konwalka 12.02.17, 11:00 pisze ten pos w nadziei, że dostane odpowiedzi uspokajające że nie tylko ja mam takie schizy i zeswirowania że kazdy ma cos odkąd Felus i Fafunia sie rozjajczyli, NIE TKNE JAJECZNICY za zadne skarby swiata ani nic z jajkami Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
redheadfreaq Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 11:21 ...nawet ze świadomością, że jajka hodowlane są w 100% niezalężone...? Spokojnie, na studiach mieliśmy za zadanie wykluć kurczaka (potem wracał na fermę). Cóż, długo miałam opór przed jedzeniem drobiu. Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 11:25 mysle ze brak Felusiow przed oczyma umozliwia mi swobodne jedzenie jaj mam takie jazdy po obejrzeniu drastycznych programow, tudziez obiecuje sobie jednodzienne spuszczanie wody, na nieszczescie mam do wszystkiego slomiany zapal i szybko zapominam o wszelkich postanowieniach Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 11:58 Co to jest jednodzienne spuszczanie wody? Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:04 sikanie pod prysznicem, spuszczanie wody tylko na nr 2 - czyli srednio raz dziennie Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:20 Jak to? Mam 4-5 razy dziennie wchodzić pod prysznic żeby się wysikać? Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: moje prywatne jazdy 13.02.17, 06:38 U mnie to byloby i z 10 razy. Chyba chodzi o to ze nie splukujesz sikania jak juz robisz poza prysznicem tylko splukujesz wszystko wraz z nr 2, to jest jakis ekologiczny postulat. Odpowiedz Link Zgłoś
viewiorka Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 17:43 I niby prysznic zużyje mniej wody niż spłuczka ? Odpowiedz Link Zgłoś
olikol Re: moje prywatne jazdy 13.02.17, 11:05 nathasha napisała: > sikanie pod prysznicem, spuszczanie wody tylko na nr 2 - czyli srednio raz dzie > nnie yyyyy... moja babcia to praktykuje, Ale nie przez ekologię a sklerozę. Odwiedziny u niej zaczynam od spuszczenia wody w kiblu i zalania domestosem Odpowiedz Link Zgłoś
magic.marker Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:42 Natasha, oglądałaś program o super sknerach? Odpowiedz Link Zgłoś
fragile_f Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 11:37 Spoko, bez jajków da sie zyc! Kury to takie wieksze kanarki... Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:00 Już myślałam, że jesteś matka karmiąca, a Ty o jajecznicy! Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:11 przeciez jajko zaplodnione i puste to sa dwie rozne sprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:15 jesli to do mnie, to odpowiadam: w tej chwili to absolutnie jedna sprawa; taka idea schiz, niestety Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:30 Myślę, że Ci przejdzie. Z jajek na ptactwo, znaczy się. A potem minie zupełnie. Jak odchowasz wnuczęta- pisklęta. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:35 nie wem, jak to bedzie z tymi maluchami zmienialam teraz umeblowanie nieco i musialam zniesc na podloge klatke, w ktorej jest gniazdko Fafunia w panice a kiedy posadzilam ja z powrotem, to autentycznie trysnela radością, ze ma jajka z powrotem ja przez dwie sekundy zerknelam na jajoły pod swiatlo i wzielam tak troszke w reke nie znam sie kompletnie, nie wiem, czy tam sa jakies zylki ciezkie te jajeczka, tyle wiem Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 13:21 Bo to powinno się latarką od spodu poświecic, albo pod lampką ,, prześwietlić,,. Ale jak wydają się ciężkie to chyba dobry znak ? Toć to malizny są, prawie jak tic-taki . Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:45 Dopóki w sklepie nie patrzysz na jajka jak na porzucone sieroty do adopcji, to jeszcze nie jest źle.... Odpowiedz Link Zgłoś
magic.marker Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 12:46 Norma, Konwalko. Mózg dostał między oczy emocjonalnie okraszoną informacją skąd jest jajecznica. Minie. Albo i nie Swoją drogą dlatego ludzie nie jeżdżą na wycieczki do rzeźni. I nie oglądają z niej filmów. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 13:07 rzeznie to inna sprawa, meczaca strasznie Sto lat temu jezdzilam konno. Obok osrodka były pola i łaki, a na nich zwierzeta hodowlane. Kiedys mialam troche czasu do treningu, wiec poszlam na spacer. I trafilam na łąkę wypełniona po brzegi cielaczkami. Jeden podbiegł do mnie i zaczął skubać kwiaty z mojej skukienki. Na drugi dzien poszłam tam znowu przed treningiem z jakimis smakołykami dla tych maluchów. Pusta łąka. Pytam, gdzie one są, a ktos mi mówi- już je zabrali. Od tego dnia nie tknęłam żadnego zwierzecego dziecka na talerzu . Nie ma w moim menu cięlęcinek jagniecinek, pasztetow z kurczat... Chcialam odejsc od miesa zupelnie, ale zabralam sie do tego bez głowy i zle sie skonczyło zdrowotnie. Ale nie potrafie jesc miesa (choc rzadko to robie) bez poczucia winy Odpowiedz Link Zgłoś
magic.marker Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 23:25 Auć. Podwójne. Rozumiem to, bo z mięsem się rozstałam dawno. Jakoś skumałam wcześnie dość, że kotlet na talerzu był świnką/krówką. Odpowiedz Link Zgłoś
olikol Re: moje prywatne jazdy 13.02.17, 11:01 Oglądałam wczoraj program kulinarny pana Okrasy - przyrządzanie krwistej wołowiny na tle pasących się krów Odpowiedz Link Zgłoś
tola1990 Re: moje prywatne jazdy 12.02.17, 13:40 to ja mam podobne jazdy, odkad mam akwarium z rybami, jak mi ostatnio sasiad wedkarz przyniosl ryby, to chcialam jest zawiesc spowrotem do rzeki (a kiedys wedkowalam sama ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: moje prywatne jazdy 13.02.17, 10:29 ja poszłam do właściciela fitness klubu, żeby kurde jakoś wyłączył reklamy organizacji charytatywnych z zabiedzonymi dziećmi. no jak tu trenować popijając napoje isotoniczne, widząc jak gdzieś niedożywione dzieciaki kilometrami się po łyk wody muszą wlec. i nie czeka tam na nie czekoladowy shake. Odpowiedz Link Zgłoś