ad.a6
03.05.16, 09:31
Mam czasem dołka na temat, dlaczego tak jest, otóż: moje spostrzeżenia po wczorajszych poprawinach I komunii u syna koleżanki. Jak to robią niektóre kobiety, że są grube, brzydkie, bezguścia, beztalencia, o niczym z nimi nie można pogadać oprócz pieluszek i kupek, a jednocześnie mają fajnych, przystojnych, zaradnych, konkretnych, dobrze zarabiających mężów/partnerów. Tak, nie mam się komu wygadać. Dla tych co chcą zacząć opluwać: nie jestem starą, grubą, brzydką, zrzędliwą....tylko TUTAJ mi się ulewa po dłuższych obserwacjach. Będąc przystojnym facetem nie spojrzałabym nawet na grubą całą piegowatą kobietę z dwoma podbródkami (fuj!), a oni mają małe dziecko czyli, że współżyją, wszystko mi podchodzi do góry jak staram się wyobrazić ją sobie nagą. Na imprezie nie odezwała się do nikogo nawet jak niemowlę spało w nosidełku. Otoczenie zawsze uważało mnie za atrakcyjną, jako nastolatka miałam powodzenie, więc co teraz? Nie, nie chcę na siłę mieć faceta, nic na szybko i na siłę, ale mam jakieś takie poczucie niesprawiedliwości, że takie jak ta.... a gdzie tu do mnie, a jednak nie mogę poznać kogoś sensownego żeby założyć rodzinę, żeby było mi trochę lżej, gdybym poznała kogoś równie ambitnego i dobrze zarabiającego, razem daleko byśmy zaszli....