Przyszedł do mnie dzisiaj najnowszy katalog H&M. Myślałam, że będzie coś ciekawego, a tam jedna wielka nuda. Fasony minimalistyczne, te same co zawsze. Kolorów mało, mam wrażenie, że (oprócz czerni i bieli) przeważa khaki i "majtkowy" róż. Skład materiału pisany drobnym druczkiem, żeby ludzie się nie zorientowali, że poliester. Zupełnie nie rozumiem fenomenu tej sieciówki. Zimą w H&M kupiłam tylko futerko, ale to jakość premium, listwa guzikowa jest ze skóry. Teraz znacznie bardziej wolę ubrać się w osiedlowym sklepie, który ostatnio przeważnie sprowadza ciuchy z Włoch. Mam zły gust? A może Was też wkurza powtarzalność i brak swobody w formie, kolorze, fakturze? No chyba, że ematka ubiera się tylko u Prady i Armaniego, wtedy nuda w modzie rzeczywiście jej nie grozi