Po raz pierwszy widziałam moją 90 letnią babcię w takim amoku .....jestem załamana

. Babcia ma demencję, mieszka sama. Długo opiekowałam się nią sama ( jeździłam co drugi dzień, kilka rozmów telefonicznych dziennie itp). W końcu wymusiłam na jej 2 ( z 3) dzieci pomoc i konieczność przyjeżdżania do matki. Odsunęłam się, bo jestem wykończona psychicznie i ograniczyłam spotkania do 2 w tygodniu. Nadal to ja pilnowałam rachunków, lekarzy, fryzjera, zakupów. Dziś dramat - od wejścia krzyk i bicie.....wracam do domu podrapana i posiniaczona - przypływ adrenaliny dał babci siłę.
Od pewnego czasu nagrywam moje wizyty u babci.
Czy w takich napadach wściekłości (wcześniej słyszałam od jednego z dzieci) mogę wezwać pogotowie? Jak rozmawiać żeby zechcieli przyjechać?
Odgrażała,że wezwie policję i w sumie odczułabym ulgę, ale sama nie umie a ja nie zrobię tego, bo nie widzę podstaw.
Zapewne wyszło chaotycznie, ale może jest wśród Was ktoś z takimi doświadczeniami i poradzi co robić

.