Dodaj do ulubionych

Przypadek ojca znajomej

17.01.20, 12:26
O takiej sytuacji dowiedziałam się niedawno od bardzo zaufanej osoby. Koleżanka (36) ma ojca (68). Jej matka zmarła ponad 20 lat temu. Gdy córka osiągnęła pełnoletność. Ojciec rozliczył się z córką z należnej jej części spadku, który pozostawiła jego żona, czyli jej matka. Co więcej, dołożył od siebie, żeby córka miała lepszy start. Dużo tego nie było, bo rodzice z tych niezamożnych, ok. 65 tys., chociaż w tamtych czasach to znaczyło trochę więcej niż obecnie. Te pieniądze posłużyły jej na wkład własny do dwupokojowego mieszkania, które w zeszłym roku ostatecznie spłaciła. Mieszka z kolei ze swoją córką (5 lat) , którą samotnie wychowuje, ojciec dziecka alkoholik, alimenty nieściągalne. Generalnie, ojciec tej koleżanki wspierał ją bardzo, no i oczywiście wychowywał, gdy straciła matkę, później jej pomagał do momentu, gdy stanęła na nogi (skończyła studia, znalazła stałą pracę), czyli ok. 25 roku życia. Taki jest kontekst. W tym czasie jednak, po śmierci żony, ojciec założył i zaczął intensywnie rozwijać swój biznes, przewóz towarów. Wbił się w dobry moment i sporo na tym zarobił. W efekcie kilkanaście lat temu kupił ziemię, wybudował nowy dom, przyoszczędził. Jak wspomniałam wspierał córkę i pomagał, ale gdy ta się zaczęła spotykać z biologicznym ojcem swojego przyszłego dziecka, on nie go zaakceptował, od początku mu się nie podobał i mocno ochłodził relacje. Wyszło, że w sumie miał dobre przeczucia co do niego. W każdym razie, w zeszłym roku przeszedł na emeryturę i... zdecydował, że się przenosi na stałe w "ciepłe kraje", prawdopodobnie do Tajlandii - dokładnie nie powiedział dokąd, chociaż koleżanka jest pewna, że ma swój plan. Jako że to człowiek czynu, a nie gawędziarz, znalazł szybko kupca zarówno na firmę, jak i działkę z domem. Firmę już sprzedał, finalizacja transakcji nieruchomości w lutym 2020. Co w tym poruszającego? Podczas rozmowy telefonicznej przez telefon z córką (nie widzieli się przez rok) powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi. Jak się domyślacie awantura, rozłączenie się, od tej pory zero jakiegokolwiek kontaktu. I koleżanka jest ciężko rozgoryczona, bo chociaż sobie radzi, to bez szaleństw (zarabia niewiele ponad 3500 tys.), ma własne mieszkanie, nie ma kredytów, oczywiście ma dodatki na dziecko, ale naturalnie nie przelewa jej się. Liczyła jednak na wsparcie bogatego ojca. Z tego, co mówi, on ma mocny charakter i co zapowiada, to realizuje. Owszem pomagał jej, ale na swoich warunkach, a tym bardziej po sytuacji, gdy ojciec biologiczny jej dziecka okazał się kim się okazał. Jak oceniacie ten konflikt rodzinny i zachowanie poszczególnych osób tego układu? Oczywiście piszę o koleżance i jej ojcu, sprawę biologicznego ojca jej dziecka oraz samego dziecka (które w żaden sposób w tym nie uczestniczy) pomijam.
Obserwuj wątek
    • lucky80 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:29
      Niestety nie mamy wpływu na to co nasi rodzice za życia zrobią ze swoim majątkiem. I tak dobrze, że dostała część majątku po matce, bo ojciec mógł go w jakiś sposób zatrzymać dla siebie. Takie życie. Ale - swoją drogą współczuję, tak po ludzku.
    • alpepe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:32
      Cóż, postąpiłabym jak ojciec, tym bardziej, że ona kasę dostała.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
        • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:51

          dla niej - to ukochana córka.
          Szkoda, że dla dziadka nie jest prawdopodobnie ukochaną wnuczką, a tylko "tym dzieckiem przypała".

          Jeżeli takie komentarze słyszała niejednokrotnie, zamiast mentalnego wsparcia, to nie dziwne, że przez rok się nie widzieli.
          Ojciec - wygląda mi na niezłego tyrana, przynajmniej psychicznego.


          --
          Paweł

          Moje dziecko powiedziałosmile
          • alpepe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:05
            No to o co córunia ma żale? Dla wszystkich tak lepiej.

            --
            "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:16
                ma zal o to ze ojciec ja kocha ale kondycjonalnie.
                prawdziwa miłość rodzicielska jest BEZkondycjonalna.

                Rodzice mogą co najwyżej wymagać i służyć radami dzieciom, a tym bardziej dorosłym dzieciom, i niestety następnie patrzeć czy dzieci z tego korzystają czy nie. ale nie maja prawa NARZUCAĆ im ani tym bardziej KONTROLOWAĆ ich decyzji i poczynań tak długo, dopóty owe nie są moralnie lub społecznie szkodliwe, nieuczciwe bądź niebezpieczne.
                Wybranie partnera który zdaniem ojca "nie nadaje się" - do takowych nie należy, jak również urodzenie dziecka z nieodpowiednim partnerem nie jest ani moralnie/społecznie szkodliwe, niebezpieczne czy nieuczciwe.
                Odnośnie kasy ze sprzedaży biznesu. w zasadzie są to ojca pieniądze uzyskane z jego własnej pracy, ma prawo wiec nimi dysponować jak chce. niemniej dobry rodzic myśli o dobrze swojego dziecka (czy dzieci), chce dzielić się z nim swoim dobytkiem by ułatwić mu start w życiu. i to niezależnie czy wg niego postępuje dobrze czy źle (zakladajac ze to ono co robi nie jest niemoralne i społecznie szkodliwe).
                Zatem ów ojciec, jeśli uzależnia darowiznę od wyborów córki, jest egoista, do tego kontrolującym. prawo ma ale co z tego.ma również dziecko - córkę.


                Minnie

                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:34
                  Ojciec start corce zapewnil, i to na miare jego owczesnych mozliwosci - wcale dobry. Wyksztalcenie, mieszkanie, praca i fruwaj, dziecko, o wlasnych silach. A przez dlugie lata byl samotnym rodzicem, pozwole sobie przypomniec.

                  Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym, skoro zdecydowal sie na wyjazd daleko i kontakty sporadyczne lub brak kontaktow. Zreszta i tak te kontakty nie sa ozywione, nawet gdy mieszkaja blisko. I dotyczy to dwojga doroslych ludzi, nie doroslego i dziecka, wiec nie ma co obwiniac jednej strony - najwyrazniej obojgu czeste kontakty i bliskosc nie sa potrzebne. I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.

                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:07
                    tt-tka napisała:
                    > Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym,

                    otóż to.
                    dla normalnego rodzica dziecko nigdy, w żadnych okolicznościach nie staje się elementem a co dopiero ... nieważnym.
                    przygotowywanie do dorosłości i następnie "puszczanie wolno" , "na szerokie wody" nie jest równoważne z olaniem .

                    Zreszta i tak te kontakty nie sa ozywione, nawet gdy mieszkaja blisko. I dotyczy to dwojga doroslych ludzi, nie doroslego i dziecka, wiec nie ma co obwiniac jednej strony - najwyrazniej obojgu czeste kontakty i bliskosc nie sa potrzebne.

                    kontakty nie są ożywione Z WINY OJCA, który nie stanął na wysokości zadania jako rodzic i jako rodzic -wychowawca. KROPKA.

                    I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.

                    zawsze liczy się na pomoc rodziców. do us..ej śmierci się liczy. również KROPKA.
                    a szczególnie liczy się pomoc, w tym przypadku - "kasa tatki" jak to nazwałaś, w momencie przełomowym symbolizująca nie tyle kasę co o pokazanie jaki ten ojciec będzie w przełomowym momencie - czy przebaczy i wyciągnie rękę do dziecka? czy tez oleje je?
                    tym bardziej ze tu jest sytuacja skomplikowana ponieważ ojciec wyjeżdża na stale. córka nie będzie miała w nikim bliskim wsparcia.
                    Jak widać - konsekwentnie ja olał. znaczy najbardziej kocha siebie. córkę będzie kochał ale pod warunkiem, wnuczkę najwyżej tolerował. może podług ciebie to normalny wzorzec, podług mnie - nie.


                    Minnie
                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                    • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:39
                      minniemouse napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      > > Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym,
                      >
                      > otóż to.
                      > dla normalnego rodzica dziecko nigdy, w żadnych okolicznościach nie staje się
                      > elementem a co dopiero ... nieważnym.

                      Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem rozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                      > przygotowywanie do dorosłości i następnie "puszczanie wolno" , "na szerokie wo
                      > dy" nie jest równoważne z olaniem .

                      Przeciwnie - doroslosc to wlasne wybory i branie na klate konsekwencji tych wyborow. Dotyczy i rodzicow, i doroslych dzieci.


                      > kontakty nie są ożywione Z WINY OJCA, który nie stanął na wysokości zadania ja
                      > ko rodzic i jako rodzic -wychowawca. KROPKA.

                      Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.
                      Jak widac - wychowal na osobe, ktora potrafi pracowac, zarabiac, ustawic sobie zycie po swojemu.
                      Za jej wybory nie odpowiada.
                      Ona tez nie dazy do kontaktow .


                      >
                      > I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.
                      >
                      > zawsze liczy się na pomoc rodziców. do us..ej śmierci się liczy. również KROPKA

                      Liczyc mozna, ale liczenie cudzych pieniedzy bywa bardzo zawodne. Ojciec zyje i ma wlasne plany na wydanie swoich pieniedzy. Nie wtraca sie do tego, co ona robi z wlasnymi zarobkami, ale nie odda jej decyzji co do jego kasy, i slusznie.


                      > a szczególnie liczy się pomoc, w tym przypadku - "kasa tatki" jak to nazwałaś,
                      > w momencie przełomowym symbolizująca nie tyle kasę co o pokazanie jaki te
                      > n ojciec będzie w przełomowym momencie - czy przebaczy i wyciągnie rękę do
                      > dziecka? czy tez oleje je?

                      To nie jest dziecko, tylko dorosla osoba lat 36. Nie ma tu jednostronnego wybaczania ani jednostronnie winnego.
                      nb wybaczac nie ma obowiazku. Jest chec albo jej brak.
                      Rownie dobrze ojciec moglby zglaszac pretensje, ze nim, juz niemlodym i samotnym od wielu lat (owdowial ponad 20 lat temu) corka sie nie interesuje.


                      > tym bardziej ze tu jest sytuacja skomplikowana ponieważ ojciec wyjeżdża na s
                      > tale.
                      córka nie będzie miała w nikim bliskim wsparcia.
                      > Jak widać - konsekwentnie ja olał. znaczy najbardziej kocha siebie.

                      A corka siebie. I ewentualnie bylaby sklonna pokochac kase ojca, bo jego samego to juz niekoniecznie.

                      córkę będz
                      > ie kochał ale pod warunkiem, wnuczkę najwyżej tolerował. może podług ciebie to
                      > normalny wzorzec, podług mnie - nie.

                      Mowa nie o mnie, gdybys nie zauwazyla, tylko o tych dwoch osobach. Z ktorych zadna nie zdradza potrzeby ani checi bycia kims bliskim dla drugiej strony.






                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 03:45
                        tt-tka napisała:
                        > Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem rozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                        krotko - tak czy siak tutaj to nie taki przypadek.

                        > Przeciwnie - doroslosc to wlasne wybory i branie na klate konsekwencji tych wyborow. Dotyczy i rodzicow, i doroslych dzieci.

                        ponownie - za dorosłość dzieci nie karzemy, nie kontrolujemy nie odrzucamy, nie zrywamy kontaktu.

                        > Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.

                        nie wrzeszczę tylko podkreślam. przeciętnie inteligentny widzi ze tu chodzi o podkreślenie, nie krzyk.

                        > Jak widac - wychowal na osobe, ktora potrafi pracowac, zarabiac, ustawic sobie zycie po swojemu.
                        no i bardzo dobrze. tego mu nie odmawiałam.

                        > Za jej wybory nie odpowiada. Ona tez nie dazy do kontaktow .

                        nie szkodzi. on jako rodzic powinien dążyć do kontaktu. tu jeszcze sytuacja jest o tyle jasna ze trudno się dziwić córce za brak kontaktu z ojcem który odrzuca jej dziecko.

                        > Liczyc mozna, ale liczenie cudzych pieniedzy bywa bardzo zawodne. Ojciec zyje i ma wlasne plany na wydanie swoich pieniedzy. Nie wtraca sie do tego, co ona robi z wlasnymi zarobkami, ale nie odda jej decyzji co do jego kasy, i slusznie.

                        no ale gdyby tak mu sie nie powiodło, gdyby on skończył na ulicy biedaczek to spodziewałabyś ze kto się nim zaopiekuje, również finansowo? rząd? ulica? czy może powinna... córeczka?
                        poza tym w którym miejscu pisałam żeby "oddawał decyzje co do jego kasy" - córce? prosze zacytuj.
                        mowa była po prostu o wsparciu, a mnie zresztą chodziło o wsparcie finansowe jako symbol solidarności z dzieckiem, aktywnego partycypowania w jego życiu.

                        To nie jest dziecko, tylko dorosla osoba lat 36.

                        jest w dalszym ciągu jego dzieckiem i będzie do śmierci któregoś z nich.

                        Nie ma tu jednostronnego wybaczania ani jednostronnie winnego.

                        no jak na razie to on ja odrzucił przez jego zdaniem związek z "przypałem" i dziecko z tymże.

                        > Rownie dobrze ojciec moglby zglaszac pretensje, ze nim, juz niemlodym i samotnym od wielu lat (owdowial ponad 20 lat temu) corka sie nie interesuje.
                        na jego zyczenie wszakze.

                        > A corka siebie. I ewentualnie bylaby sklonna pokochac kase ojca, bo jego samego to juz niekoniecznie.

                        >nie. córka nie zgadza się na układ z ojcem a la dyktatura i odrzucenie wnuczki = jej dziecko. a brak oferty finansowej po skasowaniu przecież grubej kasy odczula jako dodatkowy policzek.

                        > Mowa nie o mnie, gdybys nie zauwazyla, tylko o tych dwoch osobach. Z ktorych [bzadna[/b] nie zdradza potrzeby ani checi bycia kims bliskim dla drugiej strony

                        nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie zauważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.
                        i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez względu na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do zgody. bo są wychowawcami. bo dają przykład. bo miłość rodzicielska jest bez-kondycjonalna.
                        A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone. gwoli ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne konsekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.


                        Minnie
                        --
                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                        • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 05:19
                          minniemouse napisała:

                          > nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie za
                          > uważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.
                          > i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez wzglę
                          > du na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do
                          > zgody. bo są wychowawcami. bo dają przykład. bo miłość rodzicielska jest bez-
                          > kondycjonalna.
                          > A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone. gwoli
                          > ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne kons
                          > ekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.
                          >

                          Ale te dzieci są też osobami dorosłymi. Według mnie miłość rodzicielska, która jak piszesz bywa bezwarunkowa, nie oznacza wyciągania zawsze ręki do zgody przez rodziców. Nie można obarczać rodziców wychowywaniem dorosłych już ludzi.
                          • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:24
                            ola5488 napisała:
                            > Ale te dzieci są też osobami dorosłymi. Według mnie miłość rodzicielska, która jak piszesz bywa bezwarunkowa, nie oznacza wyciągania zawsze ręki do zgody przez rodziców. Nie można obarczać rodziców wychowywaniem dorosłych już ludzi.

                            abstrahując od sytuacji w wątku - owszem są sytuacje kiedy rodzica spotka krzywda bądź obraza se strony dziecka taka ze wyciągniecie pierwszym reki do zgody jest prawie niemożliwe. ale to są rzadkie a w każdym razie nieczęste przypadki. i zazwyczaj skomplikowane.
                            Tutaj wszakże nie ma o czym mówić - nawet jeśli córka postąpiła wbrew radom i życzeniom ojca, to to nie był wystarczający powód aby ograniczać z nią kontakty i następnie lekceważyć wnuczkę bo "urodzona przypałowi" - poza tym wnuczka jakby nie było nie jest niczemu winna a już najmniej temu jakich ma rodziców. i dziadka btw.

                            Czy ojciec nie ma prawa zadysponować własnym majątkiem jak mu się żywnie podoba?
                            oczywiście ze ma, szkopuł jest w tym wszakże:

                            swarliwa 17.01.20, 12:26
                            powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi.


                            - skoro go nie słuchała... czyli gdyby córeczka żyła pod dyktando ojca, to i kontakt by mieli, i pieniążki by się znalazły, i miłość rodzicielska. to nie ma nic wspólnego z ani 'byciem dorosłym' przez dziecko rodzica ani z "dysponowaniem majątku wedle własnej woli".
                            naprawdę nie widzisz tego?

                            Minnie



                            --
                            Savoir Vivre czyli jak się zachować
                            • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:38
                              minniemouse napisała:

                              > Tutaj wszakże nie ma o czym mówić - nawet jeśli córka postąpiła wbrew radom i
                              > życzeniom ojca, to to nie był wystarczający powód aby ograniczać z nią konta
                              > kty i następnie lekceważyć wnuczkę bo "urodzona przypałowi" - poza tym wnuczka
                              > jakby nie było nie jest niczemu winna a już najmniej temu jakich ma rodziców.
                              > i dziadka btw.

                              Nie jest powiedziane, że córka zrobiła cokolwiek, aby odbudować relację z ojcem. Zainteresowana była jego majątkiem.


                              >
                              > - skoro go nie słuchała... czyli gdyby córeczka żyła pod dyktando ojca, to i k
                              > ontakt by mieli, i pieniążki by się znalazły, i miłość rodzicielska. to nie ma
                              > nic wspólnego z ani 'byciem dorosłym' przez dziecko rodzica ani z "dysponowan
                              > iem majątku wedle własnej woli".
                              > naprawdę nie widzisz tego?

                              Według mnie miłość rodzicielska nie polega na przyjmowaniu bezkrytycznie wszystkiego, co zrobi dziecko, szczególnie te dorosłe. Szacunek polega na stawianiu wymagań. A konsekwencja i odpowiedzialność to cechy dorosłego człowieka. Ojciec pozwolił córce, aby poniosła konsekwencje swoich wyborów jak dorosły człowiek. Nie ma obowiązku finansowania córki. Może inaczej rozumiemy ,,bezwarunkową miłość".
                              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 07:30
                                ola5488 napisała:
                                > Nie jest powiedziane, że córka zrobiła cokolwiek, aby odbudować relację z ojcem

                                nie jest powiedziane ze nie zrobiła. natomiast jest powiedziane ze on zdecydowanie nie zrobił ("skoro nie, to...")

                                Zainteresowana była jego majątkiem.

                                udowodnij ze tylko.

                                > Według mnie miłość rodzicielska nie polega na przyjmowaniu bezkrytycznie wszystkiego, co zrobi dziecko, szczególnie te dorosłe.

                                i tego tez wcale nie powiedziałam.

                                Może inaczej rozumiemy ,,bezwarunkową miłość".

                                - albo BEZwarunkowa albo warunkowa. pomiędzy nie ma.

                                Minnie

                                --
                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                        • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:24
                          minniemouse napisała:

                          > tt-tka napisała:
                          > > Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem r
                          > ozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                          >
                          > krotko - tak czy siak tutaj to nie taki przypadek.

                          Wlasnie taki, skoro nie widzieli sie i nie kontaktowali przez rok. Oboje.Zadnemu z nich na tym nie zalezalo.
                          A wybuch corki spowodowala info, ze ojciec nie zamierza jej zostawic swoich pieniedzy, a nie, ze wyjezdza. Widac, do czego, a nie do kogo okazala przywiazanie tongue_out


                          > ponownie - za dorosłość dzieci nie karzemy, nie kontrolujemy nie odrzucamy, ni
                          > e zrywamy kontaktu.

                          Alez jak najbardziej. Wybralos, dziecko, alkoholika/narkomana/hazardziste czy dowolnego innego przypala, nie licz, ze bede placic za twoje wybory.
                          Co do zerwania kontaktu - nie kontaktowali sie przez rok. Zadne nie zadzwonilo, nie wpadlo, nie odezwalo sie do tego drugiego. Corka tez.

                          >
                          > > Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.
                          >
                          > nie wrzeszczę tylko podkreślam. przeciętnie inteligentny widzi ze tu chodzi o
                          > podkreślenie, nie krzyk.

                          Nawet inteligenty ponizej przecietnosci wie, ze podkresla sie wytluszczeniem. Duze litery to krzyk, wieloletnia uzytkowniczko internetu. Nie zapoznalas sie z netykieta ?

                          >
                          > nie szkodzi. on jako rodzic powinien dążyć do kontaktu. tu jeszcze sytuacja je
                          > st o tyle jasna ze trudno się dziwić córce za brak kontaktu z ojcem który od
                          > rzuca jej dziecko.

                          Ona tez powinna dazyc, gdyby jej zalezalo na kontakcie z ojcem. Wyraznie nie zalezalo jej.



                          > no ale gdyby tak mu sie nie powiodło, gdyby on skończył na ulicy biedaczek to
                          > spodziewałabyś ze kto się nim zaopiekuje, również finansowo? rząd? ulica? czy m
                          > oże powinna... córeczka?

                          Powiodlo mu sie.
                          A gdyby potrzebowal pomocy, to owszem, corka jest zobowiazana do alimentacji. Tak jak on byl zobowiazany do utrzymywania jej i wywiazywal sie z tego, nawet ponad obowiazek.
                          Natomiast opiekowac sie ani wspierac doroslego i samodzielnego dzieck obowiazku nie ma.


                          > poza tym w którym miejscu pisałam żeby "oddawał decyzje co do jego kasy" - córc
                          > e? prosze zacytuj.
                          > mowa była po prostu o wsparciu, a mnie zresztą chodziło o wsparcie finansowe
                          > jako symbol solidarności z dzieckiem, aktywnego partycypowania w jego życiu.

                          Mozna nie miec ochoty uczestniczyc w zyciu doroslego dziecka, jesli to zycie nam nie odpowiada. Mozna nie solidaryzowac sie z wyborami, ktore nam nie odpowiadaja.




                          > jest w dalszym ciągu jego dzieckiem i będzie do śmierci któregoś z nich.

                          On jest jej ojcem i bedzie nim do smierci ktoregos z nich. I co z tego wynika ?




                          > no jak na razie to on ja odrzucił przez jego zdaniem związek z "przypałem" i d
                          > ziecko z tymże.

                          Mial swiete prawo. Zwiazalas sie z alkoholikiem, mnie w twoim zyciu nie bedzie.
                          A do corki nalezalo ponowne nawiazanie relacji po pozbyciu sie alkoholika, o ile rzeczywisciw sie go pozbyla.

                          córka nie zgadza się na układ z ojcem a la dyktatura i odrzucenie
                          > wnuczki = jej dziecko. a brak oferty finansowej po skasowaniu przecież grubej
                          > kasy odczula jako dodatkowy policzek.

                          To niech ustawi ten uklad tak, by jej odpowiadal. Najwyrazniej zerwanie odpowiadalo jej, a zapowiedz, ze ojcie c swoje pieniadze bedzie wydawal na siebie byla ciosem glownym, a nie dodatkowym.


                          > nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie za
                          > uważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.

                          Marceli Szpak dziwi sie swiatu.
                          Kiedy zrozumiesz, ze twoje poglady, nastawienia czy oczekiwania nie sa jedynymi mozliwymi, a inni nie maja obowiazku zyc wedlug nich - byc moze zdolalmy sie porozumiec.

                          > i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez wzglę
                          > du na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do
                          > zgody.

                          Bo ty tak uwazasz ? Oni uwazaja inaczej.
                          I nie, nie maja obowiazku. Moga, jesli chca.

                          >. bo miłość rodzicielska jest bez-
                          > kondycjonalna.

                          Milosc byc moze. Ale stosunki rodzinne sa juz warunkowane. Milosc nie oznacza bezwarunkowego oddania sie i swojego zycia dzieciom

                          .
                          > A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone.

                          Jesli dzieciom zalezy na wybaczeniu, one powinny wyciagnac reke.

                          gwoli
                          > ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne kons
                          > ekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.

                          Alez owszem, odmawia. Wtedy na przyklad, gdy dziecko (rodzic, rodzenstwo, wspolmalzonek itd) nasza pomoc uparcie marnotrawi. Albo oczekuje swiadczen jednostronnych. I w wielu innych przypadkach.




                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 00:43
                            tt-tka napisała:
                            > Wlasnie taki, skoro nie widzieli sie i nie kontaktowali przez rok. Oboje.Zadnemu z nich na tym nie zalezalo.

                            a skąd ty możesz wiedzieć czy im zależało czy nie? bywają ludzie bardzo zawzięci i zacięci co czekają kto pierwszy zrobi pierwszy krok. to trwa u nich nieraz bardzo długo. jako rzekomy psycholog powinnaś to wiedzieć.

                            A wybuch corki spowodowala info, ze ojciec nie zamierza jej zostawic swoich pieniedzy, a nie, ze wyjezdza. Widac, do czego, a nie do kogo okazala przywiazanie
                            > tongue_out

                            w wątku jak byk są napisane dwie bardzo istotne rzeczy:
                            - ze ojciec nazwał wnuczkę córką przypała i ze nie da jej pieniędzy "SKORO ...." . te dwie informacje - druga klasyczny przypadek manipulacji pieniędzmi - są aż nazbyt wystarczające aby moc się zorientować co do kontrolujących tendencji ojca, i wraz z informacja ze się pokłócili - powodów, dlaczego miedzy ojcem a córką się nie układa. (a nawet można sobie gdybać dlaczego córka wybrała partnera różniącego się zacznie od odnoszącego sukcesy, najwyraźniej twardego w biznesie ojca - może chciała mieć kogoś nad kim mogłaby mieć przewagę? bo dzieci zwykle wybierają podświadomie na partnerów niemalże klony rodziców. psychologicznie tak czy siak byłby to wpływ ojca). jest to tak widoczne i oczywiste ze jeśli tobie z tego wychodzi wyłącznie prymitywna pazerność córki na pieniądze, to ja się zastanawiam nad twoimi kompetencjami.

                            > Alez jak najbardziej. Wybralos, dziecko, alkoholika/narkomana/hazardziste czy dowolnego innego przypala, nie licz, ze bede placic za twoje wybory.

                            on nie chciał, zdaje się, płacić za alkoholika. dla mnie w znaczeniu - utrzymywać go. a córka samotnie wychowuje córkę, nie?
                            poza tym życie niestety nie jest piękna bajka, ludzie robią błędy, nawet jak się ich ostrzega przed nimi.

                            > Nawet inteligenty ponizej przecietnosci wie, ze podkresla sie wytluszczeniem. Duze litery to krzyk, wieloletnia uzytkowniczko internetu. Nie zapoznalas sie z netykieta ?

                            niemniej w dalszym ciągu przeciętnie inteligentny widzi kiedy krzyk nie jest krzykiem a podkreśleniem i się nie czepia. czepianiem zajmują sie osobniki nieprzyjemne, złośliwe, mające chęć dokopać. głownie z zemsty ze im się argument nie udaje.
                            z mojej strony EOT.

                            > Mozna nie miec ochoty uczestniczyc w zyciu doroslego dziecka, jesli to zycie nam nie odpowiada. Mozna nie solidaryzowac sie z wyborami, ktore nam nie odpowiadaja.

                            już się raz z tym zgodziłam, ale powtórzę - jedno nie przeszkadza drugiemu, czyli aby udzielić wsparcia gdy dziecko którego wyborów nie pochwalamy potrzebuje tego.

                            > Mial swiete prawo. Zwiazalas sie z alkoholikiem, mnie w twoim zyciu nie bedzie.

                            ooooooo to wiele wyjaśnia o tobie,
                            i w tym momencie już ostatecznie przestaje wierzyć ze ty jesteś jakimś psychologiem.
                            kończę wiec dyskusje z tobą bo nie ma sensu dyskutować z kim kto nie ma pojęcia o czym mówi.


                            Minnie
                            --
                            Savoir Vivre czyli jak się zachować
                            • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 00:58
                              minniemouse napisała:


                              > a skąd ty możesz wiedzieć czy im zależało czy nie? bywają ludzie bardzo zawzi
                              > ęci i zacięci co czekają kto pierwszy zrobi pierwszy krok. to trwa u nich n
                              > ieraz bardzo długo. jako rzekomy psycholog powinnaś to wiedzieć.

                              Nie jestem psycholozka i nigdy nie twierdzilam, ze jestem. Nie odrozniasz dyskutantek ?
                              Zawzieci czy nie, zadne nie sprobowalo nawiazac kontaktu przez rok. Znaczy - dla obojga wazniejsze bylo postawienie na swoim niz porozumienie i proba odbudowania wiezi.



                              > w wątku jak byk są napisane dwie bardzo istotne rzeczy:
                              > - ze ojciec nazwał wnuczkę córką przypała i ze nie da jej pieniędzy "SKORO ...
                              >może chciała mieć kogoś nad kim mogłaby mieć przewagę

                              Moze chciala. No to zostala ze swoja przewaga nad przypalem i bez ojca. Skoro chciala...



                              > ? bo dzieci zwykle wybierają podświadomie na partnerów niemalże klony rodziców.
                              > psychologicznie tak czy siak byłby to wpływ ojca). jest to tak widoczne i oczy
                              > wiste ze jeśli tobie z tego wychodzi wyłącznie prymitywna pazerność córki na p
                              > ieniądze, to ja się zastanawiam nad twoimi kompetencjami.

                              Nie masz kompetencji do oceniania moich kompetencji, skarbie. Skoro nawet nie wiesz, czym sie zajmuje tongue_out


                              > on nie chciał, zdaje się, płacić za alkoholika. dla mnie w znaczeniu - utrzym
                              > ywać go. a córka samotnie wychowuje córkę, nie?
                              > poza tym życie niestety nie jest piękna bajka, ludzie robią błędy, nawet jak si
                              > ę ich ostrzega przed nimi.

                              On nie chcial miec w rodzinie alkoholika. Co jest jego dobrym prawem. Niemniej - stosunki z corka ochlodzil, ale nie zerwal. Zerwanie to ostatni rok milczenia, a nie poprzednie piec lub wiecej lat. I nie wiadomo, kto zamilkl pierwszy.


                              > niemniej w dalszym ciągu przeciętnie inteligentny widzi kiedy krzyk nie jest kr
                              > zykiem


                              Nigdy nie jest. Krzyk i krzyzyk to calkiem co innego.

                              a podkreśleniem i się nie czepia. czepianiem zajmują sie osobniki niepr
                              > zyjemne, złośliwe, mające chęć dokopać. głownie z zemsty ze im się argument
                              > nie udaje.

                              Jak ty ?


                              >
                              > już się raz z tym zgodziłam, ale powtórzę - jedno nie przeszkadza drugiemu, czy
                              > li aby udzielić wsparcia gdy dziecko którego wyborów nie pochwalamy potrzebuje
                              > tego.

                              Corka nie jest w potrzebie. Nie jest chora, bezrobotna, zadluzona ani nic w tym rodzaju. Corka chcialaby dostac kase ojca, nic nie wskazuje na to, ze sam ojciec jest jej potrzebny. Wrecz przeciwnie, roczne milczenie sugeruje, ze nie jest.


                              >
                              > ooooooo to wiele wyjaśnia o tobie,
                              > i w tym momencie już ostatecznie przestaje wierzyć ze ty jesteś jakimś psych
                              > ologiem.
                              > kończę wiec dyskusje z tobą bo nie ma sensu dyskutować z kim kto nie ma pojęcia
                              > o czym mówi.

                              Doskonale wiem, o czym mowie. W przeciwienstwie do ciebie.
                              Najczesciej zaleca sie odciecie od osoby uzaleznionej i wspoluzaleznionej, poki ta nie bedzie po terapii.

                              PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Jestes mitomanka czy klamczucha ?





                              --
                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:25
                                tt-tka napisała:

                                > PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Jestes mitomanka czy klamczucha ?

                                23.12.19, 02:19
                                tt-tka
                                Re: Jak przekonać córkę do kontaktu?
                                23.12.19, 02:37
                                Mam wieksze doswiadczenie niz ty w tych sprawach, minnie. Siedze w tym zawodowo od wielu lat. I jedno ci powiem - naciskanie, przypominanie "jestem, czekam" moze tylko wzmocnic awersje.
                                Byc moze dziewczyna zechce kiedys skontaktowac sie z matka, byc moze nie. Ale ruch nalezy do niej. TERAZ tego nie chce.

                                >

                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,169131031,169131031,Jak_przekonac_corke_do_kontaktu_.html?p=169143311


                                tylko mi się teraz nie próbuj wykręcać ze to może wiele znaczyć.
                                bo jeśli "zajmujesz się zawodowo" - jak tu imputujesz,
                                ale jakaś adopcja, sprawami socjalnymi to nie pouczasz innych tonem ex cathedra na temat psychologii miedzy matka a córka.
                                a jeśli już w tym pouczasz, to z pozycji zawodowego psychologa. wiec albo - albo.

                                \Minnie

                                --
                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:33
                                  minniemouse napisała:

                                  > tt-tka napisała:
                                  >
                                  > > PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na
                                  > forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Je
                                  > stes mitomanka czy klamczucha ?

                                  >
                                  > 23.12.19, 02:19
                                  > tt-tka
                                  > Re: Jak przekonać córkę do kontaktu?
                                  > 23.12.19, 02:37
                                  > Mam wieksze doswiadczenie niz ty w tych sprawach, minnie. Siedze w tym zawod
                                  > owo od wielu lat
                                  . I jedno ci powiem - naciskanie, przypominanie "jestem, cz
                                  > ekam" moze tylko wzmocnic awersje.
                                  > Byc moze dziewczyna zechce kiedys skontaktowac sie z matka, byc moze nie. Ale r
                                  > uch nalezy do niej. TERAZ tego nie chce.


                                  No i ? Gdzie twierdze, ze jestem psycholozka ?



                                  >
                                  >
                                  > tylko mi się teraz nie próbuj wykręcać ze to może wiele znaczyć.
                                  > bo jeśli "zajmujesz się zawodowo" - jak tu imputujesz,
                                  > ale jakaś adopcja, sprawami socjalnymi to nie pouczasz innych tonem ex cathed
                                  > ra na temat psychologii miedzy matka a córka.
                                  > a jeśli już w tym pouczasz, to z pozycji zawodowego psychologa. wiec albo - alb
                                  > o.

                                  Bo ty tak uwazasz ? Problemami rodzinnymi zajmuja sie procz psychologow lekarze, pedagodzy, pracownicy socjalni, prawnicy, policja.
                                  Przytocz mi cytat, w ktorym podaje sie za psycholozke. Moje slowa, a nie twoje wyobrazenia. Za twoja wiedze (mizerna) i wyobrazenia (czesto bledne) nie biore odpowiedzialnosci.

                                  > \Minnie
                                  >




                                  --
                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:51
                                    innej odpowiedzi sie nie spodziewałam 🙄
                                    wyraźnie nie napisałaś, ale jak imputujesz ze się czymś zajmujesz zawodowo,
                                    a sprawy o których dyskutujesz dotyczą złożonych pod względem psychologicznym sytuacji to innego wniosku wyciągnąć raczej nie można.
                                    jesli wiec teraz zaprzeczasz i twierdzisz ze jesteś pedagogiem, lekarzem, pracownikiem socjalnym, policjantka, - wszystkim tylko nie psychologiem lub psychiatra to po prostu nie masz uprawnień do wydawania osadów na ten temat w stylu "zajmuje sie TYM zawodowo". nie zajmujesz i tyle. możesz co najwyżej zajmować sie OBOK. ale większego pojęcia o sednie sprawy nie masz - co widać z twoich pozbawionych empatii wypowiedzi.

                                    Minnie

                                    --
                                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                    • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:00
                                      Nie masz pojecia, czym zajmuja sie osoby zawodowe zajmujace sie problemami rodzinnymi. A nawet nie masz pojecia, co sie sklada na te problemy. Co mnie nie dziwi, bo swojej ignorancji w wielu dziedzinach dalas wyraz nie raz i nie dwa.
                                      Nie masz pojecia, jakiej wiedzy i umiejetnosci oraz cech charakteru wymaga to, co robie, a nawet, co robie, ale nie przeszkadza ci to twierdzic, ze nie zajmuje sie tym, tylko obok, cokolwiek przez to rozumiesz.
                                      Jestes tupeciara i ignorantka w wielu dziedzinach, ale nie przeszkadza ci to wypowiadac sie z pewnoscia siebie rownie wielka, jak twoj tupet i niewiedza. I nadal wrzeszczysz.

                                      --
                                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:11
                                        tak tak, kłamczucha, tupeciara, ignorantka, krzykaczka... ... co jeszcze?
                                        za wszelka cenę windujmy w gore własny wizerunek, własne kompetencje przez obrzucanie błotem innych. byle odwrócić uwagę od własnej osoby. brawo ty !!

                                        Minnie

                                        --
                                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 10:29
                                          Minnie, akurat Tt-tka ma rację. Krzyczysz - bo ciągle "dla podkreślenia" używasz "CapsLocka", mimo, że już ci nie raz tłumaczono, iż do podkreślenia używa się wytłuszczenia a nie kapitalików. Kłamiesz, bo wbrew twojej ocenie Tt-tka nigdzie i nigdy (w każdym razie ja nigdzie nie widziałam) nie napisała, że jest psychologiem, a ty upierasz się, że napisała że jest. Ignorantka - także. Nader często wypowiadasz się (nie tylko tutaj, na innych forach też jesteś z tego znana!) z pozycji pseudoautorytetu, podczas gdy nie trzeba być specjalistą by twoje głupie teorie znieść w proch. Ale nawet gdy ci się udowodni głupotę - i tak zapierasz się, że to mądrość. Nagminnie przekręcasz czyjeś wypowiedzi, wyrywasz zdanie z kontekstu i zarzucasz najróżniejsze niefajne kwestie - byle tylko udowodnić swoją rację albo oszkalowwać adwersarza - nawet wbrew prawdzie. To ja to nazwać - intelektem? A tupeciara? I owszem, również nie raz byłam świadkiem, jak zachowywałaś się tak, że nazwanie cię tupeciarą to serio komplement...

                                          --
                                          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                                      • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:45
                                        tt-tka napisała:

                                        > Jestes tupeciara i ignorantka w wielu dziedzinach, ale nie przeszkadza ci to wy
                                        > powiadac sie z pewnoscia siebie rownie wielka, jak twoj tupet i niewiedza. I na
                                        > dal wrzeszczysz.

                                        Tt-tko, nie warto wink Gdy dyskusja dociera do "bo ja mam rację" + ad personam, to sensownie jest ją jedynie uciąć.
                • alin9 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:37
                  Tylko wiesz ten ojciec nie bedzie w imię bezwarunkowej miłości utrzymywać pijaczka (wybór corki).On nie narzuca i kontroluje.Wyrazil swoje zdanie i kontroluje swoje zarobione pieniądze najwyżej.
                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:13
                    alin9 napisała:
                    Tylko wiesz ten ojciec nie bedzie w imię bezwarunkowej miłości utrzymywać pijaczka (wybór corki).

                    a kto mówi żeby utrzymywał pijaczka? (btw skąd ten pijaczek się wziął w ogóle?)

                    On nie narzuca i kontroluje.Wyrazil swoje zdanie i kontroluje swoje zarobione pieniądze najwyżej.

                    jak najbardziej narzuca i kontroluje skoro swoje postępowanie uzależnia od "ponieważ ty wybrałaś tego typa i zrobiłaś z tym przypałem dziecko".
                    z tego jest jeden jedyny wniosek: gdyby zrobiła tak jak ojciec chce, to byłyby i pieniądze, i kontakty.


                    Minnie
                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                      • bistian Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:25
                        alin9 napisała:

                        > Powiem Ci coś strasznego.Nie dosc,że się wzial to jeszcze rozmnozyl.Niczego nie
                        > uzależnia.Z wnuczki pewnie się cieszy.Ale ojciec dziecka to przypal i tego nie
                        > zmienisz.

                        Nie ma czym się tak emocjonować. W poście startowym jest napisane, że pani ma dochód miesięczny na poziomie 3,5 miliona. Z takimi pieniędzmi, można dawać sobie radę samemu, nawet bez wsparcia emeryta. big_grin
                        Gimbaza się bawi, wymyślając historie, Wy to przeżywacie, jakby się to wydarzyło naprawdę w waszej rodzinie.
                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:38
                        ojejku, jeszcze raz - ojciec biologiczny alkoholik, w porządku.
                        ale rzuciła go, dziecko wychowuje sama przecież, od zdaje sie 5-ciu lat. wiec jakie utrzymywanie alkoholika?
                        no i ileż można mieć pretensje za przeszłość.

                        a uzależnia jak najbardziej, służę cytatem

                        powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi .

                        --
                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:15
                          No nie, Minnie. Skoro już czytasz uważnie to czytaj całość. Córka ma pięć lat, ale nie wiadomo od kiedy pani mieszka sama. Może od zobaczenia dwóch kresek na teście, a może od dwóch miesięcy. Oraz wszystko pomiędzy.

                          --
                          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:07
                  Minnie - a nie sądzisz, że na ferowanie takich "wyroków" masz po prostu za mało danych? No, nie, ty wszak nieomylna jesteś... Hipotetycznie:
                  Wyobraźmy sobie sytuację sprzed sześciu - siedmiu lat. Córka dobiega 30 (obecnie ma 36), dostaje "małpiego rozumu" na tle może i przystojnego, ale ostro balującego, wiecznie bez pracy chłopaka/mężczyzny. Ojciec, który dotąd wspierał, pomagał, ostrzega, że to "nicdobrego", ale ona jak ćma leci w ten ogień, bo zakochana. Ojciec nadal wspiera, pomaga. Po jakimś czasie dostrzega, że jego pomoc idzie na chlanie "zięciunia" i przykręca kurek, na zasadzie "Córcia, TY możesz zawsze przyjść do mnie, zjeść obiad itd, ale grosza ci do ręki nie dam, bo wszystko ten twój przechla!". Córka "unosi się honorem", wywrzaskuje ojcu, że jest egoistą, tyranem, że chce ją zmusić do zerwania z tym "cudownym" człowiekiem itd, wychodzi trzaskając drzwiami. Następuje ochłodzenie stosunków. Po jakimś czasie rodzi się wnuczka, ojciec chce naprawić stosunki, ale córka stawia jako "warunek", że zaaprobuje pana pijusa i w pełni przywróci pomoc finansową dla stadła. Na to nie ma zgody, więc stosunki pozostają chłodne, ojciec za każdym razem słyszy niemiłe uwagi. Rok temu niespełna czteroletnia wnusia radośnie mu wyszczebiotała, że mamusia o nim mówi, że jest "stary pierdroła, coby zdechł, bo sępi kasę!" - córka zapytana o powyższe zachichotała i kwestię spłyciła "Oj, mała coś źle zrozumiała!"...
                  Serio, uważałabyś w takich okolicznościach, że ojciec nadal powinien pompować SWOJĄ forsę, ciężko zapracowaną, w dorosłą babę, która co prawda wg więzów krwi jest jego córką, ale realnie ani go nie lubi, ani nie ceni, ani nie szanuje, za to domaga się kasy?
                  Podkreślam - JA nie wiem jak sytuacja wygląda. Więc nie oceniam. Ale w pełni się zgodzę z Tt-tką, że są sytuacje, w których pomimo bliskich więzów pokrewieństwa kontakty należy ograniczyć lub wręcz zlikwidować. Dodajmy też, że w TEJ sytuacji pani się żadna krzywda nie dzieje i nie działa - ojciec ją wychował, wyposażył na start, zadbał, by stanęła na nogi, jest samodzielna, ma pracę itd.

                  --
                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
            • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:44
              Normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie, żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to córka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu. Nie dziwi mnie takie pragnienie, też tego oczekuję od swojego ojca. A chęć aby dorobek życia w rodzinie, przechodził na następne pokolenia też mnie nie dziwi. Wydaje mi się, że to norma w kochającej się rodzinie.

              --
              super_hetero_dyna:
              "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
              • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:46
                livia.kalina napisała:

                > Normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie,
                > żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to cór
                > ka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu.

                "nie widzieli się przez rok"
                myślę, że gdyby tego chciała, kontaktowałaby sie z ojcem częściej
                dużo częściej
                • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:55
                  Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal. Ojciec o jej wybór życiowy, córka o jego stosunek do jej dziecka. Gdyby nie jej oczekiwania i ten żal, że ojciec zawiódł, nie musieliby się na tak długo rozstawać.

                  --
                  super_hetero_dyna:
                  "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
                  • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:01
                    livia.kalina napisała:

                    > Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal. Ojciec o jej wybór życ
                    > iowy, córka o jego stosunek do jej dziecka. Gdyby nie jej oczekiwania i ten żal
                    > , że ojciec zawiódł, nie musieliby się na tak długo rozstawać.
                    >

                    moment
                    ojciec, owszem, miał żal, że córka - wbrew jego radom - wyszła za nieodpowiedzialnego alkoholika i urodziła dziecko, skutkiem czego ojciec ochłodził stosunki - co, jak widać, córka zaakceptowała, bo nie widziała ojca rok

                    ja tu nie widzę, aby jej zależało na dobrej relacji jej ojca z jej córką

                  • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:12
                    A z ciekawości - skąd to wiesz? Bo w poście startowym NIE MA NIC na temat dlacze4go tego kontaktu przez rok nie było... Może oboje mięli żal, może ojciec, apodyktycznie powiedział "Wybrałaś palanta/przypała to nie mam już córki!", a może córka, po tym jak ojciec ograniczył pomoc idącą głównie na nic nie wartego zięcia oznajmiła , że sknery i starucha nie chce w życiu i tego tez nauczyła córkę?

                    --
                    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                    • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:18
                      bo gdyby "normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie, żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to córka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu" to raczej zabiegałaby o dobre stosunki z ojcem
                      • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:48
                        Nie, Bo, Livia stwierdziła, że "Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal". No to się zastanawiam SKĄD wie, że żal był po obu stronach, a nie np z jednej strony żal a z drugiej złość, albo żal, gniew i zerwanie kontaktów było tylko z jednej ze stron, a druga nawet i czas jakiś zabiegała, próbowała, ale bez skutku?

                        --
                        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                        • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:33
                          Moim zdaniem, bo_ob słusznie zauważyła, że jeżeli córce zależałoby na relacjach z ojcem i relacjach jej dziecka z dziadkiem to by o nie zabiegała. A ja chciałam wyrazić, że takie zerwanie stosunków (na tak długo i totalne) nie musi być wyrazem obojętności, równie dobrze może być właśnie objawem temperatury uczyć, tego jak bardzo zależy, jesli jakies zachowania drugiej strony bardzo ranią.

                          --
                          super_hetero_dyna:
                          "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
                          • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:57
                            Ale napisałaś "Nie widzieli się, bo OBOJE mięli żal". I o to mi chodzi. Skąd wiesz, że oboje? A nie, że tylko jedno? Skąd wiesz, że córka ma żal o stosunek ojca do jej dziecka, a nie np jest chciwą suczą, która szlag trafił, jak tatuś odmówił finansowania jej męża - pijaczka? Skąd wiesz, że ojciec nie jest apodyktycznym draniem terroryzującym od małego córkę, usiłującym tak samo terroryzować wnuczkę, któremu wcale nie jest żal tylko jest wściekły, że mu się córka zbiesiła i to ma być rodzaj "kary"? Piszesz w trybie "tak jest", podczas gdy tak na prawdę - nie wiadomo kompletnie nic...

                            --
                            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
              • kornelia_sowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:53
                W kochającej rodzinie livio, to nie chodzi o to, żeby seniorzy wszystko oddawali następnym pokoleniom.
                Dziadek też człowiek.
                Ma prawo "pożyc"

                Bardzo mnie cieszy że mój tata kocha moje dzieci, chce z nimi przebywać, odwiedza.
                Oczekiwań, żeby im dawał majątek nie mam.
                Mój tata żyje skromnie.
                Gdy pewnego.dnia zechce sprzedać swoje nieruchomości, by poprawić komfort życia, to jego święte prawo.

                On na to pracował.
                Nie moje dzieci

                  • karen_ann Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 10:44
                    Senio pożyć może ale dziadkiem czy ojcem jest się całe życie a nie znika się nie utrzymując relacji. Jak mu nie wyjdzie i zostanie bez kasy i w chorobie to się odezwie do córki? Tu nie tylko chodzi o kasę ale o relację i wzajemne bycie ze sobą. Tutaj mamy egoizm ojca w stylu mam gdzieś stado robię co chcę. To nie jest dobre. Jeżeli chcemy żyć dla siebie to nie zakładamy wogóle rodziny.
          • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:53
            Nie znamy całej sytuacji a wyrokujemy? Bo MOŻE było tak, że córka x razy słyszała obelgi od tatusia - tyrana. Ale równie MOŻLIWE, że ojciec prosił córkę, by nie wiązała się z tym człowiekiem bo (tu argumenty), córka mimo to się związała, ojciec nadal jej pomagał itd, acz zięcia nie lubiąc, wnuczkę przyjął do wiadomości, a potem np dowiedział się, że cała jego pomoc idzie na prochy zięcia, bo zaślepiona córunia zapatrzona w mężusia oddaje mu wszystko? A gdy przykręcił kurek z pomocą - to nagle okazał się być starym dziadem, egoistą, tyranem i licho wie czym jeszcze, dodajmy, że dzieci bardzo szybko "łapią" określenia roedziców i słówka - jak raz czy dwa usłyszał od wnusi, że jest starym osłem czy kutwą, który niechby wyciągnął kopyta, by można dowolnie korzystać z jego kasy - mogło go to mocno zniechęcić. Nie mamy informacji czy do zerwania kontaktów doszło ze strony córki czy ojca: bo mogło być tak, że ojciec postawił sprawę "wybrałaś jego nie mnie to won!", ale równie dobrze mogła córka powiedzieć "Nie dasz kasy to po kij mi stary pierdoła!". OBIE sytuacje są równie prawdopodobne i w równym stopniu możliwe - ale ty już oceniłaś...

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
        • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:18
          Nie powiedzial prawdy. Przede wszystkim urodzila dziecko sobie, nie "przypalowi". I to jest tez wnuczka tego ojca.
          Jak panu nie pasuje, ze sie pomylila co do faceta, to niech sie zastanowi jaki obraz faceta jej przekazal. Moze dolozyl swoja cegielke.
          • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:25
            Nie porównywałabym ojca, który samotnie wychował córkę i wspomagał ją finansowo, do alkoholika, który dziecka nie widuje i na nie nie płaci. Jaki by nie był ten ojciec naszej bohaterki, to chyba jednak inny kaliber niż jej partner. I może dziadek jest dlatego tak źle nastawiony, że jednak przekazywał córce inne wzorce?

            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
            • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:36
              Jakby przekazal inne wzorce to albo by sie nie wkopala, albo by pomogl sie wykopac. Rozgoryczony tez moze byc, ale normalny rozgoryczony nie jechalby wywijac w swiatowej stolicy dzieciecej prostytucji suspicious Zwlaszcza, ze jak rozumiem miejsce pobytu ma byc corce nieznane. Moze mu wstyd za to, co planuje i dlatego nie chce go podac.
              • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:14
                Z postu startowego wynika,ze ojciec jej odradzal,nie podobal mu sie Typ, a ta zrobila swoje.Sorry twoim zdaniem mial ja w wiezy zamknac?

                --
                "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
                • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:20
                  Przecież każdy kto podejmuje zła decyzje życiowa, np wybiera partnera który okazuje się pomyłka, robi to z winy rodziców. Natomiast przekazanie „odpowiednich wzorców” zapewnia wyłącznie szczęśliwe związki oraz odstrasza potencjalnych alkoholików. Po prostu wiadomo ze tak jest i samotne matki miały po prostu kijowych ojców (a wręcz jak tu czytamy, również pedofili). Takie rzeczy tylko na ematce.
                • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:20
                  Nie, ale moglby chociaz uwzglednic, ze dziecko ma dwoje rodzicow i nie tylko "przypalowi" corka to dziecko rodzila, ale tez samej sobie. I ze to dziecko przypala to jego wnuczka. Mysle, ze by wystarczylo.
      • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:18
        Ale ojciec nie obraził samego dziecka, tylko nazwał jego ojca przypałem. No, ewentualnie, w podtekście, ocenił życiowy wybór córki. Ale zdaje się, że ocenił go prawdziwie, skoro ojciec dziecka jest alkoholikiem, dzieckiem się nie interesuje i alimentów nie płaci?
        Jak się córce podejście ojca nie podobało, mogła nie brać od niego dodatkowych pieniędzy.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
        • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:31

          no własnie obraził dziecko. W moim mniemaniu jego słowa znaczyły ni mniej, ni więcej, tylko to, że w jego rodzinie dziecka z takiego ojca być nie powinno.
          Czyli - lepiej by było, gdyby wnuczki na świecie wcale nie było.

          Tak odbieram jego słowa. pewnie nie raz rzucone w eter.


          --
          Paweł

          Moje dziecko powiedziałosmile
          • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:39
            Czy "nie raz rzucone w eter", tego nie wiemy, więc nie twórzmy rzeczywistości. Ja rozumiem te słowa inaczej niż Ty, nie jako oceniające samo dziecko, tylko jego ojca i wybór córki, którego nie akceptował. No i tak jak córka ma prawo podejmować własne, nawet nietrafione decyzje, tak ojciec ma prawo ich nie akceptować. Skąd dąs u córki? Uważam, że córka nie ma prawa w y m a g a ć od ojca pomocy, a że liczyła na nią i się przeliczyła? No przykre, ale to jej problem.

            --
            Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
      • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:18
        A zabezpieczanie dzieci nie należy czasem do rodziców? I to też w pewnych granicach, bo oddawanie im całego majątku obowiązkiem nie jest?
        A poza tym, może wnuczkę już zabezpieczył jakoś? - on córce zapowiedział, że o n a grosza nie zobaczy.

        --
        Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
      • kornelia_sowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
        Aha, aha.

        Jak dziadek ma dwoje dzieci i każde z nich zechce mieć 8 własnych to dziadek powinien mieć automatycznie ochotę wydawać zarobione przez SIEBIE pieniądze wydawać na 16 wnuków.

        Czy tyczy się to tylko dziadków do.max 3 wnucząt?
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:33
      Patrz a mogła trafić do domu dziecka.
      No są tacy ludzie, że jak idzie coś nie po ich myśli to koniec znajomości.
      Mój sąsiad nie chce widzieć pierworodnej córki, bo ta śmiała się rozwieść, i nie widzi, bo dziewczyna mieszka daleko, daleko, daleko i ma nowego męża którego on nie zna, piękny dom i udane życie.
                      • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:22

                        " Ale ciekawe, że córkom pierwsze co przyszło na myśl, to bzykanie nieletnich."

                        to, że jestem czyjąś córką jest tutaj zupełnie zbędne.
                        A z czego słynie "hulanie starszych bogatych panów w Tajlandii" nie jest tajemnicą.



                        --
                        Paweł

                        Moje dziecko powiedziałosmile
                        • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:43
                          pojedź do Tajlandii to zobaczysz tych bogatych panów ze swoimi tajskimi partnerkami - najczęściej w zbliżonym wieku, może -10 lat wiekowo. Tajki wyglądają mega młodo i normalne zbliżone wiekiem partnerki są dla samotnych panów z Europy bardzo atrakcyjne. I takie pary się widuje.
                          podziemie z dziećmi tez istnieje (w Europie tez) ale ładna trzeba mieć paranoje żeby w tym upatrywać cel przeprowadzki przypadkowego normalnego człowieka.
                      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:23
                        Serio? W ogóle nie miałam skojarzeń osobistych, po prostu samotni, starzy biali i majętni faceci z Europy w medialnym obrazie jeżdżą do Tajlandii w jednym celu. Jeśli obraz reportażowo-medialny głęboko zafałszowuje obraz rzeczywisty, to biję się w pierś.
                      • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:35
                        Tez mi się to rzuciło w oczy - ładnie trzeba mieć głowę napchaną syfem żeby na hasło „emeryturę spędzę w Tajlandii” myśleć o pedofilii. Takie wyprowadzki są popularne pośród bogatszych emerytów - zapewne dlatego ze zachodnia europa pedofilami stoi.
                        Ludzie opamiętajcie się.
                          • nenia1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:49
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Bo polscy emeryci w większości mają plan podobny do twoich oczekiwań. Zabezpieczyć wnuki.
                            Sądzę, że jednak będzie się to zmieniać.
                            Tajlandia jest po prostu tania, do codziennego życia. Do tego piękne plaże, bardzo dobre jedzenie i przyjaźnie nastawieni do obcych mieszkańcy.
                          • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:53
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Jeszcze nie sa, ale zaczna. Polscy emeryci zaczna wyfruwac z gniazda jak im tylko ciezko wypracowana emerytura pozwoli.
                            Przewiduje ze juz niedlugo, prorokini jestem big_grin


                            --
                            - Halo, pralnia?
                            - Sralnia, k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
                          • cruella_demon Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:01
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Bo polscy emeryci myślą o tym jak nie umrzeć z głodu jednocześnie opłacając wszystkie rachunki.


                            --
                            Co tam uczyć, żyć! Dlatego na Śląsku nikt się nie uczy, po prostu ludzie się rodzą, kopią grób i czekają. A że to trwa to z nudów kopią dalej i taka jest geneza wydobycia węgla.
                            (35wcieniu)
                      • aandzia43 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:12
                        swinki_trzy napisała:

                        > Pomysłu, by jechać może i nie mają. Ale ciekawe, że córkom pierwsze co przyszło
                        > na myśl, to bzykanie nieletnich. W sumie znają swoich rodziców i wiedzą na co
                        > było by ich stać.

                        Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia" w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.


                        --
                        "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:14
                          aandzia43 napisała:

                          > Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia
                          > " w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.


                          serio?
                          mnie po pierwsze przychodzi do głowy pyszne jedzenie i pogoni ludzie

                          może po prostu nie każdemu wszystko kojarzy się z seksem
                        • nenia1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:48
                          aandzia43 napisała:


                          > Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia
                          > " w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.
                          >
                          Może znającego życie, ale raczej nie znającego świata.
                    • pade Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:57
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Pan zaznacza, że jedzie tam wydać spieniężony majątek i żyć z rozmachem.

                      Ma prawo. Zapracował na ten majątek.


                      --
                      "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
                    • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:59
                      A dla ciebie "żyć z rozmachem" jest jednoznaczne z tym, że pieprząc nieletnią? Nie może sobie pan uznać, że DLA NIEGO życie z rozmachem to leżenie w słoneczku, picie pinacolady i pojadanie owoców z własnego krzaka? Skoro tobie się wszystko tylko z d... nieletnich kojarzy to sugeruję seksuologa - może nawet habilitację na twoim przypadku zrobi, jakaś korzyść będzie?

                      --
                      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:17
                        Spokojnie, bo się zachłyśniesz tym wysokim C. Rzadko kiedy interpretacja "życia z rozmachem do ostatniego grosza" polega na polegiwaniu na słoneczku i skubaniu owoców z własnego krzaczka, bo to by oznaczało, że każdy działkowicz żyje z rozmachem.
                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:35
                          Ale nie dla każdego życie z rozmachem oznacza koniecznie pedofilię, jak dla ciebie. Umówiłaś już sobie wizytę u specjalisty?

                          --
                          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                            • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:08
                              I? Czy Human coś tam co przywołujesz twierdzi, że WSZYSCY starsi, samotni mężczyźni jadą tylko celem puszczania się nie nieletnimi? Nie? A więc to jednak twoje zboczenie, że każdy samotny starszy człowiek jadący do Tajlandii MUSI być pedofilem? Specjalista umówiony? Skoro dla kogoś hasło "Tajlandia = Aaaaa.... pedofil!!!" to leczenie potrzebne...

                              --
                              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                            • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:24
                              > że dojrzali, biali, samotni i zamożni mężczyźni jeżdżą do Tajlandii samodzielnie (nie z wycieczkami) głównie
                              > po to, żeby spacerować po plaży.

                              Triss, co ci szkodzi uwierzyc ze nie wszyscy jak jeden maz sa pedofilami czy amatorami mlodocianych prostytutek. No i raczej emeryci nie sa juz tacy jurni - sexturysci sa duzo mlodsi.

                              Nie wszyscy lubia spacerowac po plazy, za to lubia w dzien grac w golfa, wieczorem w brydza, jadac dobrze i zdrowo, nie przejmowac sie zmywaniem garow, nie przejmowac sie molami w futrze czy przemoczonymi rozdyzdanym sniegiem butami.

                              Nie zazdroszcze ci swiata widzianego twoimi oczami, musi byc przykry.

                              --
                              https://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
                • ichi51e Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:11
                  Na buddyzm chce przejsc pewnie. No i zawsze interesowal sie ta egzotyczna kultura

                  --
                  wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:16
                    Zapewne. Bedzie sie laczyl ze wszechswiatem lapiac tajlandzka mikroflore. Przy okazji pewnei sprawdzi eksperymentalnie czy zla karma wraca (ta ze wspieranai przestepczosci i wykorzystywania dzieci).
                • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:26
                  On jedzie do Tajlandii prawdopodobnie, to nie jest jeszcze powiedziane na bank. To po pierwsze. Po drugie Tajlandia jest stosunkowo tania, ma wiele innych zalet turystycznych i nie mam tu na myśli usług nieletnich prostytutek. Jak można tak kogoś z góry oceniać, jeśli się go nawet na oczy nie widziało, a wiadomości podane przez wątkodawczynię nie są pewne?

                  --
                  Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
                • ewkadrzewka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:41
                  Bo to kraj na europejską kieszeń, mają rajskie plaże i słoneczną pogode. I mieszkają tam normalni ludzie. A opinia ze tam tylko seks i pedofilia jest taka jak to, ze w Polsce wszyscy kradaną. To ile ukradłyście dziewczyny?
                • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:19
                  Mnostwo emerytow niemieckich osiada w Tajlandii, bo tam moga jesc na miescie dzien w dzien, wydatek 1euro i nawet tego nie odczuja.Prad,znajomy placi 6euro a Klima dziala caly czas.Ze swoimi emeturami moga zyc a,a nie wegetowac.Tajlandia jest idealna.

                  --
                  "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
                  • chatgris01 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
                    edelstein napisała:

                    > Mnostwo emerytow niemieckich osiada w Tajlandii,

                    Francuskich też. Z podobnych powodów. Choć po 80 wielu wraca do Francji, bo koszt i poziom opieki medycznej jednak mocno odbiega od francuskiego...


                    --
                    https://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif

                    Śpieszcie się czytać wątki, tak szybko odchodzą.
                    • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:54
                      Co co znam po prostu przyjezdzaja sie leczyc do Niemiec,chociaz podobno buduja sie Kliniki wlasnie dla takich emerytow.Na marginesie ostatnio znana mi 58 latka wyjechala do Tajlandii,pracowac,znudzilo jej sie w kraju.Nie wiem skad podejtzrnia o pedofilie

                      --
                      "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:01
          A skąd ci się, na Zeusa, wzięła ta prostytucja? Może facetowi się klimat Tajlandii podoba? Ostatnio mój brat z bratową i dwojgiem pełnoletnich dzieci (synem i córką) pojechali na prawie dwa miesiące do Tajlandii. Na pewno po to, żeby pedofilię rodzinnie uprawiać! Skoro decyzje życiowe tobie się kojarzą tylko dziecięcą pornografią/prostytucją - powinnaś poszukać dobrego psychiatry...

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
          • riki_i Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 18:28
            Rozróżniasz wycieczkę turystyczną brata z bratową i dwójką dzieci od podróży - pomyślanej teoretycznie jako 'na zawsze' - faceta, który z góry zapowiada, że chce "żyć jak król"?

            O ile pamiętam z lekcji historii królowie nie byli wzorami ascezy seksualnej.
            • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:16
              A ty przyjmujesz do wiadomości, że nie każdy jak Triss myśli tylko o nieletnich du.pach? I że dla faceta, który całe życie tyrał, utrzymywał i sowicie wspomagał córkę, użerał się z własną firmą, ZUSami, srusami, pracownikami itd - określenie "żyć jak król" może oznaczać wcale nie małoletnią prostytutkę, a właśnie święty spokój na hamaku, pinakoladę i brzoskwinie, oraz maksymalną odległość od zachłannej córeczki, która uważa, że staruch nie ma prawa zrobić co chce, bo ona chce kasę ze spadku po nim - najlepiej od ręki?

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
            • kandyzowana3x Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:36
              Radzę uaktualnić wiedze. Tajlandzkie wioski emaryckie to obecnie ogromny biznes, nie chodzi wcale o pedofilię itd, ale właśnie o luksusowe domy opieki z samodzielnymi domkami, zorganizowana opieka i restauracyjnymi daniami. Tajlandia ma nawet wizy emeryckie.