cauliflowerpl
05.12.18, 21:53
Dziewczynki drogie.
Bez zbędnych opowieści, wjechałam dziś na kolarza, który jechał po naszym nadrzecznym pasażu. Zjeżdżał z mostu, skręcał zaraz za mostem, beton wilgotny od niesamowicie gęstej mgły (bujamy w obłokach aktualnie, że się tak romantycznie wyrażę) i się człowiek poślizgnął i wyrąbał.
Wjechałam w niego nie jak jechał, tylko jak leżał i się nie ruszał. Na szczęście skończyło się na strachu.
KASK PĘKNIĘTY.
W takim durnym miejscu, na miejskim pasażu gdzie rodziny z dziećmi jeżdżą (zazwyczaj rodzice bez kasków).
Wkładajcie kask na rower, dziewczęta!