13.04.20, 22:45
Wierzycie w sny? W ich prorocza wartość?
Ja nie wierzę ale miałam ostatnio bardzo dramatyczny i sugestywny sen. Umarłam w nim w dramatycznych okolicznosciach i nie obudziłam się od razu... Boję się zasypiać, to uczucie ze snu towarzyszy mi nawet w dzień.
I zaczynam (pewnie bez sensu) rozmyslac że ten sen cos oznacza. Wg netu radykalne zmiany w życiu... Boję się...
Obserwuj wątek
    • szara_w Re: Sny 13.04.20, 22:54
      W sny nie wierzę...wyśniłam już tyle strasznych rzeczy i nic na szczęście sie nie sprawdziło.
      Uważam, że sen, to wypadkowa przeżyć, lęków, tego wszystkiego co nam w głowie siedzi. Z tego czasem wytwarzają sie różne rzeczy... Już bardziej wierzę w "oświecenia", czyli spływające na mnie na jawie silne przeczucia/pewność, które okazały się prorocze, kilka razy w życiu.
    • alpepe Re: Sny 13.04.20, 22:54
      Koronawirus, nic więcej.
      • ivanova Re: Sny 13.04.20, 22:56
        Nie umarlam na koronawirusa wink
        Może faktycznie to jakas wypadkowa lęków w zwiazku z obecną sytuacją.
        Ale to pierwszy raz w zyciu kiedy mialam az taki sen...
        • coronafela Re: Sny 13.04.20, 23:01
          Może z czegoś bardzo ważnego zrezygnowałaś, w głębi duszy, i nawet jeszcze sobie tego nie uświadamiasz, a sen tak to pokazał.
        • alpepe Re: Sny 13.04.20, 23:11
          Chodzi wyłącznie o tę nienormalną sytuację, nie mówiłam o przyczynie śmierci we śnie.
          • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:14
            Wiem smile
    • pani_tau Re: Sny 13.04.20, 23:02
      No jakby moje sny się sprawdzały to by o tym pisały wszystkie serwisy informacyjne.
      • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:05
        Takue sny to tez miewalam. Chodzi mi o to ze ten sen był bardzo osobisty i bardzo traumatyczny. To mnie przeraża.
        • nenia1 Re: Sny 13.04.20, 23:21
          Doświadczyłaś pewnie silnych emocji, dlatego tak się czujesz, nie martw się, to tylko sen, żyjemy w trudnych czasach i na psychice to też się obija. Też kiedyś miałam taki sen, niby nic, ale lęk jaki mnie w nim ogarnął pamiętałam długo po obudzeniu. Co ciekawe sen miał specyficzną kolorystykę, wszystko w nim wyglądało jak przedruk ze starej gazety, całość snu działa się w kolorze sepi. Śniło mi się, że widzę z daleka dziecko, bardzo małe dziecko, kompletnie gołe, siedzące na brzegu studni, kołysało się, chciałam podbiec, krzyknąć, ale coś jakby wbiło mnie w ziemię, głos ugrzązł w gardle, nagle dziecko straciło równowagę i wpadło do środka, zaczęłam biec, spojrzałam do środka studni, ale nic nie było widać, całkowita ciemność i zaczęło się czekanie na odgłos upadku ciała. Długo nic nie było słychać i to było przerażające i nagle z wnętrza wydobył się głuchy dźwięk dzwonu, zrozumiałam, że w studni gdzieś na dnie był ogromny dzwon, w który uderzyło ciało dziecka. Było po wszystkim. Obudziłam się i ten lęk pamiętam do dzisiaj. Ale nic się później nie stało.
          • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:26
            Mi kiedys przysnilo sie ze mój synek wypadl z okna. Mieszkalismy wtedy na 8 piętrze i pamietam jak w tym snie patrzylam na jego ciałko leżące na trawie...
            Ale emocje z terazniejszego snu sa zdecydowanie mocniejsze...
    • nenia1 Re: Sny 13.04.20, 23:05
      Mam nadzieję, że nie mają proroczej wartości, ostatnio mi się śniło jak wychodzę z lasu na słoneczną łąkę prowadząc dysputy filozoficzne z misiem i zajączkiem...
      • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:07
        To fajny sen smile
        • nenia1 Re: Sny 13.04.20, 23:09
          Bardzo, zwłaszcza miś był sympatyczny, ale mimo wszystko nie chciałabym się natknąć na niego w lesie smile
      • mondovi Re: Sny 13.04.20, 23:43
        Mnie kiedyś "gonił" niedźwiedź, w lesie, pod górę, a potem minął mnie i zaczął robić masaż pleców żubrowi, który leżał na polanie.
    • stephanie.plum Re: Sny 13.04.20, 23:14
      kiedy desperacko starałam się o ciążę, przyśniło mi się, że w niej jestem.
      i w tym śnie poszliśmy z mężem na USG, wzruszeni jak nie wiem co.
      a tu lekarz mówi, że jest problem: "to nie jest dziecko, proszę pani. to jest pies. czasami tak się zdarza, anomalia genetyczna. zwykle rodzi się niewielki, zdrowy kundelek".

      dotąd pamiętam ten sen, tak psychodelicznego nie miałam ani przedtem, ani potem.

      ostatnio śniło mi się, że mąż miał kochankę, czy to prorocze, nie wiem...

      ech koronawirusa w snach jeszcze nie ma
      • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:16
        Ja zginelam od strzału w głowę... Masakra...
        • stephanie.plum Re: Sny 13.04.20, 23:17
          ale bolało? czy co?
          • ivanova Re: Sny 13.04.20, 23:20
            Nie, ale ciężko opisac to uczucie. Bo sen trwal jeszcze chwilę. Mam ciarki nadal i boję sie spać.
            • tomato.soup Re: Sny 14.04.20, 00:42
              Też kiedyś we śnie zginęłam od strzału w głowę. Według mojego mózgu umieranie jest jak zasypianie, zapadanie się w sobie. Ciężko to opisać, ale przerażające to dla mnie nie było. I nie martw się, śniło mi się to wieki temu i nadal żyję 😆
      • alpepe Re: Sny 13.04.20, 23:19
        Ostatnio obudziłam się wkurzona na mojego przyjaciela, bo śniło mi się, że zataił przede mną, że ma córkę Joyce, obecnie dorosłą. Ale to nic, że ma tę córkę z mężczyzną!!!
        Po obudzeniu się byłam wściekła na niego chyba jeszcze przez dwa dni. Oczywiście nie ma żadnej córki, na pewnie nie ma dorosłej córki, na pewno nie dałby jej na imię Joyce, bo kiedyś znał jedną Joyce i była ona głupia, i jej nie lubił, no i jednak nie da się, by dziecko biologiczne urodziło się dwóm mężczyznom bez pomocy żeńskiej... No i on jest stuprocentowo heteroseksualny...
        • mondovi Re: Sny 13.04.20, 23:45
          Hahaha. A najlepsza jest ta autentyczna złość i inne emocje po śnie.
      • aandzia43 Re: Sny 13.04.20, 23:26

        > dotąd pamiętam ten sen, tak psychodelicznego nie miałam ani przedtem, ani potem

        Zacny towar był big_grin
    • aandzia43 Re: Sny 13.04.20, 23:23
      Odkąd korona rządzi i żyję inaczej niż wcześniej śnią mi się dziwaczne rzeczy. Np. rodzę albo karmię (pomijając całą barwną i wielowarstwową fabułę, bo sny mam bardzo kolorowe i rozbudowane ostatnio). Jestem stara i od stu lat nie mam żadnych zapędów prodzieciowych, jedyne co mi przychodzi do głowy jako wytłumaczenie tego dziwacznego stanu rzeczy to poczucie zmian nieubłaganie nadciągających i konieczności stawienia czoła nowemu. Ciąża, poród - zmiany, wylęganie się nowego.
    • fibi00 Re: Sny 13.04.20, 23:42
      Moje sny czasem się sprawdzają. 3 razy wyśniłam "porody": raz śniło mi się że moja ciężarna koleżanka urodziła trojaczki-nie urodziła trojaczków ale urodziła córeczkę w tę noc kiedy miałam ten sen. Za drugim razem obudziłam się i mówię mężowi że śniło mi się że dzwonił mój brat z wiadomością że bratowa urodziła-kilka minut później zadzwoniła moja mama z informacją że dzwonił mój brat że jego żona w nocy urodziła. Za trzecim razem moja sąsiadka oczekiwała na poród,termin porodu był na 6ego kwietnia. Przyśniło mi się że urodziła 29ego marca. Zastanawiałam się czy jej o tym powiedzieć ale się nie odważyłam żeby nie uznała mnie za idiotkę. Urodziła 30ego marca 10 minut po północy. Dopiero wtedy opowiedziałam jej o moim śnie a ona na to że pewnie urodziłaby 29ego ale porodówka była zajęta i musiała ściskać nogi 😉. To z tych które utkwiły mi w pamięci najbardziej.
      Ale ostatnio też miałam sen, trochę związany z koronawirusem. Śniło mi się że chodziłam z psem po polach bo był już zakaz spacerowania z psami. Mój mąż zawołał z okna że mam uważać bo podobno patrolują okolice. A że mój pies to prawie kieszonkowiec więc na wszelki wypadek wsadziłam go pod kurtkę. Nagle poczułam że go nie ma, patrzę a on biegnie w stronę domu a za nim podąża owczarek niemiecki mojego brata który musiał uciec z kojca. Wiedziałam że jak dorwie mojego psa to go rozszarpie bo pies brata był agresywny. Zaczęłam biec w stronę domu i wołałam mojego męża żeby jak najszybciej otwarł psu drzwi żeby owczarek go nie dopadł. Darłam się tak że się obudziłam. Rano spytałam męża czy czasem nie krzyczałam przez sen i opowiedziałam co mi się śniło. Potem zadzwonił do niego mój tata na pogaduszki i opowiedział mu jak to wieczorem został pogryziony przez psa mojego brata który uciekł z kojca i dorwał kota. Tata rzucił się kotu na ratunek,wołał wszystkich po kolei bo nie umiał sobie poradzić ale w końcu mu się udało z tym że pies ugryzł go w łydkę. Mój mąż zaraz powiązał to z moim snem😉.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka