Dodaj do ulubionych

Wasze matki.

23.11.16, 09:53
Czy kochacie je, ale i lubicie?
Czy gdyby to nie były matki, a koleżanki - chciałybyście spędzać z nimi czas?

Ja swoją kocham, bo to moja matka, dużo jej zawdzięczam, szczęśliwe dzieciństwo, ogromną pomoc finansową, zawsze była ze mnie dumna, chociaż nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami. Wiem, ze zawsze chciała dla mnie dobrze, zawsze wszystko dla mnie.

Od ok. 10 lat stresuje mnie spędzanie z nią czasu, ciągła krytyka, zmienność nastrojów. Jest pamiętliwa do bólu - potrafi wyciągnąć jakąś bzdurę sprzed lat.
Rozmowa z nią to ciągła samokontrola, ważenie każdego słowa i tonu, bo znowu się obrazi (w sumie często nie wiadomo o co, na pytanie: o co? jest jedna odpowiedź: o nic!). Zachowuje się, jakby cały świat na nią czyhał.
Pracuje, chociaż nie musi. Z drugiej strony jest nieszczęśliwa i wiecznie narzekająca, bo ........... zmęczona pracą. Pracować nie przestanie, bo co będzie w domu robiła. Obłęd.
Narzeka, ze rzadko gdzieś wychodzi. Poszła na koncert. Wróciła niezadowolona, trzeba było zostać w domu, to była strata czasu. To tak w skrócie...........

Przez otoczenie postrzegana jest jako fajna, sympatyczna kobieta, a w domu jak wyżej.
Potrafi pozbawić człowieka całej radości życia.

Przykro mi, że tak jest. Może to moja wina, że jednak ciągle - mając w pamięci fajną przeszłość - oczekuję od niej akceptacji, uśmiechu, chciałabym, żeby było fajnie.



Obserwuj wątek
    • vaikiria Re: Wasze matki. 23.11.16, 09:55
      Myślę, że moja byłaby nawet fajniejsza jako koleżanka niż jako matka, choć jak dorosłam to całkiem fajnie poukładałyśmy sobie relacje.
    • drinkit Re: Wasze matki. 23.11.16, 09:57
      Kocham, lubie, uwielbiam spedzac czas z nia i z ojcem, bo to szalenie sympatyczni ludzie, z duzym poczuciem humoru, szerokimi horyzontami, a i pobiesiadowac z nimi mozna. Nigdy jednakowoz nie mialam problemu z uswiadomieniem sobie ze to moi rodzice, a nie kumple.
    • chocolate_cake Re: Wasze matki. 23.11.16, 10:17
      Kocham i lubię choć czasem mnie denerwuje ale tylko troszkę wink
    • ola_dom Re: Wasze matki. 23.11.16, 10:21
      dominika_z napisała:

      > Czy kochacie je, ale i lubicie?
      > Czy gdyby to nie były matki, a koleżanki - chciałybyście spędzać z nimi czas?

      Kocham, troszczę się, martwię o nią - ale męczy mnie niemal każda rozmowa z nią i każde spotkanie.
      Nie zakoleżankowałabym się z nią, w żadnym razie.

      Oczywiście - podobnie jak Twoja, moja matka także jest uważana za pogodną, serdeczną, wesołą, etc. smile
      Mam jednak wrażenie, że do czasu - do czasu, aż nie wytrzyma i puści jakąś ze swoich złośliwych aluzji (to jej podstawowa forma komunikacji, jak coś jej nie pasuje). Wtedy znajomości się urywają.

      Przykro mi, ale kontaktuję się z nią głównie z poczucia obowiązku, a nie z tęsknoty czy dla przyjemności. Na co składa się jeszcze sporo kolejnych powodów, o których nie raz była mowa na forum.
      • butch_cassidy Re: Wasze matki. 23.11.16, 13:14
        Mam podobnie.
    • beataj1 Re: Wasze matki. 23.11.16, 10:24
      Kocham i lubię. Chciałabym być taka na starość, zachować w sobie taką lekkość i nie przejmowanie się drobiazgami przy jednoczesnej umiejętności zadbania i dopilnowania rzeczy naprawdę ważnych.
      Mamy bardzo dobre relacje. Chętnie bym się z kimś takim kumplowała.
    • makurokurosek Re: Wasze matki. 23.11.16, 10:33
      Kocham i lubię. Wysłucha, doradzi ale nie narzuca swojego zdania. Mimo, że jesteśmy inne, nie zawsze się zgadzamy to lubię z nią spędzać czas. Przyjeżdżając do niej czuję, że przyjeżdżam do domu, takiej bezpiecznej przystani. Nigdy do domu nie jeździłam bo wypada, zawsze jechałam gdy po prostu zaczynałam tęsknić. Teraz widujemy się kilka razy do roku, ale mamy bardzo częsty kontakt telefoniczny. Zamiast się wypłakiwać na forum, po prostu dzwonię do niej i nie po to by mi doradziła, tylko po to by mnie wysłuchała i mentalnie przytuliła smile.
    • solejrolia Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:09
      Przez jakis czas było super, bo mieszkałam daleko, ale jak ponownie zamieszkałam blisko mamy (i co z tego, ze jako męzatka i matka, co z tego, że mieszkania osobne) to się zrobiło totalnie toksycznie. Bo było za blisko. Aż solidnie wygadałam się u psychoterapeutki- długo do mnie dochodziło, że ja matki nie zmienię i nie mam wpływu na jej zachowania, reakcje, emocje czy to co do mnie mówi. Mam natomiast wpływ na to: jak ja to odbieram.
      Można powiedzieć, że teraz te relacje nie sa najgorsze. (ale dystans trzeba było zwiększyć!)
      • chocolate_cake Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:19
        Jak blisko?
        Ja mieszkałam kiedyś jakiś 1 czy 2 km dalej, potem 3-4 km a teraz 10 km i jest oraz zawsze było ok smile
        Ale np 100 metrów to za blisko wink
        • solejrolia Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:22
          Jeden budynek, dwa różne mieszkania- to raczej dość blisko wink
          • chocolate_cake Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:35
            smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:45
      kocham moja mamę i lubię. jest nie tylko moją matką, ale też przyjaciółką. ma swoje wady oczywiscie, ale któż ich nie ma.
      tata tez mi się udał, nie powiem smile
    • sayyida Re: Wasze matki. 23.11.16, 11:46
      Mam dokładnie tak jak ty. Nawet wiem, kiedy to się zaczęło - miałam 22 lata. Potem były lepsze i gorsze okresy, ale od 2-3 lat wchodzenie w jakąkolwiek głębszą relację z nią przestało być możliwe.
    • grzalka Re: Wasze matki. 23.11.16, 12:45
      Uwielbiam moją Mamę. Jest świetnym człowiekiem, bardzo lubię z nią przebywać, rozmawiać itp. Mieszkamy w innych miastach, ale często rozmawiamy przez telefon. Im dłużej żyję, tym bardziej widzę, ile mam szczęścia. Nie wiem, czy uda mi się mieć taki dobry kontakt z córką...
      • bi_scotti Re: Wasze matki. 23.11.16, 13:46
        Moja mama nie zyje juz od wielu lat. Byla swietnym czlowiekiem. Uczciwym, odpowiedzialnym, wyksztalconym, z amazing poczuciem humoru, sarcastic poczuciem humoru wink Nie kochala mnie. Nie byla w stanie. Wojna wiele w niej zniszczyla, zrozumialam to jako dorosla osoba gdy zaglebilam sie w texts o PTSD, szczegolnie nieprzepracowanym PTSD. Niemniej brak milosci nie zaszkodzil jej w byciu "matka extra-ordinaire" smile Trafilo jej sie trudne, bardzo trudne dziecko i ten "los" wziela na klate, wlozyla cala swoja inteligencje, energie, przyzwoitosc w ... przyzwoite mnie wychowanie. Tak naprawde docenilam jej wysilek i skutecznosc tego wysilku dopiero gdy sama zostalam matka a jeszcze bardziej gdy urodzil sie Sredni z problemami. Na pewno latwiej nam przychodzilo sie przyjaznic gdy juz bylam dorosla niz ukladac relationship matka-dziecko gdy bylam mala. Ale na szczecie byl jeszcze tata, ktorego milosc wypelnila bardzo skutecznie moj swiat - mama juz kochac nie musiala wink wystarczy, ze byla super cool human ... Brak mi jej, brak znaczacych spojrzen, krotkich komentarzy "to the point", otwartosci umyslu, podrzucania ksiazek i tytulow filmow, ktore "musisz" etc. Brak dobrego, madrego czlowieka w moim otoczeniu. Life.
        • aagnes Re: Wasze matki. 23.11.16, 14:10
          okropne co napisalaś.
          smutne i jakby moja corka tak o mnie powiedziala za iles tam lat to bym sobie strzelila w glowe.

          moja mama jest swietna jako znajoma, ale jako mama nie sprawdzila sie zupelnie.
          byla zbyt fajna, zbyt luzna, zbyt poblazliwa, odpuscila zbyt wiele.
          jestem wielka przeciwniczka bycia matka - koleżanka. takie wymieszanie ról nie wychodzi nikomu na dobre, szczegolnie dzieciom.
          • kruche_ciacho Re: Wasze matki. 23.11.16, 16:40
            glupia jestes
            w zyciu bywa i tak jak u bi_scotti i absolutnie nie napisala niczego co mogloby jej mame obrazic
            moze zasmucic, ale niestety takie scenariusze sie zdarzaja
            • aagnes Re: Wasze matki. 23.11.16, 20:17
              owszem bywa, ale niech nikt nie mowi, ze to wesola historyjka.
              wiec glupia jestes, ze tak piszesz. dla dziecka matka jest najwazniesza osoba na swiecie i swiadomosc ze jest sie przez nia niekochanym jest nieznosna i nigdy nie pozostaje bez negatywnych skutkow dla dzieci
              • zuleyka.z.talgaru Re: Wasze matki. 23.11.16, 20:25
                Srsly? Powiedz to dziecku, któremu matka umarła przy porodzie i całe życie wychowywał je ojciec.
              • bi_scotti Re: Wasze matki. 23.11.16, 20:57

                > dla dziecka matka jest najwazniesza osoba n
                > a swiecie i swiadomosc ze jest sie przez nia niekochanym jest nieznosna i nigdy
                > nie pozostaje bez negatywnych skutkow dla dzieci

                Nadinterpretujesz. Projektujesz swoje potrzeby na reszte swiata. Kazdy jest inny, pogodz sie z tym. Milosc, podobnie jak szczerosc, bywa przereklamowana. Gdy rodzic o dziecko dba, troszczy sie, inwestuje bezwarunkowo swoj czas, energie, inteligencje, kreatywnosc i wszystkie poklady swojej dobrej woli w dobro tego dziecka, w jego upbringing, w tworzenie mu happy childhood, brak uczucia zwanego "miloscia" jest naprawde detalem. Zapewniam Cie, a z wiekiem to juz naprawde staje sie just a speckle. Tego, co z naszego dziecinstwa przynioslo negatywne czy pozytywne skutki, tego nie da sie ani zwazyc, ani zmierzyc dokladnie ... a juz na pewno nie przez forum. Jak napisalam wyzej, wiem skad sie bral brak umiejetnosci kochania dziecka/mnie u mojej mamy, ale wiem tez jak fantastycznym rodzicem byla - moge tylko zyczyc wielu "kochanym" dzieciom zeby ich rodzice potrafili byc rownie madrzy, efficient, supportive ... Bycie rodzicem to wyzwanie i zadanie, moja mama je podjela i wypelnila w 100% "spiewajaco". Cheers.
        • konsta-is-me Re: Wasze matki. 24.11.16, 20:20
          .A ja nie rozumiem po co "kumplowac sie" z matka??
          Moze dlatego ze zmarla jak mialam dwadziescia pare lat, a jak mialam 17 zachorowala.
          Wiec nie wiem jak to jest, miec name w doroslym wieku.

          Przeciez od kolezanki , ze tak to ujme, nie dostaniecie tego co od matki.
          Kolezanka jest od towarzystwa, nie kocha was przeciez I nie jestescie dla niej az tak wazne.
          Nawet jak matka wam marudzi, to co, starsi ludzie tak juz maja.
          Wy bedziecie takie same kiedys, myslicie ze nie?
          Wasze dzieci beda identycznie na was narzekac.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Wasze matki. 23.11.16, 13:43
      Mam świetną matkę, relacje mamy super. Choć czasem może za bardzo traktuje mnie jak koleżankę i opowiada o rzeczach o których nie mam ochoty wiedzieć smile

      Ma 53 lata, właśnie schudła 30kg, zaczęli żyć z ojcem pełnią życia, nie jojczy itp.
    • madami Re: Wasze matki. 23.11.16, 13:44
      Niestety u mnie podobnie. Dzieciństwa nie miałam szczególnie fajnego, ale matka to matka. Ale faktem jest, że nie lubię spędzać z nią czasu, robię to z obowiązku, dzwonię z obowiązku. Ale wspólny czas jest ciężki - wieczne narzekanie i krytyka. Na pewno nie byłbyśmy przyjaciółkami.
    • conena Re: Wasze matki. 23.11.16, 14:36
      Kocham bardzo, ale Mama to Mama. w roli matki - ciepła, czuła, w normie wrażliwa i skłonna do poświęceń. z wiekiem traci cudowne czarno-absurdalne poczucie humoru, które miało na mnie kolosalny wpływ, i za tą dowcipkującą, piekielnie inteligentną, kojarzącą jak brzytwa Mamą tęsknię.
      jako kobieta - ze strachu przegrała swoje życie osobiste, priorytetem dla niej była "pełna rodzina" i mąż u boku. zawiodła się na tej filozofii najboleśniej, jak mogła. nigdy nie rozumiała, że może mi być dobrze w roli singielki, zamartwiała się, kiedy w wieku 22 albo 23 lat rozstałam się z wieloletnim chłopakiem. no bo gdzie ja w tym wieku znajdę kandydata na męża, kiedy wyjdę za mąż i urodzę dzieci? trzydziestolatki porastają grzybem i nie ma dla nich nadziei big_grin do dzisiaj pamiętam tą rozmowę, chociaż minęła kupa lat. także nie, nie dla mnie takie kumpelki.
      ale lubię z nią przebywać, tylko, że obie mamy świadomość tego jak pięknie się różnimy.
    • anoresk Re: Wasze matki. 23.11.16, 18:09
      Nie lubię i nie kocham. Jest zaburzona , niezdiagnozowana , dzieciństwo wraz z bratem mieliśmy kiepskie ( przemoc fizyczna i psychiczna)ale mamusia do tej pory raz twierdzi , że nie biła i nie wyzywała a raz wymyśla tysiąc wymówek dla swojego postępowania.

      Nadal próbuje nam szkodzić - do rodziny opowiada , że mój brat to alkoholik i narkoman , o mnie , że choruję na schizofrenię. Próbuje wykorzystywać nasze dzieci do manipulacji nami.

      Odcięliśmy się na tyle ile mogliśmy.
      • whitney85 Re: Wasze matki. 24.11.16, 12:27
        O jak ja Ciebie rozumiem. My z bratem też mieliśmy ciężkie dzieciństwo, również pełne przemocy. I moja matka również zaprzecza, mało tego, obraża się zawsze gdy coś wspomnę i to ona staje się ofiarą. W ogóle uwielbia tę rolę ofiary, między innymi dlatego oczernia mnie przed ojcem i dalszą rodziną, jaką to zła córka dla niej jestem.
        U nas dochodzi ojciec, który był ale jakby go nie było, zero uczuć i kontaktu za to sprac potrafił, a jakże i do kościoła prowadzal. Na tym kończy się jego rola.
        Chciałabym odciąć się zupełnie ale ze poza nimi nie mam bliskich, czasem potrzebuje pomocy. I to matka wykorzystuje.
        Może kiedyś będę mogła odciąć się raz na zawsze, na pewno dobrze mi to zrobi.
    • milva24 Re: Wasze matki. 23.11.16, 18:15
      Sama nie wiem. To moja matka więc pewnie kocham. Ja z moimi dziećmi nie chciałabym mieć takiej relacji.
    • 18lipcowa3 Re: Wasze matki. 23.11.16, 18:34
      kocham lubię, dobry człowiek, super babcia, pomocna i zaangazowana, bardzo o nas dbała zawsze ale kontrolująca za bardzo
      cięzki ma charakter ale nie mam zastrzezen gdyz dziecinstwo miałam super, dorastanie to walka z matką, jak dorosłam to juz super uklad
    • capa_negra Re: Wasze matki. 23.11.16, 20:43
      Nie rozmawiam z moją od 32 lat, dla mnie właściwie dawno umarła.
      Nie zna mnie, mojej rodziny, nie wie jak się nazywam, pracuję i gdzie mieszkam.
      Ostatnio widziałam ją 3 lata temu na pogrzebie bardzo bliskiej mi osoby.
      Zamieniłyśmy 3 zdania - zapytała mnie gdzie pracuję i ile zarabiam i "poznała" męża.
      I tyle. Pożegnałam się bo o czym tu dalej rozmawiać??
      • 18lipcowa3 Re: Wasze matki. 24.11.16, 18:27
        to straszne.,,
        • capa_negra Re: Wasze matki. 24.11.16, 19:26
          od dawna nie boli, kiedyś bardzo
          • 18lipcowa3 Re: Wasze matki. 24.11.16, 19:30
            ale za co tak? jesli mozna wiedziec?
            • capa_negra Re: Wasze matki. 24.11.16, 20:04
              Moja matka to typ naukowca/mózgowca który nigdy nie powinien mieć rodziny, dzieci tylko książki, kawę i papierosy. Zawsze zazdrościłam jej zdolności uczenia się.
              Z perspektywy lat stwierdzam, ze ofiara była swoich czasów w których należało wyjść za mąż i należało mieć dzieci.
              A ona nie powinna.
              Do tego delikatnie mówiąc trudny charakter. Rodzice najpierw nie rozmawiali ze sobą latami, a potem rozwodzili się 8 lat, wtedy jeszcze były 2 instancje.
              Mistrzyni manipulacji.
              Ojciec mnie i brata wychował sam.
              Pewnie mieli swoje kłopoty o których my dzieci nie wiedzieliśmy i pewnie coś z rodziny udałoby się ocalić gdyby nie to, ze matka w którymś momencie zaczęła rozwodzić się z nami zamiast z mężem.
              Moje zeznania najpierw na sprawie alimentacyjnej, potem jednej z ostatnich rozwodowych spowodowały, że zostałam wrogiem publicznym nr 1.
              Było grubo... Sąd zasądził jej alimenty, ograniczył władzę rodzicielską i eksmisję.
              I to 25 lat temu...
              Stare dzieje - ja mam teraz 49 lat, ona 75.
              Mam za to cudownego tatę, który piecze najlepszy sernik na świecie wink
    • anorektycznazdzira Re: Wasze matki. 23.11.16, 20:59
      Średnio.
      Przez wiele lat miałyśmy relacje super, dzieciństwo świetne, przez 33 lata uważałam, że jako matka jest niemal idealna.
      Następnie zrobiła mi świństwo, którego nie potrafię darować. Przemyślenia mam takie, że lekko ześwirowała i to dlatego. Kontakty są poprawne, nawet okazyjnie udzielamy sobie jakiejś pomocy w razie potrzeby, ale nie lubię z nią spędzać czasu, unikam jej i z niczego się nie zwierzam.
    • koronka2012 Re: Wasze matki. 23.11.16, 21:04
      Kocham, ale niestety spędzanie z nią czasu to dla mnie psychiczna katorga. Nawet na święta ograniczam pobyt do minimum, nudzę się tak śmiertelnie, że to aż męczące. Nie tylko ja, dodam.

      Taaaak, to pewnie moja wina - bo wszak mogę z nią pogadać o wszystkim - połowy nie zrozumie, wyciągnie fałszywe wnioski, profilaktycznie będzie się zamartwiać parę nocy, nie śpiąc naturalnie i snując ponure scenariusze. Po czym podzieli się ze mną wyrzutem, że przeze mnie nie spała przez tydzień i sypnie parę rad od czapy, albo podzieli się pesymistycznymi wizjami, dokładając nieśmiertelne westchnienie "ludzie to mają dobre życie".... Nie ma zainteresowań, nie ma ciekawości świata, tego, co się dzieje, co jej bezpośrednio nie dotyczy. Rozliczenie wody, promocja w Biedronce - ujdą. Ale np. po moim powrocie z podróży na drugi koniec świata, opowieść o wrażeniach ucięła po 2 minutach, nie zadała ŻADNEGO pytania. Tematów brakuje, bo albo nie są bezpieczne, albo jej nie interesują.

      I mam wyrzuty sumienia, bo wiem, że nas kocha, troszczy się (choć stosowała zimny chów), zawsze można na liczyć na jej pomoc ale ... nienawidzę tego czarnowidztwa, wylewania na mnie wieloletnich i w sumie bezsensownych frustracji. Z rodzinnego domu wychodzę zmęczona z przemożnym uczuciem ulgi. Przede wszystkim żal mi jej, że nie potrafi znaleźć radości w życiu.
      • madami Re: Wasze matki. 24.11.16, 11:37
        chyba mamy tę samą matkę sad
    • beata7305 Re: Wasze matki. 23.11.16, 21:54
      Kocham, lubiłam spędzać u niej czas. Chociaż nie zwierzałam się jej ze wszystkiego. Była mamą, nie przyjaciółką. Ciepła, spokojna, zawsze pomocna, wspaniała babcia dla moich dzieci. Nigdy nie obarczała mnie swoimi problemami, nie skarżyła się na nic żeby nas (swoje dzieci) nie martwić.
      Dwa miesiące temu odeszła. Nie wyobrażam sobie tych pierwszych świąt bez niej, i tych następnych też nie...
    • rannala Re: Wasze matki. 24.11.16, 11:59
      Mam bardzo dobrą mamę, rozumiemy się, ale nie tak dobrze, jak moja siostra z mamą. Są do siebie bardziej podobne (podejście do życia, usposobienie, temperament, cechy osobowości), a ja z trochę innej gliny.
      Nie zazdrościłam im nigdy tak zażylej relacji. Może podziwialam raczej.
      Mama pomogła mi w w opiece nad córką, gdy wrócilam zaraz po macierzyńskim do pracy. Byla i jest cudowną babcią.

      Z ojcem od zawsze tragicznie sad sad sad Nie mogę nawet o tym głebiej myśleć, bo zaraz mi coś ściska w gardle i klatce piersiowej sad
    • bei Re: Wasze matki. 24.11.16, 12:09
      Moja nie zyje od 26 lat- kochalam ja i lubilam, ale bywalo, ze mnie irytowalasmile
      Mama mego A- uwielbiam jasmile
      Wydzwaniam, lubie z nia rozmawiac, przebywac, cenie jej madrosc zyciowa i poczucie humoru. Jest moja przyjaciolka. Nawet, gdy kiedys chcialam wyzalic sie na tesciowasmilesmile( jakis drobiazg) to zadzwonilam do niej! Wyzalalam sie na tesciowa do tesciowej!smile
    • aqua48 Re: Wasze matki. 24.11.16, 12:41
      Moja była apodyktyczną (jak wszystkie kobiety w naszej rodzinie - jestem nieodrodną córką smile) piekielnie inteligentną, i bardzo troskliwą matką. Była twórcza. Uwielbiałam długie rozmowy z nią, bo była do nich świetnym partnerem i nawet jeśli się nie zgadzałyśmy (a zdarzało się to często) to potrafiła mi pokazać inny punkt widzenia na wiele rzeczy. Uwielbiałam jej opowieści o przeszłości, zakorzeniały mnie w czasie i miejscu. A poza tym były dowcipne i zabawne. Miewała fantastyczne pomysły. Nie było z nią łatwo, z wiekiem złagodniała, ale potrafiła "przywalić". Tyle, że ja nie brałam tego tak bardzo do siebie, nawet jeśli czasami puszczałam dym z uszu, bo mam (dzięki niej?) poczucie własnej wartości. Oraz głębokie poczucie odrębności i świadomość jak ważna w życiu jest asertywność. Akceptowała moje wybory, choć zawsze wyrażała swoje "odrębne zdanie". Na koniec swego życia powiedziała mi, że jest ze mnie dumna i że bardzo mnie kocha, i martwiła się do końca jak sobie poradzę z rozmaitymi sprawami...
    • redheadfreaq Re: Wasze matki. 24.11.16, 12:49
      Nie, nie zaprzyjaźniłabym się z nią, wiele z jej działań i zachowań jest dla mnie co najmniej trudnych do zaakceptowania. Jesteśmy zupełnie różne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka