angela26mama
18.01.16, 14:20
Najpierw opiszę swoją sytyacje. Mieszkamy z mężem w mieście, w którym mieszka takze moja teściowa. Nie mam z nia dobrych kontaktów. Była bardzo namolna , ignorowała moje zdanie co do mojej rocznej córki. Zwrócilismy jej z męzem uwage, za co sie okropnie obraziła, obraziła mnie wieokrotnie twierdząć, ze to wszystko moja wina, że namawiam do wszystkiego męża, aby ich wszystkich skłócic. Przez uprzykrzanie przez nią naszego zycia stałam sie bardzo znerwicowana. Na myśl o spotkaniu z nią jestem ogromnie zestresowana. W świeta zrobiła awanturę, że nie chcemy spedzic ich w jej domu mimo, ze wczesniej ustalone były w domu jej córki, w neutralnym dla każdego miejscu. Stwierdziła, że robię wszystko żeby tylko nie spedzic z nia swiąt, naublizała mi , że powinnam iść sie leczyc, że jestem wszystkiemu winna. W koncu nie przyjechała na świeta do swojego własnego dziecka, ze względu na to , że ja tam byłam /chociaż zapierała sie, ze to nie z tego powodu nie przyszła. Co do czego spedziła swieta z obcymi ludzmi zamiast z rodziną. Mimo, że kilkakrotnie byłam u niej w domu po całej awanturze, kazda wizyta konczyła się kótnią. Ustaliliśmy z mężem, że dla własnego zdrowia psychicznego nie bedziemy jej odwiedzac, tylko jesli ona bedzie miała ochote to odwiedzi nas. Ten pomysł bardzo jej sie nie spodobał. Dla niej to nie do przyjecia, ze my możemy nie przychodzic do niej w odwiedziny. Nasza córka przechodziła niedawno trzydniówke. tesciowa odezwała się do nas z pretensja dlaczego jej o tym nikt nie poinformował, że przeciez ona by zadzwoniła do lekarza, ze by sie poradziła, ze ona ma prawo wiedzieć o takich rzeczach. Mój mąż odwpoeiedział jej, ze nie jest naszym obowiazkiem informowanie jej o kazdej chorobie naszego dziecka i sami potrarfimy sie o nia zatroszczyc ,ze wiemy co mamy robic. Na co ona zrobiła awanture siostrze mojego męża, ze jakim prawem nie powedziala jej o chorobie nazsj córki jesli o tym wiedziała, ze ona musi wiedziec o takich rzeczach. strasznie mnie irytuje jej zachowanie, to tak jakbym nie poafila zajac sie własym dzieckiem,bez jej jakże niezbednej pomocy.miimo,ze kilakrotnie mowilismy,ze nie bedziemy jej odwiedzac,to ona ciagle napiera i obraza sie kiedy odmawiamy. po kazdej kłótni udaje, że chce sie pogodzic, wypiera się wszystkich obelg w moja strone a za plecami obgaduje mnie i wymśla niestworzone rzeczy dalej. Dla mojego męża zarzuciła, ze ma on teraz lepszą rodzine ,a o matce zapomniał. Powiedziała to dlatego, że mąż stanał po mojej stronie i powiedzial, ze jestem jego zona i nalezy mi się szacunek. Mąż powiedział mi, ze dzień przed świetami kiedy pojechalismy ija ponownie przekonać, zebysmy spedzili te swieta razem, poszedł do niej mówiąc, zeby dała w końcu spokój , bp przez to my tez się kłócimy. Powiedział, ze widział na jej twarzy satysfakcje z tego, że sie kłócimy. Mam dość jej ciągłych pretensji, wymyslnia niestworzonych rzeczy na mój temat i robienia problemów z niczego, Wykańcza mnie nerwowo, zastanawiam sie co nowego wymysli, żeby uprzykrzyć mi zycie. one chce miec nasze życie pod kontrolą mimo, ze stanoiwmy juz odrebną rodzine, chcemy spędzać czas tylko ze soba, a nie podporządkowywac się jej warunkom. Jezeli nie zgadzamy się zz czymś co ona powie, alebo nie chcemy zrobic tego czego ona chce to wypisuje do nas głupoty, gada po rodzinie i nie daję nam życ w spokoju. Nic do niej nie dociera, czasami mam wrazenie, że ona jest chora psychicznie. Mam serdecznie dość tej kobiety, ale ze wzgledu a to, ze mieszka tak blisko niemozliwe jest całkowite odcięcie się. Czy miałyście podobne sytuacje? Jak sobie z tym poradzić i życ w spokoju, jesli teściowa ciaglę próbuje namieszac i zepsuć nam życie???