mary_lu
06.02.19, 19:14
Czyli z czego trzeba było w sądzie się tłumaczyć.
Właśnie wróciłam z zakupów i już flaki mi się przewracają, bo wiem, że przy najbliższej okazji będzie wałkowany temat „drogiego” kasku narciarskiego. Normalnie nie kupiłabym takiego, bo jestem fanką kupowania dzieciakowi raczej wersji ekonomicznych, ale mały ma głowę o dziwacznym kształcie i po prostu z kilku sklepów pasował na niego tylko 1 kask, akurat ze średniej półki cenowej i to model dla dorosłych.
Już z 10stron były oglądane meble z ikei (głównie regały kallax i inne rzeczy w podobnej cenie), darmowe wyjazdy wakacyjne (nie miałam alimentów to dobre duszyczki z rodziny i znajomych fundowały nam wakacje albo uźyczały domki), książki kupowane dziecku w arosie... zakwestionowano gotowanie dziecku codziennie obiadów, skoro ma obiady w szkole... uźywany rower z Allegro (super firmy, jak nowy, okazyjnie kupiony) też miał swoje 5 minut w sądzie.
Zamiast tego miotania się, mam czasem ochotę kupić wszystko z najwyższej półki i niech sobie wtedy liczą, sądy uwielbiają liczyć i ucinać połowę, wtedy i tak wyszłaby niezła suma. Albo przeciwnie - spędzić miesiąc na grzebaniu na olx, kupić wszystko używane i dołączyć opinię psychologa, jak dziecko z prywatnej szkoły mające wszystko z second handu może się czuć.