Ja nadal w temacie adopcji/kupna psa. Jedyne, czego się boję, to wyprowadzanie 3x dziennie, bo to centrum miasta, bardzo wysoko bez windy, a do parku ok 800 m chodnikiem przy ulicach (pod samym domem bida z nędzą, jakieś tam małe trawniczki na poranne siku). Czy ktoś daje sobie radę mimo podobnych miejskich utrudnień? Jestem jedyna w domu do wyprowadzania, dzieci pewnie mogłyby ewentualnie rankami przed szkołą (chcą, ale wiadomo, jak to bywa), potem ich praktycznie nie ma, bo ciągle zajęcia. Cała reszta więc na mojej głowie. Pracuję w domu i to bardzo luźno, chociaż tyle. Czy któraś z Was ogarnia samodzielnie 3x dziennie spacery i może się wypowiedzieć?
I jeszcze jedno: jak już będę szła do tego parku, to po drodze chciałabym robić zwyczajne codziennie zakupy w małym sklepiku. Czy zostawianie psa na 5-10 min. pod sklepem jest jeszcze dopuszczalne, czy to już dramat, katastrofa i znęcanie się? Niektóre psy pewnie się boją zostawać (wtedy oczywiście nie wolno tego robić), a rasowego mogą pewnie dodatkowo ukraść. Ale w innych przypadkach? Czy jakoś to można "ugryźć" będąc solo i nie chcąc wychodzić z domu sto razy dziennie? Czy wejście z psem np. do sklepu, na pocztę czy gdziekolwiek jest w ogóle dopuszczalne?
Dalsza rodzina hejtuje mnie za pomysł z psem, a to moje marzenie od zawsze

Wiem, że muszę wybrać zwierzaka, którego bez trudu uniosę (w razie W i wchodzenia po chodach), więc celuję w 12-16 kg. Mieszkanie jest duże, środków wystarczy, tylko ten rygor spacerowy, przy braku ogrodu i przyjaznej okolicy... Porad potrzebuję.