Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie z takimi

24.11.17, 13:18
A jak radzicie sobie w sytuacji ewidentnego lekceważenia, poniżania was przez jakiegoś faceta tylko dlatego, źe jesteście kobietą?
Np. idziecie na negocjacje, towarzyszy wam asystent - chłopak. Przy powitaniu kontrahenci - mężczyźni witają się z waszym asystentem, a was pomijają zakładając, że jesteście sekretarką (w rozumieniu takich panów meblem).
Albo obsługa parkingu ostentacyjnie głośno was poucza ws parkowania, oczywiście tylko was jako kobietę, faceta nie pouczy.
Chodzi o wszystkie takie sytuacje gdzie małe zakompleksiałe fiutki MUSZĄ pokazać wyższość gatunku męskiego i sprowadzić was do parteru. Takie symboliczne wleczenie kobiety za włosy.
Przyznaję, że jestem całkowicie bezradna.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:19
      Na szczescie nie spotykam sie
      • mamablue Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:34
        Nie wierzę, każda z nas się spotyka.
        • cosmetic.wipes Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:45
          Możliwe. Od 20 lat pracuje w "męskiej branży" i nie zdarzyło mi się. No chyba, że moja sucza twarz tak na nich działabig_grin
          • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:51
            Z moich obserwacji wynika, że właśnie w męskich branżach kobiety są traktowane z większym szacunkiem. Może to wynika z tego, że inżynier budowlany czy mechanik mają wystarczające poczucie własnej wartości i nie muszą wszystkim naokoło udowadniać jacy to są męscy, ale już gryzipiórek, szczególnie jeśli nie zarabia zbyt dużo może mieć z tym problem.

            Pracuję w branży budowlanej - naprawdę na palcach jednej ręki mogę takie krzywe akcje policzyć. Czasem jakiś młodziak z czymś takim wyskoczy, ale jest szybko temperowany przez starszych kolegów i koleżanki.
            • julek_i_ja Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:54
              Ja tez w branzy bodowlanej i nigdy w zyciu mi sie nie zdarzylo. Moze to i dobrze, bo moglabym zrobic awanture.
              • kochamruskieileniwe Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:47
                Ja nie z branży budowlanej, ale też z takiego "męskiego" zawodu. Zwłaszcza szczebel robotniczy to 99% mężczyzn.
                I o ile gdy zaczynałam, zdarzyło mi się raz doznać lekceważenia, to potem już nigdy . A ci, od których doznałam lekceważenia w pierwszym kontakcie - przeprosili mnie potem smile
            • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:55
              No, nie wiem. Calkiem niedawno zaliczylam opad szczeki jak calkiem mlody ale hierarchicznie stojacy facet z przekonaniem graniczacym z pewnoscia twierdzil ze kobiety nie nadaja sie do prawa bankowego. It's just not their thing. A meskie towarzystwo ochoczo mu przytakiwalo
              • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:56
                *stojacy wyzej
                • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:58
                  W bankowości jest w sumie dużo kobiet, więc ja nie spotkałam tam nigdy tego typu tekstów, ale w firmach typu fundusze inwestycyjne/domy maklerskie - już jak najbardziej...
              • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:57
                Prawo bankowe to nie jest męskie zajęcie. Polega na przekładaniu papierków.
                • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:02
                  Ej, nieprawda. Przynajmniej u mnie, w sensie moim emigracyjnym kraju. Prawo bankowe patrzac na automatyczna wymiane danych, offshore, regulacje lokalnych i miedzynarodowch KNF staje sie coraz b skomplikowane. Przekladanie papierkow to to na pewnl nie jest. Osobiscie uwielbiam.




                  • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:08
                    Nie rozumiesz. Zajęcie przy którym siedzi się za biurkiem i klika w komputer nie jest męskie, przynajmniej nie stereotypowo męskie. Nie wymaga siły, nic nie budujesz, nic nie tworzysz, nie zmagasz się z naturą, nie ubrudzisz się przy tym.
                    • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:12
                      Ale to nie tylko to. Czasem wystarcza ostre imprezy, picie, narkotyzowanie sie. Jasne ze to nie Wilk z Wall Street ale tez nie jest to na przeciwleglym biegunie. Bo zeby byc swietnym bankowym prawnikiem musisz miec kontakty w tym srodowisku, etc etc. I kobietom po prostu trudno sie przebic. Ale to nie znaczy ze it's not their thing
                      • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:15
                        Nie chcesz mnie zrozumieć, trudno.
                        • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:19
                          Mysle ze to ty nie chcesz rozszerzyc swojej definicji tego co jest stereotypowo meskie.
                    • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:19
                      Każde zajęcie w którym sporo się zarabia ściągnie facetów. W IT siedzisz za biurkiem i klikasz i sami faceci.Wymaga inteligencji i kombinowania. Programista siedzisz i klikasz no super damskie
                      • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:22
                        Owszem, ściągnie. To nie znaczy, że siedząc przed tym komputerkiem całymi dniami nie czują się jak lwy w klatce.
                        • z_lasu Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:57
                          Na pewno! I dlatego nie potrafią od niego wstać nawet jak już mogą smile
                  • princesswhitewolf Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:43
                    przeciez to szczegolnie babski zawod bo kobiety sa bardziej analityczne i dobre w szczegolach. Faceci maja syntetyzujacy umysl ( jesli na sile szukac rozroznienia bo w praktyce to wiadomo z teoryjkami jest roznie)
          • princesswhitewolf Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:40
            no ja tez z meskiej branzy i nie zdarza mi sie. Owszem zdarzalo mi sie to na uczeli z wykladowcami w Polsce. Chamy zwykle to byly.
    • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:37
      Ja miałam takie sytuacje, że panowie na szkoleniu technicznym, gdzie byłam jedyną kobietą, witali się w korytarzu a do mnie:
      - a ja poproszę kawę

      Wtedy mnie zamurowało, teraz jak ktoś się nie przywita to podaję sama rękę. W momencie gdy ktoś przychodzi i wita się w wszystkim tylko nie ze mną to
      ostentacyjnie ignoruję jak tą osoba chce, coś ode mnie i w duchu mówię burak. Czasem
      Czasem się nie da ignorować trudno świata nie zmienię. Problem jest ze starszym pokoleniem 40+ a Ci młodzi po studiach od razu się w wszystkimi witają. To patriarchalny system w Polsce i tak łatwo się nie da tego zmienić.
      Dużo o tym w pracy gadaliśmy i koledzy uznali że jest też zasada że kobieta pierwsza wyciąga rękę jeśli chce się przywitać.
      • ichi51e Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:38
        Ale wiesz ze to kobieta pierwsza reke podaje?
      • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:38
        karen_ann napisała:

        > Dużo o tym w pracy gadaliśmy i koledzy uznali że jest też zasada że kobieta pie
        > rwsza wyciąga rękę jeśli chce się przywitać.

        Nie "uznali", tylko po prostu jest taka zasada.
        • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:44
          Czasami nie masz okazji wyciągnąć ręki, bo ktoś podchodzi do innych a ja nie będę za nim ganiać z wyciągniętą ręką skoro nie rzuci nawet cześć ani nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, pomijając cie z wyższościa
        • herca Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:01
          Zasada jest ze osoba wyżej postawiona w hierarchii podaje rękę
          • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:11
            herca napisała:

            > Zasada jest ze osoba wyżej postawiona w hierarchii podaje rękę

            I właśnie z niej wynika, że rękę podaje kobieta. W podanym przypadku spotkania negocjacyjnego w pracy obie strony negocjacji są w hierarchii zawodowej raczej równe, więc zostaje płciowa.
            • herca Re: Jak sobie radzicie z takimi 25.11.17, 21:21
              Jeśli są równi w hierarchii to chyba tak
      • turzyca Re: Jak sobie radzicie z takimi 26.11.17, 09:49
        >gdzie byłam jedyną kobietą, witali się w korytarzu a do mnie: - a ja poproszę kawę

        Ja w takiej sytuacji bez zawahania odpowiadam coś w stylu "świetny pomysł, też bym się napiła, jak już pan idzie do obsługi, to niech pan zamówi też dla mnie. Bez mleka i cukru."
        Nie wdaję się w tłumaczenia, że ja nie jestem od kawy, że jestem równorzędna, tylko przejmuję inicjatywę i wydaję panu polecenie.
        Jak mi bardzo działa na nerwy to rzucam coś w stylu, że ma już niewiele czasu, więc żeby się pospieszył.

        Ogólnie przy całej takiej sytuacji przyjmuję założenie, że on jest nieogarem i działam adekwatnie do tego. Raz chyba mi się zdarzyło, że facet zaczął się stawiać i wtedy usłyszał mniej więcej właśnie to.
    • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:39
      mnie tez nie - mozliwe ze mój wygląd jakos uniemozliwia pomijanie mnie smile

      a przy powitaniach to przeciez KOBIETA pierwsza wyciąga ręke do mężczyzny , czemu tego nie robisz ?
    • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:43
      mamablue napisała:

      > A jak radzicie sobie w sytuacji ewidentnego lekceważenia, poniżania was przez j
      > akiegoś faceta tylko dlatego, źe jesteście kobietą?
      > Np. idziecie na negocjacje, towarzyszy wam asystent - chłopak. Przy powitaniu k
      > ontrahenci - mężczyźni witają się z waszym asystentem, a was pomijają zakładają
      > c, że jesteście sekretarką (w rozumieniu takich panów meblem).

      Słabo widzę, żeby przed negocjacjami nie było wiadomo po nazwisku, kto przyjedzie. A z nazwiska płeć widać. Natomiast jak ktoś będąc negocjatorką wchodzi jako szara myszka przez ledwo uchylone drzwi, po wszystkich innych, no to tak się pozycji nie buduje i w takiej sytuacji może być, że mimo formalnego szefowania będzie się na uboczu.

      > Albo obsługa parkingu ostentacyjnie głośno was poucza ws parkowania, oczywiście
      > tylko was jako kobietę, faceta nie pouczy.

      Jak sprawnie parkujesz, to każesz sp*erdalać. Jak walczysz o życie, to zaciskasz zęby ii korzystasz z rad.

      > Chodzi o wszystkie takie sytuacje gdzie małe zakompleksiałe fiutki MUSZĄ pokaza
      > ć wyższość gatunku męskiego i sprowadzić was do parteru. Takie symboliczne wlec
      > zenie kobiety za włosy.
      > Przyznaję, że jestem całkowicie bezradna.

      No to wiele mówi w kwestii wyższości.
      • julek_i_ja Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:59
        'Słabo widzę, żeby przed negocjacjami nie było wiadomo po nazwisku, kto przyjedzie. A z nazwiska płeć widać.'
        Jest mnostwo nazwisk, po ktorych nie widac plci, sama mam dwa smile
        • fomica Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:05
          Z nazwiska to niekoniecznie, ale już imię jest raczej jednoznaczne.
          Nawet w przypadku osób o zagranicznych i egzotycznych personaliach, trudno mi sobie wyobrazić żeby znając dane nie wyszukać czegokolwiek o tej osobie w necie i do końca nie znać płci. Niemożliwe.
          • julek_i_ja Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:10
            W krajach anglojezycznych mozna sie bardzo naciac na to imie, a wyszukiwanie osoby np. Sam Smith da Ci setki rezultatow. Samej udalo mi sie nabrac ze 3 razy, cale szczescie w angielskim nie uzywa sie koncowek, ktore moglyby mnie skompromitowac, tak ze sie nie wydalo.
        • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:12
          Umawiasz się kobietą, a ta przychodzi z facetem - niektórzy automatycznie zakładają wtedy, że on jest wyższy stanowiskiem, a ona pełniła po prostu rolę asystentki, umówiła spotkanie a od tej pory należy zwracać się przede wszystkim do niego.
          • julek_i_ja Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:21
            Ale to jest bardziej tak, jak ktos napisal powyzej - osoba bardziej decyzyjna zazwyczaj epatuje pewnoscia siebie, pierwsza wykazuje inicjatywe, zagaduje, probuje ustawiac rzeczy (typu to moze usiadziemy etc.). Jesli w danej sytuacji jestem najwyzsza stopniem, to reprezentuje moja firme, wiec niewerbalnie przekazuje moje kompetencje wlasnie taka inicjatywa i pewnoscia siebie.
            • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:29
              Niektórzy nie są wyczuleni na takie subtelne sygnały, a jak jesteś u kogoś, nie u siebie to nie Ty proponujesz żeby usiąść.
              • z_lasu Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:31
                > Niektórzy nie są wyczuleni na takie subtelne sygnały,

                No i w tym właśnie jest problem, że kobiety takie sygnały wysyłają subtelnie, bo uważają, że tak "po oczach" to nie wypada. Faceci nie mają takich dylematów.
            • z_lasu Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:29
              > Ale to jest bardziej tak, jak ktos napisal powyzej - osoba bardziej decyzyjna zazwyczaj epatuje > pewnoscia siebie, pierwsza wykazuje inicjatywe, zagaduje, probuje ustawiac rzeczy

              Dokładnie tak. To jest kwestia sposobu bycia.

              Zdarza mi się działać jako podwykonawca i kilkakrotnie poproszono mnie, żebym udawała pracownika firmy. Próbowałam, ale nikt się nie dał nabrać big_grin Pewność siebie, decyzyjność podczas wykonywania zlecenia, całość mojego zachowania najwyraźniej wykluczała bycie pracownikiem big_grin
          • kasiamat00 Re: Jak sobie radzicie z takimi 25.11.17, 21:14
            Może to też być świadoma zagrywka negocjacyjna pt. "wytrąć drugą stronę z równowagi/obniż jej status". Można się na tym ciężko przejechać jeśli po drugiej stronie jest człowiek oblatany w takich zabawach, ale tutaj jak widać zadziałało bez pudła - podejrzewam, że autorka/"koleżanka" po takim wstępie negocjowała dużo słabiej niż normalnie.
        • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:13
          julek_i_ja napisała:

          > 'Słabo widzę, żeby przed negocjacjami nie było wiadomo po nazwisku, kto przyjed
          > zie. A z nazwiska płeć widać.'
          > Jest mnostwo nazwisk, po ktorych nie widac plci, sama mam dwa smile

          Ale też zdania w mailach uzgadniających nie wyglądają raczej jak "Przyjedzie do Was Kocoń ustalić szczegóły", tylko bardziej "Przyjedzie pani Maria Kocoń ustalić szczegóły". To znacznie ułatwia określenie płci.
      • mamablue Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:14
        c2h6 Oszalałaś?
        • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:24
          mamablue napisała:

          > c2h6 Oszalałaś?

          Nie potwierdzam i nie zaprzeczam.
    • 18lipcowa3 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:44
      odszczekuje - faceci najczesciej sie nie spodziewaja tego
      • izak31 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:47
        a jak? możesz podać jakiś przykład? U mnie to zazwyczaj mój wyglad wystarcza aby ujadający facet się zamknał
      • aqua48 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:49
        Ale to kobieta pierwsza wyciąga rękę na powitanie i to ona powinna się przedstawić oraz przedstawić zgromadzonym swego towarzysza słowami - a to pan XYZ mój asystent.
    • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:46
      Jak ktoś jest w tym wybitnie chamski to nie ma to rady poza jakimś odwołaniem się do przełożonych, ale często panowie z difolta, bez zastanowienia zakładają, że z babą nie ma co gadać i wtedy wystarczy im zwrócić uwagę i się naprostowują, szczególnie jeśli faktycznie mają jakiś interes do załatwienia. Dobrze też już podczas powitania "po męsku" podać rękę do uścisku

      Chamom ulicznym i samochodowym z uśmiechem pokazuję zagięty mały palec - element wybicia z rutyny; dopiero wtedy im zwoje ruszają do pracy; najczęściej są ciekawi co to znaczy, wtedy im mówię, że zachowują się jakby mieli takiego małego i odjeżdżam/zakręcam szybę zanim zdążą zaprotestować. Tak ich to wku...a, że niektórzy mnie po tym gonią wink
      • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:48
        big_grin Dobresmile
      • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:04
        spanish_fly napisała:


        > Chamom ulicznym i samochodowym z uśmiechem pokazuję zagięty mały palec - elemen
        > t wybicia z rutyny; dopiero wtedy im zwoje ruszają do pracy; najczęściej są cie
        > kawi co to znaczy, wtedy im mówię, że zachowują się jakby mieli takiego małego
        > i odjeżdżam/zakręcam szybę zanim zdążą zaprotestować. Tak ich to wku...a, że ni
        > ektórzy mnie po tym gonią wink
        Na to sie nie zgadzam, bo to dla mnie znizanie sie do poziomu ktory sie nie godzi. Polecam Ci spanish ten artykul, bardzo fajny, przyrzekam
        www.theguardian.com/lifeandstyle/2017/may/27/me-and-my-penis-100-men-reveal-all
        • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:10
          Nie ma obowiązku. Ja nie czuję, żebym się tym zniżała - nie jestem żadnym arbitrem grzeczności czy klasy i nie pretenduje do tego tytułu. Zdarza mi się samej chamsko zachować w miejscu publicznym jak mam jakiś wybitnie zły dzień i nie przeżywam tego tygodniami.
          • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:14
            Ale to co chcemy osiagnac to by po prostu nie bylo takich odzywek a nie kto bedzie b chamski. Ze kazde zaczepienie bedzie zle widziane. A jak znizysz sie do chama to on tylko cie pokona doswiadczeniem (ok, moze nie Ciebie, tak ogolnie)
            • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:17
              Moim zdaniem ten cel jest nie do osiągnięcia, więc zadowala mnie, kiedy sobie poprawię samopoczucie.
              • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:19
                Moim zdaniem jest. Let's agree to disagree.
    • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:47
      Raczej ignoruję.
      Często zdarzała mi się sytuacja "z negocjacjami i asystentem" - ale sprawa dosyć szybko się wyjaśnia po wymienieniu wizytówek. Rękę do powitania wyciągam pierwsza - takie są zasady. Czasami rozmyślnie też zaczynam rozmowę i daję wyraźnie do zrozumienia, że to nie ja jestem asystentką. Ale nie rzucam raczej uszczypliwych uwag na temat zachowania drugiej strony - czekam, aż "drugiej stronie" zrobi się głupio.
    • izak31 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:49
      Na wybitne chamstwo pytam "czy chce dostać wpie...od kobiety"...Mam 185 cm wzrostu i zazwyczaj jestem wyższa od takich ujadaczy.
    • fomica Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 13:54
      Jedyna taką sytuację pamiętam sprzed kilku lat, w mojej pierwszej pracy. W firmie rekrutującej pracowników za granicę (fizyczne prace - głównie budowa itp.) pracowało nas kilka dziewczyn i ze dwóch facetów. Zdarzało się po odebraniu telefonu usłyszeć "no i znowu odbiera sekretarka, kiedy będzie kierownik??" Bardzo nas to bawiło, bo wszyscy mieliśmy równorzędne stanowiska i żadnych kierowników tam nie było. Po prostu panowie budowlańcy byli mocno przyzwyczajeni że prace załatwia się z "kierownikiem" a nie z jakąś młodą panienką.
      Nigdy później się z czymś takim nie spotkałam, a już w sytuacji spotkania osobistego z klientem, szkolenia, negocjacji - w życiu.
    • alsk9 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:02

      >Np. idziecie na negocjacje, towarzyszy wam asystent - chłopak. Przy powitaniu kontrahenci - mężczyźni witają się z waszym >asystentem, a was pomijają zakładając, że jesteście sekretarką

      tu powinnaś sama inicjatywę przejąć, krok do przodu przed asystentem, rękę kobieta wyciąga pierwsza, od progu się przedstawiasz "jestem x a to mój asystent y" i z głowy.
    • nie-mama Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:08
      Jesli to przelotne kontakty np. na parkingu, to glownie ostentacyjnie ignoruje - nie musze chamom udowadniac kim jestem.
      Jesli zdarza sie to w kontekscie zawodowym to dyskretnie daje do zrozumienia, ze pewne rzeczy ode mnie zaleza i taki delikwent bedzie sie musial postarac, zeby nadrobic to co stracil w kontaktach ze mna. Trudno podac przyklad, ale np. podczas negocjacji zaczynam rozmawiac o pracy, pokazuje moje kompetencje (kondentrujac sie na zadaniu, a nie na "statusie") i taki cham sam sie orientuje, ze moze mu byc trudniej jesli nie zmieni podejscia.

      Mialam taka sytuacje. Szukalam firm do remontu mieszkania, ktore kupilam i ktore musialo byc odnowione. Jedna z firm wyslala hydraulika, ktory traktowal mnie jak dziunie, ktora nic nie rozumie i on lepiej wie, jak ma wygladac lazienka w moim mieszkaniu. Szybko zakonczylam spotkanie, a potem zadzwonilam do jego szefa wyjasniajac dlaczego nie wybieram ich firmy, a moje pieniadze wydam tam, gdzie bardziej mnie szanuja. Prace byly dosc duze i drogie, wiec moglo ich to troche zabolec.

      Ogolnie mysle, ze nalezy reagowac. Nie zawsze sie da, nie zawsze warto, ale wtedy kiedy mozna, to nalezy zwrocic komus takiemu uwage, bo inaczej nic sie nie zmieni.
    • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:11
      tak w temacie, w osttanich WO Extra jest artykuł o "budowaniu charyzmy" a konkretniej to o zwykłych socjotechnicznych , bardzo prostych sztuczkach pomagających budowac swój , powiedzmy autorytet , w tej bardzo podsatwowej wersji
      łatwe do zapamietania i stosowania czyli :
      - głosne i wyrazne mówienie ( dobrze zrobią lekcje dykcji albo publicznego przemawiania)
      - pierwsze wyciąganie ręki do rozmówcy
      - "szerokie" chodzenie, zajmowanie soba mozliwie duzo przestrzeni stojąc czy siedząc
      - w sali konferencyjnej zajmowanie miejsca u szczytu stołu ,ze swiatłem a nie pod swiatło itp
      - rozpoczynanie wypowiedzi, nowego tematu, dawanei sygnału do zmiany teamtu, przerwy itp
      - no i ... sztuczka magiczna ... kazdą swoj wypowiedz ( szczegolnei gdy jest to odpowiedz na pytanie) zaczyac po 2-3 sekundowej pauzie
      - druga sztuczka magiczna choc juz bardziej manierą ciągnie , to medota na Holoubka smile - kazde zdanie czy frazę konczyć przedłuzeniem ostatniej samogłoski i obnizeniem głosu jednoczesnie patrząc kolejnao po 1-2 osobach z "publicznosci".
      Te rzeczy trzeab cwiczyc na codzień .
      • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:57
        Jakbym każdą swoją wypowiedź zaczynała po 2-3 sekundowej pauzie, to nigdy nie udałoby mi się nic powiedziećsmile
        • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:14
          gdyż ?
          • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:32
            Bo ktoś zaraz by się wciął.
            • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:34
              no widzisz , sa ludzie którym nikt sie nie wcina

              tak jakoś
              • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:40
                Ale są też ludzie, którzy wcinają się każdemu. Ja miałam np. takiego szefa.
                • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:45
                  no ale szefowi nie poradzisz
                  ale juz Kaśke z biurka obok monza spokojnie "przyciąć" glosnym zdecydowanym pytaniem ( takei na forum spotkania) " czemu ty odpowiadasz skoro pytanie nie było skierowane do ciebie?"
                  • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:56
                    A nie, z "Kaśką z biura obok" to ja raczej nie miewałam problemów. Ale często bywałam na spotkaniach w zestawie szef-wszystkich-szefów, ja (szefowa działu x) i mój podwładny. Plus druga strona. Szef-wszystkich-szefów miał to do siebie, że lubił monopolizować swoją osobą wszelkie spotkania. I o ile na spotkaniach typowo sprzedażowych to było ok, to często uczestniczyliśmy też w spotkaniach bardzo merytorycznych, omawiając sprawy, w których orientował się tak sobie. Facet miał dwadzieścia lat więcej niż ja, kilkadziesiąt lat w zawodzie - ale podejrzewam, że do dziś się nie nauczył, że czasami warto jednak się przymknąć i posłuchać podwładnego, dla własnego dobra.
                    • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:58
                      agata_abbott napisała:

                      > A nie, z "Kaśką z biura obok" to ja raczej nie miewałam problemów. Ale często b
                      > ywałam na spotkaniach w zestawie szef-wszystkich-szefów, ja (szefowa działu x)
                      > i mój podwładny. Plus druga strona. Szef-wszystkich-szefów miał to do siebie, ż
                      > e lubił monopolizować swoją osobą wszelkie spotkania. I o ile na spotkaniach ty

                      No ale to jest problem innego rodzaju i tu druga strona też chyba widzi, co się dzieje i że to raczej nie w ich interesie.
                      • agata_abbott Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 16:04
                        No niby problem innego rodzaju, ale jeśli wszystko działo się w ciągu jednego spotkania (na którym byłam i z szefem i z podwładnym i z drugą stroną, która miała tendencję do zwracania się tylko do mężczyzn, a pomijania mnie), to strategia 2-3 sekund przerwy była nie do zastosowania, po prostu.
    • miss_fahrenheit Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:12
      mamablue napisała:

      > Np. idziecie na negocjacje, towarzyszy wam asystent - chłopak. Przy powitaniu k
      > ontrahenci - mężczyźni witają się z waszym asystentem, a was pomijają zakładają
      > c, że jesteście sekretarką (w rozumieniu takich panów meblem).

      To nie jest celowe obrażanie czy lekceważenie (byłoby, gdyby wiedzieli, kim jesteś, a mimo wszystko cię pomijali), tylko uleganie stereotypom. Zbyłabym milczeniem, przecież to ich problem, nie twój. Zakładam, że w trakcie negocjacji wszystko by się wyjaśniło.

      > Albo obsługa parkingu ostentacyjnie głośno was poucza ws parkowania, oczywiście
      > tylko was jako kobietę, faceta nie pouczy.

      Skomentowałabym krótko, że nie życzę sobie takich uwag.
      • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:18
        >>>Zbyłabym milczeniem, przecież to ich problem, nie twój. Zakładam, że w trakcie negocjacji wszystko by się wyjaśniło.

        Ryzykowna strategia, szczególnie jeśli Twój podwładny jest ambitny i widzi możliwość zajęcia Twoje miejsca.
        • nathasha Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:23
          No ale sama ambicja nie zajmie twojego miejsca
        • miss_fahrenheit Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:24
          Jeśli osobę odpowiedzialną za negocjacje i jej asystenta nie dzieli tylko różnica nazw stanowisk, ale także np. różnice merytoryczne, to trochę potrwa, zanim asystent spróbuje zrealizować swoje ambicje - w międzyczasie można znaleźć możliwość zaznaczenia swojej pozycji.
          • spanish_fly Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:33
            Owszem, ale to nie znaczy, że nie może próbować np. przedstawiać rezultatów Twojej pracy, jako swoje własne; oczerniać Cię przed współpracownikami czy sabotować Twoją pracę.
            • miss_fahrenheit Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:42
              I wtedy właśnie należy reagować, nie przy okazji negocjacji.
              • konsta-is-me Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:01
                Wtedy to może być za późno.
                Asystent, to asystent-na jasno okreslone obowiazki.
                Dlaczego chcesz się wiklac w rywalizacje z wlasnym asystentem?
                • miss_fahrenheit Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:22
                  To pytanie na pewno do mnie? Ależ ja właśnie nie chciałabym się wikłać w żadne rywalizacje. Zwłaszcza nie robiłabym tego w czasie negocjacji.
    • jeziorowa Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:31
      Zawodowo zdarzyło mi się raz. Przyjechał przedstawiciel firmy x negocjować duży, wieloletni kontrakt. Byłam z dwójką pracowników: kobietą i mężczyzną. Pan przedstawiciel zwracał się do pracownika mężczyzny lekceważąc mnie i pracownika kobietę. Po 2-3 minutach nie widząc szans na poprawę przerwałam w pół słowa bucowi i poprosiłam mojego pracownika (mężczyznę) aby natychmiast zadzwonił do przełożonego naszego gościa z solidną aferą i zażądał wyjaśnień kogo nam przysłał. Facet miał na tyle duże nieprzyjemności, że płaszczył się i wymyślał cuda przez kilka tygodni aby się zrehabilitować.
    • konsta-is-me Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 14:54
      Przepraszam cie bardzo, ale jeśli asystent pierwszy się wita, a ciebie biora za sekretarke, to delikatnie mowiac-cos mocno zle robisz.
      Wrecz podejrzewam ze trolujesz, albo masz straszliwie zanizone poczucie wartosci.

      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, a gdyby się zdarzyła, to wyjasnilabym sprawe ze smiechem, czekajac az pan sie bedzie wil w przeprosinach😈

      Nigdy mi sie nie zdarzyla podobna sytuacja w pracy, prywatnie czasem starsi panowie maja takie zapedy, ale ukrocam - zartem, smiechem.
      Zawsze dziala.
      Nie mowie o jakimś ostentacyjnym chamstwie, bo to zupełnie co innego.

      Obsluga parkingu nie, ale wiele razy ktoś mi pokazywał droge, nawet bez pytania.
      Widocznie mam to wypisane na twarzy😁
      Bylam zadowolona, bo rzeczywiście się zgubiłam.
      Nie bylo w tym zadnej wyzszosci.

      Ja bym uznala, ze to życzliwość, mam na mysli ten parking, do głowy by mi nie przyszło, że to ma być szowinizm.

      Nie przyznawaj, że jesteś bezradna, tylko przestan się zadreczac bzdurami.
      I w ogole, co za kobieta z ciebie z takim podejsciem?
      • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:18
        Dlaczego zakładasz że ona coś źle robi. Wyobraź sobie że czekają na fotelach w firmie do której przyszli. Otwierają się drzwi i pan wchodzący do holu podchodzi do faceta od razu. Mogą tez stać na korytarzu.
        Przecież nie biegniesz pierwsza do każdej wchodzącej osoby do holu na wyścigi z asystentem. Po prostu taki stereotyp, ze facet jest wyżej w hierarchii
        • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:36
          karen_ann napisała:

          > Dlaczego zakładasz że ona coś źle robi. Wyobraź sobie że czekają na fotelach w
          > firmie do której przyszli. Otwierają się drzwi i pan wchodzący do holu podchodz
          > i do faceta od razu. Mogą tez stać na korytarzu.
          > Przecież nie biegniesz pierwsza do każdej wchodzącej osoby do holu na wyścigi z
          > asystentem. Po prostu taki stereotyp, ze facet jest wyżej w hierarchii

          Oczywiście, że nie biegniesz na wyścigi. Asystent grzecznie idzie pół kroku za Tobą i odzywa się dopiero, kiedy przyjdzie na niego kolej. Wtedy wszystko jest jasne. Jeżeli mimo podziału stanowisk nie masz tak ułożonych układów hierarchicznych w pracy, to proszę nie mieć pretensji do obcego prezesa, który Was nie zna.
          • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:41
            Kiedy ja pisze że siedzicie na fotelach albo stoicie w holu, nigdzie nie ruszacie się a ty dalej o asystencie który ma podążać pół kroku za panią. Odpowiedz na pytanie co wtedy jak stoicie nieruchomo zajęci rozmową a podchodzi do Was przedstawiciel firmy i od razu wita się z panem ignorując panią.
            • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:48
              to sie mówi " od razu sprostuję pomyłkę, jestem Helena TRojańska, kierownik dzialu negocjacji a to mój asystent
            • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:56
              karen_ann napisała:

              > Kiedy ja pisze że siedzicie na fotelach albo stoicie w holu, nigdzie nie ruszac
              > ie się a ty dalej o asystencie który ma podążać pół kroku za panią. Odpowiedz n
              > a pytanie co wtedy jak stoicie nieruchomo zajęci rozmową a podchodzi do Was prz
              > edstawiciel firmy i od razu wita się z panem ignorując panią.

              To pan powinien być tak wytresowany, żeby
              a) jeżeli jest zapytany "imiennie" odpowiedzieć grzecznie i natychmiast przedstawić szefową
              b) jeżeli pytanie jest "wizualnie" w jego kierunku, ale nie ściśle do niego, po prostu siedzieć cicho i dać mówić szefowej.

              Jeżeli minion nie jest tak wytresowany, ale na tyle użyteczny, że szefowa mimo to trzyma go przy sobie, no to po prostu trzeba sterować nim ręcznie i przejmować inicjatywę - w skrajnym przypadku tak, jak w historii o poleceniu zadzwonienia do przełożonego bucowatego negocjatora parę postów obok.
        • mamablue Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:36
          Ale widzisz karen że tu się cały czas przewija, że sama sobie jestem winna? Nie dość pewna siebie, źle postąpiła, itp. Kobiety wobec innych kobiet bywają wredne, ale dla chłopa usprawiedliwienie znajdą sad
          • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:39
            ae to nie kwestia bycia chłopem
            kazdy kierownik , kótry daje sie ustawiac i lekceważyć swemu asystentowi , zasluguje na taką ocenę
          • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:41
            mamablue napisała:

            > Ale widzisz karen że tu się cały czas przewija, że sama sobie jestem winna? Nie
            > dość pewna siebie, źle postąpiła, itp. Kobiety wobec innych kobiet bywają wred
            > ne, ale dla chłopa usprawiedliwienie znajdą sad

            Jakby mi facet narzekał, że jest kierownikiem, ale jak jedzie do klienta to nie traktują go poważnie, to usłyszałby dokładnie to samo. Przynajmniej ode mnie.
        • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:42
          W sumie to nawalil tez asystent, bo powinien powiedziec "Iks Ygrekowski, asystent tu obecnej pani dyrektor Eweliny Kowalskiej", w tym momencie wstajesz (lub nie, ale ja bym wstala), podajesz dlon i sie przedstawiasz.
        • konsta-is-me Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:58
          Ok, a ty czekasz w fotelu na drugim koncu sali?
          Zakladam, ze obok asystenta, wiec jak ktos podchodzi, nawiazujesz kontakt wzrokowy, jako kobieta pierwsza wyciągasz reke i przedstawiasz siebie, oraz asystenta.
          Nie ma zadnego stereotypu, ze "facet wyzej w hierarchii" w Polsce.
          Chyba dla 70-latkow i to kiedy kobieta jest duzo mlodsza.
          Przynajmniej do tej pory, ale niedlugo, za sprawa autorki i jej podobnych, twierdzacych wszem i wobec, jakie to sa gorsze od mezczyzn bedziemy w Afganistanie mentalnym.
          • karen_ann Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 16:11
            Czy słowa Owsiaka do pani poseł Pawłowicz "niech pani spróbuje seksu" w przestrzeni publicznej nie pokazują, że mentalnie to jeszcze jesteśmy w tyle.
            • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 16:16
              karen_ann napisała:

              > Czy słowa Owsiaka do pani poseł Pawłowicz "niech pani spróbuje seksu" w przestr
              > zeni publicznej nie pokazują, że mentalnie to jeszcze jesteśmy w tyle.

              Nie widzę problemu, żeby to samo powiedzieć do jakiegoś posła Pawłowicza, któremu baby trzeba, bo świruje. Pomijając ogólną niską wersalskość takiego dyskursu, odniesień do płci tu nie dostrzegam.
      • mamablue Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:19
        No sprawa parkingu wyglądała tak: wolnych na oko ok 10 miejsc wyznaczonych liniami na asfalcie. Staję na drugim od wjazdu. Niczego nie blokuję, nie staję na 2 miejscach, nie staję krzywo. Wysiadam. Cieciu leci z mordą w stylu jak parkujesz? Staje się obok zajętego, itp. Do faceta by tak nie wyskoczył. Nosz ku... to jakieś zasady tego parkowania są których kobieta nie pojmie?
        • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:26
          mamablue napisała:

          > miejscach, nie staję krzywo. Wysiadam. Cieciu leci z mordą w stylu jak parkuje
          > sz? Staje się obok zajętego, itp. Do faceta by tak nie wyskoczył. Nosz ku... to
          > jakieś zasady tego parkowania są których kobieta nie pojmie?

          A to, że "do faceta by tak nie wyskoczył" to wiesz skąd?
          Zresztą, każesz facetowi walić się na mordę i tyle.
          • konsta-is-me Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:55
            No i c2h6 bardzo rozsadnie pisze.
            • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 20:06
              konsta-is-me napisała:

              > No i c2h6 bardzo rozsadnie pisze.

              Bzdura. Zwykły mansplaining i wtórna wiktymizacja.
    • tanebo2.0 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:28
      A dlaczego sądzisz że cię lekceważą? Za moich czasów, gdy żyły jeszcze dinozaury, zasada podawania ręki była tak: ważniejsze mężczyzna pierwszy wyciąga rękę do mnie ważnego. Mężczyzna i kobieta witają się przez uścisk dłoni ale to kobieta pierwsza wyciąga rękę (albo nie i wtedy może być ukłon). Czyli może on czekał aż ty wyciągniesz rękę ale się nie doczekał i podał rękę twojemu asystentowi?
      • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:37
        Przypuszczam ze moze tak byc. Nie kazdy jest otrzaskany w niuansach i niektorzy sie gubia przy tych kolejnosciach kto komu kiedy co podaje.
        Z tym ze wypada sie JAKOS przywitac. Juz moze i bez reki, ale chociaz 'dzien dobry'...
        • c2h6 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:43
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > Przypuszczam ze moze tak byc. Nie kazdy jest otrzaskany w niuansach i niektorzy
          > sie gubia przy tych kolejnosciach kto komu kiedy co podaje.

          Ale jakich niuansach? Toż to są podstawy. Niuanse to są, jak trzeba ustalić kolejność podawania ręki między hrabią, baronową, diukiem, rektorem, biskupem, przeoryszą, panią minister i Kazimierą Szczuką.

          > Z tym ze wypada sie JAKOS przywitac. Juz moze i bez reki, ale chociaz 'dzien do
          > bry'...
          >
          • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:47
            No to to juz calkiem big_grin
            Ale tu tez sie mozna pogubic - kobieta, wiec powinna pierwsza, ale jednak sporo mlodsza, wiec moze jednak ja powinienem, to on przyszla wiec ona, ale mozliwe ze jestem wyzszy ranga, wiec jednak ja... smile
            • tanebo2.0 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:26
              Ciesz się że nie mieszkasz w Japonii. Tam to już dopiero jest kicha. Tam to nawet jelenie się kłaniają...
              • tanebo2.0 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:27
                A to te kłaniające się jelenie
            • wiosennaburza1 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 20:36
              aaaaaaaaaaaa
              siedzę sobie u szwagra na kawce, wchodzi nowy chłopak jego córki. wchodzi, wita się ze szwagrem "dzień dobry, panie Marku" podając mu pierszy rękę. szwagierki ani tu skromnie piszącej - nie widzi. ni mo nas i jus. syn profesorskiej rodziny.
              potem żartowałyśmy, że lepsze byłoby " dzień dobry, panie Marku... a wy, nędzne baby buty mi wypastujcie i obiad podajcie. migiem" przynajmniej jakoś zaistniałybyśmy w sytuacji. a tak : to .... nicbig_grin
              • tanebo2.0 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 20:38
                A dlaczego ty mu ręki nie podałaś? Przecież to kobiety pierwsze podają...
                • wiosennaburza1 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 21:01
                  ale wiesz, spodziewałam się chociaż jakiegoś dzień dobry. kobiety pierwsze podają, kobiety pierwsze podają....
                  jak wchodzi młodzian to winien grzecznie rzec " witam panie" " dzień dobry" czy inne uszanowania . a czy starsza kobieta rękę wyciągnie czy nie - to już inna kwestia. wchodzący młodzian nie winien czekać aż starsze od niego kobiety wyciągną rękę. wchodzący młodzian składa uszanowania buzią. czyli, mówiąc brutalnie :" dzień dobry" na przykład.
                  rozjaśniłam?
    • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:33
      Wole sprawy zalatwiac grzecznie, acz w sposob nie pozostawiajacy watpliwosci. Na parkingu pewnie krzyknelabym 'dziekuje, poradze sobie sama', na spotkaniu sama wyciagnelabym reke i wyraznie sie przestawila, kim jestem i po co przyszlam. Bardziej niz fakt ze zostalam wzieta za sekretarke zdegustowalby mnie fakt ze ktos moze tak po "meblowemu" sekretarke potraktowac. Moze nizsza ranga, ale przywitac sie nadal wypada, a nie mijac bez slowa...
      • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:37
        traktowanie sekretarek " z buta " jest dosc powszechne niestety , szczegolnie tych mlodych niedoswiadczonych
        starsze, bardzije okopane na stanowisku juz maja wiekszy szacunek otoczenia, zauważyłam

        zreszta sama autorka tez juz ma ten sznyt - nie chce byc brana ze "byle sekretarke"
        • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:44
          I to jest chamowa i bezsens. Czesto te sekretarki i asystentki moga naprawde duuuuzo i lepiej ich do siebie od razu nie zrazac wink
          • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:46
            oczywiscie, spróbuj np zlekcewazyc sekretarkei kierownika lub dyrektora wydziału w urzędzie , łuuuuuu
            • dziennik-niecodziennik Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:47
              Albo w rektoracie uczelni! big_grin
              • mozambique Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:49
                ooooo, 20 lat temu sniły mi sie po nocach
    • ophelia78 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 15:42
      Mam 181 cm wzrostu + obcas (noszę czesto i czesto wysokie). Jeśli jakis facet niemerytorycznie zwraca mi uwage to w 10 przypadkach na 10 jest to jakis konus metr pięćdziesiat w kapeluszu. I wtedy z reguly slyszy "Ja sie jeszcze nauczę parkowac (czy co tam akurat pasuje w kontekst) a pan juz nie urośnie ". Z reguly zamyka im to usta.
      • mamablue Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:29
        Ophelia, bardzo fajne smile
    • nutella_fan Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 16:21
      Możeci mnie "zabć", ale wiecie że mój mąż tak ma? ... Wku...a mnie to niemiłosiernie i wióry lecą za każdym razem..
      • pitupitt Re: Jak sobie radzicie z takimi 28.11.17, 12:30
        Współczujemy serdecznie
    • wiosennaburza1 Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 16:58
      staram się nie zwracać uwagi. ale pamiętam , jak kiedyś z dorosłymi kuzynami ( dla których jestem ciocią) pojechałam po mój samochód do warsztatu. chłopaki podwieźli ciocię . pan mechanik tłumaczył co zrobił, za ile i dlaczego. pokazywał silnik i dał rachunek. chłopakom. mnie - nie widziałbig_grin dosłownie byłam niewidzialna dla mechanika. chłopaki sobie zażartowali, jeden uregulował rachunek, drugi wręczył mi kluczyki ze słowami " wszystko w porządku , szefowo!" jeden otworzył drzwiczki auta, drugi przegonił kręcących się przy bramie - aby "szefowa" mogła wyjechać bez zbędnych przeszkód. dobrze, że czerwonego dywanu nie mieli, bo by pewnie rozwinęli.
      w firmie, gdzie pracowałam, każdy nowy pracownik traktował mnie jak... doopę szefa, albo ozdobę firmy. przez pierwsze kilka dni, potem doznawali olśnienia.
      a "baba za kierownicą" to już standard. jak chłop jedzie ostrożnie - to brawo. jak kobieta - to g...pia d...pa co sie od kuchni oderwała. jak mężczyzna daje po gazie - kozak. jak kobieta - g....pia baba. itd itd.
    • princesswhitewolf Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:39
      >A jak radzicie sobie w sytuacji ewidentnego lekceważenia, poniżania was przez jakiegoś faceta tylko dlatego, źe jesteście kobietą?

      Faceci mnie nie lekcewaza.

      >Albo obsługa parkingu ostentacyjnie głośno was poucza ws parkowania, oczywiście tylko was jako kobietę, faceta nie pouczy.

      Nie przypominam sobie pouczania mnie w tej dziedzinie ale jak jest ciasno to sama ich werbuje do parkowania. Wreczam im z usmiechem kluczyki pytajac czy nie byliby tak mili i mi pomogli. Zawsze czynia to z radoscia. Nastepnie chwale ich jak sie ladnie spisali i odjezdzam. Tudziez odchodze.
      Ja bardzo lubie Panow ktorzy chca mi zaparkowac samochod. Po co sie meczyc w jakichs ciasnych okolicznosciach.
    • z_lasu Re: Jak sobie radzicie z takimi 24.11.17, 17:47
      W sytuacjach zawodowych to zdarzało mi się kilkanaście lat temu, ale b. rzadko, w sumie może kilka razy. Od bardzo dawna już nic takiego mnie nie spotkało.

      Natomiast gdy byłam piękna i młoda to wielokrotnie zdarzało się, że jakiś osobnik pukał do drzwi mojej wiejskiej chałupy i od progu pytał o męża lub ojca big_grin Przy czym nigdy nie chodziło o pomoc w pracach fizycznych, a zawsze o jakiś biznes. Dowcip polegał na tym, że mieszkałam tam sama "od zawsze" i byłam jedynym właścicielem posesji. Niektórych wystarczyło poinformować i po krótkiej chwili zaskoczenia przechodzili do negocjacji, ale bywali i tacy, którzy na tę wieść wycofywali się z propozycji. uncertain

      Sytuacji z parkingiem nawet sobie nie potrafię wyobrazić. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło. Już prędzej bym się podziewała usłyszeć uniżone "szefowo!" smile
    • tanebo2.0 Re: Jak sobie radzicie z takimi 27.11.17, 18:27
      youtu.be/qLNhVC296YI?t=542 koniec poufałości z kobietami, tylko podawanie ręki...
    • pitupitt Re: Jak sobie radzicie z takimi 28.11.17, 12:21
      Pracuję na budowie w nadzorze z 20 facetami i nie spotkałam się z takim czymś. Jest miło, sympatycznie, aż mnie ściska, gdy sobie pomyślę, że za jakiś czas będzie koniec inwestycji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka