butch_cassidy 21.12.15, 14:35 Jaki jest według Was sens Bożego Narodzenia / Gwiazdki / Zimowego Przesilenia? Tak się zastanawiam... Chętnie się podzielę swoimi przemyśleniami Jednak jestem też ciekawa, jak Wy to wszystko widzicie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
energ.ystar Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:41 dla mnie święta mają sens religijny, wymiar duchowy. ale rzeczywiście jeśli ktoś jest niewierzący, to bez sensu obchodzić takie jałowe święta. wogóle bez sensu nazywać ten okres świętami - bo niby jakie to święta dla ateisty? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:43 Normalne. Do świętowania dużej ilości dni wolnych. Buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
energ.ystar Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:51 ok, ale nazywaj rzeczy po imieniu. wolne to wolne, a jak to nazwała butch_cassidy mówimy o sensie: Bożego Narodzenia / Gwiazdki / Zimowego Przesilenia... a nie sensie wolnego... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:59 energ.ystar napisał(a): > ok, ale nazywaj rzeczy po imieniu. wolne to wolne, a jak to nazwała butch_cassi > dy mówimy o sensie: Bożego Narodzenia / Gwiazdki / Zimowego Przesilenia... a ni > e sensie wolnego... Gwiazdka/zimowe przesilenie tez nie maja wymiaru religijnego. Mlzna swietowac niereligijnie, mnostwo ludzi na calym swiecie tak wlasni swietuje. Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:53 energ.ystar napisał(a): > dla mnie święta mają sens religijny, wymiar duchowy. > ale rzeczywiście jeśli ktoś jest niewierzący, to bez sensu obchodzić takie jało > we święta. > wogóle bez sensu nazywać ten okres świętami - bo niby jakie to święta dla ateis > ty? Takie same jak dla chrześcijanina, tylko ateista niczego nikomu nie zawłaszczył: Przesilenie zimowe w większości kultur półkuli północnej było okazją do świętowania „odradzania się Słońca”. W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry (bóstwa Słońca), wśród ludów germańskich – Jul, u Słowian – Święto Godowe. Na początku naszej ery przesilenie wypadało 25 grudnia według kalendarza juliańskiego. Stąd też data święta Bożego Narodzenia, które wyparło tradycyjne wierzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:56 To jest akurat oczywiste. Pytam o osobiste odczucia, a nie pochodzenie ucztowania przed przybywaniem "Światłości" Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:57 Może lepiej nie "przed" a "z okazji"... Niuans Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny_troll_forum Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:01 butch_cassidy napisała: > Pytam o osobiste odczucia, Ja osobiście się bardzo cieszę, że słonko jest nadal z nami... Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:54 energ.ystar napisał(a): > dla mnie święta mają sens religijny, wymiar duchowy. A mogłabyś rozwinąć tę myśl? To, że ktoś nie jest katolikiem nie oznacza zawsze, że odrzuca wszelkie aspekty katolickiego (bo jak się domyślam o to wyznanie chodzi) przeżywania grudniowych uroczystości Osobiście chętnie przeczytam wypowiedzi osób głęboko wierzących. Jak i tych, które uwodzi komercyjna "magia". I wszystkich pomiędzy Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:08 "dla mnie święta mają sens religijny, wymiar duchowy." Oraz dalsza część twojego wpisu stawiają znak równości dla twierdzenia ateista = osoba pozbawiona duchowości, czy idąc dalej i zakładając twoją złą wolę, co nie jest trudne sądząc po tonie wypowiedzi - osobę niewrażliwą na wartości etyczne. Karkołomne twierdzenie, może rozwiń, bo jestem ciekawa, czy tak tylko sobie piszesz, co ci ślina na język przyniesie, czy jakieś przemyślenia za tym stoją. Zakładam, że o takim dziwie jak duchowość ateistyczna nie słyszałaś. A jak ktoś jest niewierzący, to ma okazję pobyczyć się parę dni, uczynić zadość tradycji spotykania się w gronie rodziny, znajomych. Zresztą chrześcijanie też zawłaszczyli to "święto" od innych, więc trochę pokory. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:19 Szczególnie w obliczu tego, że tak samo jak chrześcijanie zawłaszczyli te obchody od pogan, tak obecnie zawłaszczają je od Kościoła centra handlowe - jak napisach pewien (chyba) brytyjski felietonista... Moim zdaniem trafnie. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:54 Sens jest taki - potrzeba odmiany i oderwania się od codziennej rutyny, jedzenie (duże ilości ciężkiego jedzenia, atawistycznie bardzo ważne w zimie), spotkanie ze stadem - tu bym stawiała na poczucie bezpieczeństwa, które w zimnej i mrocznej porze roku jest szczególnie istotne. Odpowiedz Link Zgłoś
lokitty Re: Jaki sens? 21.12.15, 16:30 Plus psychiczne "nagrodzenie się" w ciężkim, zimowym okresie upatrzonymi prezentami . Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:56 Sensem jest chyba rytual w ustalonym terminie . Nalezy sobie odpowiedziec jaki jest sens rytualu ? Zdaje sie ze on potrafi uspokajac czy zalatwiac inne psychiczne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:24 jotde3 napisał: > Zdaje sie ze on potrafi uspokajac czy zalatwiac inne psychiczne sprawy. O ironio.....! Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: Jaki sens? 21.12.15, 14:56 Odpoczynek po jesiennej pracy. W sierpniu tak nie ładuję baterii jak podczas świątecznej przerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:06 Jestem ateistką. Te święte nie mają dla mnie żadnego sensu. Podobnie jak nie mają dla mnie sensu jakiekolwiek świeta jakiejkolwiek religii. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:06 W aspekcie dawnych wierzeń. Coś się kończy, coś zaczyna, jest przesilenie zimowe, dni coraz dłuższe - łatwo ustalić datę. W spiżarniach i spichlerzach jest bardzo dużo zapasów dlatego na Boże Narodzenie stoły się uginają, Wielkanoc jest biedna - wyjada się resztki ;P. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:09 Dla mnie żaden. Świętowanie czegokolwiek w grudniu ( pod naszą szerokością geograficzną) jest wbrew naturze Jedne święta powinny być na powitanie wiosny (Wielkanoc), a drugie - na pożegnanie lata. Potem ludziom należy dac spokoj na kilka miesięcy, podczas ktorych mamy albo paskudną pluchę, albo siarczyste mrozy i nieprzejezdne ulice/sliskie chodniki, ciemności od godz 15 albo -przy bardzo pochmurnym dniu - od rana. Nie lubię tych świąt i nic tego nie zmieni. A dokładnie - lubię je tylko przez chwilę, kiedy trwają, nie lubię okresu przedświątecznego oraz podsychajacej choinki po świętach. No i są zdecydowanie za długie. Zupełnie inne uczucia, bo wyłącznie pozytywne, budzi we mnie Wielkanoc. Mam wtedy taką chęć do życia, że te święta są dla mnie prawdziwym zmartwychwstaniem po zimie. Oczywiście nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, że pisałam z pominięciem aspektu religijnego? Odpowiedz Link Zgłoś
lokitty Re: Jaki sens? 21.12.15, 16:32 No i bez tych lampek, ozdób w witrynach itp. itd. grudniowe ulice byłyby jeszcze bardziej ponure. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:09 Jeszcze dodam, że ten czas jest dla mnie wyjątkowo męczący psychicznie. Bo są ludzie do których nie dociera, że tych świąt nie obchodzę i jedyne czego sobie życzę to "święty spokój". Nie dociera, że nie będę robić czegokolwiek bo święta, bo tak trzeba, bo komuś będzie przykro. Odpowiedz Link Zgłoś
millitta Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:10 Pozwól, że posłużę się cytatem z jednego z moich ulubionych seriali. "On every world, wherever people are, in the deepest part of the winter, at the exact mid-point, everybody stops and turns and hugs, as if to say, well done. Well done, everyone. We're halfway out of the dark. Back on Earth, we called this Christmas, or the Winter Solstice." Tłumaczenie: Na każdym świecie, na którym są ludzie, w najmroczniejszym momencie zimy, w samym jej środku,wszyscy przystają, by się uściskać. Jakby chcieli sobie pogratulować. "Dobra robota.""Jesteśmy w pół drogi z ciemności." Na Ziemi nazywaliśmy to Bożym Narodzeniem. Albo Przesileniem Zimowym. I moim zdaniem to jest sens świąt, niezależnie od tego jaką wiarę się wyznaje czy nie wyznaje, chodzi o celebrowanie poczucia wspólnoty, obdarowanie się nawzajem dobrymi uczuciami, po prostu pobycia ze sobą i przez chwilę zdobycia się na wiarę, że wszystko będzie dobrze i wszystko jest możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
millitta Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:57 Zapomniałam napisać, że cytat pochodzi z Doktora Who. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:16 Podoba mi się taka interpretacja. Gdyby nie cyrk prezentowo-jedzeniowy, mogłyby być przyjemnie Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Jaki sens? 21.12.15, 19:27 Czemu cyrk? Mnie się powyższe podoba ORAZ jeszcze lepiej, że w tym momencie można dostać/podarować coś fajnego oraz zjeść coś dobrego Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:14 To też napiszę, co mnie naszło podczas mycia okna przy kolędach Tak sobie myślę, że starotestamentowe "ząb za ząb" było jakby wyrazem logiki. Wraz z chrześcijańskim "nadstawianiem drugiego policzka" miałaby się rozpocząć era - sama nie wiem jak to ująć - dominowania uczuć. W sumie według każdej znaczącej religii kluczem jest miłość bliźniego czy współczucie - "przykazania" nazywane tak lub inaczej, również areligijnie, są podobne. Czyli Jezus w naszym kręgu kulturowym miałby symbolizować właśnie taką uniwersalną miłość... Ależ to naiwne Szczególnie, że jakąś taką felerną jako ludzie mamy naturę, że łatwiej nam chyba być wrednymi niż uprzejmymi, łatwiej dbać o swoje niż o cudze... I wydaje mi się, że te Święta mogłyby przypominać o takich bardziej humanitarnych, wyższych odruchach, o których niestety łatwo się zapomina, szczególnie bez rytualnego upominania... W końcu z badań psychologów wynika jednoznacznie, że robiąc komuś dobrze w ramach takiej czy innej akcji, w efekcie sami czujemy się lepiej. Czyli mnie się to wszystko, ogólnie rzecz biorąc, podoba i nawet w tym akurat kontekście jestem w stanie zaakceptować katolicką (ale tę mądrą a nie toruńską) logikę. A komercha to lukier, jak dla mnie sympatyczny Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:17 Jesli ktoś na co dzień o tym zapomina to święta mu tym nie porzypomną bo po prostu jest z natury wredną swinią. W święta będzie taka samą wredną świnia tylko z przyklejonym fałszywym usmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:20 Być może. Ale jakby się tak akurat ocknął... Wolę wierzyć, że to możliwe Odpowiedz Link Zgłoś
maadzik3 Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:32 przykazanie miłości jest jak najbardziej starotestamentowe (zajrzyj choćby do rozdziału 6 księgi powtórzonego prawa - V Mojżeszowej), albo do 23 rozdziału Księgi Wyjścia (II Mojżeszowa) Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:27 Wiesz co, ja jestem bliska (pra) dawnemu podejściu do rytmu życia i poddaję się cyklowi. Może dlatego nie mam problemów związanych ze zmianami pór roku-lubię każdą z nich, każda coś przynosi, coś zmienia coś wyznacza. Święta wpisują się w ten naturalny kalendarz- są czasem odpoczynku po ciężkim i trudnym roku, objadaniem się z całorocznych zapasów, dobrą chwilą dla każdego -by nabrać sił i wejść z mocą w nowy rok. Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:27 Żebyś np wiedziała kiedy jest zima bo po pogodzie to nie za bardzo.... Dla osoby wierzącej to wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Jaki sens? 21.12.15, 15:45 Chyba już wklejałam kiedyś ten tekst, ale jest świetny, wiec nigdy dość: Kurisumasu, czyli świętowość świąt autor: Jacek Dehnel Pamiętam z dzieciństwa dowcip przeczytany w jednej z książeczek z przedwojennymi szmoncesami: Mały Moryc wychowuje się w inteligenckiej, zasymilowanej rodzinie; rodzice nie są zbyt religijni, więc choć obchodzą święta żydowskie, postanowili co roku ubierać choinkę, żeby nie odmawiać Morycowi radości z bożonarodzeniowych prezentów. W któreś święta chłopiec, wpatrzony roziskrzonymi oczami w drzewko, pyta rodziców: Mamo, tato, czy goje też mają choinkę? Nie wiem, czy przed wojną ten dowcip kogoś bawił. Prawdę mówiąc, wydaje mi się, że nigdy nie był to dowcip, raczej scenka z prawdziwego życia, która, opowiadana znajomym, w końcu oderwała się od tej konkretnej rodziny, tego konkretnego chłopca i tej konkretnej choinki. Nie o rozśmieszanie chyba w nim chodzi ? wydaje się raczej dobrym komentarzem do świętowania w czasach laicyzacji i globalnego uwspólniania świąt wszelakich. Lament na odchodzenie od prawdziwego znaczenia świąt jest obowiązkowym punktem w medialnym kalendarzu, jak doniesienia o cenach zniczy przed Zaduszkami, zeszytów ? przed rozpoczęciem roku szkolnego, a jaj ? przed Wielkanocą, jak frazy o amatorach białego szaleństwa oraz zimie zaskakującej drogowców przy pierwszym śniegu. W lamencie tym jednoczą się właściwie wszyscy, od prawa do lewa i z powrotem: pada tradycja, znika zaduma, zostaje komercha i radość z prezentów. Wraz z importem towarów i reklam cały świat zalewają chińskie gadżety wygrywające amerykańskie kolędy, nasze Boże Narodzenie coraz mniej się różni od niemieckiego Weihnacht i japońskiego Kurisumasu. Nikt już nie pamięta, jak drzewiej w Polsce bywało, odrażający Santa Claus z reklamy coca-coli zabrał nam biskupa z mitrą! Ach i och! W tradycji chrześcijańskiej powinniśmy świętować wcielenie Boga w jedną z trzech jego Osób, w małego żydowskiego chłopczyka, urodzonego w Betlejem, nie bardzo podłym mieście ? ale kto w Polsce, kraju katolickim, poza garstką głęboko religijnych osób, faktycznie odczuwa narodziny Jezusa jako główną treść świąt? To znaczenie w większości martwe. I nie jest to kamyczek tylko do katolickiego ogródka ? założę się, że srodzy moraliści mają za złe muzułmanom, którzy w ramadanie zwracają większą uwagę na wspaniałe jedzenie niż na to, że to wówczas anioł Gabriel zaczął szeptać Mahometowi do ucha wersety. A ortodoksyjni rabini ? że Purim to dla wiernych okazja do karnawałowych przebrań, a nie do rozpamiętywania upadku Hamana. Prawdziwe znaczenia świąt w zlaicyzowanym świecie odchodzą tam, gdzie leżą dinozaury. Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, jakie miałoby być to prawdziwe znaczenie, a tradycja niewiele nam wyjaśnia, bo ? taką bym zaryzykował tezę ? nigdy nie było to wyłącznie Boże Narodzenie, tylko ogólne święta. I nie chodzi nawet o to, że mały Jezusek nie zakwilił w żłobie 25 grudnia, bo w ten sposób jedynie schrystianizowano pogańskie obrzędy, od niepamiętnych czasów towarzyszące w wielu kulturach przesileniu zimowemu ? ale i o dodatki. Choinka to protestanckie Tannenbaum, przywleczone z Niemiec do naszych miast przez podłych lutrów, a potem wciśnięte otumanionemu chłopu polskiemu, który z tej okazji odrzucił świątecznego pająka, podłaźniczkę i dziada-diducha, czyli swoje prawdziwe dziedzictwo: polskie, słowiańskie i, niestety... pogańskie do imentu. Księża, którzy z takim zapałem tępią obce, szatańskie Halloween, zapominają, że mieliśmy rodzimych halołinów kilka, a jedno z nich przypada właśnie w Wigilię, ba, nadal jest obchodzone. W dzieciństwie mówiono mi ? i pewnie podobną historię opowiadano w wielu inteligenckich domach ? że pusty talerz zostawia się dla wędrowca, bo kiedyś zawsze był w rodzinie jakiś zesłaniec czy więzień, na którego powrót liczono (w tej samej opowieści opłatek jest płaski, bo wysyłano go w listach na Sybir, a łańcuchy na choince symbolizują carską niewolę, zaskakująco kolorową). Ale miejsce dla zesłańca to późne, XIX-wieczne wyjaśnienie tradycji znacznie bardziej posępnej: bo to upiór za tym talerzem siedzi, trup z nami barszcz z uszkami i karpia zajada, duch przywołany wcina kutię i kompotem suszowym zapija. A wszystko to ? trupie jedzenie: grzyby, mak, orzechy, suszone owoce, pleśń, sen i martwota. Przy dzieciach, między prezentami, najzupełniej bezwstydnie. Ho! Ho! A i prezenty ? bujda na kółkach. Prezenty Święty Mikołaj, ten prawdziwy, z Miry i w mitrze, przynosi 6 grudnia; ten bożonarodzeniowy jest zlepkiem różnych postaci, począwszy od słowiańskiego Welesa, władcy zaświatów (przychodzi w gości z tym trupem od talerza), a na grubasie z coca-coli kończąc. Mówię te oczywistości, żeby pokazać świętowość świąt; okres przesilenia był obchodzony na rozmaite sposoby od niepamiętnych czasów, a kolejne stulecia, religie i kultury dokładały mu to Jezuska, to Mikołaja, to upiora, to zesłańca, za każdym zresztą razem udając, że chodzi o prawdziwą, o tę jedyną właściwą tradycję. Tymczasem, jak sądzę, prawdziwy sens tego spotkania jest zupełnie inny: świętujemy samych siebie. Świętujemy wspólnotę. Świętujemy to, że okrutne, pazerne, egoistyczne zwierzęta, którymi jesteśmy, co jakiś czas budzą się z przekonaniem, że nie chodzi tylko o ego. Że w czasie kiedy jest zimno i ciemno, noc zdaje się zwyciężać, a dzień przegrywać, kiedy wokół wilki, wicher wyjący w kominie i rosnące raty kredytów we frankach, potrafimy znaleźć w sobie siłę, by przekroczyć codzienne własne interesy i wyjść ku innym. Że zamiast myśleć o tym, jak napełnić swój kawałek jaskini zapasami na resztę zimy, oddajemy najdorodniejszą brukiew bliźniemu. Że zamiast przyciągnąć całą niedźwiedzią skórę na swoje nogi, otulamy nią kogoś, o kogo postanowiliśmy się, wbrew egoistycznej potrzebie, zatroszczyć. Świętujemy ni mniej, ni więcej, tylko naszą odnawiającą się, jak dzień w przesileniu, gotowość do czynienia dobra. I to, proszę Państwa, naprawdę jest powód do świętowania. Najprawdziwszy. pozdr, mi www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1564569,1,kawiarnia-literacka.read Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Jaki sens? 22.12.15, 08:25 > kto w Polsce, kraju katolickim, poza garstką głęboko reli > gijnych osób, faktycznie odczuwa narodziny Jezusa jako główną treść świąt? Ha, ja to pamiętam z dzieciństwa, to przeżywanie narodzin Jezusa. Autentycznie "wczuwałam się" w temat, uwielbiałam oglądać szopki i wyobrażać sobie jak to wyglądało wtedy w Betlejem. Gdy śpiewałam w kościele kolędy, zazdrościłam owym pasterzom, co przybyli powitać Pana i żałowałam, że nie mogę przenieść się w czasie, żeby dostarczyć ubogiej Maryi czegoś więcej do owinięcia dziecka niż "rąbek z głowy". Patrzyłam w niebo i wypatrywałam znaków. Te dziecięce rojenia niewątpliwie zawdzięczam ojcu, który (nieco za plecami matki, która religii nie lubiła) zaszczepiał mi wiarę katolicką poprzez snucie opowieści biblijnych. Na dłuższą metę nie dało to efektu, bo wiarę porzuciłam już jako nastolatka, ale te ojcowe opowieści i wynikający z tego klimat, przeżywanie i nastrój w czasie świąt - i Bożego Narodzenia, i Wielkanocy - wspominam z przyjemnością. Może dlatego czasem mam wrażenie, że mimo że obecnie niewierząca i nieobchodząca świąt, mam większe pojęcie o ich "wymiarze duchowym" niż niejeden katolik Odpowiedz Link Zgłoś
dobrochna00 Re: Jaki sens? 21.12.15, 16:01 Ożywienie świętem tego ciemnego, zimnego i dość okropnego czasu, kiedy dnia prawie nie ma i ciągle jest noc. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Jaki sens? 21.12.15, 16:05 dobrochna00 napisał(a): > Ożywienie świętem tego ciemnego, zimnego i dość okropnego czasu, kiedy dnia prawie nie ma i ciągle jest noc. Przemawia do mnie ten sens Szkoda, że tak mi go spaczono, że zamiast cieszyć się na święta, cierpnie mi skóra na myśl o nich. Ale mam nadzieję, że już niedługo, postaram się nadać temu czasowi własny sens Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:03 Data ma dla mnie sens o tyle, ze jest super blisko dziesiejszego December Solstice A ja lubie te dni/noce roku gdy jest najwiecej, najmniej, po rowno wiec rownie entuzjastycznie obchodze pozostale 3 daty, choc kazda troche inaczej. Grudzien to czas prezentow i nart. Jak ktos wyzej, tez doceniam 4 pory roku, rytm rodzenia sie i przemijania, za zadne pieniadze nie mieszkalabym w rejonie, w ktorym nie ma 4 seasons! Nie lubie Sylwestra, podobnie jak nie lubie urodzin, bo to tylko przemijanie wiec tym bardziej ciesze sie cala oprawa niespodziankowo-obzartusza na koniec grudnia. Poniewaz zyjemy w okreslonym kregu kulturowym, doceniam extra dni wolne i mozliwosc spotkania sie ze wszystkimi moimi dziecmi i tymi, ktorych maja kolo siebie, bo mieszkamy daleko od siebie wiec sens jest jak najbardziej sentymentalny Wytlumaczylam sie wiarygodnie? Mam nadzieje PS. Wlasciwie juz od dawna nie traktuje Christmas jako swiat stricte religijnych tylko dla tych, ktorzy okreslona religie wyznaja ... Nie wiem czy kiedykolwiek tak ten czas traktowalam; nawet jako dziecko w PL, majac rodzicow ateistow, przyjmowalam za oczywiste, ze na koniec grudnia mamy w domu pachnace galezie, jemy barszcz i dajemy sobie prezenty, no i jezdzimy na nartach. Piekne wspomnienia ... Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:05 Jako ateistka sie wypowiem. Mnie uwodzi wlasnie komercyjna magia. Wychowalam sie w rodzinie podzielonej(tata agnostyk, mama katoliczka) i mama dbala o nasz stan duchowy i ten magiczny wymiar swiat, a ze w naszej rodzinie nie ma powaznych klotni i wszyscy jestesmy rodzinni, uwielbiamy takie spotkania. Teraz mam swoj dom i swoja rodzine, religie odrzucialm zupelnie, ale swieta uwielbiam, bo uwielbiam goscic i karmic ludzi. Co rok zapraszam przyjaciol, bo rodzine mam daleko i z nimi, niestety, nie swietuje. Uwielbiamy z mezem przedswiateczna krzatanine, gosci przy ladnie nakrytym stole i duzo jedzenia - a takie swieta sa wlasnie najlepsza okazja by sie spotkac, bo kazdy ma wtedy czas, sa checi i jest atmosfera. No wiec w jednym zdaniu piszac, wszystko rozchodzi sie o ludzi i zarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:20 Niestety dla mnie święta zarówno te, jak i każde pozostałe nie mają znaczenia. I tak jak jeszcze parę lat temu były miłym przerywnikiem w codziennej rutynie, okazją do rodzinnych spotkań, to to od jakiegoś odbieram je jako narzucony wbrew mojej woli obowiązek. Chałupę mam w miarę ogarniętą przez cały rok, więc nie jest to dla mnie okazja o generalnych porządków (prędzej na wiosnę mam takie wyzwanie). Nienawidzę gotować, więc gotowanie jakichkolwiek dodatkowych rzeczy nie sprawia mi przyjemności . Rodzina... Hm... parę lat temu wydarzyło się coś, co sprawiło, że teraz spotykanie się z pewną częścią rodziny odbieram jako wyraz obłudy i hipokryzji, a niestety muszą się z nimi widywać. I jest to dla mnie mordęga. Część rodziny wyemigrowała sobie, więc jest mi smutno i nudno, bo mam okrojone grono, a z tymi z którymi się widuje na święta mam i tak kontakt na co dzień, więc to żadna atrakcja dla mnie. Nie cieszą mnie ani przygotowania ani potem te dni świąteczne. A jeszcze za chwilę jest sylwester - kolejny przymus zabawy i świętowania, czego nie znoszę od wczesnonastoletnich czasów. A im jestem starsza, to tym bardziej jest mi smutno, że minął kolejny rok mojego życia. I martwię się, co przyniesie następny .... Ogólnie przed świętami, w czasie świąt i tuz po mam mega doła. Wracam do życia po 1 stycznia P.S. z pewnych względów nie mogę uciec przed świętami, wyjeżdżając od tego wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:52 Mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa.Tradycyjna Wigilia ubieranie choinki z Tata, spacer w białym chrzeszcacym śniegu , odwiedziny rodziny w Święta .Jaselka w kościele, byłam raz Matka Boska w mamy błękitnej nocnej koszuli , niezapomniane wspomnienie Pierwsza Wigilia i Święta na emigracji , masakra.Tesknota za rodzina plus francuskie tradycje u polsko - francuskiego małżeństwa , przemycilismy pierogi i jakieś polskie tradycje ale ogolnie to nie było to. Potem wiele niemieckich Swiat , mieszanka polsko - niemiecka , nie do końca moje klimaty ale obleci. W miedzyczasie histeryczny ex ktorychcial miec Polska Wigilie z ohydnym karpiem którego ja i dzieci nie znosimy i totalnym stresem . Po odłączeniu exa przez kilka lat odpuściłam Święta , pracowałam do oporu bo zarabiam w te dni 133% ekstra a jestem agnostyczką wiec Święta mnie nie ruszają. Ja i syn mamy święta w głębokim poważaniu i moglibyśmy żyć bez.Natomiast corka zarządziła kilka lat temu Polska Wigilie i ozdoby chociaż minimalne , poddałam sie. W tym roku zamówiłam w Oslo w polskim catering pierogi ruskie i z kapusta i grzybami i łazanki z kapusta , zrobimy barszcz i kapustę z grzybami i będzie tez troche miedzynarodowo jak chodzi o jedzenie. Robię to tylko dla corki bo dla mnie Święta maja zerowe znaczenie w tej chwili. Nawet opłatek mamy , to jest bardzo ważna tradycja dla mojej corki Odpowiedz Link Zgłoś
wielceszanownypan Re: Jaki sens? 21.12.15, 17:54 butch_cassidy napisała: > Jaki jest według Was sens pisania na forum? > Tak się zastanawiam... Chętnie się podzielę swoimi przemyśleniami > Jednak jestem też ciekawa, jak Wy to wszystko widzicie? My. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_08 Re: Jaki sens? 21.12.15, 18:07 Jestem chrześcijanką, to dla mnie pamiątka narodzenia Jezusa. A światełka, choinki, prezenty? Umilenie długich wieczorów, ciemnych, zimnych i niemiłych, fajna tradycja i zabawa. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Jaki sens? 21.12.15, 18:54 Dla mnie święta Bożego Narodzenia mają wymiar religijny, emocjonalny, filozoficzny i materialny. To czas refleksji nad sensem mojego życia, nad tym co dla mnie ważne, nad przemijaniem. To czas bycia tu i teraz i chwytania każdej cudownej chwili, napawania się wręcz obecnością najbliższych. To czas radości, spełniania marzeń małych i dużych. To czas nagrody za krótkie dni, jasności, światła, radości. To przygotowanie do pożegnania starego roku... Uwielbiam święta Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate_cake Re: Jaki sens? 21.12.15, 18:39 Staram się aby święta miały wymiar duchowy. Nie kościelny ale właśnie duchowy. Poza tym po bardzo ciężkim czasie w końcu przez 12 dni odpocznę bo ostatnio już zastanawiałam się czy nie udać się do psychiatry. Myślę że odpoczynek mi pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Jaki sens? 21.12.15, 19:06 Mam kilka odpowiedzi. 1. Milion lat temu czytałam książkę dla młodzieży, w której występowała matka-zielarka, zupełnie opętana na tle zawodu/zamiłowania. Otóż od 23 VI patrząc na skracający się dzień mawiała ona: "trzeba złe przetrzymać". A od 23 grudnia: "idzie ku dobremu". Więc to jest taki moment, kiedy zaczyna iść ku dobremu. 2. Magia i praprzodkowie. Zauwazyliście, że najbardzej tradycyjna wieczerza wigilijna jest właściwie sumą ubogiego jedzenia z głębokiej puszczy, z czasów niemal sprzed Kolumba i importu kartofli? Plus magiczny mak? 3. Czczenie pełnego niepokoju oczekiwania. Jak wtedy kiedy ma się urodzić jakieśkolwiek bliskie dziecko i czeka się na nie radośnie, ale niecierpliwie i z nutką obawy. 4. Im jestem starsza, im więcej mam drogich nieobecnych, tym bardziej święta są dla mnie nostalgiczne i nasycone tęsknotą. Patrz Gałczyński, K.I., "Podróż". ( A podobno jest gdzieś ulica (lecz jak tam dojść? którędy?) ulica zdradzonego dzieciństwa, ulica Wielkiej Kolędy. Na ulicy tej taki znajomy, w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie, stoi dom jak inne domy, dom, w którym żeś się urodził. Ten sam stróż stoi przy bramie. Przed bramą ten sam kamień. Pyta stróż: ?Gdzieś pan był tyle lat?? ?Wędrowałem przez głupi świat.? Więc na górę szybko po schodach. Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda. Przy niej ojciec z czarnymi wąsami. I dziadkowie. Wszyscy ci sami. I brat, co miał okarynę. Potem umarł na szkarlatynę. Właśnie ojciec kiwa na matkę, że już wzeszła Gwiazdka na niebie, że czas się dzielić opłatkiem, więc wszyscy podchodzą do siebie i serca drżą uroczyście, jak na drzewie przy liściach liście.(...) Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Jaki sens? 22.12.15, 00:21 Olena Jak dawno cię nie było, miło cię wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Jaki sens? 21.12.15, 19:50 > Jaki jest według Was sens Bożego Narodzenia / Gwiazdki / Zimowego Przesilenia? Uwazam, ze nalezy zlikwidowac.. zimowe przesilenie!. Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Jaki sens? 21.12.15, 19:56 Sens?? Świętowanie czegokolwiek, to z zasady żadnego sensu nie ma, ale jest przyjemne, można nawydawać pieniędzy na głupoty, narobić się, nażreć, napić, pobawić.... Po co się w tym sensu doszukiwać?? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Jaki sens? 22.12.15, 03:13 Sens jest taki - potrzeba odmiany i oderwania się od codziennej rutyny, jedzenie (duże ilości ciężkiego jedzenia, atawistycznie bardzo ważne w zimie), spotkanie ze stadem - tu bym stawiała na poczucie bezpieczeństwa, które w zimnej i mrocznej porze roku jest szczególnie istotne. Plus psychiczne "nagrodzenie się" w ciężkim, zimowym okresie upatrzonymi prezentami wink. Pod tym sie nie podpisać. Plus choinka, uwielbiam żywe drzewko zapach, prezenty nie musza byc wypasione, ale przemyślane dane z miłością. Okazja do posprzątania domu tak porządnie , niby sprząta sie cały rok, ale dla mnie to jest pretekst generalnego sprzatania, w sumie dlatego ze w innym terminie nie ma na to czasu. Uwielbiam moment kiedy w tak wysprzątanym udekorowanym domu , siadamy po kolacji na kanapie, otwieramy prezenty, patrzymy na radość dzieci , jest okazja do "zatrzymania sie" Wielkanocy praktycznie nie obochodze, urlop w wakacje, a święta sa takim czasem na dodatkowy odpoczynek. I troche radości w ponurym świecie, zimowym. Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: Jaki sens? 22.12.15, 08:57 Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony! Ogień krzepnie, blask ciemnieje, Ma granice Nieskończony. Wzgardzony, okryty chwałą, Śmiertelny Król nad wiekami! A Słowo Ciałem się stało I mieszkało między nami. I przeżyć to razem z rodziną, w miły sposób. Odpowiedz Link Zgłoś