Mam problem z pozoru błahy, ale jednak zaczyna mi przeszkadzać.
Jak tylko próbujemy wieczorem (ok 21) obejrzeć jakiś film, to po maks 30 minutach zasypiam. I tak jest prawie za każdym razem, no chyba że film jest naprawdę mega emocjonujący i wciągający - ja już się nawet śmieję, że recenzje można pisać po tym moim zasypianiu. No ale problem jest - mąż się wkurza, ja też bo kiedyś mogłam nawet najnudniejszy film obejrzeć, a teraz ciągle zasypiam.
Co ciekawe, jak oglądam jakieś swoje babskie odmóżdżające seriale, czy czytam coś wieczorem na necie, to nie zasypiam, nawet w pozycji leżącej. Jak tylko zaczniemy oglądać jakiś pełnometrażowy film to potrafię usnąć na siedząco

Co z tym zrobić?