo wszystko oczywisty. Chyba że by najpierw spróbować w rozmowie wyjaśnić sytuację... ale to już jest ryzyko, że zamiast klarowności, wypłynie jeszcze więcej brudów... Wszystko zależy od ludzi.
      Miłych świąt, tak czy owak! smile
      • escollo Re: Świeta 21.12.15, 14:24
        No właśnie, jakby powiedziała: 'Przyjeżdżajcie, zapraszamy serdecznie, są święta i spędźmy je razem' to co innego, chyba nawet czekałam na to. Ale wczoraj usłyszałam to co usłyszałam i jeszcze: 'to twój dom i chyba specjalnego zaproszenia nie potrzebujesz'.
      • bi_scotti Re: Świeta 21.12.15, 14:25
        No ale tak obiektywnie to ci rodzice sie zwyczajnie o Ciebie martwia. I o Wasza sytuacje finansowa. Skoro nie rozumieja w jaki sposob i ile zarabia Twoj maz, to moze trzeba im to cierpliwie wytlumaczyc zeby sie poczuli pewniej, ze gdy sie dziecko urodzi pod mostem nie skonczycie. Jesli facet prowadzi successful business z domu, cokolwiek by nie robil, tak dlugo jak jest to legalne, mozna to przeciez w prostych slowach rodzicom opowiedziec i wyliczyc. W czym problem? Nie piszesz tez co rozumiesz jako "pojechanie na swieta do rodzicow" - czy to ma byc wizyta na kolacje, czy 3 dni u nich w domu, bo to duza roznica. Na kolacje czy obiad swiateczny zdecydowalabym sie no problem - koniec roku/Christmas to taki czas gdy ludzie nawet niezbyt sobie bliscy odwiedzaja sie i spedzaja razem czas a coz dopiero najblizsza rodzina, szczegolnie gdy wszyscy czekaja na wnuka smile Na dluzsza, kilkudniowa wizyte bym sie pewnie nie zdecydowala, bo skoro niezbyt sie lubicie, to zwyczajnie wszyscy meczylibyscie sie ze soba i moglyby sie pojawic faktyczne konflikty, szczegolnie jesli np. dom rodzicow nie jest zbyt duzy etc. A Twoi rodzice maja jeszcze jakies inne dzieci, z ktorymi spotkaja sie w swieta, czy beda tylko sami? Bo to tez by mialo wplyw na moja decyzje, zwlascza gdybym sama oczekiwala dziecka ... I jeszcze jedno, rodzice juz mlodsi nie beda, z wiekiem beda sie stawac moze i coraz trudniejsi w kontaktach, taka jest kolej rzeczy - przypadlosc wielu ludzi, wiekszosc z nas to czeka, niestety uncertain Sama sobie musisz to w glowie poukladac jak sie komunikowac z rodzicami tak zeby nie cierpiec z tego powodu ale tez zeby oni nie czuli sie opuszczeni. Powoli Wasze role sie odwracaja - to Ty, z racji wieku, zaczynasz miec coraz wieksza kontrole nad Waszymi ukladami. A wraz z rosnaca rola, rosnie tez odpowiedzialnosc za quality tych kontaktow. Life. Zycze dobrych swiat i madrych wyborow smile
        • escollo Re: Świeta 21.12.15, 14:36
          To prawda - masz dużo racji. Ale z drugiej strony rodzice widzą, jak mieszkamy, jak spędzamy wakacje, wiedzą, że nie jest nam źle.
          Rodzice będą jeszcze z moją młodszą siostrą.
          Niestety wizyta jednodniowa nie wchodzi w grę bo mamy ponad 600km do nich.
          Myślę, że jeśli teraz nie pojedziemy to na Wielkanoc też będzie kwas bo ja już będę w końcówce ciąży, oni pewnie do nas nie przyjadą zobaczyć wnuka (mama kilka razy mi juz powiedziała, sugerując jaka jestem niedobra, że ona do mnie nie przyjedzie) bo raczej u nas jest tak, że rodziców się odwiedza (dla nich to cała wyprawa do nas), a ja będę mieć cesarkę więc pewnie też od razu nie pojedziemy.
          • bi_scotti Re: Świeta 21.12.15, 14:54
            escollo napisała:

            > u nas jest tak, że rodziców się odwiedza

            No to masz problem smile Skoro taka jest tradycja rodzinna i ogolne oczekiwanie, to brak odwiedzin bedzie pewnie wielka przykroscia dla rodzicow, moze i powodem do obrazy. Znam takie rodziny i przykro sie na to patrzy z boku, gdy ludzie nie potrafia znalezc drogi do siebie wzajemnie, bo kazda strona ma swoje racje i nikt nie chce byc ta "bigger person". To piekne, co Ci rodzice powiedzieli, ze to "jest wciaz Twoj dom", dla nich zawsze bedziesz ich coreczka i jakis Twoj panienski pokoj bedzie zawsze zawsze "Twoim pokojem" - nawet jesli sie obrazaja czy nie umieja Ci okazac czulosci, takie slowa swiadcza jak bardzo jestes na zawsze czescia ich swiata. Wez to pod uwage gdy bedziesz podejmowac decyzje o wizycie (szczegolnie jesli zdecydujesz sie ich nie odwiedzac!) - to jest Twoj dom, ten 600 km od tego, w ktorym teraz mieszkasz - ten, z ktorego wyszlas zawsze bedzie Twoim i w nim zawsze beda dla Ciebie drzwi otwarte - dobrze jest miec takie miejsce na Ziemi! Skoro rodzice nie beda sami, moze Ci byc latwiej zrezygnowac z wizyty ale jesli podejmiesz taka decyzje, zrob wysilek zeby tak z nimi tak porozmawiac, tak im to wytlumaczyc, zeby nie czuli sie z ta Twoja decyzja zle. Zeby to nie byla "zemsta" za to, ze nie akceptuja sposobu zarabiania pieniedzy przez Twojego meza a raczej np. chec spedzenia tego czasu tylko we dwoje z Twoim mezem zanim urodzi sie Wam dziecko etc. Przemysl sobie jak chcesz z nimi rozmawiac tak zeby to nie byl Ping-Pong "bo Wy jestescie tacy-owacy vs. bo Ty, corko, jestes taka-szmaka" - skoro im zarzucasz, ze nie sa serdeczni czy wyrozumiali, ofiaruj im to, co sama chcialabys od nich dostac. Moze wyczuja, zrozumieja ... A jak nie tym razem to moze nastepnym - tak dlugo jak kontakty i komunikacja miedzy ludzmi trwa, tak quality relacji zawsze mozna zmienic, poprawic smile Good luck!
            • ola_dom Re: Świeta 21.12.15, 15:40
              bi_scotti napisała:

              > escollo napisała:
              >
              > > u nas jest tak, że rodziców się odwiedza
              >
              > No to masz problem smile Skoro taka jest tradycja rodzinna i ogolne oczekiwanie, to brak
              > odwiedzin bedzie pewnie wielka przykroscia dla rodzicow, moze i powodem do obrazy.

              Obstawiałabym raczej to "ogólne oczekiwanie" i coś w rodzaju obowiązku, które dziecko ma mieć dozgonnie wobec rodziców, bez żadnej wzajemności. W takim układzie każda "niesubordynacja" jest powodem do obrazy. Czy to znaczy, że należy się zawsze i w każdej sytuacji godzić na taki układ, bo inaczej "rodzice będą niezadowoleni"?
            • aankaa Re: Świeta 21.12.15, 20:34
              To piekne, co Ci rodzice powiedzieli, ze to "jest wciaz Twoj dom", dla nich zawsze bedziesz ich coreczka i jakis Twoj panienski pokoj bedzie zawsze zawsze "Twoim pokojem" - nawet jesli sie obrazaja czy nie umieja Ci okazac czulosci, takie slowa swiadcza jak bardzo jestes na zawsze czescia ich swiata. Wez to pod uwage gdy bedziesz podejmowac decyzje o wizycie (szczegolnie jesli zdecydujesz sie ich nie odwiedzac!) - to jest Twoj dom, ten 600 km od tego, w ktorym teraz mieszkasz - ten, z ktorego wyszlas zawsze bedzie Twoim i w nim zawsze beda dla Ciebie drzwi otwarte - dobrze jest miec takie miejsce na Ziemi!

              bliżej mi wiekiem do Bi niż reszcie ematek
              i zgadzam się z nią w 100%

              ba, nie wystosowuję specjalnych zaproszeń do swoich dzieci, wiedzą, że zawsze mogą przyjść (nawet jak mnie nie ma, mają klucze) i np kropnąć się na kanapie na krótką drzemkę nie musząc się tłumaczyć z tego
    • aankaa Re: Świeta 21.12.15, 14:23
      jak atmosfera zrobi się ciężka możecie wcześniej wyjechać
      • azja001 Re: Świeta 21.12.15, 14:27
        Ja powiedziałabym jasno, że w związku z atmosferą nie czułabym się komfortowo, złożyłabym świąteczne życzenia i zadeklarowałabym chęć poprawy stosunków w ciągu kolejnego roku.
        Dzieci wyczuwają toksyczność relacji i nie wpływa to na nich korzystnie.
    • ludborka Re: Świeta 21.12.15, 14:33
      'jak chcecie to przyjeżdzajcie ale my was zmuszać nie
      > będziemy'


      w ogóle nie traktowałabym tego w kategoriach zaproszenia...
    • bistian Re: Świeta 21.12.15, 18:56
      Przeczytałem całość.
      Według mnie, robisz z igły widły. Rodzice tacy są, że nie zapraszają odświętnie, tylko uważają, że nie trzeba zapraszać, bo się przyjeżdża i już. Martwią się, więc komentują.
      Penderecki powiedział kiedyś, że w Stanach musiał kupić limuzynę, bo go niepoważnie traktowano. Wy też możecie pójść w ten deseń i się jakoś pokazać z bogatszej strony, wtedy rodzice uwierzą i się uspokoją. Działa też deklaracja zięcia, że teraz idzie dobrze, nie narzekacie, ale jak będzie źle, to pójdzie gdzieś na etat, żeby się nie bali. To nic nie kosztuje. Można wytłumaczyć, że teraz wiele osób pracuje samodzielnie, inne czasy przyszły i teraz tak można, kiedyś nie było internetu i wszystko długo trwało, teraz jest i można wszystko załatwić bez chodzenia do biura.
      Jak odkręcicie wszystko, to rodzice zaczną się oskarżać, kto miał większe wątpliwości. smile
    • koronka2012 Re: Świeta 21.12.15, 19:59
      Masz cudowną wymówkę z tą ciążą, grzech nie skorzystać... 600 km w ciąży? myśl o sobie i dziecku, nawet jak nie pojedziecie na Wielkanoc, to co z tego? Pora przestać układać sobie życie pod kątem cudzych oczekiwań. Rodzice też mogą zmienić swoje przyzwyczajenia, nie ma powodu żebyś hołdowała ich przekonaniom do końca życia. Źle się czujesz i nie jedziesz, zapraszasz do was, j tyle. Z noworodkiem też się będziesz tłukła przez całą Polskę bo im się nie chce jechać? skoro się cieszą na wnuka, niech się trochę wysilą. Przynajmniej na zrozumienie.

      I jeszcze - po co wprowadzasz rodziców w szczegóły waszego życia, skoro potem słyszysz tylko krytykę? po co im wiedza, że mąż pracuje tak a nie inaczej? po co informacje, że chcecie zmienić mieszkanie? oni tego nie rozumieją, a to, czego nie rozumieją - budzi lęk. Ogranicz przepływ informacji.
      • aankaa Re: Świeta 21.12.15, 20:28
        a teraz wyobraź sobie, koronko, że twoje dziecko "ogranicza przepływ informacji" i traktuje cię jak piąte koło u wozu

        miło ?
        • ola_dom Re: Świeta 22.12.15, 09:24
          aankaa napisała:

          > a teraz wyobraź sobie, koronko, że twoje dziecko "ogranicza przepływ informacji
          > " i traktuje cię jak piąte koło u wozu
          > miło ?

          Aankaa - należy odróżnić skutek od przyczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka