Dziewczyny, wiecie wszystko
Powiedziano mi w instytucie, że wysyłali ostatnio moją dokumentację medyczną na prośbę ZUSu.
(Kiedyś już pytałam o ZUS, ale wiem, że mój lekarz prowadzący, nie chcąc wypisywać mi L4, blefował z tym ZUSem).
I teraz mojej pytanie. Skoro ZUS dostał dokumentację potwierdzającą mojego raka, chemioterapię, ostatnio dość inwazyjną diagnostykę, będzie jakby z obowiązku zmuszał mnie do stawienia się przed jasne oblicze ich lekarza? Czy może zechcą najść mnie w domu? Jak to może wyglądać - ktoś wie? Pytam, bo cotygodniową wizytę na chemii traktuję jak niezasłużoną karę (źle się czuję, nie mam sił a muszę). I jakbym miała jeszcze gdzieś się pojawiać dodatkowo ech... Już pisałam - spacer 15 min dziennie - wyprawa życia.
Czyli podsumowując - ZUS sobie sprawdził, że nie blefuję i może dalej nic z tym nie robić?