Sąsiadka (znów ten temat

) jest schizofreniczką, mieszka z matką, która
ma coś ok70 lat, czasem przyjeżdża jeszcze jej siostra (normalna) doglądać
ich. Ale niestety dość często mam "umilone" noce trzaskającymi drzwiami,
darciem się na klatce schodowej (ona mieszka na przeciwko mnie).
Jak spotykam ją na klatce to sie do niej nie odzywam, omijam ją szerokim
łukiem a ona wiecznie do mnie się drze

PIER....J !!!! No i inne tego typu
rzeczy ... Czy moze wiecie co zrobić w razie ataku takiej osoby, boję się jej
zwłaszcza wtedy gdy idę po schodach z synem. Mam ją zrzucić ze schodów czy
wiać gdzie pieprz rośnie?