ofelia1982 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 10:54 Ach jak ja Cię rozumiem! Nie lubię zimy, nie lubię nart i nie rozumiem tego zachwytu nad szybkim zjeżdżaniem z górki...a mój mąż przeciwnie. Ale jeżdżę, inaczej balabym sie ondzieci choc mój mąż jest z tych ogarniętych ojcow Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:06 Nie chcesz - nie jedź. Nie ma nic gorszego niż zmuszanie się do przyjemności. Żaden relaks i spa z dzieckiem przy piersi nie wypali. Umęczysz się już przy samym wyjeździe, a potem twoja rola zostanie zredukowana do obsługi narciarzy. Fobia z wypadkiem jest dla mnie jakaś chora. Swoja droga, po co karmisz tak długo? Przecież roczniak je już wszystko, a ssanie cyca tylko ją zamula. My w rodzinie się nie krępujemy wyjazdami. Każdy jeździ gdzie chce, kiedy chce i z kim chce. Wspólny jest jeden wyjazd wakacyjny. Ja właśnie wróciłam z dziećmi z Cypru, bez męża. Na narty jadę z młodszym dzieckiem, starsze na obóz, mąż zostaje. Nie wiem po co miałby rezygnować z wygody domowych pielesz, mnożyć koszty i siedzieć w hotelu podczas gdy my jeździmy. Hotel z aqua parkiem, ale przecież jest to atrakcja apres ski a nie sposób na spędzenie całego dnia. Zresztą mąż nigdy by nie zaszczycił żadnego aqua parku swoja obecnością. Nie znosi tego. Po co miałby się więc zmuszać do wyjazdu? Ty też się nie zmuszaj, wykorzystaj tydzień na odpoczynek. Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:27 Kobieto, masz szansę, żeby mąż się wreszcie usamodzielnił w kwestii opieki nad dziećmi i nie korzystasz? Niech jadą! To będzie najlepszy męski wypad w ich życiu. A dziecku krzywda się nie stanie, nawet jak mu tatuś czapkę krzywo założy i dwie różne skarpetki. Przestań kwoczyć, bo działasz wyłącznie na własną szkodę. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:41 gwoli scislosci dodam ze znam historie - 11latka jechala z ojczymem i na granicy austiacko chyba szwajcarskiej pana zgarnela straz pogranicza za niezaplacone podatki a dzieciak zostal na ziemi niczyjej w samochodzie. na szczescie to bylo przytomne dziecko i ostatecznie jakos ktos jej samochod przepchnal (musiala dac na reczny i kierowac) i juz potem ambasada ja ewakuowala. takze ja wierze ze a ludzie z ktorymi strach poslac. tym niemniej zlamana noga czy inny wypadek moze sie trafic i ojcu i matce - a ludzie mimo to ryzykuja i jezdza z dzieciakami w pojedynke Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 11:42 tzn wylaczyc reczny oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 00:42 To juz jakis ewenement. A wypadki czy zawaly sie zdarzaja i w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 20:15 Ja też nie przepadam za zimowymi klimatami, ale mąż uwielbia śnieg i białe szaleństwo, więc w ramach kompromisu jeździmy w góry na weekendy (czasem przedłużone). Z roczniakiem też Co robimy? Jest wiele możliwości - można np. znaleźć hotel z długim i ładnie położonym torem saneczkowym, z roczniakiem już da radę. Można wygrzewać się w basenach - raz ty z maluszkiem, raz mąż, a druga osoba w tym czasie jeździ na nartach ze starszym dzieckiem. Można korzystać z hotelowego pokoju zabaw dla dzieci, można zwiedzać okolicę (sanki/wózek/nosidełko), spacerować, cieszyć się przyrodą i pięknymi widokami. W weekend naprawdę jest to do przeżycia. Ja widzę tutaj jednak inny problem, tj. pana "urwało mi ręce", ale raczej jeden wyjazd nic tu nie zmieni i to temat na inny wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 21:44 Witajcie, przeczytałam sobie na spokojnie Wasze wszystkie rady i porady i ...postanowiłam zostać Nie mam autentycznie chęci na wyjazd, nie znoszę zimna,mrozów itd. Dodatkowo młoda jeszcze malutka i pewnie tak jak piszecie, moi panowie spędzaliby sobie fajnie czas,a ja cały dzień z nią. No i żeby nie było zostaje też obsługa męskiej części załogi. Sorry,dziękuję za taki wypad W sierpniu byliśmy w Hiszpanii, tam z kolei też oczywiście córa w większości czasu była ze mną,ale tam było zupełnie inaczej. Właściwie większość czasu byliśmy nad morzem, temperatura już nie była taka nieznośna (końcówka sierpnia), więc młoda zasuwała na czworakach po piachu, bawiła się nad brzegiem morza itp. Wiadomo, że też trzeba było być cały czas w gotowości,ale nie zmęczyło mnie to. Taki wyjazd to i owszem Jedyne, co zrobię, to spakuję obu panów i naszykuję do wyjazdu. Później tylko będę kontrolować, czy syn przypadkiem nie zasuwa trzeci dzień w tych samych gatkach Odpowiedz Link Zgłoś
justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 21:47 I niech sobie radzą, mam już na to wylane W kółko zawsze się muszę o wszystko martwić, czy to czy tamto jest zrobione...Muszę tylko pilnować, żeby syn tylko brał lekarstwa (astmatyk), no ale od czego jest telefon Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 22:08 Bardzo mądrze a ewentualnymi kontuzjami nie zaprzątaj sobie głowy, nauka jazdy na oslej łączce z instruktorem to nie jest coś, przy czym ludzie łamią nogi.... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 22:07 A mąż chodzi trzy dni w tych samych? Jeśli nie, to skąd przypuszczenie, że pozwoli na to synowi? Aż tak nie interesuje się dziećmi (to już pytanie nie w kontekście wyjazdu, ale jego zdolności ogarniania świata (nie dzieci jako takich))? Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 22:25 dokaldnie, pewne przyzwyczajenie pozostaja, szczeglnie u dziecka. Moje dziecko by nie zalozylo na drugi dzien - na wyjazdach zawsze ma worek na brudne ubrania i za nic by nie wpdla na to, zeby z tamtad wyjac i zalozyc. A nawet jak nam na wyjezdzie zabraknie i kaze corce zalozyc cos na drugi dzien to jest wielki foch i dyskusja Odpowiedz Link Zgłoś
justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 23:10 Ha, żartowałam z tymi gatkami Syn na 100 % nie dałby sobie założyć brudnych rzeczy, więc o to jestem spokojna. Ale uwaga - focha ciąg dalszy...Bo kto się zajmie młodym,kiedy akurat on będzie się uczył jeździć, bo przecież może nie uda mu się jednocześnie w tej samej porze umówić instruktora dla siebie i jego. I teraz jest najlepsze Skoro ja mam wywalone na wyjazd w góry, to na letni urlop mam jechać sama z dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 23:28 Ja bym się zgodziła na lato, pod warunkiem, że on zabierze teraz OBOJE dzieci, a nie tylko syna. Wspaniałomyślnie bym pomogła w pakowaniu i nawet instruktaż na piśmie w obsłudze dzieci bym przygotowała (i nawet wydrukowała). Do tego prowadzi "mąż ma dwie lewe ręce do dzieci" akceptowane przez 7 lat . Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Narty...nie mam ochoty jechać 12.01.16, 23:28 Boi się tak, jak Ty, tylko czego innego. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 08:26 Panu się w głowie poprzewracało Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 09:56 >przecież może nie uda mu się jednocześnie w tej samej porze umówić instruktora dla siebie i jego. nie ma osobnych instruktorow do dzieci i dorosłych, jeden dla nich obu wystarczy, widziałam wielokrotnie, jak całe rodziny uczą się razem u jednego instruktora - na pierwsze kroki to zupełnie wystarczy poza tym we wszystkich większych ośrodkach narciarskich są szkółki dla dzieci, gdzie oddaje się maluchy na kilka godzin, więc niech mężuś nie histeryzuje Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 10:46 no dokladnie! dziecko na pare godzin do szkolki albo jeden instruktor dla obojga, co jest jeszcze lepszym rozwiazaniem. Po dwoch dniach takiej nauki beda jezdzic razem, dziecko pewnie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 10:38 Skoro ja mam wywalone na wyjazd w góry, to na letni urlop mam jechać sama z dziećmi big_grin ___________________ spoko sie zgadzaj urlop letni z dziecmi, nawet samotnie to jednak zupelnie cos innego niz szwedanie sie roczniakiem miedzy stokami na mrozie w miejscowosci turystycznej raczej nie pospacerujesz zbyt wiele (moze miedzy budkami z oscypkiem i chinskimi owieczkami) a i na sankach nie pojezdzisz bo nawet na osla laczke nikt cie z sankami nie wpusci Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 10:41 a w ogole - ja uwazam - ze czas rodzinny nalezy wybierac tak, aby kazdy z niego skorzystal i odpoczal w opcji meza ani ty, ani roczniak nie macie fajnych ferii moj narty kocha, ja mniej, w okresach kiedy odpadam bo ciaza, dziecko malenkie czy zwykly brak checi ma do nich meskie towarzystwo, ktoremu ja nie dorownam pod wzgledme zaawansowania jezdza sami - co jest najlepszym rozwiazaniem, bo nie ciaga calej rodziny i naprawde moze pojezdzic tak jak lubi rozrywki dla nas wybiera pod nas raczej a ja nie musze stac z wozkiem pod wyciagiem Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 10:50 >I teraz jest najlepsze smile Skoro ja mam wywalone na wyjazd w góry, to na letni urlop mam jechać sama z dziećmi big_grin bo to faktycznie facet zrobi ci na zlosc... i... sam sie bedzie cale lato kisil w miescie Az sie prosi, zeby mu wtedy tez zostawic jedno dziecko, tylko dziecka szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
kjut Re: Narty...nie mam ochoty jechać 18.01.16, 11:01 Serio spakujesz OBU panow? Tu rzeczywiscie nie wyjazd jest problemem o.O Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 10:54 mnożycie problemy instruktor dla obu panów w tym samym czasie, godzina, góra 2 dziennie i potem ćwiczenia samodzielne. po nauce człowiek zmęczony, więc szuka wypoczynku w spokojniejszej formie. zatem tak naprawdę chłopaki znikną wam z oczu na 3 godziny, potem się zmieniacie przy roczniaku albo uprawiacie słodkie lenistwo w pokoju z lekkim wskazaniem na to, by roczniaka przejął mąż. osobiście pamiętam, że nic gorszego by mi się przydarzyć nie mogło jak całodobowa opieka nad takim maluchem - ja bym nie została, wolałabym zająć się nim 3-5 godzin i mieć nadzieję na przekazanie dziecka ojcu. gdyby ci twoi to byli zapaleni narciarze i znikali na cały dzień + jeszcze nocne jazdy - to tak, mogłabym zostać w domu, ale tak przecież nie będzie. organizacyjnie - rano razem, potem nauka oni, ty na sapcer (no chyba raz dziennie wychodzisz z maluchem na spacery, niezależnie od pogody?), potem się spotykacie w hotelu i znów jesteście razem. wymieniacie się przy dzieciach - ja bym wolała posuszyć starszaka niż monotonnie zajmować się jednym uciążliwym roczniakiem. no, ale chyba zrobisz jak zechcesz? (po takim wątku od razu mi się uruchamia wizja dzieci ze sporą różnicą wieku, której szczęśliwie uniknęłam) Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 11:16 Naprawdę pakujesz dorosłego faceta? Czy to taki żart jak z pilnowaniem 7 latka przy zmianie majtek? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 11:18 nie rozkminiłam jeszcze nowego układu wpisów, ale z tym pakowaniem to ty do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 13.01.16, 11:44 Problem w tym, że mąż nie zajmuje się dziećmi wcale z wpisów wynika, że on chciałby, żeby ona z roczniakiem pilnowała starszaka, a on ze swoim instruktorem będzie zdobywać szczyty i prawdziwe męskie góry, nie zniżając się do poziomu oślej łączki z synem. No a po nartach on na grzane winko do knajpy, a ona z dziećmi. On na saunę, ona z dziećmi. Przynajmniej jak to widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna.pie Re: Narty...nie mam ochoty jechać 14.01.16, 23:42 Fajnie,że tyle osób się wypowiedziało...bardzo miło z Waszej strony, że poświęciłyście czas na wyskrobanie choć kilku zdań Nie jadę-wersja 100 % ostateczna. Wczoraj z męża wyszedł człowiek,przeprosił, powiedział, że zwyczajnie przykro mu, że nie jedziemy w komplecie ( bo zawsze na urlopy wyjeżdżaliśmy wszędzie razem ) itd. No i nawet mi się smutno zrobiło, bo jednak będę tęskniła...A dziś znów niespodzianka, bo pana męża znów j..ło brzydko mówiąc. Do wszelakich szantaży doszły jeszcze chamowate odzywki...mam dosyć. Popłakałam się w samotności z tego wszystkiego...Człowiek chce dobrze, nie broni jechać, chce pomóc w szykowaniu się do wyjazdu,dziś nawet z młodym poszłam kupić potrzebne ciuchy dla niego, żeby już choć on był z głowy. A tu i tak wszystko źle, nawet jak się pomaga... Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 00:18 nie placz tylko zgrzytnij zebami by maz to w koncu uslyszal. Swoja droga chytrze to sobie ten twoj maz wymyslil, ty z roczniakiem pilnujesz mlodziaka a on z instruktorem (intruktorka ) bedzie sie relaksowal na nartach. Co do chamskich odzywek to moze sie jednak obaraz i nie pomagaj - niech sie sami pakuja Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Narty...nie mam ochoty jechać 15.01.16, 00:22 Szkoda, że w samotności. W związku na prawdę nie chodzi o to, żeby to drugie było przekonane, że jakby się nie pluło, to i tak druga strona będzie z życzliwym uśmiechem ocierać twarz. On sobie pozwala, pozwól sobie i ty, ale inaczej (tzn. powiedz co i czemu czujesz, ale nie bądź chamką). Odpowiedz Link Zgłoś
trzy_szczurki Re: Narty...nie mam ochoty jechać 18.01.16, 09:59 Ja uważam, że powinnaś jechać. Rodzina ma być razem, to oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: Narty...nie mam ochoty jechać 18.01.16, 11:08 Ojciec i syn też rodzina, a taki "męski" wypad dobrze by chłopakom zrobił. Nie wiem, czy wcześniej już ktoś nazwał w ten sposób wyjazd, ale z pewnością osoby zachęcające forumkę do pozostania w domu, miały na myśli nie tylko jej wygodę, a w dużej mierze nawiązanie fajnej relacji ojciec-syn. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Narty...nie mam ochoty jechać 18.01.16, 11:48 nie przeżywaj tak prawdopodobnie do tej pory było tak, że to Ty byłas zawsze odpowiedzialna za dziecko, za organizację wyjazdow, a może i za to, żeby mąż niczego nie zapomniał teraz spadną na niego obowiązki, z ktorych się dotychczas skutecznie wymigiwał, więc broni się rekami, nogami i pyskowaniem bo zdobytych przywilejow nikt nie oddaje łatwo miej świadomość, że przy dwojce dzieci mąż musi być zdolny do sprawowania opieki tak samo, jak Ty - dlatego obecne akcje trzeba cierpliwie przeczekać i trwać przy swoim Odpowiedz Link Zgłoś
tatrofanka Re: Narty...nie mam ochoty jechać 18.01.16, 11:34 Dziś właśnie mąż z synem pojechali na narty na Słowację na kilka dni. Syn ma 8 lat, obaj jeżdżą. Ja zostałam z córką -9, 5 mca. Nie bardzo chciało mi się jechać. , brać cały majdan małej. , szukać miejsca gdzie nakarmić. Ile tez można spacerować z takim maluchem. Ja nie umiem jeździć -czasem nachodzi mnie ochota żeby się nauczyć ale wtedy akurat jestem w ciąży Mój mąż spokojnie ogarnia temat ale też jestem spokojniejsza bo pojechała tez kuzynka z rodzina Odpowiedz Link Zgłoś