Dodaj do ulubionych

jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice...

03.10.04, 21:12
Hej,
jetem młodą mamą, moja pociecha ma dopiero 3,5 miesiąca, ale już zdążyłam
usłyszeć, że rozpieszczam swojego synka.
Nie rozumiem, co ja takiego robie ponad swoje obowiązki?
oprócz standartów (mycie, karmienie piersią, przewijanie, codzienne spacery,
ciepło ma itd.) czytam mu dużo wierszyków, śpiewam piosenki, pokazuję świat
ten domowy i ten na zewnątrz, dużo z nim rozmawiam. NIe pozwalam mu płakać i
jak widzę, że pojawia się problem, to biorę na ręce, przytulam.
Czy to jest rozpieszczanie?
Czy ja mam pozwolić mojemu dziecku leżeć w kupie jak płacze, żeby go nie
rozpieścić? Mam mu wyznaczać godziny karmienia, żeby musiał się nauczyć
czekania jak to kiedyś było? Albo pozwolić "ćwiczyć płucka"?

Gdzie jest ta granica rozpieszczania wg Was?

Nie chcę rozbestwić mojego dziecka, ale kto go będzie w życiu rozpieszczł jak
nie matka?
smile)

a teraz drugie pytanie:
czy jest sposób na 4 miesięczne dziecko, żeby nie chciał być ciągle na rękach?
żeby go tym nie rozpieścić?
wink)
Obserwuj wątek
    • alpepe to Twoje dziecko i Twoje życie 03.10.04, 21:20
      Czym się przejmujesz? Wychowuj po swojemu, meleństwo potrzebuje przytulania i
      bliskości, czy ciężko to zrozumieć? A co do noszenia na rękach, zobaczysz, jak
      to szybko minie, jak będzie miał 4 lata nie będziesz go musiała już nosić,
      jeszcze za tym zatęsknisz smile.
      • penelina Re: to Twoje dziecko i Twoje życie 03.10.04, 21:25
        Bardzo dobrze robisz.Małego dziecka nie da się rozpieścić noszeniem na rękach-
        jeśli się tego domaga,to znaczy,że potrzebuje kontaktu z Tobą,Twojej
        bliskości.Bo jest mu dobrze,w końcu jest u Mamy-gdzie może być lepiej?
        Nie przejmuj się "gadaniem i ględzeniem", to Twoje dziecko i sama najlepiej
        wiesz,jak masz z nim postępowac.
        Pozdrawiam Cie serdecznie.
    • verdana Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 03.10.04, 21:23
      Podobno dzieci do pół roku nie mozna rozpieścić. Ale powinnaś pozwolić mu
      rzeczywiscie czasem leżeć samemu, nie zajmować się cały czas ( bo zwariujesz i
      on się przyzwyczai), jesli jesteś zaj eta nie rzucać wszystkiego na pierwszy
      płacz - moze chwilkę popłakać, nic mu się nie stanie. Nie pisałabym tego, gdyby
      nie pytanie drugie - jesli dziecko chce być stale na rękach, to jest nie tyle
      rozpieszczone, co źle nauczone. W tym wypadku widzę tylko jedno rozwiązanie -
      nie brać bez przerwy na ręce. Jeśli w tym wypadku popłacze - trudno.
      • ja_goda Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 03.10.04, 22:09
        verdana napisała:

        jesli dziecko chce być stale na rękach, to jest nie tyle
        > rozpieszczone, co źle nauczone.

        Nie zgodze sie z Toba. Moj starszy syn nie mial takich problemow, natomiast
        coreczka rzeczywiscie ciagle chciala byc na rekach. Nie uwazam, ze ja tego
        nauczylam, wcale nie zalezalo mi na noszeniu jej, kolezanka powiedziala, ze
        miala ten sam problem ze swoja corka i skonczylo sie ok. 6 mies.. Dziecko po
        prostu czasami potrzebuje bliskosci i ciepla. Ja oczywiscie nie bieglam do nie
        na kazdy najmniejszy placz, ale jesli nie przyszlam w pore to zaczynal sie
        prawdziwy polgodzinny koncert. Teraz mala ma juz pol roku, kula sie po
        podlodze, pelza i zaczyna dobierac sie do sprzetu RTV smile)), ma zajecie i nie w
        glowie jej noszenie na rekach.
    • mama_lukaszka Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 03.10.04, 21:36
      Mój synek też chciał być ciągle na rękach do momentu jak stanął na nogi (w 8
      miesiącu życia). Miałam wrażenie, że oprócz potrzeby bliskości mój mały się
      nudził. Spróbuj położyć dziecko w leżaczku, żeby patrzyło jak się krzątasz i
      cały czas do niego mów. Podobno wiele dzieci lubi takie "leżaczkowanie".
      I nie przejmuj się. Dopuki dajesz radę go nosić to noś i nie zwracaj uwagi na
      komentarze pań z pokolenia naszych mam - wtedy była inna moda na wychowywanie
      dzieci.

      pozdrawiam

      mama lukaszka i brzuszka
    • gosiash Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 03.10.04, 22:04
      A ja uważam, że to bzdura z tym ropieszczaniem i przyzwyczajaniem do noszenia
      na rękach. Moja mała właśnie była baaardzo często noszona, bo oprócz mnie, moja
      mała ją bez przerwy nosiła, ale od kiedy mala nauczyła się sama siedziec (jakiś
      5-6miesiac), potrafi sama sobie siedziec na kocyku i się bawić zupełnie sama i
      przez dłuższą chwilę. I wcale nie wyciąga rączek jak tylko kogoś zobaczy.
      Owszem nadal lubi być noszona (ma już prawie 8 miesięcy), ale jak jak się
      zabawi, albo jak ją posadzę po jedzeniu na przykład, to się świetnie sama bawi.
      Oczywiście lubi się również bawić ze mna smile Ale wcale nie jest ma spaczonego
      charakteru i nie wymaga noszenia non stop. Jak dziecko nauczy sie samo
      siedzieć, brać zabawki w rączki, turlać się, raczkować, itp. to te czynności
      powoli wypierają potrzebę stałego noszenia na rękach.
      A płucka to sobie może ćwiczyć śpiewem i śmiechem a nie płaczem.
    • betty_julcia Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 03.10.04, 22:17
      Ty jesteś mamą i zarówno ty jak i maleństwo potrzebujecie swojej bliskości.
      Jeżeli tylko możesz poświęcaj mu jak najwięcej czasu. To bardzo procentuje,
      szczególnie częste rozmowy, właściwie monologismile także pokazywanie świata. Moja
      15 miesięczna Julia rozumie wszystko, każde zdanie wypowiedziane przeze mnie,
      reaguje na każdą prośbę, polecenie, ma niesamowity kontakt ze zwierzętami bo
      nigdy nie był on ograniczany (chęć zabawy z kotkami zmobilizowałą ją najpierw
      do raczkowania, później chodzenia). Ponieważ wszędzie chodzimy razem, wszystko
      obserwuje i powtarza, np. przynosi mopa z łazienki i myje nim podłogę w pokoju,
      podlewa na ogrodzie kwiaty dużą konewką, wrzuca pranie do pralki, zamyka
      drzwiczki, przekręca pokrętło naciska włącznik i udaje z super poważną miną że
      robi pranie. Jak wieszam pranie podaje mi każdą rzecz po kolei. Robi całą masę
      innych rzeczy, którymi zaskakuje nas co chwilę. Jest otwarta, uwielbia dzieci
      i w ogóle ludzi. Podchodzi i zaczepia wszystkich, uśmiecha się, zagaduje.
      Wszystko jest wynikiem ogromnej miłości, cierpliwości w pokazywaniu jej świata
      i robienia ze wszystkiego przyjemności. To jest bardzo ważne, najważniejsze.
      Rób wszystko tak jak robisz ale mądrze i z głową. Znam ludzi, którzy skupiają
      się na potrząsaniu dziecka non stop na zmianę na rękach zamiast
      zaintteresowania go czymś, zwrócenia jego uwagi na otaczający go swiat. Ja
      Julię nosiłam w leżaczku wszędzie tam gdzie byłam. Trochę ją nosiłam, nie
      szczędziłam bujania w wózku, ale nie trzęsienia (moja teściowa jak się dorwała
      do wózka to mała mało z niego nie wyleciała-prędzej nerwicy by się nabawiła
      niż uspokoiła...). Tak więc wszystko ae jedno z umiarem a drugiego nie
      szczędzićsmile))
      -------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787
    • mapta Re: jak nie rozpieścić dziecka i gdzie są granice 04.10.04, 08:11
      Ufffff!
      Pocieszylyscie mnie, dziewczyny!
      Wiedzialam, ze na Was mozna liczyc smile)
      Znaczy to, ze nie zwariowalam i nie jestem jedyna, ktora mysli inaczej od
      pokolen madrych babc...
      ano, pierwsze dziecko w rodzinie itd. Musze to przezyc!
      Dzieki za dodanie sil smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka