Hej,
jetem młodą mamą, moja pociecha ma dopiero 3,5 miesiąca, ale już zdążyłam
usłyszeć, że rozpieszczam swojego synka.
Nie rozumiem, co ja takiego robie ponad swoje obowiązki?
oprócz standartów (mycie, karmienie piersią, przewijanie, codzienne spacery,
ciepło ma itd.) czytam mu dużo wierszyków, śpiewam piosenki, pokazuję świat
ten domowy i ten na zewnątrz, dużo z nim rozmawiam. NIe pozwalam mu płakać i
jak widzę, że pojawia się problem, to biorę na ręce, przytulam.
Czy to jest rozpieszczanie?
Czy ja mam pozwolić mojemu dziecku leżeć w kupie jak płacze, żeby go nie
rozpieścić? Mam mu wyznaczać godziny karmienia, żeby musiał się nauczyć
czekania jak to kiedyś było? Albo pozwolić "ćwiczyć płucka"?
Gdzie jest ta granica rozpieszczania wg Was?
Nie chcę rozbestwić mojego dziecka, ale kto go będzie w życiu rozpieszczł jak
nie matka?

)
a teraz drugie pytanie:
czy jest sposób na 4 miesięczne dziecko, żeby nie chciał być ciągle na rękach?
żeby go tym nie rozpieścić?

)