Rodzinnie podjęliśmy decyzję, że znowu chcemy mieć kota. Jeden już był, ale jak synowie w wieku przedszkolnym zaczęli chorować i padło podejrzenie alergii to kot przeprowadził się do teściów gdzie wiódł szczęśliwy żywot aż do zeszłego roku, kiedy w wieku 18 lat przeprowadził się do lepszego kociego świata.
Pierwszy kot trafił do nas w wieku 6 miesięcy dość spontanicznie. Nie przerabialiśmy domu na jego przyjęcie. Było to małe półdiable, ale żyliśmy razem w dobrej komitywie, której nie zakłóciło nawet przyjście dzieci na świat.
Teraz jak czytam wszędzie jest mowa o konieczności zabezpieczenia okien i balkonów choć muszę powiedzieć, że w realu jakoś tego za bardzo nie widzę. Osoby prowadzące domy tymczasowe z góry zastrzegają, że oddadzą zwierzaka tylko do "osiatkowanego" mieszkania.
Faktycznie z góry należy założyć taka inwestycję wątpliwiej urody czy jednak ocenić naturę kocią jak już się kicia pojawi?
W zeszłym roku zrobiliśmy kapitalny remont. Co zrobić aby zniechęcić małolata kociego do interakcji z drewnianym wyposażeniem? Nasz poprzedni nie korzystał z drapaków za to uwielbiał gumową wycieraczkę, wiklinę i materiałowe obicie kanapy. Nic z tego obecnie na stanie nie mamy, za to jest nowa drewniana podłoga i skórzana kanapa. Czy jedyną opcja jest wzięcie trochę starszego kociaka?
Wyszłam generalnie z tematu więc prośba o różne tipy