Znowu jestem zasmarkana

Już mam dość. Scenariusz ten sam, 1 dzień katar wodnisty, drugi dzień gęstszy a później nos zatkany i nie mogę ani oddychać, ani wysmarkać. Głowa boli, oczy bolą.
Przeziębiona byłam w grudniu, zażarłam opakowanie sinupredu i nic nie pomógł. W święta chorowały dzieci, przeziębienie, katar, kaszel, temp. jakoś doszły do siebie, ale wczoraj zaczęły kichać, jak nic się zarażają ode mnie.
Skąd ja to dziadostwo łapię? Opatulam się w szalik i czapkę, siedzę z dzieckiem w domu, wychodzimy głównie na ogródek i do sklepu osiedlowego.
Teraz faszeruję się wit. C, biorę wapno, jakiś gripeks czy coś, na noc apap, żrę czosnek z cytryną, imbirem i miodem, mleko z czosnkiem i miodem, czosnek ze spirytusem (nie pytajcie co na to domownicy

), na noc do nosa coś bym mogła oddychać....
Co ja jeszcze mogę wziąć? Czym się nafaszerować? Jakieś inhalacje? Inne domowe sposoby?
Poratujcie!