Dodaj do ulubionych

Poród rodzinny

22.11.17, 16:36
Pierwsze dziecko rodziłam sama i nie wspominam tego źle. Teraz chłop mi się upiera że chce być przy porodzie a ja mam raczej mieszane uczucia.. Wiem jak reaguje na krew ( kiedyś rozwaliłam głowę o kant okna to mało trupem nie padł, był biały jak ściana. .) i jakoś wydaje mi się, że będzie mi tam przeszkadzał :p
Możecie podzielić się waszymi doświadczeniami? Czy któraś z was żałuje porodu rodzinnego I nie zdecydowała by się ponownie?
Obserwuj wątek
    • juuuu7 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:39
      Maz byl przy obydwu porodach. Absolutnie tego nie zalujemy-wiecej-nie wyobrazamy sobie, ze mogloby byc inaczej. Zdaje sobie jednak sprawe, ze to kwestia decyzji pary...
      Z jakiego powodu nie byl przy pierwszym?
      • same-old_mona Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:41
        Bo nie jest ojcem wink a ex postu stchórzył. Ale byliśmy bardzo młodzi więc jakoś to rozumiem.
    • c2h6 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:43
      same-old_mona napisał(a):

      > Pierwsze dziecko rodziłam sama i nie wspominam tego źle. Teraz chłop mi się upi
      > era że chce być przy porodzie a ja mam raczej mieszane uczucia.. Wiem jak reagu
      > je na krew ( kiedyś rozwaliłam głowę o kant okna to mało trupem nie padł, był b
      > iały jak ściana. .) i jakoś wydaje mi się, że będzie mi tam przeszkadzał :p

      Jak bardzo mu zależy, niech idzie, a Ty go w każdej chwili możesz wykopać za drzwi.
      • semihora Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:37
        To prawda. Możesz go wykopać, a do tego czasu niech ci pomaga (masuje, zabawia, podaje picie i tak dalej).
    • aerra Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:45
      Ja nie żałuję, chociaż i tak skończyło się cesarką, a przy tym w szpitalu, gdzie rodziłam mąż nie mógł być przy cesarce (w niektórych podobno może, ale może dotyczy to tylko planowanych cesarek). Ale wcześniej sporo mi pomógł przy skurczach, no i w ogóle czułam się pewniej i bezpieczniej. On chciał i ja chciałam, żeby był, więc tu nie było żadnego dylematu.
      • snowbabe Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:56
        Nie rodzilam w Polsce, moj maz mogl byc i byl przy planowanej cesarce. Stal kolo mojej glowy za poteznym parawanem - zadne z nas nic nie widzialo. Obydwoje wspominamy bardzo dobrze. Po wyjeciu Mlodej zabrali ich obydwoje na 1.5 godziny (zszywanie, przewiezenie na pooperacyjna itp) i sie poznawali.
        • aerra Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:26
          Miałam nieplanowaną cesarkę - może w tym tkwi różnica. Ale jak młodego ze mnie wyciągnęli, to też mąż już przy nim od razu był, jak neonatolog go oglądała i w ogóle, cały czas jak mnie szyli. Tylko, że szycie dużo szybciej niż 1,5h załatwili.
          • fuzja-jadrowa Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:04
            Ja mialam nieplanowana i byl ze mna od poczatku do konca.
    • mikams75 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 16:54
      nie zaluje i zdecydowalabym sie ponownie.
      Facet nie musi ogladac krocza, moze stac z boku, przy glowie, trzymac za reke. Ustal z nim wczesniej na spokojnie, ze jesli go o to poprosisz, to zeby wyszedl. Ale raczej nie bedzie powodow.
    • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:39
      Mąż był przy pierwszym porodzie, nie żałuje. Miał przykazane stać „od strony głowy” i za bardzo sie nie przyglądaćsmile)) inna sprawa, ze poród był ekspresowy, na sali porodowej byłam może 40 minut, wiec nawet nie zdążył rękawów podwinać (a był w koszuli, prosto z pracysmile). Przy drugim najprawdopodobniej go nie będzie, szkoda...
      • juuuu7 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:49
        Dlaczego go nie bedzie?
        • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:58
          No bo mamy już jedno dziecko, mieszkamy daleko od rodziny, ktoś będzie musiał z nią zostać. A poprzedni poród był tak ekspresowy, że raczej nikt tu nie zdąży do nas przyjechać. Ale jak będę miała odrobinę szczęścia i zacznę rodzić w dzień powszedni przed południem, to może się wyrobię do czasu, kiedy trzeba będzie córkę odebrać z przedszkolawink))
          • mikams75 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:14
            znajomi w podobnej sytuacji wzieli dziecko ze soba, jak sie akcja rozkrecila to wystawili dziecko z filmem na tablecie na korytarz big_grin
            • juuuu7 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:22
              Hmmm...z tego co kojarze corka Agaty ma 4lata. Takich malych dzieci nikt nie wpuszcza na porodowke.
              • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:25
                No właśnie - jakby była starsza, to byśmy tak zrobili jak pisze Mikams, ale córka jest mała, z oczu nie chciałabym jej spuszczać. Tym bardziej w szpitalu. No, ja dam sobie jakoś radę, sama przecież nie będęwink
                • juuuu7 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:55
                  A opcja ze ktos z rodziny do Was przyjedzie przes porodem? Chociaz ciezko to planowac to moja kolezanka tak wlasnie zrobila gdy miala rodzic 3ie dziecko-jej mama przyjechala.
                  • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:00
                    Termin mam na początek stycznia. Ale w zasadzie już powinnam leżeć i wg lekarki cel minimum to wytrzymać do skończenia 34 tygodni. Córkę urodziłam w 37, 2h minęło od odejścia wód do córki poza brzuchem, ledwo zdążyłam do szpitala. Tak więc nie wiem, kiedy urodzę - najprawdopodobniej w grudniu, ale to może być równie dobrze na początku jak i na końcu. Nikt tu na miesiąc nie przyjedzie (wszyscy pracują), a nawet jeśli, to nie wiem, czy ja bym taką wizytę wytrzymałasmile
                • mikams75 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 23:20
                  co kraj to obyczaj, sa miejsca, gdzie male dzieci wpuszczaja na porodowki.
                  Agata - pomysl wsrod znajomych kto bylby gotowy wam pomoc i zajac sie corka. Jestem pewna, ze sa wokol was i inne rodziny takie jak wy, bez bliskich.
                  Dla przykladu napisze, ze mam taka sasiadke, jej maz pracuje w innym miescie, nie ma go w tygodniu. Ktorejs nocy nagle bardzo zle sie poczula... an szczescie akurat wtedy byl maz, zawiozl do szpitala, zajal sie dzieckiem. Ale po tym incydencie ustalilysmy, ze w razie czego nawet i w srodku nocy budzimy sie. Moj maz tez czesto wyjezdza. Przeszkolilysmy dzieci, ze jakby mamie sie nagle cos stalo, to ma isc do tej konkretnej sasiadki. Naprawde dobrze jest miec w poblizu taka przyjazna dusze, nawet jesli sie nie przyda. Jakby ona miala isc rodzic to bym w srodku nocy poszla spac do niej na materacu, zeby dziecko samo nie bylo, albo by sie dziecko przynioslo do nas.
                  • agata_abbott Re: Poród rodzinny 23.11.17, 08:22
                    No wiem, staram się coś takiego zorganizować, ale dodatkowy problem jest taki, że córka ma autyzm. I w sumie ograiczone grono osób i miejsc, które akceptuje. Dziadków widzi np. raz na ok. 2 miesiące, przez 2-3 dni - i jak ma lepszy dzień, to wybierze się z nimi sama do kina albo zostanie z nimi w domu, ale jak ma gorszy, to nie ma takiej opcji. A więc raczej nie podrzucę jej komuś do domu (w grę wchodziłaby raczej opieka u nas w mieszkaniu), bo obce miejsce + stresowa sytuacja (ona już rozumie wiele rzeczy, będzie wiedziała, że rodzę, albo, że coś się dzieje) + osoba, która nie jest mną ani mężem - mogą się różnie skończyć.

                    Mam oczywiście kilka scenariuszy - w zależności od tego, którego dnia i o jakiej porze zacznę rodzic. Zawsze mamy wsparcie w postaci naszej "starej" niani, która do nas na pewno w takiej sytuacji przyjedzie (no chyba, że to będzie środek świąt, wtedy będzie pewnie ciężkosmile) i Ewa z nią jest w stanie zostać. W 3-4h jest w stanie dojechać tutaj moja mama.

                    Generalnie - wiem, że powinnam sobie stworzyć taką "wioskę" wokół siebie, staram się, ale też mam świadomość, że Ewa nie jest standardowym dzieckiem, przez co tego typu akcje są po prostu trudniejsze. Ja nie wiem do końca, jak ona się zachowa w normalnej sytuacji, a co dopiero w takiej. Dlatego nawet jeśli mogłabym jakąś pomoc zorganizować, to pewnie i tak dam sobie spokój - żeby nie musieć martwić się na porodówce, że ona jest w jakimś obcym miejscu z kimś innym niż my i pewnie stresuje się 100x bardziej niż ja. Wolę już rodzić sama i mieć poczucie, że jest ze swoim tatą.
                    • mikams75 Re: Poród rodzinny 23.11.17, 09:45
                      to trzymam kciuki za rozwiazanie i wypaenie, ktoregos z planow smile
                      • agata_abbott Re: Poród rodzinny 23.11.17, 09:51
                        Dziękismile)

                        (idealnie byłoby zacząć w poniedziałek, 18 grudnia, tak koło 10 ranosmile Córka byłaby w przedszkolu, ja bym się wyspała, poród mógłby być znowu szybki - ale może nie szybszy niż ten pierwszy - to wyrobiłabym się do 15 i mąż mógłby ją spokojnie odebrać. No i byłaby szansa, że wyszlibyśmy przed świętamismile Ech, pomarzyć możnasmile)
                        • mikams75 Re: Poród rodzinny 23.11.17, 10:41
                          bez wyspania, wstan 18.12 bladym switem i wez sie za porzadki swiateczne.
                          • agata_abbott Re: Poród rodzinny 23.11.17, 10:47
                            Ooooooo, to jest myśl. W sensie nie same porządki - bo to już dawno scedowałam - ale żeby się zmęczyć od rana. To powinno przyspieszyć poródsmile Genialne! smile
                          • mariken Re: Poród rodzinny 23.11.17, 11:08
                            i zacznij piec "murzynka" wink!
    • ingaki Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:43
      Jedynie mogą żałować porodu rodzinnego, kobiety które zmusiły partnera a on baaardzo tego nie chciał. Jeżeli partner chce, to mimo Twoich oporów myślę, że powinnaś mu na to pozwolić, to jest magiczna chwila dla nich. Oni nie noszą przez 9mc w brzuchu dziecka , nie czują to, hormony nie buzują. Ten magiczny moment, gdzie pierwszy raz trzymają na rękach, wpatrując się, daje niezapomniane uczucie dla matki i ojca. Pierwszy mieliśmy rodzinny, drugi sama (nie mogliśmy rodzinnego miec) trzeci razem. Ale nie było bez niego przy drugim porodzie ale fajnie jest z smile
      Jeżeli jest normalnym facetem, to po tym co zobaczy będzie Cię jeszcze mocniej kochał.
      • ichi51e Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:18
        Ale co z tego ze dla niego to magiczna chwila jak to kobieta rodzi?
        • ingaki Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:26
          Ten pierwszy kontakt dziecka z tatą, może dlatego że moje wszystkie porody były szybkie, nie dałam się i nie było dramatu. To było sympatycznie.
        • mikams75 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:15
          bo zbliza, bo wyzwala ogromne poklady uczucia.
        • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:27
          Patrząc na to z drugiej strony - rodzi się dziecko tego faceta.
    • kwietniowka2011 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:45
      mój trzy razy był i bardzo dobrze, nie przeszkadzał, traumy nie ma, w krocze nie zaglądał wink
      • verdana Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:53
        W moim wypadku powiedziałam męzowi, ze na porodówce będzie albo on, albo ja. Absolutnie nie było mowy, aby ktokolwiek z rodziny był przy mnie w czasie porodu. Nie twierdzą,z ę tak trzeba, ale rozumiem kobiety, które nie chcą mieć na sali męża.
        • fomica Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:25
          U mnie dokładnie tak samo. Znacznie lepiej znoszę trudne sytuacje gdy jestem sama, przy mężu się rozklejam. Zacząłby się wzruszać i cierpieć bardziej niż ja, po co to komu.
          • same-old_mona Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:27
            No właśnie tego mniej więcej się obawiamwink albo że się tam wykopyrtnie z wrażenia i jeszcze się będę o niego martwić :p
            • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:28
              Eeeee, to go gdzieś przepchną pod ścianęsmile
        • jolie Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:30
          Ja jestem identyczna. Owszem, wlókł ( to najlepsze słowo) mnie na Izbę Przyjęć, ale rodziłam sama.
      • lucyjkama Re: Poród rodzinny 23.11.17, 12:35
        >w krocze nie zaglądał wink

        Mój zaglądał i chwali się, że pierwszy widział nasze dzieci. Traumy też nie ma, wręcz przeciwnie, same pozytywne wspomnienia.
    • em_em71 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 17:55
      Pierwszy porod to maz wspolnie z polozna odbieral. Mieli jakis ciezki przypadek w sali obok i tam wszyscy pobiegli, wiec dzielnie pomagal wink Zupelnie nie odlozyl mu sie ten fakt rowem na mozgu smile
      Na drugi porod tez wpadl.
      Nie wiem o co chodzi parom, ktore maja obawy. No, chyba, ze moj taki twardziel i malo co go rusza. Nie namawialam, nie pytalam, od poczatku bylo jasne, ze bedzie obecny. Ale gdybym nie chciala, dostosowalby sie.
    • ichi51e Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:06
      Ja znam babke ktora powiedziala po drugim dziecku ze nigdy wiecej. Maz robil wszystkim awantury czesc porodu spedzila przepraszajac i zastanawiajac sie kiedy policje do niego zawolaja (i czy mogliby juz to zrobic) zle znosil stres
    • kozica111 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:10
      Macie jakiś problem ze swoim kroczem?Bo jak mantra się to przewija...
      • same-old_mona Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:18
        Ja nie mam problemu z kroczem, zupełnie nie o to chodzi.
      • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 19:11
        Zasadniczo niesmile ale sama nie chciałabym własnych ran oglądać, żeby pózniej mi sie to za każdym razem nie wizualizowalo
        • rulsanka Re: Poród rodzinny 23.11.17, 00:09
          Rany nie są obowiązkowe, a jeśli już, to na szycie nie musi patrzeć. Natomiast krocze? Ja rodziłam w takich pozycjach, że widoku krocza raczej trudno było uniknąć. Stanie przy głowie partnerki jest możliwe, gdy kobieta rodzi na plecach...
          U mnie w obu porodach mąż się przydał i było warto.
          • ichi51e Re: Poród rodzinny 23.11.17, 04:01
            no wlasnie niby ma byc lepiej dla kobiety a pozycja na plecach tylko dla personelu wygodna...
    • ruscello Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:24
      Nie wyobrażałam sobie, żeby go nie było i się przydał nie tylko psychicznie, ale też podawał wodę, wycierał czoło, masował plecy. Generalnie uważam, że ostateczna decyzja należy do kobiety.
    • melancho_lia Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:26
      Dwa porody sn z obecnością męża. On chciał od początku i cały czas powtarza że nie wyobraża sobie nie być przy narodzinach dzieci. Przy trzecim był tylko na początku bo było konieczne cc.
      • anagat1 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:34
        W Irlandii przy cc tez sa ojcowie.. i w 99% jest to rewelacyjne rozwiazanie (mowie jako byly anestezjologwink )
        • melancho_lia Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:24
          Ja bym nie chciała. Mąż próbował się wkręcić na salę ale ja zaprotestowałam wcześniej niż lekarz.
          Zresztą i tak tam tłum był jak na moje oko wink
          • anagat1 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:01
            Maz siedzi przy swojej partnerce i trzyma ja za reke. Wchodzi dopiero, jak wszystkie wklucia sa zrobione i chirurdzy/gin zaczynaja operacje. Nie widzi pola operacyjnego, bo zaslania mu specjalna przeslona. Rewelacyjna sprawa- jak pisalam w 99% pacjentka sie dzieki obecnosci bliskiej osoby relaksuje i nie mysli o tym, co sie wlasnie dzieje. Pomaga to i pacjentce i lekarzom. Bardzo rzadko pacjentki ida same na cc.
            • melancho_lia Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:09
              Widzisz, a mnie by drażnił tylko. Nie chciałam by był na cc.
    • andaba Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:34
      Przy żadnym nie był i nie żałuję. Absolutnie przeciwna ojcom przy porodach, przy ostatnim się złamałam i spytałam, czy nie chce, bo to pewnie ostatnia okazja. Nie chciał, ufff.
    • heca7 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 18:35
      Mój był trzy razy. Oglądał wszystko łącznie z -o chce pan zobaczyć? już włoski widać na główce. Po czym dwie głowy, położnej i mojego męża pochyliły się między moimi nogami big_grin Był zachwycony, wszystko mu się podobało, pępowinę przecinał i łaził za dzieckiem na mierzenie i ważenie.
    • jem.gluten.i.cukier Re: Poród rodzinny 22.11.17, 19:16
      Bardzo się cieszę, że przy mnie był. Był też przy porodach dwójki starszych dzieci, więc miał doświadczenie. Przy nim czułam się pewniej.
    • drinkit Re: Poród rodzinny 22.11.17, 19:59
      Poród rodzinny, w fazie finalnej mąż wyszedł, bo już do niczego nie był mi potrzebny. Decyzja wspólna. Powtórzyłabym taki układ zdecydowanie.
      • anagat1 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:32
        Wyszedl w najciekawszym momencie? Nie pojmuje. Moj maz by mi nie darowal, gdybym ograbila go z mozliwosci ujrzenia dziecka zaraz po przyjsciu na swiat.
      • lucyjkama Re: Poród rodzinny 23.11.17, 11:16
        Wyszedł w najważniejszej chwili??? Nie widział pierwszych chwil życia swojego dziecka, po tej stronie świata. Mój mąż byłby strasznie zawiedziony gdyby go to ominęło.
    • mumio75 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:11
      Mój mąź był przy porodach. Razem tego chcieliśmy, to była wspólna decyzja. Pomagał mi swoją obecnością, wspierał jak potrafił, przecinał pępowinę, zrobił piękne zdjęcia.Ale wg. mnie to kobieta powinna mieć tu decydujące zdanie, bo sama wie czego jej trzeba.Poród to też fizjologia, nie tylko mistyczne chwile.
    • eliszka25 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:27
      moj maz byl przy obu porodach i nie zaluje. nie byl moze jakas straszna pomoca, bo w sumie nie mial w czym pomagac, ale swiadomosc, ze jest jakos dobrze na mnie dzialala. oboje sobie inaczej nie wyobrazamy. jednak u nas bylo to od poczatku dla nas obojga jasne. maz chcial byc przy porodzie, a ja chcialam go miec przy sobie. jesli ty czujesz, ze wolisz bez meza, to chyba "wazniejsze" jest twoje zdanie, w koncu to ty bedziesz rodzic.

      duzo tez zalezy od tego, jaki jest twoj maz. moja siostra nie wyobrazala sobie wlasnego meza przy porodzie i szwagier nie byl przy narodzinach zadnej ze swoich corek. wcale sie siostrze nie dziwie, bo on jest strasznym panikarzem, ktory mdleje na widok skaleczonego palca i robi afere z najmniejszej pierdoly. nie wyobrazam sobie takiego towarzysza w trakcie porodu.

      najlepiej obgadajcie sprawe na spokojnie, zastanow sie, dlaczego nie chcesz meza przy sobie i zdecyduj, bo to glownie twoja decyzja. to ty jestes w tym momencie najwazniejsza, bo odwalasz cala robote.
    • anagat1 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:29
      Nie wyobrazam sobie porodu bez meza. Dwa byly wspolne. Maz nie interesowal sie niczym, poza mna. Nie zagladal mi miedzy nogi, nie nagrywal i nie robil zdjec dopoki go nie poprosilam. Trzymal mnie za reke, podawal wode, naciskal przycisk w TENS machine. I przy pierwszym porodzie ochrzanil polozne, ktore co 10 min dopytywaly, czy nie chce epiduralu - nie chcialam, a one nie potrafily tego przyjac do wiadomosci. Cudowne porody, dwa swietne doswiadczenia.. 10 minut po urodzeni pierwszego dziecka, juz pomyslalam, ze nie moge sie doczekac kolejnego porodusmile
      • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 21:30
        anagat1 napisała:

        > 10 minut po urodz
        > eni pierwszego dziecka, juz pomyslalam, ze nie moge sie doczekac kolejnego poro
        > dusmile

        Nie, nie, nie smile)
        • anagat1 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:04
          Haha.. ja tak serio mialambig_grin Jestem stworzona do porodow.. Gorzej u mnie z ciaza.. bo stanu ciezarnego nie cierpiebig_grin Moze dlatego te porody mi sie tak podobaly?? Bo byl juz koniec 9 miesiecznej meczarnibig_grin
          • agata_abbott Re: Poród rodzinny 22.11.17, 22:06
            No to pod tym względem też miło wspominam poród - zakończył bardzo męczącą ciążę, dzień po porodzie czułam sie o niebo lepiej, niż dzień przed. Ale żeby od razu po porodzie nie móc się doczekać kolejnego - to niesmile)
    • lidek0 Re: Poród rodzinny 22.11.17, 20:57
      Reakcja na widok krwi ma się nijak do reakcji podczas porodu - emocje robią swoje i widok krwi tak nie działa na człowieka, jak chce to tylko się ciesz.
    • evee1 Re: Poród rodzinny 23.11.17, 03:06
      Moj maz byl przy obu porodach i jestem mu z to wdzieczna, bo byl dla mnie duzym wsparciem psychicznym, szczegolnie przy drugim bardzo ciezkim porodzie. Na dodatek moj maz jest tych, ktorym ziemia ucieka spod nog, gdy widza krew albo jakis interwencje chirurgiczne. Ale nie interesowal sie tym co sie dzieje u mnie miedzy nogami wink, tylko tym, zebym oddychala, pomagal mi zmieniac pozycje, podawal wode itp. I jakos przetrwal, dzielnie przecial pepowine i twierdzi, zeby byl bardzo zadowolony, ze w tym uczestniczyl.
    • same-old_mona Re: Poród rodzinny 23.11.17, 07:49
      Dzięki dziewczyny, zaczynam myśleć że chyba warto dać mu szansę wink wszak będzie się rodzić jego wymarzona córka, powinien wziąć się w garść i nie panikować wink a w razie czego zawsze mogę go wystawić za drzwi wink
    • lucyjkama Re: Poród rodzinny 23.11.17, 11:13
      Jestem po trzech porodach z mężem. Nie dość, że nie żałuję to jeszcze nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być. On widzi to tak samo jak ja smile
    • argentea Re: Poród rodzinny 23.11.17, 13:02
      Rodziłam z mężem przez cc i lekarz go tak usadowił, że żadnej krwi nie widział. Przecież to nie jest tak, że będzie Ci wkładał głowę do brzucha. Ale, co najcenniejsze, był obecny przy pierwszym płaczu i jako pierwsza osoba zobaczył dziecko, które też podetkali mi przed nos otarte z krwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka