fadilla
16.03.18, 13:25
Robiłem kiedyś ze studentami sceny miłosne z Fredry. Było na tym roku wydziału aktorskiego kilku chłopaków o świetnym wyglądzie - istna kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Fajni chłopcy, ale kompletnie nie radzili sobie w scenie miłosnej, w której powinni dość agresywnie zachowywać się w stosunku do partnerki. To była scena z "Męża i żony", w której Alfred obłapia, jak to mówił Fredro, Justysię. Do tego trzeba zapału. A oni - zero. Próbują, starają się i nic z tego nie wychodzi. W końcu ze złości wziąłem najbrzydszego, jaki był na roku. Niewysoki, wygląd mało dostojny, raczej nieinteligencki typ. Jak on zagrał wspaniale! Zachwycił mnie po prostu. Wniosek - zainteresowania kobietą, podobnie jak inteligencji, nie da się zagrać. To trzeba mieć w sobie.
— Andrzej Łapicki, "W tej dziedzinie miałem dobre wyniki", Filmowy. Magazyn do czytania, 2/12
* Ten chłopak nazywał się Borys Szyc.
W kontrze do wątku Rickiego i może trochę celem wyjaśnienia mu zjawiska, jak to uroda nie oznacza z automatu wysokiego libido, a także ku pokrzepieniu serc forumowych brzydali (choć z ich wpisów nie wynika, żeby mieli w sobie to coś).
Dziewczyny macie jeszcze przykłady takich facetów? Dla mnie Woody Harrelson, brzydal, ale jednak coś w sobie ma. Tylko ja nigdy nie lubiłam cukierkowych chłopców.