Dodaj do ulubionych

Ocenianie własnego szefa

10.08.16, 21:27
Pracuję w typowej sporej korporacji z bardzo sformalizowanym systemem rozliczania postępów w pracy, z oceną końcoworoczną (od której zależy bonus i szanse na awans) wystawianą przez menadżera.

Wszystko jak dotąd jasne i przejrzyste, ale moja szefowa wymyśliła sobie dziś, że każdy z podwładnych powinien przygotować ocenę jej dokonań. Bynajmniej nie anonimową - nic z tych rzeczy. Mamy się z nią spotkać w cztery oczy i powiedzieć, co sądzimy o jej sposobie zarządzania, skupiając się - co dobitnie podkreśliła - na aspektach wymagających poprawki.

No nie uśmiecha mi się ta rozmowa. Ucieczki przed nią nie ma, odmówić nie mogę. Szefowa jest osobą trudną we współpracy, dość humorzastą i zawsze znajdującą powód do niezadowolenia z naszej pracy. Ja jestem w firmie dość nowa i mam w związku z tym za słabą pozycję, żeby naprawdę wypunktować słabe strony kogoś, kto jest moim bezpośrednim przełożonym i dość łatwo może mi uprzykrzyć życie jeśli zechce. Co robić? Iść w zaparte i twierdzić, że wszystko jest cudownie? Grubymi nićmi szyte. Macie pomysł, co dyplomatycznego mogę powiedzieć, jakiś ogólnik?
Obserwuj wątek
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:29
      Mówić prawdę. Tylko prawda nas wyzwoli.
    • taki-sobie-nick Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:31
      Użyj takiego tricku, jakiego się podobno używa podczas interview - wymień takie wady, które są zaletami.

      Albo zacznij od zalet, w środku coś piśnij o wadach* i znów skup się na zaletach.

      *Dowiedz się od kolegów, jakie swoje wady szefowa akceptuje.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:35
        Hrhrhr dobre to z gwiazdką XD XD chyba nigdy nie miałaś kobiety szefa....
        • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:37
          zuleyka.z.talgaru napisała:

          > chyba nigdy nie miałaś kobiety szefa....

          Ja miałam, a co niby w związku z tym?
          Mało tego - miałam kilka różnych, każda inna.
          I co w związku z tym?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:39
            *Dowiedz się od kolegów, jakie swoje wady szefowa akceptuje.

            Kobieta szef - nie ma wad. XD
            • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:19
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > Kobieta szef - nie ma wad. XD

              Oho, chcesz przez to powiedzieć, ze facet-szef ma jakieś wady?
              Odważnie big_grin
            • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:25
              Tak, oczywiście, za to każdy szef facet to chodząca skromność i samokrytyka.
              • princesswhitewolf Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:49
                no ja mam akurat odwrotne doswiadczenia. Z kazda baba sie jakos zawsze dogadywalam. Niestety polowa moich szefow plci meskiej w moim mniemaniu byla na pograniczu psychopatii. Egomaniacy, dyktatorzy itd No ale taka natura korporacji ze na szczyt w wiekszosci dostaja sie dziwni ludzie.
                Zdarzylo mi sie miec moze 3-4 w miare przyzwoitych szefow mezczyzn. Wady mieli jak kazdy czlek ale do przelkniecia. Reszta realizowala program przedluzania swoich genitaliow stanowiskiem
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:54
                  Ja to samo mogę napisać o kobietach, które mi szefowały. Za to mój szef, z którym obecnie współpracuję - świetny koleś. Nie ma pmsów, humorków, nie stosuje żadnych intryg itp. jak ma jakiś problem to wali prosto z mostu a nie ogródkami i fochami, że się nie ma czasu na metafory.
                  • princesswhitewolf Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:48
                    w sumie to moj aktualny szef tez taki jest. Wresz suchy.
                    Pytam sie go a on: Tak - Nie.
                    Czarno biale. Na wszystko sie zgadza, z niczym nie ma problemu. No nie pogadasz z takim, zadnego dramatu nic. Posucha i nudyuncertain
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:27
                      E tam. Mi by pasowało. Teraz to i tak i tita, bo pracuję z domu.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:40
      Asertywną perfekcjonistką jest szefowa, znaczy się? tongue_out
    • nangaparbat3 Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:40
      Najpierw parę konkretnych i rzeczywistych pozytywów. Potem dwie, gora trzy rzeczy, ktore moglaby zmienić, żeby sie wszystkim lepiej pracowało. Ja bym powiedziala: czasem krytykuje pani to co robie w ostry sposób i wtedy paradoksalnie trudniej mi sie koncentrowac na pracy. Na koniec jeszcze coś pozytywnego. Taka kanapka smile
      • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:42
        Obecnie ten mechanizm już nie bardzo działa - bowiem, każdy go zna.
        • sayyida Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:56
          Nadal działa smile Wiemy, że ktoś go zastosował i nadal działa.
          Ja bym opowiedziała o pierwszym wrażeniu. Że za krótko się znacie, żebyś mogła sobie wyrobić opinie , że jesteście niedotarte, ale szefowa sprawia wrażenie... I tu kanapka.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 21:58
            No nie wiem. U nas nie działa big_grin a już zwłaszcza na mnie. Choć może masz rację. To tak samo jak z okularami.
      • pole_koniczyny Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:39
        >Ja bym powiedziala: czasem krytykuje pani to co robie w ostry sposób i wtedy paradoksalnie trudniej >mi sie koncentrowac na pracy.

        To brzmi nieźle... chociaż znam już odpowiedź mojej szefowej na ten zarzut. Ale chyba w miarę bezpiecznie jest pójść w tę stronę, dziękuję.
    • ichi51e Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:03
      Mowisz prawde tylko nie na zasadzie no to ja ci teraz wygarne tylko najpierw mowisz o plusach a potem o rzeczach do poprawy - zamiast humorzasta mowisz czasem nie wiem czego sie po tobie spodziewac zamiast czepialska mowisz mam wrazenie ze czasem zbytnio skupiasz sie na drobiazgach zamoast widziec caloksztal i tak w ten desen
      • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:05
        I po okresie próbnym szukasz nowej pracy...

        Szef musi być drobiazgowy, zwłaszcza, jeśli odpowiada za jeden z kluczowych działów...czyli praktycznie każdy, prócz może administracji (czyt. kupowanie zszywek...itp.)
        • ichi51e Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:18
          Gdzie ty pracujesz? uncertain
          • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 23:02
            Ja mam swoją Dg smile
        • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:21
          zuleyka.z.talgaru napisała:

          > Szef musi być drobiazgowy

          ???
          To kto ma zająć się ogółem spraw? I ogarnianiem całości i zbieraniem elementów do kupy?
          • pole_koniczyny Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:38
            Taką właśnie rozmowę na temat skupiania się na detalach próbowałam już z szefową odbyć i odbiłam się od ściany.

            Szefowa wymaga od nas bezbłędnego wykonania każdego zadania. Wytknie podwójną spację w mailu i najdrobniejsze odchylenie od linii prostej w formatowaniu wykresów na slajdzie. Potrafi o to zrobić sporą aferę, w związku z tym spędzamy naprawdę absurdalną ilość czasu upewniając się, że wszystko jest na tip top. Przykładowo ja robię prezentację, a potem słowo po słowie czyta ją mój kolega podkreślając każde słowo, żeby upewnić się, że nie pominął żadnego błędu. Nawet jeśli ta prezentacja trafia tylko do jednego menadżera, który ledwo rzuca na nią okiem bo nie ma czasu przebijać się przez tekst i chce tylko krótkiego streszczenia.
            Niestety są tego bardzo realne konsekwencje - na istotniejsze sprawy często nie starcza czasu, nie ma żadnego zarządzania czasem, dzielenia spraw na ważniejsze i mniej ważne. Próbowałam porozmawiać o tej kwestii, ale usłyszałam, że nie można dzielić zadań w ten sposób - jeżeli pozwolimy sobie na błędy w małych sprawach, to w większych też je popełnimy.
            • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:55
              pole_koniczyny napisała:

              > Szefowa wymaga od nas bezbłędnego wykonania każdego zadania. Wytknie podwójną
              > spację w mailu i najdrobniejsze odchylenie od linii prostej w formatowaniu wykresów na slajdzie.

              Współczuję. I dlatego właśnie upieram się, że ktoś taki nie nadaje się na szefa. Choć bywa, że nim zostaje.

              Żeby nie było - sama dostrzegę każdą podwójną spację w mailu i jak robię tabelki choćby tylko dla samej siebie, to muszę je mieć idealnie poformatowane. Ale nie uważam, że to idealna cecha i tym bardziej nie uważam, że jest pożądana u szefów. Ja nie jestem szefem.
              Ale miałam szefową, która także widziała te wszystkie spacje, literówki, etc. Tyle że ona nie uważała tego wcale za zaletę, a o tym, że była taka drobiazgowa, dowiedziałam się tylko dlatego, że spostrzegła, że ja jestem pod tym względem podobna. Ucieszyła się i "przyznała" mi się z niejakim wstydem, ale i ulgą, że ją zrozumiem smile. Była świetną szefową, choć nie bez wad.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 23:03
              Podwójne spacje, nieprawidłowo sformatowany tekst, błędy - to można uskuteczniać na forum a nie w pracy.
              • mynia_pynia Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 23:17
                Też mnie takie rzeczy wq... Po x latach wchodzi w nawyk że "i" ch...owo wygląda na końcu wiersza, a nieumiejętnošć wyrównania tekstu w wordzie to przy pracy biurowej inwalidztwo. Ja nie znoszę tylko cech wynikających z charakteru, typu foch, krzyki, obrazy, zarozumialstwo itp.
            • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 00:39
              >>> Wytknie podwójną spację w mailu i najdrobniejsze odchylenie od linii prostej w formatowaniu wykresów na slajdzie. Potrafi o to zrobić sporą aferę, w związku z tym spędzamy naprawdę absurdalną ilość czasu upewniając się, że wszystko jest na tip top. Przykładowo ja robię prezentację, a potem słowo po słowie czyta ją mój kolega podkreślając każde słowo, żeby upewnić się, że nie pominął żadnego błędu.

              Zartujesz??!! Absolutna attention to detail jest chyba oczywista oczywistoscia w kazdej pracy, zwlaszcza w prezentacjach, wykresach. Spod mojej reki podwojne spacje nie maja prawa wyjsc nawet w majlu do kolezanki. Niestety cwiczy sie to latami ale wchodzi to czlowiekowi w krew. Jesli wasza szefowa zwraca wam uwage na takie bledy tzn. ze Wy tego jeszcze we krwi nie macie. Fakt ze sie obruszacie na jej oczywiste uwagi swiadczy o tym ze wasza praca jest po prostu na srednim poziomie. Nie wyobrazam sobie aby moj szef zwracal mi uwage na takie bledy.
              • pole_koniczyny Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:37
                >Zartujesz??!! Absolutna attention to detail jest chyba oczywista oczywistoscia w kazdej pracy, >zwlaszcza w prezentacjach, wykresach.

                Nikt nie mówi, aby ignorować błędy! Ja sama nie lubię niechlujstwa i wierz mi - nie toleruję go łatwo.

                Natomiast problemem jest skala perfekcjonizmu i dopasowanie jej do zasobów, jakimi zarządzasz.
                Jakieś 98% naszej pracy jest dobre od pierwszego razu, przechodzi bez uwag. I albo jako szef to akceptujesz (wymagając jednak utrzymania tego poziomu 98%) albo wdrażasz procedury, żeby wychwycić także te 2% rzeczy, które być może nie są idealne - co zajmuje ludziom realnie bardzo dużo czasu, który mógłby być przeznaczony na inne rzeczy, potencjalnie istotniejsze niż prezentacja, której de facto nikt nie czyta tylko przegląda.
                Oczywiście są też dokumenty, które muszą być absolutnie bezbłędne i na tych rzeczywiście trzeba skupić czas i uwagę - ale kosztem tych, które mogą być po prostu dobre. Takie jest moje zdanie.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:47
                  To masz złe zdanie. Powinni Ci zatem płacić za 98% pracy a nie za 100%. Poza tym, widocznie Tobie się wydaje, że to jest dobre od razu. Poza tym praca ma być wykonana perfekcyjnie, ew. bardzo dobrze, a nie tylko dobrze. Jeśli komuś zajmuje bardzo dużo czasu prawidłowe wykonanie prostego zadania jak edycja dokumentów/prezentacji to powinien rozważyć zmianę pracy na mniej wymagającą.
                • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:59
                  >>> Natomiast problemem jest skala perfekcjonizmu i dopasowanie jej do zasobów, jakimi zarządzasz.

                  Autorka pisze, ze jej szefowa wymaga perfekcjonizmu nawet jesli prezentacja idzie do jednego manadzera. No sorry, ale chyba nie powiesz mi ze skoro to jeeeeeden manager to moze byc byle jak. Ja rozumiem ze jak sie robi cos na roboczo to mozna odpuscic ale powaznie nie wyobrazam sobie wyslania czegos projektowego czy jakiejs analizy do kogos z bledami. U nas w teamie zawsze sprawdzamy sobie wzajemnie czy nie ma jakichs baboli zanim sie cos wysle. Tym bardziej ze cala firma polega na naszych analizach - bardzo latwo podwazyc zaufanie budowane latami bo jakis asystent ma w rzyci podwojne spacje, miejsca po przecinku - skoro niechlujnie sformatowal to pewnie niechlujnie zanalizowal/policzyl...
                  To jest takie abecadlo w dobrej firmie.
                  Poza tym taka szkola wytykania spacji procentuje I autorka po latach szefowej podziekuje (tak jak ja dziekuje mojemu szefowi jak mi tlukl do glowy roznice miedzy advice i advise, cos czego 14 lat temu nie rozumialam, ze jak sie mozna taka pie... przejmowac).

                  A uwagi o braku znakow polskich I interpunkcji na FORUM, na ktorym pisze z komorki z podpowiedziami w jezyku angielskim, litosciwie przemilcze. Typowa obrona przez atak. Autorka powinna sobie Te rady wziac do serca I zastosowac. Za 10 lat bedzie wdzieczna ze posluchala.
                  • maslova Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:45
                    > A uwagi o braku znakow polskich I interpunkcji na FORUM, na ktorym pisze z komorki z podpowiedziami w jezyku angielskim

                    Pewnie nikt nie czepiałby się Twoich słów, gdybyś nie napisała, że "> Niestety cwiczy sie to latami ale wchodzi to czlowiekowi w krew."
                    Oczywiście, o ile pisanie bez polskich znaków w Twoim przypadku jest zrozumiałe, to nie rozumiem, jaki wpływ pisanie z angielskim słownikiem ma na brak przecinków w miejscach, w których powinny się znaleźć. Skoro poprawne stosowanie interpunkcji i edytora jest dla Ciebie nawykiem prawie takim, jak oddychanie, to nie powinnaś robić nawet tak drobnych błędów nawet na forum.
                    • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:54
                      >>>> Oczywiście, o ile pisanie bez polskich znaków w Twoim przypadku jest zrozumiałe, to nie rozumiem, jaki wpływ pisanie z angielskim słownikiem ma na brak przecinków w miejscach, w których powinny się znaleźć

                      Ma taki, ze po poerwaze zajmuje mi duzo czasu naposanie I poprawienie posts, gdy nie trafiam w klawisze a angielskie podppwiedzi zamieniaha ja znaki I ciagle misze kasowac I edytowac. W tych warunkach przypadkowo kasuje znaki przesyankowe uprzednio wstawione.
                      Po drugie od 15 lat pisze 99.9% korespondebcji sluzbowej w jezyku anfielskim, w ktorym obowiazuja inne snakinprzestankowe a konkirs polonistyczny mialam dawno Bo w 6 klasie SP I polskich zasad interpinkcji zwyczajnie nie chce mi sie juz pamietac I przyznaje ze guzik mnie obchodza.
                      Po trzcie podwojna spacja to ied ak nie to samo co zasady interpunkcji gdyz nie wymaga znajomosci zadnych zasad I malpa moglaby spamietac

                      I tak wlasnie wyflada moj post gdy pisze go nie poprawiajac. Enjoy.
                      • maslova Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:10
                        > Bo w 6 klasie SP I polskich zasad interpinkcji zwyczajnie nie chce mi sie juz pamietac I przyznaje ze guzik mnie obchodza.

                        Jakie to dla nas szczęście, że nie zapomniałaś w ogóle języka polskiego...
                      • quelquechose Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:20
                        Jak na taką perfekcjonistkę to rzeczywiście piszesz posty przepełnione literówkami. Ja bym się tak nie przechwalała smile
              • salinas Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:45
                > Zartujesz??!! Absolutna attention to detail jest chyba oczywista oczywistoscia
                > w kazdej pracy, zwlaszcza w prezentacjach, wykresach. Spod mojej reki podwojne
                > spacje nie maja prawa wyjsc nawet w majlu do kolezanki. Niestety cwiczy sie to
                > latami ale wchodzi to czlowiekowi w krew.

                Myślę, że jednak powinnaś popracować na przecinkami, brak polskich znaków przemilczę. Wiem, że forum to nie przewód doktorski, ale skoro piszesz o ćwiczeniach latami, to długa droga jeszcze przed tobą. Pewnie jesteś taką drobiazgową osobą, co od innych wymaga, ale od siebie już niekoniecznie. Bez urazy, ale ja mam taką panią dyrektor, co źdźbło w cudzym oku zobaczy, a belki w swoim nie widzi...
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:47
                  I dlatego ona jest dyrektorem a Ty się frustrujesz na forum.
                  • maslova Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:01
                    >I dlatego ona jest dyrektorem a Ty się frustrujesz na forum.
                    Pewnie jest dyrektorem dlatego, że
                    > Pewnie jesteś taką drobiazgową osobą, co od innych wymaga, ale od siebie już niekoniecznie.

                    > Niestety cwiczy sie to
                    > latami ale wchodzi to czlowiekowi w krew.

                    A jednak perfekcjonizm nie tak łatwo wchodzi w krew, jak widać...
    • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 22:35
      Ja bym taką inicjatywę przyjęła bardzo pozytywnie i skorzystała z niej. Rzadko ma się okazję przedstawić swoje zdanie, zwłaszcza krytyczne, na temat pracy przełożonego, to miło że szefowa daje wam taką możliwość. To świadczy o tym, że ma świadomość że nie jest idealnie i jest otwarta na sugestie.
      Nie bój się szefowej, to też jest tylko człowiek wbrew pozorom smile. Na pewno nie urwie ci głowy. Postaraj się rozmawiać spokojnym tonem, bez uderzania w skargi i pretensje, bez gorączkowego tłumaczenia, bo właśnie ton i emocje bywają ważniejsze niż sama treść.
      • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:09
        Gdybym musiała przedstawić szczerze opinię na temat jednego z moich byłych przełożonych - brzmiałaby ona krótko i po żołniersku: "koleś, jesteś głupim kut*sem, nie masz pojęcia o branży, a umiesz się tylko mądrzyć, a poza tym nieustannie kłamiesz i jesteś pospolitym chamem, który nie przestrzega zasad, pod którymi sam się podpisał". Każda inna opinia byłaby zwykłym kłamstwem. Jak myślisz, pozwoliliby mi choć zabrać mój kubeczek z biurka?
        • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:31
          Ale o co ci chodzi, że uważasz że od razu cię zwolnią?
          Jeśli jesteś dobrym, poszukiwanym fachowcem to nie zwolnią, nie bój się. Nawet więcej ci powiem, bywa i tak że wylatuje kierownik którego dobra, merytoryczna załoga nie trawi. Ale jeśli jesteś biurowym szarakiem bez specjalnych rzadkich kompetencji, to ja bym się zastanowiła czy trzymać kogoś tak niekulturalnego, bo może kiedyś tak samo wypalic pod adresem wrażliwego klienta smile
          • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:48
            fomica napisał:

            > Ale o co ci chodzi, że uważasz że od razu cię zwolnią?
            > Jeśli jesteś dobrym, poszukiwanym fachowcem to nie zwolnią, nie bój się.

            Nawet jeśli nie zwolnią, to atmosfera po takiej rozmowie może się stać nie do zniesienia.
            Nie jestem odporna, nie wyobrażam sobie spędzać codziennie 8 godzin w nieznośnej atmosferze.
            Właśnie ryzyko świrniętej szefowej sprawiło, że nie zdecydowałam się na obiektywnie fajną i ciekawą pracę.
            Dla niektórych to niezmiernie ważne, w jakich warunkach spędzają kawał życia.

            No i też niekoniecznie każdy jest od razu cenionym i poszukiwanym fachowcem, jednak szaraki też muszą gdzieś pracować, bo za coś muszą żyć - chociażby.
            • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 19:01
              > Nawet jeśli nie zwolnią, to atmosfera po takiej rozmowie może się stać nie do zniesienia.
              No i bardzo słusznie, bo trudno mi sobie wyobrazić że toleruję w zespole osobnika który ma taki jak powyżej sposób komunikacji.
              Przecież my tutaj rozmawiamy o ocenie pracodawcy, czyż nie? To co przytoczyła babcia nie jest żadną oceną merytoryczną, tylko wulgarnym nawymyślaniem. Prawo do kutasów i debili w rozmowie to przywilej nielicznych, którzy sa tak dobrzy że wybacza się im takie słabostki, albo bywa dopuszczalne w pewnych środowiskach, gdzie wszyscy rzucają mięsem i nikogo to nawet nie dziwi. W tzw. normalnych warunkach podobny sposób wyrażania, czy to wobec szefa czy stazysty czy sprzątaczki, jest raczej nie na miejscu i będzie źle przyjęty.
              Swoją drogą, teraz zaczęło mi świtac dlaczego temat oceny budzi tak złe emocje - bo ludziom "wystawienie oceny" kojarzy się z "wyliczeniem najbrzydszych inwektyw", więc faktycznie, mając do wyboru rzucanie mięsem lub milczenie, wolą wybrac to drugie. Uwierzysz jeśli powiem, że jest jeszcze coś pośrodku? smile
              • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 09:52
                fomica napisał:

                > No i bardzo słusznie, bo trudno mi sobie wyobrazić że toleruję w zespole osobnika
                > który ma taki jak powyżej sposób komunikacji.
                > Uwierzysz jeśli powiem, że jest jeszcze coś pośrodku? smile

                Dlaczego wątpisz, czy uwierzę? Sprawiam wrażenie osoby, która w taki sposób zwraca się do kogokolwiek? Podpowiem - nie zwracam się tak nigdy i do nikogo. Nawet jeśli zdarza mi się coś podobnego o kimś pomyśleć.

                Ale czy Ty uwierzysz, że są osoby, które nie znoszą choćby cienia krytyki? A zarazem za krytykę uznają każde zdanie odmienne od ich zdania? I za osobistą obrazę uznają choć ślad niezgodności z ich poglądami?
                Wierz mi albo nie, ale i takie osoby czasem zostają szefami.
              • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 10:24
                Ależ taka ocena może być podana w najbardziej kulturalny sposób.

                Spróbujmy:

                "Zgłosiłeś, że są błędy w projekcie X, co spowodowało rozpętanie afery w całej firmie, z sugestiami, że zespół, który ten projekt realizował, jest niekompetentny. Tymczasem to nie były żadne błędy, projekt był wykonany zgodnie z instrukcjami klienta, których ty nie przeczytałeś albo nie zrozumiałeś. Odkręcenie całej sprawy, wyjaśnienie wszystkim, których zaangażowałeś w problem, i uzasadnienie, dlaczego tak jest dobrze, zajęło trzem osobom cały dzień pracy."

                "Okłamałeś nas, mówiąc, że reorganizacja w strukturze Y będzie wyglądać tak, siak i owak. Już po tygodniu okazało się, że zupełnie inaczej. Więc albo po prostu skłamałeś, albo nie miałeś właściwych informacji na ten temat - wtedy nie trzeba było nam w ogóle nic mówić."

                FYI: ten drugi tekst w zasadniczo dokładnie takiej formie został wygłoszony przez mojego kolegę z działu, któremu po prostu się ulało. Kolega wyleciał z pracy z końcem miesiąca. Nasz przełożony wyleciał po następnych dwóch, ale dla tego wylanego wcześniej zapewne nie było to wielką pociechą.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 10:27
                  Bosz...oba te teksty to gwóźdź do trumny pracownika, który je wygłasza....
                  • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 10:32
                    Fakty. Szczere. Podane w kulturalnej formie. Dokładnie do tego zachęca użytkowniczka fomica.
    • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 10.08.16, 23:11
      O jeżu, współczuję. Ja spierniczam ze wszystkich prac, w których pojawiają się takie debilizmy i Tobie też radzę.

      Po pierwsze - jak na przesłuchaniu przez amerykańską policję, wszystko, co powiesz, może być użyte przeciwko Tobie.

      Po drugie - oni wcale nie chcą szczerości i nie po to organizują takie dramy, żeby się czegokolwiek dowiedzieć i poprawić, tylko jako kolejny element upokarzania i upodlania pracownika.

      Ja zawsze odmawiałam udziału w takich cyrkach - informowałam, że uważam je za niepotrzebne, bezzasadne i szkodliwe z punktu widzenia moich zadań i obowiązków w pracy i jeśli są aż tak kluczowe, to proszę mnie zwolnić.
      • marie30 Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:22
        Czytam wpisy w tym watku z niedowierzaniem az w koncu trafiam na ten wpis. Juz myslalam ze nikt tego nie napisze. Alez oczywiscie ze to cyrk, chory pomysl sluzacy chyba tylko uprzykrzeniu zycia pracownikom i kolejny sposob na ich upokarzanie.
        Ocena pracy pracownikow jest czyms normalnym ale ocenie wg konkretnych,jawnych dla pracownika kryteriow poddawany jest pracownik przez przelozonego a nie odwrotnie.
        Tez bym zwiewala z takiej pracy,nie lubie dziwactw. Pracuje po to zeby zarabiac, wykonuje moje obowiazki najlepiej jak potrafie a w zamian oczekuje odpowoedniej placy i odpowiedniego traktowania a nie poddawania jakim zenujacym i dziwnym praktykom jak ocenianie w cztery oczy szefa.
        • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:35
          >>>> Tez bym zwiewala z takiej pracy,nie lubie dziwactw.

          Takie dziwactwa funkcjonuja w wielu duzych korporacjach I bankach. Nazywa sie to 360 feedback I podlegaja mu zarowno menadzerowie, jak I prezesi bankow I partnerzy w firmach prawniczych.
          A pracownik, ktory nie potrafi powiedziec swojemu szefowi paru konstruktywnych uwag (nie mylic z krytyka) zeby sie lepiej pracowalo, to chyba jakis uposledzony jednak.
          • 1matka-polka Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:39
            W Polsce nie istnieje tradycja konstruktywnej krytyki.Każda najdrobniejsza uwaga to zamach na godność i suwerenność wink Zresztą w innych krajach też z tym ciężko, w końcu ludzie są podobni bez względu na kulturę.
            • 1matka-polka Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:40
              O, i spacji nie zrobiłam po kropce, już po mnie, ajajaj...
            • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:47
              >>> W Polsce nie istnieje tradycja konstruktywnej krytyki.Każda najdrobniejsza uwaga to zamach na godność i suwerenność wink

              No to moze warto to zmienic zamiast kultywowac kulture pana i pacholka.
              • morgen_stern Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:50
                Najpierw przed nami dłuuuga droga do poprawienia kultury pracy. Na razie podobne pomysły, w naszych warunkach, to debilizm.
                • marie30 Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:20
                  Nie tylko w Polsce to jest debilizm. W innych krajach tez jest to tak odbierane. W firmie kazdy ma swoje obowiazki od pracownikow po managements kazdego szczebla i kazdy dba o to aby swoja prace wykonac jak najlepiej i biznes sie krecil. Jesli ktos wpadlby na tak chory pomysl to chyba z nudow albo w wyniku zaburzen psychicznych.
                  A ocenianie szwfostwa kiedys mielismy,ale to byla osoba niezalezna, ktora sluchala, w cztery oczy i w grupach, co niektorzy z management dowiedzieli sie o sobie rzeczy ktorych wolelibyvnie uslyszec. Nie wyobrazam sobie jednak isc do szefa i wytknac mu bledy lub powiedziec co nam sie nie podoba - to jest zwyczajnie nierealne, to nie ma miejsca na szczerosc, nie mowiac o niezrecznosci inzazeniwaniu pracownika.
                  • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:49
                    No więc pierwsza rzecz, o której należy zawsze pamiętać, jest taka, że celem tej zabawy nie jest na pewno dążenie szefowej do samodoskonalenia i szczera chęć poprawienia relacji z podwładnymi. Gdyby pani chciała się naprawdę czegoś dowiedzieć, zleciłaby to zewnętrznej firmie badawczej, która by przeprowadziła ankietę i dostarczyła jej zanonimizowane dane i wnioski.

                    Z pomysłów, jakie mi przychodzą do głowy:

                    - upokorzenie pracowników - jakiś psychol będzie świetnie bawił patrząc, jak ludzie się męczą, wiją i kombinują;
                    - to wszystko z nudów, wysoki sądzie - średniemu menedżmętowi często wali na głowę z nudów i braków roboty; w działaniach produkcyjnych nie biorą udziału, do poważnych strategicznych aspektów zarządzania firmą nie są dopuszczani, a ileż można poświęcać czasu na układanie urlopów w dziale, więc im odbija i wymyślają takie debilizmy,
                    - rozpaczliwe próby uzasadnienia czymkolwiek własnej obecności w firmie - i znów, średni menedżmęt specjalizuje się w desperackich próbach udowodnienia, że PRZECA ZARZĄDZO.
          • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:30
            Miałam kiedyś nieprzyjemność pracować z kolesiem, który:
            - był totalnie niekompetentny, jeśli chodzi o specyfikę branży - zaczynał na niższym stanowisku pomocniczym zupełnie z innej beczki, potem ktoś wpadł na pomysł, że będzie z niego świetny menago od wszystkiego, i facet był kompletną porażką, zadufany w sobie, przekonany o swojej nieomylności ciągle czepiał się rzeczy, które były prawidłowe, a nie zauważał prawdziwych problemów;
            - ciągle wszystkich okłamywał - miał jakąś taką dziwną technikę manipulowania ludźmi, że jak zapadała decyzja, że A, to zwoływał pół działu i informował, że B, a drugie pół, że C;
            - wszystko robił niezgodnie z wewnętrznymi wytycznymi dla menedżerów - np. stało wyraźnie, że nie wolno ludzi wzywać metodą "bądź u mnie za 5 minut", bo to zbędny stres i brak szacunku dla ich pracy - zawsze to robił, "bądź u mnie za 5 minut" i rzut słuchawką, nawet jak chciał komuś powiedzieć "chyba ci powietrze z koła uchodzi".

            Zaproponuj jakieś konstruktywne uwagi dla niego, co?
        • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:23
          A ja czytam twój wpis i powyżej babci stefy i nadziwić się nie moge, jak to możliwe że zwykła rozmowa z drugim człowiekiem urasta do rangi takiego dramatu smile
          Przesłuchanie, upokorzenie, upodlenie, zażenowanie, cyrki, olaboga, co za emocje.
          Same się ustawiacie w pozycji upokarzanego niewolnika który boi się podnieść oczy i chyli głowe na sam widok Wielkiego Szefa. Dla mnie rozmowa z przełożoną jest normalnym kontaktem, przekazaniem mysli. Szefowa jest zwykłym człowiekiem, z którym los mnie zetknął i mamy pewne wspólne sprawy, spędzamy codziennie wiele godzin obok siebie no i z konieczności czasem trzeba coś ustalić. Kompletnie nie rozumiem tego lęku przez wyrażeniem swojego zdania.
          • marie30 Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:25
            fomica napisał:

            > A ja czytam twój wpis i powyżej babci stefy i nadziwić się nie moge, jak to moż
            > liwe że zwykła rozmowa z drugim człowiekiem urasta do rangi takiego dramatu smile


            Zwykla rozmowa czy ocenianie? To jednak roznica.
            • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:36
              A czym innym jest taka ocena jeśli nie rozmową na zadany temat? Ja do tego podchodzę zadaniowo, punktuje co mi przeszkadza w pracy, co mi obniża komfort pracy, no i dalej trzeba to jakoś uprzejmie i dyplomatycznie przekazać.
              Fakt, że ja mam normalna szefową, której można zgłaszać uwagi nawet mimochodem w drodze na kawę. W żaden sposób mnie to nie upokarza.
              Napisałaś wyżej że oczekujesz w pracy odpowiedniego traktowania, ale bronisz się rękami i nogami przez wyrażeniem swoich uwag i oczekiwań smile To skąd oni mają się dowiedzieć jakie one są?
              • morgen_stern Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:37
                >Fakt, że ja mam normalna szefową, której można zgłaszać uwagi nawet mimochodem w drodze na kawę. W żaden sposób mnie to nie upokarza.

                I serio nie rozumiesz, że nie wszyscy mają taką komfortową sytuację?
                • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:46
                  Rozumiem, ale spodziewam się także zrozumienia z drugiej strony, że taka rozmowa to nie zawsze jest horror i dziwactwo. A tutaj padają takie dramatycznie, radykalne hasła - oni chcą nas upokorzyć, oni nie chca prawdy, bo oni sie tylko nudzą, to tylko dla pognębienia człowieka - no chyba jednak nie wszyscy i nie zawsze.
                  • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 10:39
                    Ale znakomita większość tak - są znacznie lepsze, bardziej komfortowe, a przede wszystkim efektywniejsze metody skłonienia pracowników do wyrażania opinii o przełożonym. Tak więc ludzie, którzy coś takiego proponują, są przede wszystkim niekompetentni jako menedżerowie. A skoro są niekompetentni - dlaczego mam zakładać ich dobrą wolę i brak złych zamiarów?
              • ola_dom Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 15:40
                fomica napisał:

                > To skąd oni mają się dowiedzieć jakie one są?

                Problem w tym, że "oni" wcale nie chcą się tego dowiedzieć smile
                Gdyby naprawdę właśnie o to chodziło pracodawcy, to ocena byłaby anonimowa.
                Nie od dziś wiadomo, że ludzie w 4 oczy rzadko są szczerzy, tym bardziej, jeśli chodzi o relacje przełożony-podwładny.
          • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:04
            To nie jest zwykła rozmowa - relacja między przełożonym a podwładnym ma charakter podległości i ocena przełożonego przez podwładnego zachodzi jakby wbrew strzałce tej relacji - dlatego firmy, które domagają się oceniania przełożonych przez podwładnych umożliwiają zrobienie tego anonimowo.

            Oczywiście, istnieją firmy, w których tworzy się atmosferę zachęcającą do swobodnego wyrażania opinii, przez każdego i na każdy temat, ale gdy tak było w firmie wątkodajki, to chyba nie byłoby tego wątku, nieprawdaż?
            • fomica Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 16:17
              > ale gdy tak było w firmie wątkodajki, to chyba nie byłoby tego wątku, nieprawdaż?
              Ja tego nie wiem, nie jest to dla mnie takie oczywiste. Obserwuję bardzo często że ludzie sami budują mur i dystans pomiędzy soba i szefem, bo on siedzi taaak wysoko i jest taaaki ważny i sprzeciwić się szefowi, zaprzeczyć, ocenić - nawet nie do pomyślenia. A skoro nigdy nie spróbowali to nawet nie wiedzą co się wtedy wydarzy - a najczęściej po prostu nic.
              • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 12.08.16, 07:20
                No ale jeśli ten mur rzeczywiście istnieje, niezależnie od tego, kto się przyczynił do jego zbudowania, to próba rozbicia go zaczynająca się od "to ty mnie oceń, tylko szczerze i skupiając się na złych stronach" jest najgorszym możliwym sposobem.
      • 1matka-polka Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:31
        Brawo, jeden rozsądny głos!
      • conena Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:19
        babcia.stefa napisała:

        > O jeżu, współczuję. Ja spierniczam ze wszystkich prac, w których pojawiają się
        > takie debilizmy i Tobie też radzę.
        >
        > Po pierwsze - jak na przesłuchaniu przez amerykańską policję, wszystko, co powi
        > esz, może być użyte przeciwko Tobie.
        >
        > Po drugie - oni wcale nie chcą szczerości i nie po to organizują takie dramy, ż
        > eby się czegokolwiek dowiedzieć i poprawić, tylko jako kolejny element upokarza
        > nia i upodlania pracownika.
        >
        > Ja zawsze odmawiałam udziału w takich cyrkach - informowałam, że uważam je za n
        > iepotrzebne, bezzasadne i szkodliwe z punktu widzenia moich zadań i obowiązków
        > w pracy i jeśli są aż tak kluczowe, to proszę mnie zwolnić.


        dokładnie tak bym zareagowała. jedyny głos rozsądku w tym wątku.
    • princesswhitewolf Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 08:51
      w zyciu nie mialam szefa ktory by chcial szczerej oceny. Uwazam ze nalezy to docenic jako zalete.
      Wiekszosc moich szefow mialo przekonanie o swojej bezblednosci.
      • maslova Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:03
        > w zyciu nie mialam szefa ktory by chcial szczerej oceny.
        Pytanie, czy szefowa rzeczywiście chce szczerej oceny, czy jest to pewnego rodzaju test na "lojalność" pracowników.
        • princesswhitewolf Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 12:31
          fakt maslova, masz racje
      • maslova Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:04
        I jeszcze: IMO jeżeli szefowej zależałoby na szczerej ocenie, to pozwoliłaby na jej anonimowość.
      • demodee Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:09
        Ależ szefowa autorki wątku też nie chce szczerej oceny! Ona oczekuje potwierdzenia, że jest perfekcyjnie doskonała!

        Autorka wątku powinna szefową w tym utwierdzić. W ten sposób utrwala stan, który jest wszystkim znany, co jest zaletą. Wyobraźmy sobie, że autorka wątku powie: "jesteś miła itd, ale przywiązujesz nadmierną wagę do nieważnych szczegółów, co powoduje, że nie mogę skoncentrować się na ważnych ogółach". I szefowa przejmie się krytyką i zacznie się zmieniać w kierunku przez autorkę wątku oczekiwanym. Zmiany powodują chaos i konieczność przystosowania się do nich. Co jakiś czas może szefowa wzywać podwładną i pytać: "Pracuję nad sobą. Czy robię postępy?". No i dusza blada, co odpowiedzieć szefowej, jeśli takich postępów nie robi?

        Więc lepiej się nie wychylać, na ocenie rocznej szefową chwalić i potakiwać. A że firma traci okazję do poprawienia sposobu działania - trudno. To przecież nie twoja firma...
        • d.o.s.i.a Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:01
          >>>> Ależ szefowa autorki wątku też nie chce szczerej oceny! Ona oczekuje potwierdzenia, że jest perfekcyjnie doskonała!

          A wniosek ten wysnulas gdyz...?
          • morgen_stern Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:49
            Gdyż ocena jest jawna! Pracownik, który ma jawnie, twarzą w twarz oceniać swojego przełożonego to sytuacja z gruntu patologiczna, bo jednostkę słabszą - czyli podwładnego - czyni kompletnie bezbronnym wobec przełożonego, który jakby nie było ma nad nim władzę. To, że gdzieś coś takiego funkcjonuje kompletnie mnie nie przekonuje. Na świecie wprowadzane są różne debilizmy, nie musimy wszystkich kopiować, dość mamy swoich.
            • babcia.stefa Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 10:59
              No właśnie na świecie generalnie odchodzi się od modnych przez jakiś czas systemów ocen pracowniczych typu 360 stopni i podobne debilizmy, bo z badań wyszło, że są kompletnie niemiarodajne - osoby lubiące się wystawiają sobie laurki, osoby nielubiące się uskuteczniają podsrywanki i wydobycie z tego jakichkolwiek wiarygodnych danych wymaga więcej pracy, niż to jest warte. Firma, która coś takiego stosuje, jest 100 lat za Afroamerykanami.

              A nieanonimowe ocenianie szefa przez podwładnego to już w ogóle jakieś kuriozum. Niezręczna sytuacja dla wszystkich, zerowy pożytek.
    • morgen_stern Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:39
      Tak mi się skojarzyło z tematem wątku... dzisiejsza Polityka smile

      https://static.pokazywarka.pl/i/6821519/246541/polityka.jpg
    • fifiriffi Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 09:45
      dzięka bogu nigdy nie bede musiała procować z takimi debilami. Jak twoja szefowa i w ogóle w korpo
    • kura17 podwojna spacja 11.08.16, 11:21
      czy moze mnie ktos uswiadomic, dlaczego podwojna spacja w mailach jest tak niebezpieczna i swiadczy o niechlujnosci autora oraz o jego slabych komptetencjach?? naprawde nie wiem.

      czy jesli napisze do kogos a w korpo "Szanowna Pani X, ..." to slusznie moge nie spodziewac sie odpowiedzi ze wzgledu na ta spacje???
    • nie-mama Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 11:40
      Jeśli nie miałabym wyjścia i nie mogłabym uniknąć takiej rozmowy, to spróbowałabym podejść do tego tak, żeby mój profesjonalizm był na pierwszym planie, a zespołowi pracowało się lepiej. Czyli nie skupiałabym się na osobistych cechach szefowej, tylko na tym jak usprawnić pracę zespołu. wink

      Może słyszałaś o "technice semaforu" dla podawania informacji zwrotnej? Pomarańczowe światło to "w porządku, rób dalej to samo", zielone "to co robisz jest świetne, proszę o więcej", a czerwone oczywiście oznacza "tę rzecz powinieneś/powinnaś robić w inny sposób".

      W Twoim przypadku możesz zacząć od pomarańczowego światła i np. powiedzieć szefowej o tym co działa w zespole. Zielone to to, co naprawdę w niej cenisz i co Ci pomaga. Tutaj drobna uwaga - ludzie często nie doceniają pozytywnej informacji zwrotnej, a o tym trzeba mówić, bo to motywuje do powtarzania podobnych zachowań. Zmotywuj szefową więc do np. skupiania się na ogólnym aspekcie zadania zamiast na szczegółach mówiąc np. "bardzo mi pomaga, kiedy mówisz nam o ogólnej strategii firmy i jak ona odnosi się do naszej pracy, to pozwala mi zobaczyć codzienne zadania w szerszym kontekście".

      "Czerwone światło" wykorzystałabym do przedstawienia moich pomysłów na usprawnienie pracy. Ty najlepiej będziesz umiała znaleźć przykłady, ale moim zdaniem one mogą być zupełnie ogólne i nie odnoszące się do szefowej.

      Jeśli podstawi Cię pod ścianą i będzie naciskać na informacje osobiste, to przygotuj sobie jakąś odpowiedź, którą będzie prawdziwa, ale niegroźna i przedstaw ją spokojnie.

      Niełatwa sytuacja, ale można to potraktować jako trening w rozmowach pod presją. Zawsze się może przydać. wink

      A potem opowiedz tutaj jak Ci poszło.
    • alanta1 Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 17:46
      Nie mam kompetencji do oceny osób, które mają wyższą pozycję zawodową niż ja.
      Bo gdybym je miała, to nie byłabym podwładną tongue_out
    • memphis90 Re: Ocenianie własnego szefa 11.08.16, 19:05
      Z "Horton słyszy Ktosia":
      "Niczego nam nie trzeba
      leci nam manna z nieba,
      kochamy Ktosiowo
      bo tu jest......"

      No, wiadomo big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka