dominika_z
23.11.16, 09:53
Czy kochacie je, ale i lubicie?
Czy gdyby to nie były matki, a koleżanki - chciałybyście spędzać z nimi czas?
Ja swoją kocham, bo to moja matka, dużo jej zawdzięczam, szczęśliwe dzieciństwo, ogromną pomoc finansową, zawsze była ze mnie dumna, chociaż nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami. Wiem, ze zawsze chciała dla mnie dobrze, zawsze wszystko dla mnie.
Od ok. 10 lat stresuje mnie spędzanie z nią czasu, ciągła krytyka, zmienność nastrojów. Jest pamiętliwa do bólu - potrafi wyciągnąć jakąś bzdurę sprzed lat.
Rozmowa z nią to ciągła samokontrola, ważenie każdego słowa i tonu, bo znowu się obrazi (w sumie często nie wiadomo o co, na pytanie: o co? jest jedna odpowiedź: o nic!). Zachowuje się, jakby cały świat na nią czyhał.
Pracuje, chociaż nie musi. Z drugiej strony jest nieszczęśliwa i wiecznie narzekająca, bo ........... zmęczona pracą. Pracować nie przestanie, bo co będzie w domu robiła. Obłęd.
Narzeka, ze rzadko gdzieś wychodzi. Poszła na koncert. Wróciła niezadowolona, trzeba było zostać w domu, to była strata czasu. To tak w skrócie...........
Przez otoczenie postrzegana jest jako fajna, sympatyczna kobieta, a w domu jak wyżej.
Potrafi pozbawić człowieka całej radości życia.
Przykro mi, że tak jest. Może to moja wina, że jednak ciągle - mając w pamięci fajną przeszłość - oczekuję od niej akceptacji, uśmiechu, chciałabym, żeby było fajnie.