ekasia27
07.09.17, 12:12
Może jednak nie wszyscy to rządni krwi obcych patole?
Jadę sobie wczoraj autobusem i stoi obok mnie dwóch młodych ludzi: jeden biały, wygolony na łyso a drugi prawie czarny, to znaczy taki, ciemniejszy niż większość obecnych tu muzułmanów, hindusów i innych, ale na pewno nie z czarnej Afryki, na Turka, ani Araba też mi nie wyglądał, z długimi włosami, powiązanymi w dziwne skręty, no i sobie miłą pogawędkę prowadzą. Czarnemu całkiem dobrze po polsku wychodzi, widać, że już długo tu jest i że to nie jest ich pierwsze spotkanie. Biały w gaciach do kolan i podkoszulce, czarny w skórzanej kurtce z futrzanym kołnierzem i dżinsach. Biały ogląda czarnego,... jego kolczyki, sygnet, a potem chwali się swoim tatuażem: "o tu mam, powstaniec, (i z dumą w głosie) bo ja patriota jestem", no i zaczyna czarnemu tłumaczyć, kto to powstaniec, bo tamten nie bardzo wie.