Przyszłam z pracy i naszła mnie ochota na lezakowanie na balkonie.
Usiadłam na lezaku, oczy zamknięte, chillout po prostu.
Komórka w ręce.
Nagle coś zaczęło głośno brzęczeć, otworzylam oczy i widzę coś dużego, nie wiem- szerszen?
Boję się owadów, więc zaczęłam w panice krzyczeć na pół osiedla, wymachiwac rękami, biegać po balkonie jak osoba niezrownowazona psychicznie.
No i komorka wyleciała poza balkon i się rozsypala w drobny mak, mieszkam wysoko no i chyba spadając uderzyła w coś.
Dobrze, że miala trzy lata, a właśnie tydzień temu chciałam kupić nowy kom.
To teraz nie mam wyjścia, muszę zakupić

Ale ze mnie debilka.