Dodaj do ulubionych

kociary, problem

22.07.17, 22:00

krótko: koleżanka ma teściową na wsi, teściowa ma dwie kocice wiecznie zaciążone. kocice półdzikie, stodołowe, dobrze wykarmione. teraz: rzeczona teściowa nie chce słyszeć o sterylizacji. koleżanka oferowała, że złapie i zawiezie na własny koszt na zabieg. nie. nakłamała, że to robią za darmo i jeszcze żarcie dorzucają dla kotów ( taki program świrniętych kociarzy). nie. próbowała znienacka pojawić się u teściowej i złapać do klatki kocice. ostry sprzeciw, poszło niemalże na noże. i tak: ona odpuszcza. jeśli dalej będzie walczyć, pójdzie na noże a mąż i dzieci są dla niej ważniejsze niż koty ( zrozumiałe).
co jeszcze może zrobić? tłumaczyła, proponowała pomoc, prosiła. nie i nie.
ja tu już wyjścia nie widzę. nie pojedzie z klatką łapką i nie zaczai się w krzakach na koty, bo z pewnością będzie zauważona - co równa się potężnej awaturze rodzinnej. jeśli wierzyć słowom- teściowa mocno apodyktyczna i rządząwca dorosłymi dziećmi. jak się uprze, to nie ma przeproś. koty najedzone i zasadniczo zadowolone z życia. tylko te nieszczęsne ciąże.
myślałam, że może by im tabletki podawać - ale nie. są półdzikie, łapanie regularne nie wchodzi w grę. najlepiej raz złapać i sterylka. ale się nei da.
nie proponujcie, aby złapała i ciachnęła, a teściową się końcu ułoży. nie zrobi tego. nie narazi dobrostanu rodziny .
Obserwuj wątek
    • olinga Re: kociary, problem 22.07.17, 22:25
      Niech się skontaktuje z jakąś fundacją. Moze coś wymyślą, że odgorny przykaz sterylek, czy coś. Koleżanka zapłaci i wszyscy będą zadowoleni smile
      • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 22.07.17, 22:33
        pomysł jest. tylko, obawiam się, że wtedy koty wsiąkną.. gdzieś jakoś. a jednak w stosunku do bezdomnych bid, krzywda tam im się nie dzieje. ale może to się uda. pogadam. dzięki
    • default Re: kociary, problem 22.07.17, 22:35
      Albo niech zlapie i wytnie, albo niech przestanie sie przejmowac kocimi ciazami.
      Co tu innego wymyslic ? Skoro " nie narazi dobrostanu rodziny" to znaczy ze az tak bardzo jej na zdrowiu kotek i zyciu kociat (pewnie topionych) nie zalezy.
      Ja kiedys wykradlam suke pod kilkudniowa nieobecnosc sasiadki (jej wlascicielki) przyprowadzilam do nas i miala sterylizacje u nas na stole w jadalni. Sasiadka wyzywala nas od kurrrw i cooojow oraz grozila smiercia i spaleniem nastepne dwa lata. Przezylo sie smile
      • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 22.07.17, 22:42
        no przeżyło się.
        ale ja ją rozumiem. mąż, dzieci - matka, babcia. poprawne stosunki, które mogą się skończyć. które pewnie sie skończą, jesli zacznie walczyć. ja jej wierzę, do histeryczek nie należy. sama siebie pewnie wystawiłaby na strzał, męża i dzieci - nie.
        • default Re: kociary, problem 22.07.17, 22:51
          No to pisze przeciez: nie da sie, bo jednak foch tesciowej wiecej wazy niz kocie problemy.
    • bulzemba Re: kociary, problem 22.07.17, 22:46
      A czemu teściowa nie chce? trzebaby wybadać jej lęki i obawy i w delikatny sposób wyłuszczyć dlaczego wskazana jest sterylka.
      • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 22.07.17, 22:49
        wyłuszczała. i nawet łgała, że do sterylki dopłacają. nie i nie. bo nie. to osoba, która do własnej wnuczki od niechcianej synowej - przez dziesięć lat się nie odzywała. racjonalne argumenty chyba opadają.
        • bulzemba Re: kociary, problem 22.07.17, 23:12
          skoro racjonalne argumenty nie działają należy posłuchać tego co ona myśli. Kobieta jest konsekwentna skoro nie chciała się zadawać z dzieckiem "byle kogo".

          To jest wieś. To jest zupełnie inna mentalność i moralność. Tu trzeba innego sposobu.
    • mysiulek08 Re: kociary, problem 22.07.17, 23:02
      Jak je zabierze i wytnie, to tesciowa ja zabije/meza/dzieci? Bedzie miala focha przez jakis czas i jej przejdzie.

      Jeszcze mozna uzyc argumentu, ze jak topi kocieta to za to mozna isc do wiezienia, wiec lepiej wysterylizowac te kocice.

      Sila przeciez ich nie wyrwie jak beda w transporterach gotowe do drogi. Mozna jeszcze tesciowa lekko uspic smile albo rycyny zapodac zeby miala inne zajecie tongue_out przez chwile.

      Oficjalne pismo z jakiejsc fundacji z zaproszniem na sterylke bezplatna lub nakaz sterylizacji.

      Tesciowa wie, ze wszyscy sie jej boja i robi co chce, a dorosle dzieci siedza jak trusie.
    • zle_emocje Re: kociary, problem 22.07.17, 23:18
      Jest ktoś, kto dla teściowej stanowi autorytet? Sołtys, proboszcz? Może on by przemówił jej do rozsądku? Aha, co dzieje się z kociętami?
      • mysiulek08 Re: kociary, problem 23.07.17, 23:02
        Soltys, jesli ma troche oleju w glowie to dobry pomysl, ale proboszcz... wszak wg jakis tam wytycznych zwierzeta duszy nie maja, a sw Franciszek to nie wiem skad sie wzial.

        Swoja droga zawsze mnie fascynuje jak dorosle osoby daja sie tyranizowac przez jedna.
        • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 23.07.17, 23:16
          sołtys to niekoniecznie zły pomysł. ale, jak przypuszczam, tu trzeba bardzo delikatnie. inaczej koty znikną, i co ? nie ma bata.
          myśulek. ja nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji. ale przy całej kociolubności, mając do wyboru zerwanie kontaktu dzieci i męża z babcią/matką a dobro kotów - nie wiem. po prostu nie wiem. mam taki luksus, że nie muszę wiedzieć. a gdbybać jest łatwo. wydaje mi się , że jej teściową trzeba przekonać pokojowo. nic na siłę, bo za taką " odwagę" zapłacą i ludzie, i zwierzęta. sołtys i ksiądz to jest jakiś trop. dziękuję.
          • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 23.07.17, 23:22
            myślulek. jeszcze jedno. więc łapie te kocice w konspiracji i odwozi wysterylizowane. po czym następuje zerwanie kontaktów a kocice... jakoś więcej się nie zjawiają. fajnie? tak odważnie i prozwierzęco. a to, jeśli wierzyć opowiescią, możliwy scenariusz. tu trzeba inaczej. ksiądz i sołtys to dobry trop. jeśli chcecie naprawdę pomóc, to myślcie, myślcie. nie oceniajcie , nie napadajcie. myślcie. może wspólnie coś uradzimy.
            ps. ardzunę proszę o niewypowiadanie się w tym wątku. jej rady nigdy nie były dla mnie twórcze.
            • ardzuna Re: kociary, problem 24.07.17, 00:11
              Wiosenna, nie bądź bezczelna ze swoimi hejterskimi komentarzami w moją stronę. A najpierw naucz się czytać. Nic ci nie radzę i nie radziłam, sytuację przedstawiłaś już w pierwszym poście jako bezwyjściową scenkę rodzajową. I odczep się ode mnie - zignoruj, zablokuj, cokolwiek.
            • mysiulek08 Re: kociary, problem 24.07.17, 00:32
              Temat znam wylacznie z Twojego opisu i moge tylko podpowiedziec co ja bym zdrobila, czy kocice by zniknely? nie wiem, tak samo jak nie wiem jaka by byla reakcja despotycznej tesciowej. Zreszta kotki po sterylce potrzebuja choc kliku dni zeby dojsc do siebie, to nie kocur, ktory w kilka godzin po odespaniu narkozy juz moze byc na wolnosci.

              Mozna probowac z soltysem i fundacja, pewnie bardzo oficjalne pismo z pieczatka zadziala
    • ardzuna Re: kociary, problem 23.07.17, 22:35
      Policz sobie, ile kociąt mogą urodzić w ciągu życia takie kotki. A teraz sprawdź, ile kotów naraz przebywa w najbliższym schronisku.
      • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 23.07.17, 23:12
        ardzuna, jak zwykle pomocna....
        i co w związku z tym? ja to wiem. nie wiem, jak jej pomóc. ale od ciebie konstruktywnej pomocy się nie spodziewam.
        • ardzuna Re: kociary, problem 24.07.17, 00:14
          Nie jestem - jako jedyna w tym wątku - odpowiedzialna za rozwiązywanie problemów całego świata których nie rozwiązał nikt inny. Zapamiętaj to sobie.
          • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 24.07.17, 14:18
            ależ nikt od ciebie nie wymaga rozwiązywania problemów całego świata. po prostu jako jedyna w tym wątku nie wniosłaś NIC konstruktywnego do tematu. nic. ale to nic nowego. istotnie, lepiej cię wygasić niż czytać .
            • ardzuna Re: kociary, problem 27.07.17, 00:52
              Ależ wygaszaj, zamiast mnie lżyć. Nie jestem odpowiedzialna za to, co uznajesz za wnoszące lub nie wnoszące. A po pierwszym poście w którym się żalisz że nic się nie da zrobić i z góry odrzucasz wszelkie możliwości rozwiązania problemu naprawdę jesteś ostatnią osobą która powinna oskarżać innych o niewnoszenie niczego do tematu.
    • premeda Re: kociary, problem 24.07.17, 17:59
      Nasłać dzielnicowego, z pytaniem: pani iksinska pani ma dwie kotki, a co się dzieje z kociakami? Niech pogada od serca, że jak ktoś chce zafundować sterylkę to brać z pocałowaniem ręki. Tylko dzielnicowy musi być jakiś ogarnięty.
    • 3-mamuska Re: kociary, problem 24.07.17, 18:12
      Nic nie mowić uciszyć sytuacje, zlapac podczas pobyty wywieść zrobic oddać po kilku dniach jak dojedzie do siebie.
    • alpepe Re: kociary, problem 24.07.17, 21:40
      A zastrzyki antykoncepcyjne albo tabletki? Wiem, to tylko częściowe rozwiązanie problemu, ale na pewno teściowa, gdyby tak nagle kociąt nie było, przekonała się, że tak też jest fajnie.
    • wiosennaburza1 Re: kociary, problem 30.07.17, 20:04
      Dziewczyny, dziękuję za pomysły. koleżanka pogada z... ciotką teściowejbig_grin a to dzięki Wam, dałyście trop na rozmowę z kimś, z kim teściowa się liczy. ciotki się ponoć nieco boi a bardzo szanuje. ciotka podobno ludzka. próbujemysmile trzymajcie kciuki, niech będzie dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka