paloma_blauwinder Re: wściekła matka 14.11.17, 23:46 Orzechy ziemne silnie alergizują. Raz w życiu widziałam wstrząs anafilaktyczny, wprawdzie u dorosłego i po ukąszeniu osy, ale wystarczy mi, dziękuję. Oczywiście bez sensu i niekulturalnie jest robić awanturę post factum, lepiej zapobiegać takim sytuacjom (systematyczne akcje uświadamiające w szkole i rodzinie, bo nie wiem, czy dziecko może nosić ampułkostrzykawkę adrenaliny przy sobie?) Odpowiedz Link Zgłoś
undoo Re: wściekła matka 15.11.17, 00:16 No wiec wlasnie - wstrzas zmienia spojrzenie na sprawe. Moze ta matka ma dziecko po wstrzasie albo wstrzasem b zagrozone? Ja bym jednak miala wiecej empatii. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: wściekła matka 15.11.17, 02:54 Matka powinna przebadac jeszcze raz dziecko - skoro zjadlo i zyje znaczy sie alergia sie cofa moze wcale nie jest uczulone. Dwa uczymy swoje dziecko ze ma nie jesc (co ciazkie jest jak to jest fantazja matki a nie faktyczne uczulenie - przy faktycznym dziecko bardzo szybko sie uczy co sie stanie jak zje) kolege prosimy zeby nie czestowal. Nie mamy pretensji ze sam je. Moje dziecko ma alergie i na szczescie jest raczej typem ktore ze strachu w zyciu nie zje czego nie zna :p Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: wściekła matka 15.11.17, 02:57 Zanim się nauczy, może umrzeć. Zaryzykowalabys? Nie zjadło, ale mogło mieć kontakt z orzechami, niektórzy reagują po kontakcie ze skórą/drogami oddechowymi, czy po napiciu się z butelki z ktorej przed chwila piła osoba jedząca orzechy. Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: wściekła matka 15.11.17, 09:06 Matko, więc pierwsze, czego trzeba uczyć dzieciątka, to żeby nie piły z cudzych butelek ani nie brały od nikogo "gryza". Przecież to czysta obrzydliwość, podobnie jak pożyczanie sobie grzebienia i spinek. Uczyłam tego córkę, jak poszła do szkoły, bynajmniej nawet nie ze względu na alergię, ale po prostu higienę... Da się nauczyć, naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: wściekła matka 15.11.17, 03:32 wiosennaburza1 napisał(a): > dziecko przyniosło w śniadaniówce kilka orzeszków ziemnych i poczęstowało kolegę siedzącego obok. a kolega, okazuje się : uczulony. nic się nie stało, na szczęście. Zamiast drzec gebe, niech lepiej zrobi dzieciakowi jeszcze raz testy, bo moze sie okazac, ze wcale nie jest az tak uczulony jak jej sie zdaje . Sama znam taka artystke - matka kolegi mojej corki, znaja sie od przedszkola, czyli juz 12 lat. Zachowuje sie, jakby byl umierajacy, a on nigdy nie mial zadnej reakcji alergicznej , na lunchu siedzi przy stole z innymi, chociaz sa "peanut free" stoly. Odpowiedz Link Zgłoś
katriel Re: wściekła matka 15.11.17, 04:20 Ja bym rozumiała aferę w przypadku dziecka naprawdę silnie uczulonego na orzeszki: puchnie od dotknięcia, zjedzenie grozi śmiercią - akurat w przypadku orzeszków zdarza się częściej niż przy innych alergenach. Z tym że wtedy trzeba chyba było działać wcześniej, żeby matka kolegi częstującego wiedziała i mogła zadbać. Są miejsca, gdzie w takich przypadkach wprowadza się ogólny zakaz przynoszenia orzeszków do szkoły i to jest OK, bo faktycznie ryzyko duże. Ale tu chyba jednak ten przypadek nie zachodzi, skoro alergik zjadł i nic?... Odpowiedz Link Zgłoś
majarzeszow Re: wściekła matka 15.11.17, 06:07 szkoda, że nie byłam na miejscu mamy orzeszkowca A już calkiem powaznie, to ta awanturujaca ma kuku na muniu, dziubdzius nie bedzie mial lekkiego zycia, oj nie. Moja corka nie moze jesc slodyczy, niczego co zawiera cukier (birzee hormon wzrostu) - czy mam wobec tego isc z awantura do szkoly ? Ze jakim prawem inne dziubdziusie przynoszą Bylam wczoraj z awantura w szkole, ale to juz temat nie na ten watek. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierzakowa13 Re: wściekła matka 17.11.17, 11:56 A nie może tylko z powodu hormonu? Pytam z ciekawości bo moja też dostaje hormon i takiego zakazu od lekarza nie dostałyśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: wściekła matka 15.11.17, 06:23 Mama awanturująca się to egoistka, która nie potrafi wyegzekwować od własnego dziecka, aby nie częstowało się od innych. Bardzo niefajna postawa. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: wściekła matka 15.11.17, 08:32 Moj syn ma alergie na orzechy ziemne, rsz kontakt z nimi przyplacil prawie zyciem.W szkole jest zakaz oprocz tego wielkini wolami ns kartce w klasie wisi,ze syn nie moze jesc.Chodzi o rzeczy gdzie moga te orzechy wystepowac.dotkniecie orzecha powoduje u niego puchniecie.Jestem w stanie zrozumiec matke Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: wściekła matka 15.11.17, 08:44 Nic nie usprawiedliwia jej chamstwa - jeśli nie zadbała o poinformowanie rodziców innych dzieci o alergii jej dziecka i nie poprosila o nieprzynoszenie orzechów, albo nie wymogla na szkole nałożenia takiego zakazu - pretensje może mieć tylko do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
suedee1 wymagać? 16.11.17, 22:03 ale czy ona w ogóle powinna wymagać, podkreślam to słowo, żeby inni nie jedni orzechów, bo jej syn jest uczulony? Może o to, co najwyżej poprosić i liczyć, że inni zrozumieją i nigdy nie zapomną (!). Większość ludzi zrozumie, ale ilu prędzej czy później nie zapomni??? Tak zwyczajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: wymagać? 17.11.17, 19:27 Jeśli zagrożenie zdrowia,zycia uczulonego dziecka jest rzeczywiście realne nie widzę problemu, żeby wprowadzic taki zakaz w szkole, bez orzeszków można się obejsc. Prośby mogą nie być potraktowane wystarczająco poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: wściekła matka 15.11.17, 08:40 Dziecko alergik w wieku lat sześciu powinno już wiedzieć, na co jest uczulone i czego nie może zjeść. Awanturująca się matka nie powinna zrzucać odpowiedzialności za alergię swojego dziecka na wszystkich dookoła. Z pakowaniem śniadaniówki mam własny problem - córka chodzi do przedszkola już półtora roku, ale ciągle musi mieć pakowane własne jedzenie (z powodu wybiórczości pokarmowej). Na początku wszyscy byliśmy przekonani, że to tak będzie tylko przez chwilę. Chwila się przedłużała, wiele razy pytałam, czy inne dzieci nie mają problemu z tym, że Ewa nosi własne jedzenie (no bo czasami jakieś dziecko może najść ochota na coś, co ona akurat ma w swoim pudełku). Panie twierdziły, że nie, więc taki stan trwa nadal. W każdym jednak razie - jeśli moje dziecko nie może czegoś jeść (a córka była np. przez jakiś czas na diecie bezcukrowej), to może mu być trudno, jeśli kolega siedzący obok właśnie wgryza się w smakowicie wyglądającą czekoladkę. Więc rozumiem cierpienie dziecka z powodu niemożności zjedzenia czegoś - ale wtedy ja staram się jakoś to zniwelować, pakując jakiś inny smakołyk, odpowiadający diecie dziecka. W drugą stronę - swojemu dziecku pakuję raczej mało atrakcyjne drugie śniadanie, żeby innym dzieciom nie było przykro, że ona zajada jakieś łakocie, które przyniosła z domu. Przy czym piszę tutaj o wczesnych przedszkolakach - starsze dzieci powinny już bardziej rozsądnie podchodzić do tego co jedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: wściekła matka 15.11.17, 09:01 Mama alergika powinna wziac cos na uspokojenie i zajac sie tlumaczeniem wlasnemu dziecko czego nie powinno jesc i jak ma reagowac jak jest czyms czestowane. Z wlasnych obserwacji - jak przedszkolak alergik przychodzi z wizyta to jego mama mi mowi, czego dziecko ma unikac. Jak ciut starsze dziecko przychodzi to juz samo wie, czego ma nie jesc i rozpoznaje ew. podejrzane produkty np. czy w tej buleczce jest mleko/orzeszki? bo ja nie moge jesc takiego skladnika. Zerowkowicz bez problemow powinien rozpoznac zakazane orzeszki. To nie bylo ciasteczko z siekanymi orzechami w srodku! Odpowiedz Link Zgłoś
leni6 Re: wściekła matka 15.11.17, 13:32 Jak awanturująca się matka miała takie poparcie to może jednak było ustalone w tej klasie że dzieci nie przynoszą orzechów że względu na kolegę alergika ? Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: wściekła matka 15.11.17, 13:42 No cóż, wiadomo że te nieszczęsne orzechy to jeden z najsilniejszych alergenów. Byłabym bardzo zdziwiona, gdyby mama alergika nie wspominała o tym wcześniej, nie prosiła, nie uczulała - w końcu chodzi o bezpieczeństwo (a może i życie) jej dziecka. Jako mama niealergika, bez problemu zastosowałabym się do takiej prośby i jeszcze wtłoczyła swojemu do głowy że tamten kolega tak ma i pod żadnym pozorem go nie częstować. Skoro mama nr 2 tak się kajała, to rozumiem że coś jest na rzeczy, czyli faktycznie przeoczyła i nie powinna swojemu dawać. Oczywiście robienie awantury jest niefajne i nie powinna tego robić, ale rozumiem stres i wzburzenie że przez cudzą niefrasobliwość jej dziecko mogło zapłacić dużą cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
suedee1 Re: wściekła matka 16.11.17, 21:57 no sorry, nie powinna swojemu synowi dawać orzeszków, bo kolega w klasie jest uczulony????? To chyba przesada. to przerzucanie odpowiedzialności na innych. Jeśli dziecko jest tak uczulone, że orzeszek może go zabić, to może nie powinno chodzić do szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
blueluna Re: wściekła matka 17.11.17, 21:54 Pewnie, zamknijmy je w domu, odizolujmy od dzieci i świata - to najlepszy sposób na dzieci które wymagają jakiejś szczególnej troski. Osobiście byłam świadkiem i uczestnikiem sytuacji gdy małe dziecko dostało wstrząsu od orzeszków ziemnych - w środku lasu. Wzywanie karetki do bliżej nie sprecyzowanego miejsca wśród lasów a szpital kilkadziesiąt km dalej (więc dyspozytor nie zna terenu gdzie byliśmy), urwane zawieszenie karetki na wybojach gdy już dojechała (na szczęście już na miejscu i dziecko było zaopiekowane medycznie), wzywanie helikoptera - a dziecko puchnie i zaczyna się dusić. Obecnie alergia tego dziecka jest na najwyższym poziomie - wystarczy że ktoś obok niego otworzy paczkę orzeszków by doznało wstrząsu - gdyby obecnie dostało wstrząsu w lesie a rodzice nie mieliby adrenaliny to marny jego los. Dzięki staraniu dorosłych opiekujących się chłopcem - wiedzie on normalne życie, chodzi do przedszkola, bawi się z dziećmi. Wystarczy trochę empatii i dobrych chęci oraz starań. A mamie dziecka uczulonego na orzeszki (być może wyszło w testach i nie wiedziała co się stanie po pierwszym kontakcie - bywa że ten jest jeszcze bezobjawowy i narasta z każdą kolejną ekspozycją a bywa że od razu prowadzi do wstrząsu) troche się nie dziwię - emocje pewnie były ogromne, szczególnie gdy widziała kiedyś wcześniej jak taki wstrząs wygląda. Jeśli nikomu o tej alergii nie mówiła - to faktycznie wielki błąd z jej strony - ale całkiem możliwe że przekazywała tą wiedzę przedszkolankom z prośbą o poinformowanie innych rodziców, im byłoby łatwiej niż jej każdemu po kolei w szatni. Czy gdybyś Ty miała silną alergię na orzeszki też byś radośnie i z pokorą znosiła fakt że na imprezach rodzinnych, w pracy, na spotkaniach ze znajomymi orzeszki stoją w miseczkach i wszyscy się nimi radośnie częstują?Mimo iż wiedzą jak są dla Ciebie niebezpieczne? Odpowiedz Link Zgłoś
suedee1 Re: wściekła matka 26.11.17, 21:22 Blueluna, nie o to mi chodziło. Jestem alergikiem od urodzenia i mój syn też. W przedszkolu miał specjalną dietę, nie jadł tego, co inni. To bywało trudne. Nie będę się tu nad tym rozwodzić, ale coś na temat alergii wiem. Zdarzyło mi się, że mój 5-letni syn wrócił z urodzinek cały zsypany: bardzo czerwona buzia, napuchnięte wargi, wysypka na rączkach i nóżkach. W nocy tak się drapał, że krew leciała i nikt nie mógł spać. Czy myślisz, że na kogoś nawrzeszczałam? Na matkę albo na nieodpowiedzialnego 5-latka, który dał mojemu synowi pomarańczowego cukierka? Nie, nic takiego. Po prostu myślałam, że nikt tego nie zrobił specjalnie. To się stało przez zapomnienie, nieuwagę, itp. To moją rolą i mojego syna było uważać, co się je. Moje dziecko zresztą bardzo szybko się tego nauczyło, co nie znaczy, że nie zdarzały się wpadki. W moim wpisie, chodziło mi tylko o to, żeby nie przerzucać odpowiedzialności na innych. Ta wściekła matka nie może wymagać od innych, że nie będą jedli orzeszków. I tak na serio, jeśli ktoś ma tak silną alergię (to pewnie jakiś promil wszystkich alergików), że sam zapach orzeszków, może go pozbawić życia, to dla własnego bezpieczeństwa powinien zostać w domu. Jeśli aż tak silne to nie jest, to musi uważać i liczyć się z tym, że czasem może zdarzyć się jakaś wpadka, że ktoś te orzeszki przy nim otworzy, albo przypadkowo w czymś je zje. Tyle. Nie wiem, czy mnie teraz rozumiesz... Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: wściekła matka 15.11.17, 22:53 Nie wiem. Zależy od tego jaka mocna ta alergia, ale nawet jak niezbyt, to przecież ona die może wzmacniać z czasem. U nas jakiś rok temu dziecko umarło bo ktoś je poczestował ciastkiem zawierającym orzeszki. Kiedyś leciałam samolotem I obsługa na początku informowała że na pokładzie jest osoba uczulona do tego stopnia, że proszą żeby nikt kto ma cokolwiek z orzeszkami w ogóle tego nie wyjmowal z torby bo wystarczy że to się dostanie do wentylacji żeby tę osobę załatwić. Myślę że łatwo sobie gadać jeśli nie chodzi o życie własnego dziecka, rozumiem, że wtedy racjonalne zachowanie może się zawiesić na kołku. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: wściekła matka 16.11.17, 20:55 Zgadzam się z tobą. Też mam dziecko - orzeszkowego alergika. To moje dziecko ma wiedzieć, że ma się nie częstować. Odpowiedz Link Zgłoś
suedee1 Re: wściekła matka 16.11.17, 21:52 Głupia baba. Jak dziecko nie może czegoś jeść, to odmawia i tyle. już pomijając tą sytuację, to alergik nie ma na czole napisane na co jest uczulony. Skąd inni mają wiedzieć, czego mu nie dawać? Sam ma tego pilnować, nawet jak ma 6 lat. Mój syn to potrafił nawet wcześniej. Jak coś było nawet koloru pomarańczowego to odmawiał (ma uczulenie na pomarańcze). Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 10:42 jakieś wiarygodne informacje o tym, jak to ktoś dostał wstrząsu anafilaktycznego od rozdeptanej łupiny orzecha. Bo wygląda na to, że to jest skuteczniejsze od cyjanku i gdyby było znane wcześniej, to by SS-mani nosili w zębach po orzeszku, a nie kapsułki z trucizną. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 11:28 Zmarła kiedyś dziewczyna, która całowała się z chłopakiem, a on godzinę wcześniej jadł masło orzechowe. Są takie informacje, wiarygodne, wyszukiwarka nie gryzie. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 12:11 milka_milka napisała: > Zmarła kiedyś dziewczyna, która całowała się z chłopakiem, a on godzinę wcześni > ej jadł masło orzechowe. > Są takie informacje, wiarygodne, wyszukiwarka nie gryzie. Poszukałem tej informacji, owszem, istnieje. W gazetkach typu "Fakt". I daje się bez trudu odnaleźć informację, że to bzdura, bo koleś jadł te kanapki tak naprawdę pól dnia wcześniej, a po godzinie od spożycia to badania wykazały brak śladów alergenu. Sprawdzaj dalej niż pierwsze trafienie Google'a, wyszukiwarka nie gryzie. Nadal chętnie bym zobaczył wiarygodną informację o takim wybuchowym zaalergizowaniu orzeszkiem na śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 12:41 Poszukaj jeszcze. Ja akurat znam taką historię z wiarygodnego źródła. Ale Tobie nie będę tłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 13:03 milka_milka napisała: > Poszukaj jeszcze. Ja akurat znam taką historię z wiarygodnego źródła. Ale Tobie > nie będę tłumaczyć. Coś takiego po prostu oznacza, że nie masz na poparcie swojego twierdzenia żadnych dowodów. Zadałem zwykłe pytanie. Odpowiadanie na nie "tobie nie będę tłumaczyć" to nic więcej niż ucieczka przed niewygodną dyskusją, lub po prostu trywialne chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 12:47 Proszę bardzo Cyt.:Arachidy są silnymi alergenami wziewnymi, których śladowa ilość w powietrzu pomieszczenia, może doprowadzić do nagłego zgonu osoby, która nawet nie wie o tym, że jest uczulona. Do wyzwolenia alergii wystarczy pocałunek osoby, która przed chwilą jadła orzechy arachidowe, bądź pomalowała wargi pomadką do ust zawierającą olej arachidowy. Z www.halat.pl/arachidy.html * Zbigniew Hałat– polski lekarz, specjalista epidemiolog, publicysta, działacz społeczny, były wiceminister zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 13:05 antyideal napisała: > Proszę bardzo > > Cyt.:Arachidy są silnymi alergenami wziewnymi, których śladowa ilość w powietrz > u pomieszczenia, może doprowadzić do nagłego zgonu osoby, która nawet nie wie o > tym, że jest uczulona. Do wyzwolenia alergii wystarczy pocałunek osoby, która > przed chwilą jadła orzechy arachidowe, bądź pomalowała wargi pomadką do ust zaw > ierającą olej arachidowy. Fajno, ale to, że facet to mówi, to nie jest żaden dowód. Nawet jeżeli facet jest naukowcem. Przykłady tych nagłych zgonów, i to nie w formie "nagłośnionej w mediach", to by był argument. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: A ja to bym chętnie przeczytał 17.11.17, 14:23 Przypuszczam, że mogą być w bibliografii zamieszczonej pod referatem, ale, wybacz, nie mam czasu jej przetrzasac. Poza tym szczęśliwie większość dotkniętych wstrząsem anaf.udaje się uratowac, zwykle mają świadomość zagrożenia i noszą przy sobie zestaw antywstrz. Pewnie bardziej niebezpieczne jest spożycie orzeszkow niż kontakt z nimi na drodze wziewnej, al jjesli maja stanowić jakiekolwiek zagrozenie dla jakiegoś dziecka w szkole jestem za tym, żeby minimalizować ryzyko. Tyle, że na drodze normalnej komunikacji, a nie darcia gęby. Odpowiedz Link Zgłoś
kaka-llina Re: wściekła matka 17.11.17, 12:40 Nie czytam wszystkiego, wiec może się powtórzę... To zależy jak silna jest alergia (napisałaś, ze nic się nie stało, wiec pewnie niewielka) Ja nie mam alergików na stanie ale zdarzyło mi się kilka razy, że w samolocie był zakaz wnoszenia, kupowania i jedzenia orzeszków bo ktoś na pokładzie ma silna alergię, w szkole mojego syna tez jest zakaz przynoszenia orzechów bo jedno dziecko jest silnie uczulone. Ja się do tego stosuje ale to było powiedziane od początku. Jeżeli dziecku nic się nie stało po zjedzeniu orzeszka to to dupa a nie alergia a matka awanturująca się zdrowo przesadziła.. Odpowiedz Link Zgłoś