Ratunku
Wynajmujemy mieszkanie. Blok ma zaledwie 4 lata, ale ciągle coś w nim jest remontowane w ramach gwarancji. Właściciele są w Niemczech. Właśnie mąż odkrył w załomie sufitu, za idiotycznie umieszczoną belką nośną (czy cokolwiek to jest) ognisko czarnego grzyba

Na 99% jest to przeciek z balkonu sąsiada piętro wyżej. Mieszkanie jest wietrzone, na pewno wilgotność nie jest kosmiczna, zresztą - nigdzie indziej na oko tego nie ma, tylko w salonie przy zewnętrznej ścianie budynku.
Jutro oczywiście zadzwonię do właścicieli, ale co dalej? Do czyich obowiązków należy pozbycie się tego cholerstwa i kto ma za to zapłacić? Z tego co wiem, mieszkanie jest ubezpieczone. Macie jakieś doświadczenia? Oraz - czy można jakoś tymczasowo zneutralizować grzyba, żeby nie truł mieszkańców?