undoo Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 19:15 pomoc jest przereklamowana, spycha ojca na drugi plan, bywa wrecz toksyczna jak widuje sie w forumowych i nie tylko opowiesciach Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 20:34 Normalnie, w domu intymność, spokój, tylko stres, że przylazła połozna obejrzeć dziecko i moj bałagan zobaczyła. Przy drugim dziecku już bez spokoju, bo starszak harmider zapewnia ale za to nie zgodziłam się na wizyte położnej, nie podałam adresu i nikt mnie nie nachodził. Mąż ogarniał noworodka przez pierwsze 2 tyg a ja tylko karmiłam i mogłam dochodzić do siebie w spokoju. Bardzo polecam, szczególnie przydatna opcja, jesli kogoś irytują dobre rady. Moja mama jak już zabralismy dziecko by je pokazać, to np gadała mi jak mam karmić piersią, co nie tak niby robię, a ona karmiła mnie przez 2 miesiące prawie 40 lat temu, a ja swoje pierwsze dziecko 1,5 roku Niezmiernie mnie to cieszy, ale kto wie, jakby była od początku u mnie w domu i mi takie porady udzielała, to moze by mnie to irytowało. Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 20:47 Niezmiernie mnie to śmieszy a nie cieszy, choc cieszy w sumie też Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 20:40 "sobie przezywanie ciąży z dala od dobrych rad, opowieści, przestróg, tradycyjnych praktyk itd. Wyobrażam sobie, jak by mnie to stresowało." a skąd pewność, że takowe by były? Dla mnie warto mieć w obwodzie kogoś do pomocy. Nie wiem ile czasu tatuś dziecka będzie spędzał w domu po jego narodzinach, ale wierz mi siedzenie przez cały dzień z maluchem może doprowadzić do wariactwa. Nie wiem jak planujesz karmić , ale po nocnych pobudkach w dzień możesz być wykończona /jeśli mm to partner może Ci pomagać i jest wtedy lepiej/ i wtedy warto jak ktoś wyjdzie z dzieckiem na spacer a Ty odsapniesz /nie wiadomo jak wymagające będzie dziecko/ "Potrzebna wiedze czerpaliśmy ze szkoły rodzenia - fachowe, obiektywne," jesteś pewna? Jak się okazało rady mojej mamy były skuteczniejsze niż te ze szkoły rodzenia. Ja wolałabym po porodzie mieć mamę. Dla mnie dużym udogodnieniem była teściowa donosząca obiady. Ja generalnie byłabym wdzięczna gdyby ktoś mi posprzątał, poprał, poprasował czy ugotował, przynajmniej na początku zanim dograliśmy się z maluchem, ale każdy woli co innego. Teść dzielnie dość szybko zabierał młodzież praktycznie codziennie na spacery - oni się integrowali a ja nie zwariowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 20:51 - pierze pralka, nie ja - prasowac nie zamierzam - sprzatanie ogarnie chlop - do gotowania maksymalnie wykorzystamy termomix (zreszta bedzie lato kiedy duzo sie je na zimno i nie trzeba przy garach stac) - spacery oleje, od tego mam ogrod - po miesiacu sprobuje sciagac mleko jesli je wciaz bede miala. Odpowiedz Link Zgłoś
anka_z_lasu Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 21:25 co do laktacji, polecam lekturę www.hafija.pl/ - kilka razy mi pomogła Odpowiedz Link Zgłoś
dominka.1 Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 21:43 a po co chcesz ściągnąć mleko po miesiącu? Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 23:10 - zeby partner mogl mnie zmieniac w karmieniu - zebym mogla gdzies sie urwac na pare godzin - zebym potem (nie od razu po miesiacu) mogla to wykorzystac bedac w Pl i chcac "sprzedac" dziecko ktorejs z babc i odetchnac jeden dzien czy wybrac sie gdzies z chlopem na 24h bez dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:29 a od czego chcesz odetchnąć, skoro dziecko to taki pikuś? Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 17:58 a w ktorym dokladnie miejscu napisalam ze dziecko to pikus? (ok, ironicznie chyba padlo w kontekscie ojcow muszacych zaraz-natychniast wracac do pracy, ironia byla chyba oczywista...?) pisalam pare razy, ze nastawiam sie na sajgon, chaos i wyczerpanie psychofizyczne, a moge tylko miec nadzieje ze bedzie mniej przes.ane niz sobie wyobrazam - jak tu ktos napisal "hope for the best but expect the worst". Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 21:20 " spacery oleje, od tego mam ogród" ale nawet na ogrodzie trzeba mieć oko na dziecko, to nie to samo co spanie w łóżeczku w domu, w domu możesz spać jak dziecko śpi, jak maluch śpi w ogrodzie już bym spać nie poszła. "prasować nie zamierzam" ja akurat w pogniecionym chodzić nie lubię, ale każdemu wedle potrzeb, do gotowania zwykły ganek wystarczy, ale ja nawet tego nie musiałam robić co mi bardzo na początku odpowiadało - a latem ciepłe też chętnie zjem. Ja bym poprosiła mamę o przyjazd a jak okaże się, że jest zbędna zawsze możesz odesłać - przynajmniej dziecko wcześniej pozna babcię . Ale skoro z góry zakładasz, że mam jest zbędna to po co pytasz ? Jak wymiękniesz zadzwonisz a mam przyjedzie ") Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 21:39 Miło jest oczywiście gdy matka, tesciowa czy ojciec przychodzą z koszem owoców czy popodziwiać nowonarodzone maleństwo, ale cóż jest takiego do roboty przy noworodku (pierwszym dziecku, podkreślam), co wymaga asysty innych? Mikrodziecko je i śpi wyłącznie. Nigdy się tak nie wysypiałam i nie miałam tyle czasu dla siebie jak przy noworodku właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 22:00 Twoje spało, moje się darło wniebogłosy przez pierwsze 4 miesiące. Uspokajało je czasami bujanie o wysokiej amplitudzie. W nocy i nie tylko jadła co 1,5 - 2 godziny. Oboje z mężem wyglądaliśmy jak zombi. Pomoc babć ratowała nam życie. Ogólnie pierwsze 4,5 roku (tak tak - roku) wspominam jako koszmar. Moja córka była bardzo trudnym egzemplarzem. Zmieniło się na lepsze w okolicach 5 roku życia i tak już zostało. Ale do tej pory jak ktoś mi obwieszcza, że spodziewa się dziecka to gratuluję a w głębi duszy współczuję Odpowiedz Link Zgłoś
kiddy Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 12:11 Aha, moja córka też spała - wyłącznie na mnie i z piersią w buzi. Odłożona do łóżeczka zaczęła spać dłużej niż 10 minut po ukończeniu 4 miesięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:05 wspolczuje. rozumiem ze probowalas absolutnie wszystkiego by zmienic ten stan rzeczy (chusta, smoczek, szumis, bujaczek, spacery, pauzowanie, mm, nie wiem co jeszcze...) i nie podzialalo...? a co na to pediatra..? kurde, to rzeczywiscie hardkor, moge tylko trzymac kciuki ze taki egzemplarz mi sie nie trafi bo wyladuje na prozaku 100%... Odpowiedz Link Zgłoś
kiddy Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:13 Próbowałam. Mała i tak była dokarmiana mm, nie o to chodziło, wózek to dla niej było to samo, co łóżeczko. Smoczek to też nie to samo, co mama. Po prostu panna lubi być blisko, do dziś tak ma, a ma już 9,5 miesiąca. Ja byłam tym mocno zaskoczona, bo syn spal dużo i bez problemów, w dodatku w swoim łóżeczku. Ale oni są zupełnie różni. Aha, i on ma autyzm 😉. Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:36 Ja mam takiego trzeciego synka. Po prostu uwielbia być ze mną/z nami (bo męża kocha niesamowicie). Jestem bardzo niewyspana, nie ma szans odespać w dzień. Mały chce być animowany, chce żebym się z nim bawiła, opowiadała o tym, co robię, uczyła tych wszystkich pierwszych zabaw naśladowczych (kosi-kosi, sroczka itd.). Zresztą już kilka osób zauważyło, że to nad wyraz kontaktowe dziecko, uwielbia kontakt z drugim człowiekiem, bardzo szybķo jak na chłopca zaczął gaworzyć. Ani starszy syn, a tym bardziej średni syn tacy nie byli. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:41 Był jeszcze odkurzacz, suszarka do włosów, w drzwiach zamontowany kołek rozporowy a na linkach podwieszone nosidło, ten sprzęt jeździł wszędzie razem z nami, amplituda bujania musiała być naprawdę duża. Pediatrzy powtarzali "wyrośnie", "taki typ", sama po latach doszłam, że to kwestia sensoryki, niedojrzały układ przedsionkowy domagał się bujania Córka zasypiała na huśtawce przez ponad pierwsze 4 lata życia. Od około 5 roku życia wszystko się zmieniło, jakby ktoś mi podmienił dziecko. Bystre, odpowiedzialne, rozsądne, potrzebnych bodźców dostarczała sobie sama (z naszą drobną pomocą) wybierając odpowiednie dla siebie aktywności. I tak już zostało Odpowiedz Link Zgłoś
zabka141 Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 21:57 Wspominam swietnie. Nie wyobrazam sobie spedzac tego czasu z kims innym poza nowo narodzonym dzieckiem i mezem. Trzeba spokoju, trzeba sie poznac z dxieckiem. Tesciowa czy nawet wlasna matka maja kazda swoj styl (moja mama rodzicielstwo bliskosci, tesciowa chlodniejsze wychowanie i dopajanie herbatkami), podczas gdy nasz styl okazalo sie - ani taki, ani taki. Odpowiedz Link Zgłoś
lucyjkama Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 22:23 Ogarniam sama, od powrotu że szpitala z noworodkiem, to najmłodsze dziecko i dwoje starszych. Mąż nie był ze mną w domu nawet kilka godzin z okazji narodzenia się najmłodszego dziecia. Kilka dni uznała bym za luksus a kilka tygodni nie mieści mi się w głowie. Własna DG zobowiązuje. Mąż ma wolne tylko jak gdzieś wyjeżdżamy i w niedziele. Poza tym pracuje od ok. 7rano do wieczora. Czasem jest to 18 czasem 23. Daję radę bo muszę. Najmłodsze jest wymagające. Całą noc śpi od urodzenia. W dzień tylko przy piersi albo na rękach. Czasem chwilę w wózku pod warunkiem że się jeździ po odpowiedniej nawierzchni 😉 Ciężko jest ale te chwile kiedy dzieć jest taki malutki tak szybko mijają że cieszę się nimi na zapas i się nie skarżę 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
black.sally Re: Porod z dala od rodziny 25.06.17, 22:42 wspominam normalnie. Nie miałam nikogo do pomocy. Wzięłam urlop w pracy i opiekowałam sie dzieckiem, a po 3 latach dwójką. Ech... dawało sie radę. Nikt do niczego nie był mi potrzebny.Wszystko robiłam ja i mąz i wiedziałam co robić, bo mając 18lat zostałam starszą siostrą Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 09:04 Ja mam mamę i teściową pod nosem, ale przez pierwsze m-ce żadna pomoc nie była nam potrzebna. 3-4 razy w ciągu 5 m-cy mama wpadła na 3 godz w południe, a ja wyszłam, ale gdyby nie wpadła, to po prostu załatwiałabym spawy po powrocie męża z pracy. Wiedzę na temat dzieci czerpałam z internetu i od pediatry. Z pomocy zaczęliśmy korzystać w full opcji, kiedy wróciłam do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 10:06 U nas to nawet tej położnej nie było - ale w sumie w szpitalu siedziałam siedem dni po porodzie, więc zdążyłam wszystko w miarę ogarnąć Goście w postaci rodziców/teściów bardziej irytowali niż pomagali. Więc ja się tam cieszę, że mieszkamy daleko. Jedyne, czym się stresuję w kwestii kolejnego dziecka i kolejnego porodu to to, że nie wiem, jak do tego szpitala dojechać. Mój pierwszy poród trwał 2h od momentu, w którym zorientowałam się, że odchodzą mi wody, do momentu przyjścia córki na świat. Boję się, że kolejny poród będzie szybszy, do tego będzie córka, którą ktoś (mąż) musi się zająć, więc będę musiała raczej ogarnąć tę kwestię sama. Mam lekkie schizy, że przyjdzie mi urodzić w Uberze z jakimś Ukraińcem za kierownicą Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:00 Mam lekkie schizy, że przyjdzie mi urodzić w Uberze z jakimś Ukraińcem za kierownicąwink hehe... u nas zalecali przyjazd taksowka a nie autem bo pod szpitalem najczesciej jest masakra z parkingiem i mozna utknac w sytuacji gdy ja rodze a chlop jezdzi w kolko szukajac miejsca... Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:06 No tak też było jak jechaliśmy za pierwszym razem. Mąż mnie wyrzucił pod wejściem i odjechał, żeby gdzieś zaparkować. Ja zrobiłam kilka kroków, a że miałam już skurcze, to mnie lekko zwinęło wpół i musiałam spędzić jakieś dwie minuty na ławce pod wejściem. Pamiętam, że ze szpitala wychodzili jacyś starsi państwo, zobaczyli mnie (byłam w płaszczu, ciążę było widać średnio, ale raczej dało się zauważyć, że coś jest nie tak) i pytali, czy mi nie pomóc Ale ogarnęłam się i weszłam sama. Kilka minut później już mnie badali i miałam 9cm, więc sporo Co nie zmienia faktu, że fajniej jest jednak przyjechać taksówką z kimś znajomym niż tylko z obcym kierowcą, który też pod szpitalem nie zaparkuje i nie pomoże wejść (ani nie przyniesie torby z rzeczami) Odpowiedz Link Zgłoś
black_magic_women Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:31 agata_abbott napisała: > > Kilka minut później już mnie badali i miałam 9cm, więc sporo > Ja przy pierwszym dziecku weszłam na izbę z 8cm zwijając się z bólu. A tu czekała cała papierologia (byłam w tym szpitalu, Brochów Wrocław, wcześniej, że mieli moje ankiety itp żeby potem uniknąć czekania i dać mi znieczulenie itp.), łącznie z mega ważnym punktem pt. zawód męża. I tak po jakiś 30 minutach zbudzili niechętnego lekarza... Druga była cesarka i tu przydała się mama, bo kiedy mąż był ze mną zaprowadzała synka do przedszkola itp. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 12:34 No ja juz parłam jak jedna z pan zadała mi hiper-ważne pytanie pod tytułem "a NIP pracodawcy?" w zasadzie wszystko robili mi równocześnie - badali, zakładali wenflon, uzupełniali papiery, wycierali krew z wodami płodowymi, którymi zalałam podłogę... w pewnym momencie naliczyłam z 7 różnych osób w sali (oprócz mnie i męża). Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:26 jak urodziłam starsze dziecko, to akurat tymczasowo mieszkaliśmy z moimi rodzicami i przez pierwsze pół roku opiekowaliśmy się dzieckiem właściwie w trójkę, my i moja Mama. i było zajebiście, bardzo fajnie to wspominam. Mama mi gotowała kompoty z jabłek, które podczas KP wypijałam litrami, była przeszczęśliwa przebywając z wnuczką, do teraz za sobą wzajemnie przepadają. przy czym, w naszym przypadku wyglądało to tak, że moja Mama była od tych przyjemnych spraw okołoniemowlęcych, natomiast od bujania przy kolce, od przewijania, prania obsranych bodziaków albo ohaftowanych pościeli jednak byliśmy my. potem jak siedzieliśmy z dzieckiem w szpitalu to albo moja Mama albo Teściówka wpadały do nas z ciepłym obiadem albo posiedzieć przy dziecku, żeby rodzic mógł wziąć prysznic. no jakoś tak milej mi w rodzinie, w której czuje się wspólnotę i wsparcie. babcie i dziadkowie są dla moim dzieci ważnymi osobami w ich życiu i nie wyobrażam sobie lansowania się na wielką zosię-samosię i izolowania wnuków i dziadków. po co? Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:30 Ale brak rodziny to nie zawsze jest "lansowanie się na zosię-samosię i izolowanie wnuków i dziadków". Taka często jest sytuacja - dziadkowie mieszkają daleko, nie mogą przyjechać (bo sami pracują) a jeśli już - to ich przyjazd często będzie wiązał się z gnieżdżeniem się zbyt dużej liczby osób w zbyt małym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 11:34 zgoda, wiem, że w życiu jest różnie. odnosiłam się do posta startowego w wątku, nie głosiłam uniwersalnej prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 13:05 Czemu masz wymiekac? To dziecko, nie prom kosmiczny, ludzie sobie radza od pokolen Inna sprawa, to co komu pasuje i ja np. chcialam obecnosci mam (wymiennie, nie obu naraz), przy czym oboje z mezem mamy mlodych i wyluzowanych rodzicow i ostatnie, czego sie po nich spodziewalismy to dobre rady czy wtracanie sie. Najpierw przyjechala moja mama i po prostu dotrzymywala mi towarzystwa, troche pomogla przy dziecku, spedzalysmy fajnie razem czas. Tesciowie przyjechali po miesiacu, wychodzilismy razem do kawiarni/na obiad jak maz byl w pracy, ogladalismy filmy, gadalismy. Takze naprawde duzo zalezy od tego jacy to sa ludzie - upierdliwych rodzicow/tesciow na pewno nie zapraszalabym od razu. Co natomiast zdecydowane polecam to uslugi pani sprzatajacej w pierwszym okresie po porodzie, u nas akurat wiekszosc kosztow pokrywala kasa chorych w ramach dodatkowego ubezpieczenia i bardzo sobie to chwalilismy, bo maz po pracy mogl zajac sie dzieckiem, a nie latac z odkurzaczem czy szorowac kible. Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:35 Jestem świeżo w takiej sytuacji. Mieszkam poza Pl z mężem. Tydzień temu urodziłam, przez cc. Póki co radzimy sobie z mężem, choć lekko nie jest. Chcemy jednak sami ogarnąć sytuację, bo jest możliwość pomocy. przychodzi do nas położna, w szpitalu sporo się dowiedziałam o pielęgnacji dziecka. Zresztą calą ciąże miałam na to, by sobie zorganizować życie z dzieckiem, porobić zakupy itp. Póki co, odpowiada mi ta sytuacja, mimo że dodatkowa opieka na pewno byłaby sporym ułatwieniem. Chce sama się wszystkiego nauczyć, bez rodzinnych wpływów i nadmiaru dobrych porad. Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 27.06.17, 00:07 "Chce sama się wszystkiego nauczyć, bez rodzinnych wpływów i nadmiaru dobrych porad." dokladnie tak. i rowniez wole liczyc na fachowa pomoc niz rodzinne porady karmisz piersia? spicie czasami...? chlop jeszcze z Toba w domu? jak pierwsze podejscia do obslugi malenstwa, mialas stresa? kurcze u nas to juz lada chwila... durne pytania zadaje ale chyba licze ze powiesz mi, ze nie taki diabel straszny Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 18:54 Zdecydowana większość znanych mi dzieci, w porównaniu z moją córką to anioły. Masz spore szanse, że Tobie też się trafi egzemplarz promocyjny. Teoretycznie dzieci z porodów SN, prawidłowo ułożone, z ciąż niepowikłanych i spokojnych matek są też spokojniejsze. W moim przypadku córka miała mało miejsca w macicy (moja wąska budowa-opinia lekarza), ułożenie pośladkowe, cc i stres podczas ciąży złożyły się na jej późniejsze zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
asmarabis Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 19:22 Teoretycznie dz > ieci z porodów SN, Pierwsze słyszę, dlaczego dzieci ktore rodzą sie w odgłosach zwierzęcego wycia i obsmarowane kupa miałyby byc spokojne? To nie jest godny początek życia .... Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 19:53 Jak sama nazwa wskazuje jest naturalny. To dziecko decyduje, kiedy ma przyjść na świat. Nie jest wyjmowane z macicy nagle, wprost pod ostre światło oślepiających lamp. Przeciskanie się przez kanał rodny to dostarczenie układowi nerwowemu odpowiednich bodźców, rodzaj masażu, najlepszy sposób na pozbycie się wód płodowych z płuc itd. Statystyki nieubłaganie wskazują, że problemy z sensoryką, nadwrażliwości częściej występują u dzieci po cc. Godność nie ma nic do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
asmarabis Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 20:13 Dziecko ktore przy zwierzecych krzykach jest wyciskane z z resztkami kupy przez zkaczacego po brzuchu matki lekarza niby nie trafia pod ostre swiatlo lamp? Dawno nie czytalam wiekszych bajeczek.... Dziwne masz te statystyki skoro teraz kazda rozsadna kobieta zalatwia sobie cc... Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 21:04 Fakt, zapomniałam, że każdy poród SN kończy się skokiem lekarza na brzuch rodzącej a każdy noworodek rodzi się z kupą na głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 23:04 odpusc, jak poczytasz posty powyzej to bedziesz miala pelen obraz poziomu umyslowosci tej pani. a jesli ci sie nie chce to uwierz mi na slowo, ze wdawanie sie z tym bytem w dyskusje to jedynie strata czasu i klawiatury Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 21:20 Tu całkiem przystępnie jest wyjaśnione jak to wygląda: ciaza.siostraania.pl/maly-cesarz-jak-ciecie-cesarskie-moze-wplynac-dziecko/ Moje obserwacje to potwierdzają. To nie jest dyskusja co jest lepsze: cc czy poród SN. Autorka wątku zastanawiała się co może być przyczyną tego, że niektóre dzieci są HNB. Cc i ułożenie pośladkowe to jedna z możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
banksia Re: Porod z dala od rodziny 27.06.17, 09:32 poczytalam, ciekawe i brzmi z sensem! Odpowiedz Link Zgłoś
julek_i_ja Re: Porod z dala od rodziny 26.06.17, 21:34 Kwestia podejscia. Ja nie nastawialam sie na pomoc, wiec dla mnie bylo fantastycznie, ze jestesmy sami. Jakos tak latwiej. Ale wiem, ze opcja pomocy, gdy jest sie wykonczonym, jest bardzo kuszaca, wiec nie biczuj sie, jesli sie skusisz. Moje przyjaciolki podrzucaja dzieci dziadkom/ rodzenstwu kiedy tylko moga, i wszyscy sa zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś