capa_negra
11.12.17, 21:09
W tym roku mam czasu więcej jak zwykle, plany na święta jak zwykle, a ja się czuję zagoniona jak nigdy. Nie wiem dlaczego.
Gości ma być tylu co zwykle, nocować też mają te same osoby co zwykle, a ja się ogarnąć nie mogę. Może przez nadmiar czasu za dużo rzeczy widzę i za dużo chcę?? W poprzednich latach cały grudzień ostro pracowałam, codziennie do 19. Zakupy z doskoku, z pracą odpuszczałam dopiero 23go i wtedy startowałam w konkursie na najlepszą panią domu. W tym roku jakiś kosmos, wianek świąteczny (kupiony) wisi na drzwiach... bo nie zdążę, ale dla odmiany dałam się wkręcić w zrobienie własnoręczne dwóch innych .. bo czas mam. Wiem głupia ja. Czasami mam wrażenie, że na okoliczność świąt mózg mi się lasuje, jak bym gdzieś miała genetycznie zakodowaną potrzebę nadmiaru. Wszystkiego ma być dużo, dobrze i najlepiej hand made. Nie zapytam czy też tak macie bo po wielu świątecznych wątkach wiem, że nie. Tłumaczę sobie, że to dlatego, że tato ma już 80 lat i nie mogę i nie chcę go zawieść...bo pewnie jak bylibyśmy sami z mężem to pojechalibyśmy do ukochanej Szkocji. Wigilia na spokojnie, w najbliższym gronie, a potem rodzinny zlot, który...kocham. Wiem, rozdwojenie jaźni.
Dobrze, że po świętach sylwester ... kocyk, kominek, koniak.