Wlasnie doczytalam, ze ze wzgledu na sinice plaze w miejscu gdzie mam za 3 tyg zarezerwowany urlop - zamkniete.
Nie wiem co robic.
Dzieci są małe, glowna atrakcja jest grzebanie w piachu i przynoszenie 50 wiaderek wody z brzegu, spacery brzegiem morza, szukanie muszelek, zabronienie im to bedzie meka dla nich i męka dla mnie zeby egzekwować i pilnowac.
Wieki nie bylam nad polskim morzem, mam krotki urlop, musze byc w Polsce / ale jednoczenie to koszy i to - biorac pod uwage baltyckie ceny - chore.
Nie oczekuje rad, ze trzeba bylo jechac dp Grecji.
To jakie jest morze, pogoda i ceny wiem.
Nie wiem tylko jak dlugofalowe sa te wykwity sinic, ja mieszkam kolo jeziora gdzie jak sie w 96 pojawily to od tej pory raz nie bylo zakazu kapieli
Isc w to? Czy zrezygnowac? Moze sie jeszcze odmienic czy jak juz się zalogowały to koniec, szczegolnie ze upaly dopiero nadejdą? Jechalybyscie?