Dodaj do ulubionych

dylemat emamy

20.05.20, 10:05
Małżeństwo z 20 letnim stażem (oboje ok. 40stki)

- 2 szkolnych dzieci
- wspólny majątek
- idealny związek jeśli chodzi o inwestowanie, oszczędzanie, planowanie
- fajne mieszkanie , dobre auto, wakacje za granicą
Przysłowiowa idealna fb rodzina


Problem polega na tym, ze miedzy para wszystko się "wypaliło", nie ma wspólnych spotkań, wyjść (poza wakacjami), w domu rozmawia się tylko o dzieciach, pomiędzy małżonkami nie ma zupełnie NIC ( uczucie ).
Klotnie, a raczej " ciche dni " trwają nawet miesiąc. Dzieci oczywiście wszystko widza.

Nastąpiła rozmowa nt. rozstania. Mieszkanie znalezione, data rozwodu wyznaczona i przychodzą dylematy..
Czy to dobra decyzja
Jak dzieci zareagują/czy powinno sie im to robic ( 10, 13 lat)
Czy damy rade osobno
Majatek podzielony po równo to jednak nie cały majątek

Drogie emamy, czy któraś miała podobnie; ze rozstała się ze swoim mężem, ponieważ nie czula juz nic do niego poza tym ze był dobrym kumplem?

Obserwuj wątek
      • bergamotka77 Re: dylemat emamy 20.05.20, 10:57
        Wrażenie dopiero się zaczną wink Dziewczyno wątkodajko a dlaczego nie probowaliście tego naprawić? Terapia dla par, wyjazd we dwoje, czasami łatwiej naprawić chwilowy kryzys a takie ma każda para, niż szukać ideału który jest mrzonką. Nie ma facetów bez wad.

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • anika772 Re: dylemat emamy 20.05.20, 10:24
      Dobry kumpel to już całkiem sporo jak na 20 lat stażu. Przynajmniej się nie nienawidziciewink
      Wam chyba bardziej mediacja potrzebna, albo rozmowa z terapeutą, bo pewności decyzji tu nie widać.
      Jeśli można spytać, które z Was zainicjowało rozmowę o rozstaniu i u którego pojawiły się dylematy?
    • stephanie.plum Re: dylemat emamy 20.05.20, 10:44
      no ale to "nie ma absolutnie nic", czy "dobry kumpel"?

      bo do "dobrego kumpla" żywi się jednak chyba pozytywne uczucia?
      i może można z nim przejść na układ "friends with benefits"...?

      a co o rozwodzie sądzi mąż? też ma wątpliwości?

      --
      idę tam, gdzie idę
    • ichi51e Re: dylemat emamy 20.05.20, 10:48
      Przeciez „nie czula nic do niego poza tym ze byl dobrym kumplem” to nie jest sytuacja opisana wyzej? Ciche dni trwaly miesiacami - pobudka!

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • bergamotka77 Re: dylemat emamy 20.05.20, 11:05
        Oj powiem wam, ze wrażenia jak z hollywoodzkich filmów też są czasem męczące i dramy jak z komediodramatów wink

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • chabry.polne Re: dylemat emamy 20.05.20, 13:27
            anika772 napisała:

            > Toteż autorce może by się przydał taki festiwal dramy i emocji, a potem doceniłaby
            > spokój z mężem dobrym kumplem.

            Przecież napisała, że żadnego prawdziwego spokoju nie ma, tylko pozorny. Pisała, że miewają ciche dni nawet do paru tygodni. A więc obojętność, wypalenie.
            • bergamotka77 Re: dylemat emamy 20.05.20, 14:07
              No ten miesiąc milczenia to jakaś masakra. Tylko nie pisze autorka kto tak długo milczy. Ja bym nie wytrzymała nawet tygodnia, ba 3 dni.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • m_incubo Re: dylemat emamy 20.05.20, 14:44
            Tak, ciche dni miesiącami i rozmowy tylko o wynoszeniu śmieci to faktycznie zycie z "dobrym kumplem".
            To nie chcę zgadywać, jakich ktoś ma kumpli i jakie małżeństwo, jeśli to co autorka opisała jawi się wam jako bezpieczna stabilizacja. Dla mnie to jakiś kosmos i wolę żyć sama, rozwiedziona, niż jeździć z facetem, z którym kompletnie nie mam o czym gadać, na wakacje.
    • nowel1 Re: dylemat emamy 20.05.20, 11:00
      Osoba, z którą ma się "ciche dni" trwające miesiąc, to nie jest dobry kumpel.
      Z taką osobą bym się rozstała, bo lodowata atmosfera w domu i opieranie idei wspólnego życia na posiadanym majątku to żadne poczucie bezpieczeństwa i wzorzec dla dzieci.
      Gdyby to jednak BYŁ dobry kumpel, czyli człowiek, z którym dobrze spędza się czas, któremu można ufać, jest towarzyszem - to warto w takim związku pozostać. Oczekiwanie, że związek po 20 latach będzie równie emocjonalny i romantyczny, jak na początku, jest infantylne i nierealne do spełnienia.
    • trampki-w-kwiatki Re: dylemat emamy 20.05.20, 11:08
      Pytanie zasadnicze : czy w ogóle uprawiacie jeszcze seks? Pociąga cię ten facet? A ty jego? Czujesz się przy nim atrakcyjna?
      Bo jak ani nie gadacie, ani seksu nie ma, to jesteście współlokatorami.
      "kumpel" to i tak dobre słowo. Z kumplem to się fajnie gada, spędza czas. Z mężem - kumplem jest co ratować moim zdaniem.
      Ale ja to w ogóle jestem za ratowaniem różnych z pozoru beznadziejych sytuacji.
    • hanusinamama Re: dylemat emamy 20.05.20, 11:09
      MOja dobra koleżanka tak zrobiła. Miała watpliwości ale na choryzoncie pojawił sie pan, ktory pwoodował motyle w brzuchu. Po rozwodzie okazało sie ze Pan od motyli był fajny jak był mało znany, na codzien był nie do życia. Nie twierdze, ze zawsze tak jest jest ale koleżanka powiedziała ze żałuje. Ze brakowało jej fajerwerków a teraz teksni za tym co było. Teraz spotyka sie z nowym facetem ale jakoś tak bez entuzjazmu. |Nie twierdze, ze trzeba żyć i marnować sobie życie z kimś kogo sie nie kocha..ale chyba inaczej wygląda ta miłośc po 10 czy 15 latach małżeństwa a inaczej na poczatku, wymaganie aby wiecznie były motyle w brzuchu jest dla mnie naiwne. My jesteśmy po 10 latach. No nie ejst jak na początku ale ja nie wiem czy bym tego chciała...chyba za stara na to jestem. Ostatnio zauważyliśmy, ze gadamy albo o domu albo dzieciach. Zaczeliśmy wiec gadać o innych sprawach, bardziej dbać o siebie wzajemnie. Nie ma sielanki, są problemy. Wiem tez ze trawa u sąsiada zawsze jest zieleńsza smile

      --
      "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
    • kryzys_wieku_sredniego Re: dylemat emamy 20.05.20, 11:41
      Ja bym się rozstała, te ciche dni to przecież nie z powodu, bo nie chce mi się gadać tylko wynik kłótni.
      Jeśli nie myślisz o księciu z bajki tylko tęsknisz, za spokojnym życiem, lubisz siebie i chcesz mieć po prostu spokój, bo masz dość tej drugiej osoby to dobra decyzja. Co innego żyć kolo siebie jak współlokatorzy gdy jedno nie ma pretensji o nic do drugiego a co innego czuć się źle u siebie i marzyć o samotności.
      Ja czasem marzę żeby żyć tylko z synem i psem i nigdy nie snuję planów o kolejnych "gaciach".
    • volta2 Re: dylemat emamy 20.05.20, 12:35
      wolę się nudzić z dobrym kumplem niż mieć emocje z kolesiem, o którym jedyne co wiem to jaki ma rozmiar w spodniach.

      owszem, też fajne, ale żeby rozwód? podział majątku? fundowanie dzieciom bałaganu u startu w dojrzewanie? dobry bóg cię opuscił?
    • chabry.polne Re: dylemat emamy 20.05.20, 13:17
      mamajulci2007 napisała:

      > Klotnie, a raczej " ciche dni " trwają nawet miesiąc.

      > Drogie emamy, czy któraś miała podobnie; ze rozstała się ze swoim mężem, ponieważ
      > nie czula juz nic do niego poza tym ze był dobrym kumplem?

      Albo mąż jest dobrym kumplem albo tak jak wcześniej pisałaś ''ciche dni trwają nawet miesiąc''.
      To jak? Podzielicie się dziećmi?



      • bergamotka77 Re: dylemat emamy 20.05.20, 14:05
        mona-taran napisała:

        > A może separacja na początek?
        > Zobaczycie czy wam dobrze osobno czy może jednak chcecie ratować wasz związek.


        Dobry pomysł.

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • kosmos_pierzasty_x Re: dylemat emamy 20.05.20, 14:35
      Niepokojące jest to, że nie macie o czym rozmawiać. No i te ciche dni - dla mnie nie do przyjęcia. Bo że nie ma wyjść i motyli w brzuchu... Pierwsze to kwestia kompromisu między powsinogą 😉 a domatorem, oczekiwać drugiego to naiwność.
      Za to nie wyobrażam sobie nie mieć z mężem tematów do dyskusji, poza sprawami praktycznymi, no nie. Przecież jakaś fascynacja intelektualna też jest w miłości i chyba jest trwalsza niż motyle? Zawsze mieliście wspólne tematy a teraz nie macie? Czy może zwyczajnie nie lubicie już że sobą rozmawiać? To byłby dla mnie duży problem. Faktycznie chyba bym nie chciała żyć z kimś, z kim nie chce mi się gadać.
    • simply_z Re: dylemat emamy 20.05.20, 15:35
      pewnie szybkie malzenstwo po dwudziestce I nagle ockniecie po 20 latach, ze moze nie trzeba sie bylo tak spieszyc. Tyle, ze juz po ptokach.. z dziecmi, w tym wieku.
    • rozwiane_marzenie Re: dylemat emamy 20.05.20, 17:14
      Nie rujnowałabym tego na co pracowaliście całe życie. I nie mam na myśli dóbr materialnych. Postaraj się może urozmaicić Wasze rozrywki, bo tego Wam brakuje. Motyli w brzuchu raczej nie będzie, ale to zależy co kto woli. Chce Ci się znowu zaczynać wszystko od początku?
    • pani_tau Re: dylemat emamy 20.05.20, 21:04
      Może pogadajcie z mediatorem rodzinnym.
      Oraz z doświadczonym psychologiem na temat przeprowadzania dzieci przez rozwód jeśli podejmiecie ostateczną decyzję o rozstaniu.

      Mnie wizja jednego cichego dnia przeraża 😄a miesiąc to już jest poza granicami mojej wyobraźni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka