Dodaj do ulubionych

apel do "sąsiadów"

08.12.16, 23:43
Panuje ogromne poruszenie odnośnie katów Oliwki, ludzie prześcigają się w wyzwiskach i życzeniach wszystkiego co najgorsze.. Na fejsie latają już zdjęcia z pełnymi danymi i profilami tych zwyrodnialców. A teraz niech każdy spojrzy w lustro i nie przypomni sobie, czy czasem nie jest takim sąsiadem przymykającym oczy na tragedię dziejącą się obok...na krzyki i płacze dziecka zza ściany...bo ja nie wierzę że nikt nic nie słyszał...może nawet widział zwłaszcza latem że dziecko jest posiniaczone. Ale zapewne sobie pomyślał: A co ja tam się będę wtrącał...raz dzieciak dostanie lanie to mu nic nie będzie...może gdyby ktoś zadał sobie minimalny trud to dziecko by żyło...
Obserwuj wątek
    • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 00:01
      Jednym słowem: Ludzie!!! Zacznijmy reagować!!! Może takich przypadków jak ten Oliwki będzie mniej!!!
    • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 00:42
      Ja nie mieszkam wśród patologii.
      Ty też nie. A jak chcesz wyłapać naprawdę takie przypadki to przejdź się po najbardziej zaplutych kamienicach i domach tam gdzie mieszkasz i tam kozacz.
      Przemoc tak drastyczna jak w opisywanym przypadku w 90% jest na terenie kamienic i mieszkań socjalnych gdzie takie Paniusie pełne frazesów w gębie nigdy nie przekroczą progu.
      • vaikiria Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 00:49
        Możesz się zdziwić. Tajemnicą poliszynela jest, jak dzisiejsza pani Lis była traktowana przez swojego poprzedniego męża. Akurat w tym przypadku bicie trafiało w osoby dorosłe (też kolejną partnerkę), ale przemoc jest nie tylko w rodzinach patologicznych. Często wiąże się z alkohlem, a tzw. elita potrafi chlać i to mocno.
        • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:10
          I ta elita jest na tyle inteligentna by umieć zakryć ślady swoich poczynań.
          Tak naprawdę realny wpływ mamy na osoby z własnej rodziny czy bliskich znajomych.
          O sąsiadach w dzisiejszych czasach wiele z nas nie wie nic ani prawie nic. Ludzie nie odwiedzają się w domach, bo mają znajomych według innego klucza niż sąsiad. Są zapracowani, często na dwóch etatach lub po 10 godzin nie ma ich w domu bo praca plus dojazd. Czasem inny sąsiad mignie im na klatce i tyle. Jeżeli nie jest głośny czy konfliktowy nie zwrócą na niego uwagi. Jeżeli jego dziecko nie ma wyraźnych sińców też nie zwrócą uwagi, o ile w ogóle spotkają takie dziecko na klatce. Ja dobre kilka miesięcy nie widziałem dziecka sąsiadki. Wiedziałem, że prawdopodobnie wychodzą na spacery tylko dlatego, że trzymała wózek na korytarzu i ten wózek czasem znikał chwilowo. O kolejnych sąsiadach nawet nie wiem czy mieszkają. Firanki są w oknach i nawet kwiatki, ale ich praktycznie nie widuję. Nawet nie wiem kim są. Raz na korytarzu szedł taki jeden facet ukłonił się, może to on? Serio nie wiem kto tam mieszka.
          Inny sąsiad co pewien czas ma do mnie drobny interes, uprzedza o remoncie lub pyta czy wiem może "coś tam" (związane ze sprawami "blokowymi" w skrócie). Za każdym razem gdy otwieram drzwi chcę go wpuścić dalej, nie chce, zawsze rozmawia na progu.
          Mam go wciągać siłą? big_grin Tak to teraz wygląda. I tak mam dobrze, bo sąsiedzi spokojni, imprez nie urządzają i chociaż mówią "dzień dobry" bo od innych wiem, że nawet to ostatnie bywa rzadkością.
      • paniusia.aniusia Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 07:11
        To niestety dość naiwne myślenie,ze sytuacja przemocy wobec dzieci występuje głównie w rodzinach patologicznych,tzn. tych,w których ta patologia jest od razu widoczna.
        Pamiętam sytuacje ze swojej szkoły,przełom lat 80/90. "Normalna " rodzina, porządne itp. Pewnego dnia trafiły się w szkole szczepienia. Koleżanka mimo gorącego dnia nie chciała zdjąć dresowej bluzy. W końcu pielegniarki jakoś ja zmusily/ przekonały. Tego co miała na ciele nie zapomniałam do tej pory. Była pobita kablem od żelazka. Szkoła podjęła wtedy zdecydowane środki. Nie pamiętam by ta sytuacja się powtórzyła. Co nie znaczy,ze nie była bita.
        Tak więc jest to przykład,ze takie sytuacje są wszędzie tylko niektórzy lepiej się ukrywają.
      • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:04
        a ty kaznodzieja myslisz że to trzeba latać po melinach by tam znależć bite dzieci??? że nigdzie indziej ich nie ma??? po pierwsze takie przypadki zdarzyć się mogą w każdej rodzinie, nawet z pozoru ``porządnej`` a po drugie to nie trzeba zaraz pielgrzymek urządzać, wystarczy zadac sobie trud i zadzwonić gdzie trzeba...
        • kropkacom Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:35
          Skąd mają wiedzieć co się dzieje za zamkniętymi drzwiami porządnej rodziny?
      • lauren6 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:21
        Pani, która ponad 25 lat temu zakatowała dziecko konkubenta, była nauczycielką. Z resztą na forum była afera po tym jak odkryto, że po odsiedzeniu wyroku znów pracuhe w szkole.
        • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:55
          Tak. 25 lat temu. Wtedy były zupełnie inne czasy i więcej przyzwolenia. Ja pamiętam jak mój znajomy przez 5 lat dźwigał na barkach utrzymanie rodziny. W sklepach prosił o jedzenie (pieczywo, wędliny) dla nich i dopiero po 5 latach wszyscy trafili do DD.
          Pamiętam jak były traktowane 2 osoby z mojej klasy które najprawdopodobniej miały ZA. Nie mam na myśli inne dzieci (choć też były one przez nich prześladowane, ale dzieci to dzieci), ale nauczycieli. Coś takiego dzisiaj by nie przeszło. Jak zacząłem opowiadać na innym forum jakich miałem nauczycieli w szkole zaczęto mnie traktować jak łgarza. Teraz taka kadra wyleciałaby w większości na kopach lub wzięliby ją za pysk.
          Tak samo teraz żebrzącym regularnie chłopcem innym niż romski każdy by się zainteresował. Oboje rodzice pili.
          Nie można porównywać, także w kwestii mentalnej tego co było 25 lat temu, a co jest teraz.
          • kropkacom Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:59
            To zdaje się ty tutaj piszesz, ze dziecko, które nie jest lane jest rozwydrzone lub, że lanie dzieciakowi nie zaszkodzi. Jak widać upływ czasu nic tu nie zmienia.
            • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:13
              Są ludzie, którzy odróżniają klapsa za karę ( a nie dlatego, że matka miała gorszy dzień) od lania i katowania. Z nimi można podyskutować. Są tacy, którym media i nowocześni psycholodzy tak wyprali mózg, że dla nich klaps równa się katowanie kablem od żelazka. Z nimi nie ma sensu rozmowy. Zatem tutaj mówię EOT.
              • kropkacom Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:17
                Jak chcesz, ale to zmienia tego, że póki będzie przyzwolenie na naruszanie nietykalności cielesnej dzieci to takie potworki jak ten facet będą miały z tyłu głowy - przecież on chciał tylko ją uspokoić. Nie chciał zabić...
    • ewa_mama_jasia Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:11
      Taak. Tak samo nie widzieli i nie słyszeli, jak pasażerowie tego autobusu w Kielcach.
    • memphis90 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:15
      Nie, nie jestem obojętnym sąsiadem. Reaguję, kiedy widzę obce dziecko bite czy szarpane na ulicy. Nie, dzieci sąsiadów nie płaczą i nie krzyczą, a przynajmniej nie tak, by sugerowało to przemoc w domu.

      Czy już mam Twoją zgodę, by negatwynie oceniać chłopa, który zakatował małe dziecko i matkę, która tuszowała dowody przemocy, a w końcu i zbrodni?
      • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:58
        Naprawdę widzisz obecnie na ulicy bite lub szarpane dzieci ? Bo ja od lat w ogóle, wprost przeciwnie. Rodzice, nawet ci ułożeni i naprawdę fajni jako ludzie pozwalają dzieciskom na wszystko.
        Jeden raz przechodząc obok placu zabaw usłyszałem dobiegające "Amelia, jak nie przestaniesz zaraz dostaniesz w dupę".
        Wstyd przyznać, na policję nie zadzwoniłem, powinienem? Wszak groźby karalne...
        • arwena_11 Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 12:29
          Ja widziałam kilka razy. Raz w sklepie - zareagowałam najpierw grzecznie, potem ostrzej. Na koniec zażądałam wezwania ochrony i wezwania policji. Wiem, że ochrona panią zatrzymała i policja przyjechała, co było dalej - nie wiem, bo musiałam lecieć odebrać ze szkoły córkę. Ale dwie osoby zostały jako świadkowie.

          Policję wezwałam, bo pani z pyskiem wyskoczyła z tekstem "sp.dalaj, moje dziecko i zrobię co będę chciała". A dziecko marudziło, że chce do domu, a kolejka była długa - więc najpierw "mamusia" nim potrząsnęła, żeby się uspokoiło, potem popchnęła. Dziecko zaczęło płakać i wtedy poleciała wiązanka. Pani na patologie nie wyglądała ( w sensie nie alkoholiczka, nie biedna ).
          Pani była przekonana, że blefuję i żadnej policji nie wezwę. Jak zadzwoniłam i rozmawiałam - to nadal butnie się zachowywała.
          Najdziwniejsze jest to, że kasjerka na początku nie chciała wezwać ochrony, która miała zatrzymać panią do przyjazdu policji ( tak poprosiła pani z którą rozmawiałam ). Bo przecież kolejka i ludzie czekają. Na szczęście się trafili normalni ludzie w kolejce, którzy stwierdzili, że oni poczekają.

          Mina agresorki bezcenna, jak zobaczyła patrol. Normalnie jakby balona przekłuć.
    • zabka141 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:20
      Owsiak ma fajna akcje zwracajaca uwage na problem. Zwrocil sie tez do Rydzyka o to by poprosil sluchaczy radia maryja o reagowanie.

      Moim zdaniem brakuje wytycznych jak reagowac. Wlasnie dla takich starszych osob, ale generalnie dla wszystkich. Kampania w mediach by sie przydala z wytycznymi co robic.

      Inna sprawa ze potrzebny jest jakis system by dzieci z trudnych rodzin wylapywac do przedszkola.jakby ta malutka gdzies chodzila to byloby to wylapane. Jakies zachety lub kary pieniezne gdy nie chodzi. To wlasnie dla takich dzieci przedszkola i zlobki moga zdzialac cuda w rozwoju.
      • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 15:28
        o własnie, ludzie nie wiedzą jak reagować. Boja sie konfliktu z sąsiadem, albo że muszą podać swoje dane a potem będą ciągani po sadach. Ja gdybym obawiała sie bezpośredniej konfrontacji, bo sasiad jest postrachem okolicy, napisałabym list anonimowy, na policję i do opieki. Treść listu: podejrzewam że dziecko takie a takie pod takim a takim adresem jest bite i niech ktoś to sprawdzi.... jest szansa że któras instytucja zareaguje, coś zauważy...lepiej zrobić cokolwiek niż nic
    • kropkacom Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:28
      Od czapy napisany ten post. Co mają dane zwyrodnialców do ignorowania przemocy? Ci ludzie mieszkali tam krótko. Sąsiedzi ich nie znali. Niestety ich rodziny na bank wiedziały co to za ludzie. Zwłaszcza kim jest ten facet. I tu jest problem. Ignorowanie chlania, sadyzmu i tak dalej. w rodzinie. Do sąsiadów można mieć pretensje gdyby mieli szanse ich znać i wiedzieć, ze dziecku dzieje się krzywda.

      Ja nie znam dzieci, które są bite. Za to płacz dziecka niekoniecznie jest dla mnie sygnałem, że dziecku dzieje się krzywda.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:47
        Zresztą "obrażenia" też. Jakby ktoś teraz zobaczył mojego syna, to by już dzwonił na policje, bo ma bardzo malowniczego siniaka pod okiem - jak nic matka/ojciec strzeliła go w twarz. I kto mi uwierzy, że się rąbnął o poręcz kanapy?

        A w omawianym przypadku - najbardziej zawalili lekarze w szpitalu, którzy nic nie zrobili, mimo że dziecko już wtedy ponoć musiało mieć na ciele widoczne ślady po maltretowaniu.
        • ewa_mama_jasia Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:51
          To dziecko było wcześniej szpitalu? Nie widziałam w artykule.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 13:29
            Tak było napisane w jednym z pierwszych artykułów na gazecie, który się pojawił.
        • memphis90 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:52
          Tak, plamy opadowe na przykład... uncertain
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 13:30
            Nie mówię o tym, jak już dziecko nie żyło. Tylko o wizycie, która się odbyła 2 czy 3 miesiące wcześniej. Tak było napisane w jednym z pierwszych artykułów na ten temat.
        • turzyca Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 13:56
          >Zresztą "obrażenia" też. Jakby ktoś teraz zobaczył mojego syna, to by już dzwonił na policje, bo ma bardzo malowniczego siniaka pod okiem - jak nic matka/ojciec strzeliła go w twarz. I kto mi uwierzy, że się rąbnął o poręcz kanapy?

          Mysle, ze jest dosc ludzi, ktorzy wiedza, jak wyglada siniak od kanapy od siniaka od rodzica i umie rozroznic sytuacje, w ktorej matka opisuje wypadek od sytuacji, w ktorej matka zmysla wypadek. I tak, bycie kontrolowanym jest malo przyjemne, ale jesli mamy alternatywe "juz drugi raz w tym roku wpada pani z mopsu pogadac o moim dziecku vs. w sasiednim bloku ojczym zakatowal przedszkolaka", to jednak wybor jest dosc oczywisty.
          • mozambique Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 14:47
            ja nie wiem
            tzn nie odroznie czy limo pod okiem ( taka fioletowa plama od nosa po koniec oczodołu ) jest od piesci czy od spotkania z dzrwiami

            po czym to sie rozróżnia ?- poprosze o krótki tutorial
      • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 15:38
        chodzi mi o to że jest ogólne wieeelkie oburzenie, ale tylko online... gdzieś teraz są tak samo jak ta Oliwia maltretowane dzieci, i podejrzewam że wielu ludzi, którzy wyrażają oburzenie na necie -w realu nie reaguje...
        A to że sąsiedzi ich nie znali nie znaczy że nie słyszeli awantur i płaczu dziecka...bo to dziecko było dotkliwie pobite wiele razy i nie wierzę że nikt niczego nie słyszał
        • mozambique Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 15:53
          nie slyszałas ze dzieci maltretowane ucza sie nie płakać i nie krzyczec ?

          bo płacz na ogół tylko wzmaga furie agresora

          badanai robiono juz na noworodkach z rodzin "wrzeszczących" , one tez uczą sie np udawac że spią, uciekają w taki niby-letarg ( to neijest parwdziwy sen), odruchowo odwracaja główek w glowe pzreciwną niz krzyk ( a normalne dziecko zwykle robi odwrotnie , patrzy w storne dzwieku_) , udają ze ich nie ma - to taka obronna reakcja organizmu aby nie zwracaca siebei uwagi agresora.
          Straszne sie czyta wyniki takich badań
          • pelissa81 Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 12:12
            Bardzo wartościowa uwaga, jak się zastanawiałam nad sprawą Oliwki, to też o tym pomyślałam, że ona niekoniecznie musiała wrzeszcze, ba podejrzewam, że ten zwyrodnialec nie musiał jej wcale uspokajać bo ona mu zapewne schodziła z drogi i ukrywała się / udawała że jej nie ma. Tym bardziej nie mogę ogarnąć, bo ten nie-człowiek musiał ją zapewne ścigać albo wyciągać jak się jakoś niechcący nawinęła przypadkiem. Boję się myśleć, że np. nie chciała jeść - to w łeb. Posiusiała się (ze strachu) - to w łeb. Ona mogła to robić w ciszy crying
            To mnie przerażą, mam nadzieję że sadysta otrzyma dokładnie to na co zasłużył w więzieniu. Zapewne będzie to drastyczne samobójstwo czego mu życzę jak najszybciej i jak najboleśniej. Tyle mogę pomarzyć.
    • jagienka75 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:32
      ale akurat ci pomstujący nie musieli być sąsiadami tych patoli.
      może gdyby nimi byli, nie doszłoby do tragedii?
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:38
      No sorry, ale przecież to była patola i pewnie mieszkała wśród patologii. Pewnie u ich sąsiadów nie wiele lepiej w domach jest.
    • ofelia1982 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:54
      Mnie wprawiło w szok wlasnie to, ze Oliwka pewnie chodziła do przedszkola. A tam sie dzieci przebierają - gimnastyka, leżakowanie. Do tego jest psycholog w przedszkolu (przynajmniej na dyżurach) - i serio nikt nic nie zauważył???
      • mum2004 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 09:58
        Pewnie nie chodziła.
        • stacie_o Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:02
          Chodziła. Są zdjęcia i filmy z występów. Pytanie jak często chodziła...
      • zabka141 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:13
        Pewnie? Tzn. Gdzies podano informacje? Bo widze ze ludzie pisza ze byla i wczesniej w szpitalu, byla w przedszkolu. Czy to jest prawda czy plotka?

        Jesli prawda - wyciagniecie odpowiedzialnosci wobec personelu placowek. Ale szczerze nie wyobtazam sobie ze dziecko ze zlamaniami chodzilo do przedszkola.
        • stacie_o Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 10:16
          Pewne.
        • thank_you Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 14:28
          Ze złamanym żebrem normalnie się chodzi, mój syn ze złamanym palcem jeździł na rowerze, a ze skręconą kostką uczęszczał do przedszkola. O złamaniu dowiedziałam się, bo spuchł mu palec i zrobił się gorący (przewrócił się na rowerze i nie płakał), a kostkę skręcił przed snem i dopiero rano zobaczyłam, że jest napuchnięta i mega czerwona. Nawet jeden łzy nie uronił. Przy innych urazach podobnie.
      • isanek Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 14:24
        4-latka raczej już była w grupie nieleżakującej. Gimnastyka? Psycholog? Moja córka chodzi trzeci rok do przedszkola, nie ma gimnastyki jako takiej, żeby musiała się przebierać. A panie przedszkolanki... Pamiętacie może , jak pisałam kiedyś tutaj o pijanej kobiecie, która szła z synkiem, że zadzwoniłam na numer alarmowy.. Jakie różne były reakcje nawet tu na forum? I wiecie co- ten młodszy synek chodzi do przedszkola, do którego chodzi moja córka, tyle że do innej grupy. I już po tym całym incydencie spotkałyśmy się w szatni, tym razem inna mama zwróciła uwagę, że pani podejrzanie wygląda. I rozmawiałyśmy później z wychowawczynią tego synka. Doskonale wie, że matka pije, pomarudziła ze współczującą miną, jak to żal dzieci, no ale co ona może zrobić? Przecież nie będzie codziennie sprawdzać w jakim ona jest stanie. A ja pytam- a niby dlaczego nie, skoro jest takie ryzyko, że jest nietrzeźwa. Przecież wystarczy coś zagadać o dziecku, podać rysunki. Minimum. No otóż ona może i każdy z nas może i to bardzo dużo. trzeba tylko chcieć. Bo nie wiem, jak można mieć później spokojne sumienie.
        • ofelia1982 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 15:05
          W moim publicznym przedszkolu 4-latki leżakują i przebierają sie na gimnastyce. I maja psychologa, który obserwuje dzieci i w razie potrzeby poglebia obserwacje
      • sumire Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 14:38
        A po co na siebie kłopoty ściągać? Ludzie nie zauważają, bo nie chcą. Bo zamieszanie, bo problemy, bo policja, bo może się narażą komuś. Wygodniej nie widzieć. Łatwo się o tym przekonać, wystarczy źle się poczuć na ulicy.
        • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 14:42
          Może u Ciebie. Albo Ty tak robisz i projektujesz swoje podłe zachowania na innych. Jeszcze nie widziałem by zemdlona osoba nie doczekała pomocy. Osobiście w ciągu tego roku dzwoniłem też po SM do pijaków w stanie nieprzytomnym. Żadnych problemów, nawet nie pytali o moje dane. A jak jakaś starsza Pani się przewróciła to połowa przechodniów rzuciła się do pomocy.
          • ewa_mama_jasia Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:00
            Widziałeś materiał z Kielc? O kierowcy autobusu? Przecież tym autobusem nie tylko patologia jechała.
            • thank_you Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:09
              Mówisz o tej zmowie milczenia sprzed kilkudziesięciu lat? Bo tak mi pasuje do opisu.
              • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:12
                Poczekajmy. Zaraz podadzą jako przykład "obecnego znieczulenia" bitwę pod Grunwaldem.
              • 1234wxyz Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 21:18
                Mowi o sytuacji sprzed 2 dni.
            • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:11
              W którym to było roku? Za lat Twojej młodości?
              • nelamela Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:30
                Jakiś czas temu założyłam wątek o sasiadce i jej wrzaskach na małe dziecko.Pytalam co zrobić bo matka wyzywa malucha aż uszy pachną. Ematka generalnie nie kazała się wtrącać 😠😠😠tak więc. .Nie mogę znaleźć wątku bo pisze przez telefon. ..Myślę że ludzie nie chcą się wtrącać. I efekty są niestety. 😕😕😕
                • thank_you Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:48
                  Też to czytałam. Inny wątek - z pijaną kobietą z dzieckiem - nie wtrącać się, być może ma cukrzycę. wink
                • melancho_lia Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:52
                  Kiedyś słyszałam wrzaski dziecka. Ze boli, nie rob tak itp. Niestety byłam na ulicy, zrobić (nic no bo jak. Nawet nie potrafiłam wskazać z którego okna to dochodziło). I tu na ematce zakrzyknieto ze na pewno nic złego się nie dzieje, ze co drugie tak placze bo leku wziac nie chce czy np. Nie lubi obcinania paznokci. I generalnie się nie wtrącać...
                  • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 20:49
                    No właśnie, a potem ogromna wrzawa i lament na forach i na fejsie, bo dziecko było katowane od miesięcy i wielkie zdziwienie jak mogło do tego dojść uncertain
                    • black.sally Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 20:56
                      znowu.to.samo napisała:

                      > No właśnie, a potem ogromna wrzawa i lament na forach i na fejsie, bo dziecko b
                      > yło katowane od miesięcy i wielkie zdziwienie jak mogło do tego dojść uncertain


                      bo tak naprawde nikt nie reaguje, ale jak cos sie stanie to pierwsi do jatki, hejtów i udost zdj jak tutaj, konkubenta i matki i olabooga...jak on mógł?
                      >
                      • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:17
                        Nikt nie reaguje bo większość, tu nas na forum mieszka z daleka od prawdziwej patologii.
                        • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:27
                          oczywiśce, jematka patologie widuje jedynie w telewizji...
                          • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:42
                            A Ty gdzie ją widujesz? U siebie w bloku? W Twojej pracy? Jeżeli pracujesz w MOPSi-e to może. Prawda jest taka, że większość z nas tutaj jest odizolowana od prawdziwej patologii. Socjalne bloki widzimy tylko w telewizji, dzieci prowadzimy do odpowiednich placówek - albo prywatnych albo starannie wybranych publicznych. Na wakacje wyjeżdżają na płatne kolonie, a nie te z Caritasu dla biednych. Korzystają z zajęć dodatkowych niedostępnych dla ubogich.
                            Zatem drogie Siostry i Bracia gdzie konkretnie widujecie prawdziwą patologię?
                            • 1234wxyz Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 17:10
                              No nie wiem jak tam ematki, ale ja patologię widuję. Co z tego że nie mieszkam na osiedlu bloków socjalnych (w ogóle są takie osiedla?), ale przecież chodzę po mieście, poruszam się komunikacją miejską, a już to wystarczy żeby się napatrzeć. W drodze do pracy mijam podejrzane kamienice, bywam w urzędach, u lekarza, no krótko mówiąc- nie żyję na pustyni.
                              Nie wiem, może rzeczywiście jak ktoś mieszka na strzeżonym osiedlu, przemieszcza się tylko własnym samochodem i unika szkół, przychodni i innych instytucji publicznych to może i nie widzi patologii, ale jednak większość ludzi ma ku temu okazję.
                • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 16:57
                  A jakie to były wrzaski i jak często? Bo raz to nawet świętemu się zdarzy.
            • karme-lowa Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 21:50
              ewa_mama_jasia napisała:

              > Widziałeś materiał z Kielc? O kierowcy autobusu? Przecież tym autobusem nie tyl
              > ko patologia jechała.
              >
              O co chodzi w tym materiale?
              • melancho_lia Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 06:08
                Pewnie o ten wypadek gdzie kietowca zaslabl, wjechal w zaparkowane auta a pasażerowie sobie wysiedli i NIKT nie zainteresował się czy kierowca nie potrzebuje pomocy.
          • tak_to_nowy_nick Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 17:06
            kaz_nodzieja napisał(a):

            > Osobiście w ciągu tego roku dzwoniłem też po SM do pijaków w stanie nieprzytomnym.

            Tak jak osobiście usunąłeś ciążę w wątku obok? Myślisz, że ktoś cię jeszcze traktuje poważnie, trollu?!
    • julita165 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 18:17
      W miejscach publicznych naprawdę rzadko mozna spotkać się z sytuacja przemocy wobec dziecka. Ja sobie przypominam jedna taką sytuację a i tak o biciu nie było mowy. Na oko deulatek siedział w wózku i strasznie się darl a matka na niego wrzeszczala i potrzasala tym wózkiem. To było na zatłoczonym parkingu i mnóstwo ludzi zareagowali. A babka się opanowała przeprosiła za zamieszanie uspokoila dziecko.
    • 1papryczka.chili Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 18:37
      ale ten apel to raczej nie tu. Ematki nie mieszkają wśród patologii. Oczywiście trzeba zawsze reagować na przemoc, szczególnie wobec dzieci. Jednak ematki niewiele mogą zrobić ponieważ nie mają do czynienia z takimi przypadkami.
      • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 20:40
        Sorry, zapomniałam, że przeciętna jematka nie ma nic wspólnego z patologią...
        • 1papryczka.chili Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 21:18
          no nie ma. Oczywiście również dzieci z tzw. dobrych rodzin też mogą być ofiarami maltretowania i przemocy, ale to rzadko. Wszystkie ostatnie doniesienia o takich dzieciach ujawniały przy okazji typową patologię w domu. A to oznacza że takiej trzeba szukać głównie w kamienicach, mieszkaniach socjalnych oraz tym podobnych miejscach. A tam ematki nie mieszkają. To oznacza również że sąsiedzi ktorzy nie reagują przemoc i udają że nie widzą i nie słyszą to sami są patologią. Nawet jeszcze gorszą bo siedzą sobie np wieczorem przed telewizorem, relaksują się jednocześnie słysząc codziennie płacz dziecka. No nie mogę sobie czegoś takiego w ogóle wyobrazić. Jak trzeba być złym człowiekiem żeby udawać że jest ok.
          • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:15
            Ci od 3-latka, którego matka również przyniosła martwego do szpitala (też zakatował konkubent) mieszkali w zaniedbanej kamienicy z kiblem wspólnym na kilka mieszkań na korytarzu.
            A teraz pytanie - która E-matka mieszka w takich lub podobnych warunkach?
            • 1papryczka.chili Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:19
              no i właśnie to samo napisałam. Wątpię również żeby patologia zaglądała na to forum. Czas raczej poświęca głównie na alkohol, nowych konkubentów itp. Bo na pewno nie dzieciom. One są przy okazji. Ryczeć mi się chce jak to piszę.
              • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:29
                yyyy ty tak poważnie ????
                • 1papryczka.chili Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:31
                  ale o co konkretnie mnie pytasz?
                  • 1papryczka.chili Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 22:36
                    nie wiem jak Ty ale ja mam duże pokłady empatii i współczucia dla dzieci, ktore są bezbronne. I nie mają wpływu na to w jakiej rodzinie przyszły na świat. I dlatego smutno mi bardzo jak sobie o tym pomyślę.
                    • znowu.to.samo Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 23:12
                      chodzi mi o to że piszesz, że patologia tu nie zagląda....moge cie zapewnić : zagląda zagląda...wiele wpisów o tym świadczy. Jematki to nie jakieś elyty, tu jest cały przekrój społeczeństwa moja droga, patologia także.... do tego dochodzi aspekt że w tzw ``normalnych domach`` tez dochodzi do przemocy wobec dzieci zarówno psychicznej jak i fizycznej.
    • emily.1 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 21:05
      Jakby ktos zobaczyl moją 5latke, to by mi na bank prawa rodzicielskie odebrali. Nie jestem w stanie zliczyc ile ma siniakow. Ciekawe czy dla policji/sądu jej ciągle cwiczenia, akrobatyka i tance bylyby wystarczajacym usprawiedliwieniem?








    • pelissa81 Re: apel do "sąsiadów" 09.12.16, 23:14
      To uwaga. Mam coś MAKABRYCZNEGO crying Można się zryczeć co te biedne dzieci miały. Kolejna "matka" co woli gacha od swoich własnych. Młodsze miało roczek.

      Kobieta bez żadnych skrupułów zostawiła w domu bez opieki rocznego synka i jego starszą o rok siostrę, a sama udała się do swojego kochanka. Przez dziewięć dni nie dawała żadnego znaku życia.

      I uwaga:
      Sąsiedzi zeznali, że słyszeli ich płacz rano i wieczorem, dlatego zawiadomili policję. Funkcjonariusze zlekceważyli jednak zgłoszenie i nie wysłali na miejsce patrolu. Ostatecznie Anna i Daniil nie otrzymali żadnej pomocy.


      Proszę - jaka obojętność dorosłych crying


      www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/skazala-dzieci-na-glodowa-smierc-i-pojechala-do-kochanka/7lcheg1?utm_source=fpfakt&utm_medium=social&utm_campaign=fanpage
      • mozambique Re: apel do "sąsiadów" 12.12.16, 14:34
        linkujesz sytuacje z Rosji - to jednak dziki kraj , dzikie prawo i dzikie instytucje

        jestem pewna ze w POlsce predzej by sąsiedzi wyważyli drzwi jeśliby policja tego nie zrobiła
        • mozambique Re: apel do "sąsiadów" 12.12.16, 14:35
          sorry , nie z Rosji tylko z Ukrainy ale reszta sie zgadza
    • morekac Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 06:24
      >.bo ja nie wierzę że nikt nic nie słyszał...może nawet widział zwłaszcza latem że dziecko jest posiniaczone.

      Pani mieszkała z panem od października. Latem życie Oliwii mogło być całkiem w porządku.
    • anorektycznazdzira Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 06:41
      Byłam kiedyś pytana o to, czy zauważyłam przemoc, coś podejrzanego, nieprawidłowego- przez panie z przedszkola, w którym do jednej grupy chodził mój syn i syn sąsiadów.
      Panie były właściwie pewne, że dziecko sąsiadów jest ofiarą przemocy.
      Ja: NIGDY, NIC nie zauważyłam, co nasunęłoby mi choć cień podejrzenia. Zresztą to dokładnie powiedziałam pytającym, bo to była prawda. Mieszkam piętro pod rodziną, o która pytano. Nie znam ich osobiście, nie śledzę też dalszego rozwoju historii.
      Nie jest takie znowu oczywiste, że sąsiad zawsze wszystko widzi, słyszy i w ogóle wie.
      • kaz_nodzieja Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 11:26
        Mnie dziwi, że zawsze, ale to zawsze w takich sytuacjach jest nagonka na sąsiadów.
        A czemu (w ostatnim przypadku) nie ma nagonki na szpital, lekarzy, pielęgniarki gdy to dziecko wcześniej trafiło do szpitala, jeszcze przed tym ostatnim pobiciem?
        Czemu każdy pyta o sąsiadów, a nikt nie pyta o ten szpital? Jaki to był szpital? Czemu lekarze nie reagowali? Czemu nikt nie zainteresował się (skoro dziewczynka chodziła do przedszkola) personelem przedszkola i nie ma nagonki na personel przedszkola czy "apel do personelu przedszkola/szpitali"?
        Lepiej oskarżyć sąsiadów, którzy w dzisiejszych czasach najczęściej nie odwiedzają się po domach jak za lat naszego dzieciństwa tylko co najwyżej mówią "dzień dobry" na korytarzu, a i to nie zawsze. Idzie zima, dzieci poubierane w długie spodnie, kurtki, czapki. Jak sąsiad ma zauważyć siniaki?
        Co to za dziwaczna moda zrzucania wszystkiego na sąsiadów?
        • anorektycznazdzira Re: apel do "sąsiadów" 10.12.16, 14:53
          > Mnie dziwi, że zawsze, ale to zawsze w takich sytuacjach jest nagonka na sąsiadów.
          dokładnie to miałam na myśli!
          Każda taka mundra bo sama nie musiała jeszcze decydować, czy dziecko sąsiada płacze, bo chore/płaczliwe/zaburzone czy bite, czy dziecko sąsiada ma siniaka na twarzy bo dostało strzała z pięści czy może byli z nim na dmuchanym zamku i drugi pięciolatek przyrżnął mu kolanem.
          Każda "wie" że wszyscy wszystko widzieli, normalnie dziecko z otwartym złamaniem szło przez osiedle tylko każdy udawał, że nie widzi suspicious
    • mgla_jedwabna Re: apel do "sąsiadów" 12.12.16, 16:07
      "może gdyby ktoś zadał sobie minimalny trud to dziecko by żyło..."

      Naprawdę jesteś taka naiwna, by wierzyć, że uratowanie dzieciaka z patologii to minimalny trud? Minimalny trud skutkuje co najwyżej umówioną z góry wizytą nierozgarniętej pani z MOPSu, która usłyszy, że te stare siniaki to po upadku z huśtawki (a nowych chwilowo nie będzie). Minimalny trud skutkuje tym, że bitego dzieciaka skuteczniej się pilnuje, by w czasie bicia się nie darł, pod groźbą dodatkowych batów. Minimalny trud kończy się zapewnieniem, że "mój Misio taki dobry i Oliwka też bardzo za wujkiem jest".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka