dabea
17.01.16, 01:22
Patrzę po znajomych i rodzinie i podziwiam. To tak trochę a propos wątku, gdzie te kobiety pracują. W moim otoczeniu wszystkie pracują i jeszcze używają życia - jeżdżą na nartach, podróżują, chodzą na jogę,a przy tym świetnie prowadzą domy, są zadbane.
Natomiast zastanawiam się w wielu wypadkach, co będzie z ich córkami. Młode zostały tak wychowane czasami, że nawet 30-latkom trzeba pomagać - obiadek dowieźć, bo biedaczka nie ma czasu, dziećmi córeczki się zająć, bo nie ma czasu, na święta zaprosić, bo pierogów ulepić nie umie. Byłam ostatnio na chrzcinach wnuczki kuzynki (takiej kuzynki tuż po pięćdziesątce) - nie dość, że wszystko ugotowała, to jeszcze cały czas biegała wokół gości. A córeczka, młoda mama, uważała, że to naturalne. W kwestii przygotowań do chrzcin udała się poprzedniego dna do fryzjera i kosmetyczki. Nawet jej do głowy nie przyszło choćby herbatki gościom zrobić.