coronafela
06.04.20, 18:26
To ja, Nanga.
Zmieniłam nick na czas zarazy, może do końca życia.
BO
stało się coś, w co nigdy bym nie uwierzyła, że się stanie, gdyby mi powiedziano wcześniej: przepoczwarzyłam się w Felicjana Dulskiego.
Co prawda nie krążę wokół stołu, ale każdą rozmowę telefoniczną - a jak wiecie z doświadczenia, nie brakuje ich - prowadzę maszerując z jednego końca mieszkania na drugi, czasem z dodatkiem balkonu.
To od kiedy dowiedziałam się, że rowerki stacjonarne przysyłają wyłącznie rozkawałkowane.
Efekty są, a jakże. Przechodzę sprężystym krokiem parę kilometrów dziennie. Poprawia mi to nastrój i w ogóle jest git.
Ale jednak...