bei Re: Spowiedź 03.07.16, 23:55 Plywalam kajakiem, makiem, omega, rowerem wodnym i wplaw w wieku 8-9 lat bez opieki doroslych. Jazda rowerem po zamarznietym zalewie, plywanie na krach, jazda autem nawet do pobliskiego miasta ( 11 lat), zabawy lutownica i odlewalam figurki z olowiu i cyny ( rozgrzewalam material na gazie uzywajac lyzek) Zabawy na placu budowy - chodzenie po ramieniu dzwigu, z jazdy na linie z trzeciego i czwartego pietra, strzelanie z kbs do slonecznikow w ogrodzie ( po drodze przed ogrodem spacerowali ludzie) Zniszczylam nowy plaszcz ojca ( przebralam sie za Zorro, zalozylam plaszcz na ramiona- mial udawac peleryne- biegalam a za mna psy, ktore z radoscia sciagaly ze mnie plaszcz Wycielam w cżarnym futrze mamy prostokat na plecach ( chcialam uszyc futro dla lalek) Wymalowalam farba elewacyjna drzwi , okna i fasade domu ( farba stala w beczce z podlaczona pompa) Odpowiedz Link Zgłoś
sayyida Re: Spowiedź 04.07.16, 09:47 11-12 lat: kąpałam się w rzece bez nadzoru dorosłych, łaziłam do portu rzecznego, a stamtąd na fabrykę elementów betonowych tunelem pod jezdnią (szczury wielkości kotów), na terenie fabryki wlazłam na szlifierkę, która zaczęła się kręcić, więc na nią spadłam i starłam kolano tak, że do dziś mam bliznę, wtedy znalazły nas psy, uciekając przed nimi wleźliśmy na drzewo, stamtąd na 3-metrowy płot i z płotu na asfaltowy chodnik trzeba było zeskoczyć. Łaziliśmy po opuszczonym przedszkolu zamieszkałym przez bezdomnych (parter miał zamurowane okna, trzeba było wejść na drzewo i wczołgać się po gałęzi do okna z nie do końca wybitą szybą). Łowiliśmy ryby w rzece, a potem suszyliśmy je między ramami okien na klatce schodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
liisa.valo Re: Spowiedź 04.07.16, 10:17 Rąbnęłam mamie kasę z portfela. Nie pamiętam, ile to było. Podpaliłam meblościankę. Odpowiedz Link Zgłoś
blackauri Re: Spowiedź 04.07.16, 10:27 jako 3 latka wyrzuciłam naszego kota przez balkon z 3 piętra- chciałam sprawdzić czy umie latać. Kotu nic się nie stało na szczęście. Jako nastolatka byłam świrnięta, próbowałam wszystkich możliwych używek, byłam satanistką, uciekałam z domu etc. O dziwo, uczyłam się wzorowo. Odpowiedz Link Zgłoś
liisa.valo Re: Spowiedź 04.07.16, 11:17 A, pamiętam też jedną historię... Mieliśmy głupią zabawę: skakaliśmy z belek w stodole na klepisko z kuzynostwem. Nie wolno nam tam było wchodzić za cholerę, ale kto by się to przejmował. Jedna osoba stała na czatach, czy nikt nie idzie i tyle. Kuzyn kiedyś prawie zeskoczył w "pająka" - taką maszynę rolniczą. Do mnie dopiero kilka lat później dotarło, co by było gdyby trafił na druty. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Spowiedź 04.07.16, 11:36 U mnie afery wychodziły często z chęci pomocy, np. posprzątałam kiedyś choinkę. Tzn. pościągałam wszystkie bombki. Dosłownie pościągałam, ciągnąc je w dół. Wszystkie zawieszki z drucikami zostały na choince, a puste bańki pochowałam porządnie do pudełeczek. Usiłowałam skończyć szycie bluzki na maszynie. Szyć zaczęła mama, a ja tak splątałam wszystkie nitki, że połamałam igłę, przeszywając przy okazji bluzkę, gdzie nie trzeba. Chciałam umyć najlepszy zestaw kryształowych kieliszków. Kilka nie przeżyło. Posprzątałam, a kieliszki poustawiałam tak, żeby nie było nic widać. I nic nie było widać, sprawa się rypła przez szkło w śmietniku. Jako kilkulatka zesikałam się z majtki. Było mi potwornie wstyd, dlatego wysuszyłam spodnie suszarką i schowałam do szafy. I nie mogli dojść, dlaczego w moim pokoju tak śmierdzi. Nie chciałam jeść kanapek w szkole, więc chowałam je w różnych dziwnych miejscach w domu. Na lodówce, wrzucałam między meble a ścianę... Co się działo, jak je znaleźli! Regularnie nie było u nas wody, a ja nie mogłam zapamiętać, w którą stronę trzeba kręcić kranem, żeby zakręcić, jak już odkręciłam i przekonałam się, że nie ma wody. Zalałam sąsiadów co najmniej kilka razy. Wiecznie gubiłam obuwie zamienne i klucze do domu. Moi rodzice bali się wracać do domu, bo ja wiecznie czekałam na nich na schodach pod windą. Mieli całą skrzynkę zapasowych zamków na wymianę. Tenisówki też kupowali hurtem. Mój syn za to regularnie zapominał zamknąć drzwi na klucz, jak wychodził. Karma wraca... W ogóle byłam dzieckiem nieogarniętym i nie byłam w stanie zapamiętać, którego dnia na którą do szkoły, więc w pierwszej klasie wiecznie przychodziłam za wcześnie, albo za późno. Dla utrudnienia codziennie miałam na inną godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Spowiedź 04.07.16, 11:45 A, jeszcze mi się przypomniało. Nie pozwalali mi siedzieć do późna u sąsiadki, więc zrobiłyśmy jej gips - miała skądś w domu. Owinęłyśmy rękę gazetami i pokryłyśmy gipsem. A potem poszłyśmy do moich rodziców, żeby nam pozwolili pobawić się dłużej, bo ona taaaka biedna. Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: Spowiedź 04.07.16, 12:04 Majac 6 lat, bawilam sie sama na podworku i postanowilam pojsc do przychodni po witaminy (bylam z babcia poprzedniego dnia i zostalam poczestowana przez lekarke). Babcia zobaczyla przez okno, ze sie oddalam, poki zbiegla z 4-go pietra, mnie juz nie bylo. Niestety, nie znalam za dobrze drogi do przychodni i zabladzilam. Nie umialam znalezc drogi do domu i tak chodzilam po miescie, zaszlam bardzo daleko, w kierunku zupelnie przeciwnym niz dom. W koncu poprosilam o pomoc jakas pania z malym dzieckiem, ale tez zle jej powiedzialam numer domu i ta zlota kobieta chodzila ze mna po caleg naszej (dlugasnej!!!!) ulicy i przy kazdym bloku pytala, czy zna ktos te dziewczynke. W koncu poznalam swoja okolice i zaprowadzilam ja do domu. Babcia juz lezala w lozku, nafaszerowana lekami uspokajacymi i na serce Nie bylo mnie w domu od 10:00 do 21:30. W tym czasie jednostka wojskowa (ktorej dowodca byl serdeczny przyjaciel mojego wujka) przeszukiwala pobliski lasek i piwnice okolicznych domow. Odpowiedz Link Zgłoś
magia Re: Spowiedź 04.07.16, 12:26 Przerzuciłam brata przez szklane drzwi- skończyło sie szyciem pleców i głowy. Zrzuciłam siostrę z rozbujanej huśtawki na glowę - jąkała się po tym przez kilka lat. Prawie utopiłam się w wapnie gaszonym, przebiłam sobie stopę na wylot zardzewiałym budowlanym gwoździem, takim do łączenia krokwi. Oj dużo tego było. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Spowiedź 04.07.16, 20:11 Ja byłam dość grzecznym dzieckiem i w sumie nikt nigdy się na mnie nie skarżył. Jedyny głupi numer, jaki pamiętam, zrobiłam młodszemu koledze na koloniach. Huśtałam się z nim na "koniku". Bardzo mnie śmieszyło, że tak zabawnie krzyczał, gdy "podbijałam" go do góry. Niestety za którymś razem podbiłam go za mocno i wyleciał w powietrze jak z procy, po czym walnął głową o huśtawkę. Na szczęście poza rozciętym łukiem brwiowym, nie stało mu się nic poważnego. Za to mój mąż, który uchodził za bardzo grzecznego chłopczyka, miewał naprawdę świrnięte pomysły. Zimą z kolegą toczyli wielkie kule śniegowe na dachu 10-piętrowego wieżowca i zrzucali je przed nogi przechodniów. Że nikogo nie zabili to był cud. Gdy miał 14 lat z tym samym kolegą wybrali się na rowerach do lasu oddalonego jakieś 30 km od domu, żeby poszukać jakichś ciekawych rzeczy, ponieważ w tym lesie był kiedyś poligon. Znaleźli jakiś duży pocisk, więc mój mąż, chcąc błysnąć na PO, przywiózł go na bagażniku składaka. Po drodze to żelastwo jeszcze mu dwa razy spadło. Gdy wniósł to do domu, wszyscy struchleli, a teściowa mało na zawał nie zeszła. Pocisk ostatecznie został zaniesiony na komisariat, który był nieopodal. Ponoć jeszcze nieźle nastraszył policjantów Odpowiedz Link Zgłoś
amsterdama Re: Spowiedź 04.07.16, 22:32 Było nas troje rodzeństwa. Mama musiała wyjść do sklupu i zostawiła najmłodszego-ok.2 latka pod opieką moją-5 lat i starszego brata- 7 lat. Starszy postanowił zbudować spadochron i zapewnić najmłodszemu lot z okna pierwszego piętra. Krzesełko postawił do góry nogami, usadził w środku małego, dał mu do ręki otwarty parasol i - na szczęście nie umiał go wnieść na parapet, a ja nie chciałam pomóc, choć wahałam się, ponieważ starszy brat był dla mnie dużym autorytetem i jego pomysł mnie do pewnego stopnia fascynował. Parapet był dość nisko, więc mogło mu się w końcu udać- na szczęście mama wróciła. Odpowiedz Link Zgłoś
bialeem Re: Spowiedź 04.07.16, 22:43 Przypomniała mi się jeszcze jedna anegdota, gdzie może nie do końca o brojenie chodzi. Wracałyśmy z Zakopca. Matka zostawiła mnie na peronie z ciocią i bagażami, a matka poleciała po bilety. Miałam jakieś 5-6 lat. Matka wraca z biletami, a tam nie ma dziecka, ciotki i bagaży. Dziecko z drugiego peronu (na którym od początku niezmiennie stało) obserwuje miotającą się matkę i się chichocze. Chyba wtedy zaczęła kobieta siwieć. Z podobnych - matka kiedyś wracając z pracy wstąpiła do sklepu. Sklep był blisko. Zaparkowała pod sklepem i wróciła na automacie piechotą. Pół dnia stresu pt samochód ukradli i uruchomione wszystkie kontakty w półświatku. Zastanawiam się jak roztrzepana musiała być rodzicielka za młodu i jak jej się udało nas nie zabić po drodze Odpowiedz Link Zgłoś
lewania Re: Spowiedź 06.07.16, 11:02 jako nastolatka 20 lat temu ukradlam babci 10 zlotych z portfela. Gryzie mnie to ciagle. Chyba czas sie babci przyznac... Odpowiedz Link Zgłoś
efa3000 Re: Spowiedź 06.07.16, 11:07 1. Jakieś 6-7 lat - chciałam w zimie sprawdzić, jak to jest, jak się dotknie językiem metalowej huśtawki. Strasznie bolało... 2. Potem byłam grzeczna. 3. Powyżej 15 lat: a) jazda autostopem (często sama), czasem z koleżanką b) wyjazd licealny z "nauczycielem" - piliśmy, tańczyliśmy, oczywiście bez nauczyciela, wróciłam wcześniej o 1 dzień do domu, bo wiedziałam, że rodzice z siorą wyjechali - niestety, rodzice radośnie postanowili mnie na wyjeździe odwiedzić i mnie nie zastali - zastali za to kilkanaście pijaniutkich 16-latków. Już więcej na żaden wyjazd klasowy mnie nie puścili. c) wyjazd na koncert U2 - koleżanka zdobyła dla mnie bilet, bo jej znajomy nie mógł jechać, a mnie tata wywoził z koleżankami ponad 100 km pod namiot dzień przed (dodam, że do Warszawy miałam jakieś 500 km). Na złość tata wyszedł późno z pracy i na miejscu byliśmy ok. 22.00. Jeszcze nam namiot pomógł rozstawiać. Jak tylko wsiadł do auta, po ciemku szłam 2 km do drogi głównej, złapałam stopa, po północy byłam u koleżanki. Zaspałyśmy na pociąg (7.00), poszłyśmy na stopa. Znaczy wieloma samochodami jechałyśmy i zdążyłyśmy na luzie Dziękuję podwożącym nas. Do dzisiaj rodzice o tym nie wiedza. d) na wyjeździe z księdzem w góry w zimę przekonałam go (z koleżanką) że my musimy natychmiast do Krakowa. Puścił nas.... Nieodpowiedzialny... e) z koleżankami piłyśmy na cmentarzu w Bieszczadach i siadałyśmy na krzyżach i robiłyśmy sobie zdjęcia. W ogóle nie rozumiałam, dlaczego rodzice są oburzeni (o alkoholu nie mówiłam - dzisiaj rozumiem.... f) na dworcu w Krakowie z koleżankami zbierałyśmy "na piwo" - karteczka taka. Dodam, że wtedy to było niespotykane. Na piwo uzbierałyśmy. g) w schronisku w pokoju wielooosbowym w Krakowie piliśmy wódkę brzoskwiniową. Strasznie nie podobało się jednej dziewczynie ze Skierniewic i poleciała w jej stronę pusta butelka. Nic się wielkiego nie stało, przepraszam Cię dziewczyno ze Skierniewic, od tamej pory nie piję brzoskiwiniowej. h) pojechałam do Krakowa, ale chciałam odwiedzić "kolegę" koło Olsztyna, bo był chory w szpitalu. W nocnym pociagu piłam z jakimiś facetami alkohol i paliłam fajki - dostałam mandat. Potem wracając do domu musiałam wcześniej wysiąść i do innego pociągu wejść, bo tatuś czekał na stacji i) z kolegą wybieraliśmy się na Węgry, żeby pojeździć stopem, rodzice dali mi kasę na pociąg do Budapesztu (wtedy to było ponad 150 zł - kupa kasy), tata zawiózł mnie na dworzec (na szczęście nie wsadzał mnie do pociągu), ja hyc z dworca do kolegi (była 8 rano, a pociąg do Zakopanego za jakieś 20 zł mieliśmy dopiero późnym wieczorem, potem autobusami przez Słowację i za ułamek ceny biletu bezpośredniego do Budapesztu byliśmy an miejscu - co prawda 2 dni później, ale kto to liczy...). Dodatkowo w Zakopanem widziała mnie koleżanka moje mamy (ja jej nie widziałam, nie wiem nawet która to). Ja do dzisiaj mówię, że to nie byłam ja Odpowiedz Link Zgłoś
efa3000 Re: Spowiedź 06.07.16, 11:08 Mam nadzieję, że moim dzieciom żadna z takich rzeczy do głowy nie przyjdzie, bo bym osiwiała.. Ponadto byłam grzecznym dzieckiem, z dobrymi ocenami Odpowiedz Link Zgłoś
efa3000 Re: Spowiedź 06.07.16, 11:10 Aaaaa. Jak miałam jakies 10 lat, była zima i byłam u z kuzynki i było zamarznięte jezioro (kuzynka starsza o 2 lata). Wymyśliłam, że jak będziemy się slizgać z naprzeciwka to będzie śmiesznie. Dla niej nie było, złamała poważnie rękę, skutki odczuwa nawet teraz po 30 latach... Odpowiedz Link Zgłoś
vvirgo Re: Spowiedź 06.07.16, 11:41 W 4 klasie nie chodziłam przez miesiąc do szkoły a na pytanie wychowawczyni co się ze mną dzieje kazałam przekazać, że h.. ją to obchodzi Chowałam się z chłopakami po bunkrach na Cytadeli, a wczołgiwaliśmy się tak daleko z latarkami że szok :-0 Upiłam się winem sangria z koleżankami (w 4 klasie) i nawalona poszłam na boisko szkolne gdzie nas oczywiście złapano. Kupowaliśmy kruszony w Społem i chodziliśmy na wagary na Cytadele. Piliśmy i spaliśmy na trawie. Paliłam fajki na klatce schodowej na przerwach Nie otrzymałam promocji do piątej klasy. Wyrzucono mnie ze szkoły za kradzież (której nie dokonałam- miałam już niestety "opinię"). Potem było już trochę "lepiej" ale pamiętam, że nie chciałam do bierzmowania przystąpić i matka musiała mnie na siłę zaciągnąć. Ogólnie koszmar matce sprawiłam ale wyszłam na ludzi w końcu. Odpowiedz Link Zgłoś
inna57 Re: Spowiedź 06.07.16, 20:11 Drogie emamy, ja osobiście bardziej mogę być ebabcią ale natknąwszy się na ten wątek chciałabym podzielić się z Wami anegdotą z mojego dzieciństwa. Nadmienię że dziecięciem byłam niesfornym często przyprawiającym bliskich nie tylko o ból głowy. Osoby dramatu: Mamcia Tatko Starszy Brat Ja, czyli Inka kupon chińskiego jedwabiu i w charakterze chóru antycznego Smolarze Czas akcji: maj wczesne lata 60-te XX-go wieku Miejsce akcji: jedno z warszawskich osiedli Starszy Brat miał przystąpić do komunii. Mamcia zdobyła kupon chińskiego jedwabiu i wyczarowała z niego dla córci przepiękną kreację. W dniu uroczystości w domu panowało zamieszanie więc Mamcia ubrała młodszą latorośl w białą suknię, bielutkie lakierki i żeby nie przeszkadzała w dalszych przygotowaniach poprosiła - "Ineczko, wyjdź przed dom i poczekaj chwilkę na nas, tylko uważaj nie przewróć się bo pobrudzisz sukienkę" No to wyszłam. Niestety właśnie w tym czasie smołowano dach naszego domu. Trudno było oprzeć się atrakcji w postaci miękkiej smoły. Zarówno dla odzieży jak i dla całej reszty spotkanie ze smołą było brzemienne w skutkach. Gdy Mamcia z Tatkiem i Starszym Bratem wyszli z domu zobaczyli obraz dość opłakany. Biała suknia i lakierki całe były w lepkie czarne kropki. Te dziwne piegi miałam również na każdej odsłoniętej części ciała. Mamcia załamała ręce i powiedziała - "Dziecko jak ty wyglądasz, przecież mówiłam ci że masz na nas grzecznie poczekać". Tatko skwitował sprawę prosto - "Mówiłaś jej żeby się nie przewróciła" Na komunii Starszego Brata nie byłam, suknia i lakierki wylądowały w śmietniku, plamy ze skóry Tatko cierpliwie zmywał mi benzyną ekstrakcyjną. Smolarze nie przyjęli Mamcinej reklamacji że pozostawiają bałagan bez opieki Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: No i jesteście na głownej :D n/t 07.07.16, 10:14 A gdzie ta główna? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: No i jesteście na głownej :D n/t 07.07.16, 10:18 www.gazeta.pl/0,0.html na dole "Postawiłam na nogi jednostkę wojskową".... teraz poprzez najbardziej niezwykłe historyjki ematki zostaną zdekodowane Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: No i jesteście na głownej :D n/t 07.07.16, 10:36 Przecież wiem, zlituj się to taki ematkowy tekst, może niektóre pamiętają wątek, gdzie któraś na serio o to zapytała. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: No i jesteście na głownej :D n/t 07.07.16, 10:40 nie wiem, czy mnie to usprawiedliwia, ale ja tego wątku nie widziałam Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: No i jesteście na głownej :D n/t 07.07.16, 10:49 Znalazłam forum.gazeta.pl/forum/w,567,124330881,124330881,link_do_glownej_prosze.html Odpowiedz Link Zgłoś