jak_matrioszka
02.09.16, 15:05
Takie slowa slysze czesto. Za czesto. Najpierw chcialam zastosowac na rodzinie metode "wyprowadz smycz", co nie kazdej forumce sie spodobalo. Rodzina smyczy wyprowadzac nie chciala, ale z jeczenia o kupno psa nie zrezygnowali. No to im pozwolilam, powiedzialam ze ok, niech kupia, nawet dzis, ALE JA SIE ZWIERZECIEM NIE BEDE ZAJMOWAC. Od dawna im to powtarzam, za kazdym razem jak slysze ze chca psa i ze im obiecalam, a ja im za kazdym razem odpowiadam tak samo, ba, nawet proponuje ze ich zawioze zeby psa kupic i przywiezc do domu. Psa do tej pory nie kupili, nie maja odwagi, bo druga czesc zdania wypowiadam zawsze patrzac im w oczy i upewniajac sie ze mnie slysza i rozumieja. A ostatnio trafila mi sie nie lada gratka: znajomy potrzebuje opieki do psa w czasie kiedy jest w pracy, wiec sie zglosilam na ochotnika. Malzonek wyprowadzil psa rano przed praca 2 razy (slownie dwa), po czym stwierdzil ze pies az tak czesto wyjsc nie potrzebuje (zanim rano przyjdzie do nas, idzie na spacer z wlascicielem). Juz nigdy nie bede musiala wysluchiwac jeczenia o kupno psa!
Na forum jest pewnie kilka mam, ktore tez musza odmawiac zakupu zwierzaka, bo rodzina nie do konca rozumie zlozonosc sytuacji posiadania czworonoga - trzymajcie sie!