Właśnie wróciłam i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Przez ostatnie parę lat odwiedzaliśmy paczką w sylwestrowym okresie głównie Dolny Śląsk (Kudowa, Duszniki, Świeradów, Polanica) ale w tym roku, ponieważ znajomym urodziło się dziecko, wyjazd z maluchem miał być jak najbliżej i padło na Jurę. Pomimo, że blisko to dawno nie byłam, pojechałam i jestem pod wrażeniem miło spędzonych paru dni wbrew słabej pogodzie. Polecam Chochołowy Dwór z przemiłą obsługą, klimatycznym wnętrzem, grzanym winem, herbatą z malinowym musem, bardzo dobrym jedzeniem (np. rosół z kołdunami - mniam) i deserami, polecam Piwnicę pod Nietoperzem ze świetnymi plackami, barszczem i pstrągami (smażony pstrąg a la nietoperz prześwietny), polecam wędzarnie pstrągów Pstrąg Ojcowski (prze-py-szne!) bardzo fajni właściciele - pasjonaci, polecam zwiedzanie Pieskowej Skały (całkiem przyzwoita kolekcja malarstwa), spacery po szlakach, pomniejsze zamki typu Zamek Korzkiew a nade wszystko spędzanie czasu w gronie przyjaciół, bo pomimo braku słońca czuję, że podłapałam sporą dawkę pozytywnej energii po serii wspólnej spędzonego czasu na jedzeniu, rozmowach i włóczeniu się po urokliwych okolicach. No i odkryłam nowe szlaki na cieplejsze dni na wyprawy rowerowe. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę