lilia.z.doliny
14.06.19, 06:35
Przerzucalam sobie wczoraj kilometry watku o gonitwach na wfie, gdy termometry pokazuja plus czterdziesci. Troche sie dziwilam tym stachanowskim damom, ktore chetnie, tak, spoko, pobiegną, chocby i z pincet celsjuszow strzelilo. Doslownie w tym momencie szemrzaca w tle Trojka puscila rozmowe z jakims specem od biegania, zarzadzania silami miesni i ogolnie kims waznym w temacie. Ktos Wazny w Temacie zaczal swoją wypowiedz od slow: darujmy sobie bieganie w takich warunkach, jakie teraz panuja w Polsce. Jesli ktos bardzp musi, to wczesnie rano, w zacienionym miejscu i z duzaviloscia wody oraz uzupelnianiem elektrolitow.
O ile wiem, zaden z tych warunkow nie spelnil nauczyciel wfu.
No ale dziecko ematki, jak ten taran, pojdzie i po saharze. w poludnie. w zbroi. bez lyka wody. bo skoro stas tarkowski przezyl...