Jestem zrozpaczona, załamana...!!
Po 30 latach dojrzałam do posiadania własnego zwierzaka. I w końcu adoptowaliśmy. Jest z nami od 3 dni, a ja prycham, kicham, a dzisiaj to mi uszy pozatykało. Strasznie się boję, że to reakcja alergiczna - aczkolwiek w domu rodzinnym mieliśmy koty, bywam u znajomych z nimi i nigdy nic mi nie było.
W domu mam chorego (tzn.już zdrowiejacego) faceta z zapaleniem spojówek - i cały czas wierzę, że się poprostu zaraziłam
Potrzebuję chyba dobrego słowa, pocieszenia...
A może któraś z Was jest alergiczka i "jedzie" od lat na lekach bez żadnych skutków ubocznych czy uzależnienia?
Smutno mi...ona jest cudowna, radosna i tak jakoś inaczej się w domu zrobiło...