Oglądał ktoś? Zastanawiają mnie dwie rzeczy. Tzn wiem oczywiście, że to fabularyzowane jest mocno, ale...
Małgorzata przedstawiona jako totalna ofiara rządu no i Elżbiety ale przecież ona dostała wybór: albo zrezygnuje z małżeństwa, albo z pozycji i kasy. To był jej wybór przecież, ale wyglądało na to, że dostała tylko "nie" i koniec.
I drugie - abdykacja Edwarda. To obwinianie go o śmierć brata i nienawiść do niego za to, że zwalił na niego korone - no sorry...
Poza tym Filip na maksa irytujący

też tak jakby nie wiedział na co się pisze. Rozumiem, że miał "niezłych doradców", którzy swoje mieli na widoku, ale bez przesady.