argentea
26.03.18, 12:56
Drogie Mamy, co byście zrobiły? Córka, moja 8-latka, nie należąca do krnąbrnych dzieci, została zaprowadzona na reprymendę do wicedyrektora szkoły za to, że gadała z koleżanką w świetlicy w zasie, gdy był tam kolejny raz wyświetlany film pt. Emotki. Powiem szczerze, że mnie to wzburzyło, bo chyba zostały tu wytoczone zbyt ciężkie działa. Trudne oczekiwać od dziecka, że będzie oglądać z za ciekawieniem ten sam film i w ogóle po lekcjach siedzieć w świetlicy w bezruchu. Za moich czasów do dyrektora prowadzało się raczej trudną młodzież, nie dzieci. Córka bardzo to przeżyła, mnie to wkurzyło. Wybieram się na pogawędkę do tej pani ze świetlicy. Czy ona nie powinna umieć poradzić sobie z gadajacym dzieckiem? Czy dziecko w świetlicy nie ma prawa do swobodnej, spokojnej zabawy skoro ten film, wątpliwej zresztą wartości, był jej pokazywany już kilka razy? Poza tym w tej świetlicy każe się dzieciom co 15 minut siadać do koła, jeśli usiądziesz do koła z jedzeniem, bo akurat jadłeś śniadanie, musisz się nim podzielić z innymi. Dzieci muszą sprzątać zabawki po innych dzieciach - te które wychodzą wcześniej zostawiają zabawki, te które później - sprzątają. Jak nie chcą - za karę robią przysiady. Mam rację czy przesadzam?