Po lekturze watku o perfumach na lato skusilam sie i zamowilam probki perfum Toma Forda: orchidee, fucking cos tam, i jeszcze jakis cytrusowy. Byly juz tak zachwalane, ze stwierdzilam, ze musze i koniec.
No i przyszly... i niestety wieeeeeelkie rozczarowanie

Jeszcze orchidea jest OK, ale tylko OK, nic wiecej, no i nie na lato. Fucking cos tam zupelnie nie moja bajka, w ogole to on dla mnie 100% meski jest i juz, a ten cytrusowy... przysiegam - dokladnie tak pachnie u mnie odswiezacz w kibelku.
Eh, szkoda, bo liczylam na jakies odkrycie, a tylko wydalam sporo kasy