pole_koniczyny
10.08.16, 21:27
Pracuję w typowej sporej korporacji z bardzo sformalizowanym systemem rozliczania postępów w pracy, z oceną końcoworoczną (od której zależy bonus i szanse na awans) wystawianą przez menadżera.
Wszystko jak dotąd jasne i przejrzyste, ale moja szefowa wymyśliła sobie dziś, że każdy z podwładnych powinien przygotować ocenę jej dokonań. Bynajmniej nie anonimową - nic z tych rzeczy. Mamy się z nią spotkać w cztery oczy i powiedzieć, co sądzimy o jej sposobie zarządzania, skupiając się - co dobitnie podkreśliła - na aspektach wymagających poprawki.
No nie uśmiecha mi się ta rozmowa. Ucieczki przed nią nie ma, odmówić nie mogę. Szefowa jest osobą trudną we współpracy, dość humorzastą i zawsze znajdującą powód do niezadowolenia z naszej pracy. Ja jestem w firmie dość nowa i mam w związku z tym za słabą pozycję, żeby naprawdę wypunktować słabe strony kogoś, kto jest moim bezpośrednim przełożonym i dość łatwo może mi uprzykrzyć życie jeśli zechce. Co robić? Iść w zaparte i twierdzić, że wszystko jest cudownie? Grubymi nićmi szyte. Macie pomysł, co dyplomatycznego mogę powiedzieć, jakiś ogólnik?